1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Jestem matką egoistką

Jestem matką egoistką

123rf.com
Z najstarszym synem chciałam się kumplować, być w relacjach partnerskich. To się nie sprawdziło. Teraz on ma do nas luzacki stosunek i potrafi odpyskować. Kolejne dzieci już nie, bo uczyliśmy je, że mama to mama, a tata to tata – mówi Małgorzata Ostrowska-Królikowska, aktorka, mama Antka (21 lat), Jaśka (18 lat), Julii (11 lat), Marceliny (8 lat) i Ksawerego (2 lata).

Stworzyliśmy otwartą rodzinę – to udało się nam na pewno. Wszyscy do nas ciągną. Siostra Pawła albo zaprzyjaźnieni sąsiedzi, jak nie mają co zrobić z dziećmi, a ja jestem w domu, to je przywożą. Wczoraj Paweł, jadąc na spektakl, zabrał do kina cały samochód dzieci, a ja je przejęłam, bo właśnie skończyłam zdjęcia. Ale możemy liczyć też na wzajemność, bo my tu, w Zalesiu, pomagamy sobie, staramy się tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Więc kiedy mnie pytają, jak sobie radzę z piątką dzieci, odpowiadam, że dzięki samoorganizacji społecznej. Co piątek nasze dziewczynki i kilka ich koleżanek jeżdżą do Warszawy na zajęcia gotowania, pieczenia, haftowania. Odwozi je siostra jednej z koleżanek, a my, rodzice, mamy dyżury w przywożeniu, wypada raz w miesiącu. Do Ksawerego mam opiekunkę na godziny, ale dopiero od niedawna. Zawsze byłam przekonana, że to są moje dzieci i to ja muszę się nimi zajmować, a nie opiekunka. Mieć i wychować pięcioro to tylko tak strasznie brzmi. Wszystko można sobie zorganizować. Ale tego systemu funkcjonowania domu i rodziny nie da się stworzyć nagle, z dnia na dzień, to wypracowuje się powoli.

Gdy urodził się Ksawery, dostałam propozycję pracy w programie telewizyjnym realizowanym w Kudowie. Synek w niczym mi nie przeszkodził. Zabrałam go ze sobą i przez pół roku mieszkaliśmy tam. Podczas zdjęć zostawał z opiekunką. W wakacje przyjechały do mnie dziewczynki, ale gdy zaczęła się szkoła, wróciły do taty i sami musieli sobie jakoś radzić.

Bardzo lubię zajmować się dziećmi, ale potrzebuję też pracować. Nieszczęśliwa matka to dla dzieci coś strasznego. Pamiętam, jak z Antkiem siedziałam w domu i byłam nieznośna. Między starszymi chłopcami są trzy lata różnicy, podobnie między dziewczynkami. One trzymają się razem i chłopcy razem. Chłopcy, jak byli mali, zajmowali się sobą, bo ja wieczorami grałam w teatrze. Byli i są kumplami, przyjaciółmi. Mają wspólnych znajomych, podobne zainteresowania. Antek robił ostatnio w szkole filmowej 30-minutowy film, zaproponował Jaśkowi napisanie muzyki, żartując potem, że ma stres, bo muzyka będzie lepsza od filmu. Antek już z nami nie mieszka, ale bardzo często przyjeżdża. Dziewczynki i Ksawery go uwielbiają, a on ich. Umie pięknie się nimi zająć, dla sióstr jest starszym bratem z autorytetem. Chłopcy mają bardzo fajne porozumienie z maluchami, a ja bałam się, czy nawiąże się między nimi kontakt. Nigdy nie kazałam starszym dzieciom zajmować się młodszymi. Bardzo tej zasady pilnowałam. Bo kiedy pojawia się przymus, wtedy nie ma radości. Dziewczynki zajmują się Ksawerym często z własnej woli.

Nasze córki i synowie na szczęście nie boją się okazywania uczuć, ja miałam kiedyś z tym problem. Od początku uważnie przyglądałam się dzieciom. Gdy wyczułam jakąś pasję czy zainteresowanie u któregoś z nich, starałam się w tym kierunku je rozwijać. Antek interesował się filmem. Odgrywał scenki, pisał wiersze i piękne opowiadania. Na początku myślałam oczywiście: „o Boże, tylko nie w tym kierunku”. Ale jak się zastanowiłam, to doszłam do wniosku, że nie będę unieszczęśliwiać dziecka. Jasiek z kolei jest kompozytorem pasjonatem. Kiedy byłam z nim w ciąży, grałam w spektaklu „Amadeusz”. Może stąd wzięła się pasja Jaśka?

Dziewczynki chodzą na zajęcia plastyczne, haftowanie, gotowanie, pieczenie ciast. Wszyscy chcemy być tacy nowocześni, a my, mamy z Zalesia, zafundowałyśmy naszym córkom tradycyjne zajęcia. I one to uwielbiają.

Ważne, żeby robić coś razem. Zawsze sama gotuję, bo dzieci nie chcą jeść w stołówkach, tylko herbatę są w stanie wypić poza domem. Gotuję w nocy, chłopcy to w dzień odgrzewają, a jak trzeba, to makaron też ugotują, i dają obiad dziewczynkom.

Kiedyś wracamy skądś z Pawłem, a tu stół pięknie zastawiony, Marcelina serwetki rozkłada, Antek podaje potrawy. To było bardzo miłe! Jula czasami chodzi ze mną na plan, ale aktorstwo nie jest jej pasją. Uwielbia zajęcia plastyczne, języki, zwłaszcza francuski. W ogóle lubi się uczyć, co jest dla mnie czymś nowym, bo chłopcy nigdy nie lubili. Marcelina ma duże zdolności manualne, ciekawi ją moda. Zobaczymy, czy to jej zainteresowanie się rozwinie. Z Ksawerego Jasiek chce zrobić saksofonistę. Gdy gra, sadza go przy pianinie, w krzesełku dziecięcym i Ksawery potrafi tak siedzieć godzinami. Jasiek mówi, żebyśmy się nie wtrącali w jego edukację, bo on nim pokieruje po swojemu.

Przekonałam się, że niczego nie wolno robić na siłę. Przez lata woziłam chłopców na tenisa. Marzyłam, że kiedyś będę chodziła na ich mecze i pękała z dumy, jak pięknie grają. A okazało się, że ich to w ogóle nie interesuje. Nie traktuję wychowania jak trudu. Niczego od dzieci nie oczekuję, niech sobie żyją swoim życiem. Uważam, że szkoła to ich sprawa, nie pilnuję ich z lekcjami, nigdy nie stawiałam na stopnie. „Co z tego, że dostałaś gorszą ocenę” – mówię. Cieszę się, że są przeciwni ściąganiu na klasówkach, a już na przykład ściąganie filmów w ogóle nie wchodzi w grę, zwłaszcza polskich. Antek pilnuje, żebyśmy kupili bilety, bo w ten sposób wspieramy polskie kino.

Chłopców traktowałam trochę inaczej niż dziewczynki. Intuicyjnie czułam, że muszę przygotować ich, by umieli potem zaopiekować się swoimi kobietami. Chłopcy są więc odpowiedzialni za parę rzeczy, np. przynoszą drewno i rozpalają w kominku, tak kiedyś ojciec zarządził i tak się przyjęło. (...)

Więcej w Zwierciadle 05/2010

Małgorzata Ostrowska-Królikowska aktorka, absolwentka PWST we Wrocławiu (1987). Do 1998 r. występowała we wrocławskim Teatrze Polskim. Popularność przyniosła jej rola Grażynki Lubicz w telenoweli „Klan”. Żona aktora Pawła Królikowskiego.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze