O, matko! Dziecko się zakochało!

Pierwsza miłość to czas, kiedy dziecko traci swoją „ dziecięcość” i staje w miejscu „dorosłego”. Od tej pory jeszcze wyraźniej zaznaczają się zmiany, które niesie ze sobą wiek dojrzewania.
Zakochując się, nastoletnie dziecko, porzuca swoją dotychczasową „skórę” i staje w nowym miejscu, jest to tak bardzo wyraźny i ważny moment oddzielenia od rodziców – dla tych ostatnich czasem bardzo trudny. Warto być świadomą objawów i dynamiki tych zmian.

Zmieniają się potrzeby dziecka – o ile możemy je jeszcze tak nazywać, bo rzadko który nastolatek na tym etapie nie oburzy się nazwany tym mianem. I słusznie… Sęk w tym, że to już naprawdę mniej dziecko, a bardziej dorosły. Bo pierwsze zakochanie to moment wyraźnej zmiany roli z dziecka na dorosłego, choć nie na stałe, bo wciąż będą zdarzały się czasowe powroty do dziecięcej „skóry”, jednak od tej pory w dziecku już coraz mniej dziecka a coraz więcej dorosłego. Zmieniają się zatem potrzeby w relacjach z rodzicami z dziecko – rodzic na dorosły – dorosły. Stąd właśnie bierze się ta niechęć naszych dzieci do oferowanych im rad, wskazówek bądź przestróg, którymi sypiemy jak z rękawa, kiedy nasza młodzież zaczyna się zwierzać, i niemal biegniemy natychmiast na pomoc, kiedy coś nas w tych zwierzeniach niepokoi. Dziecko tonie na mieliźnie pierwszej miłości! Ratować za wszelką cenę! STOP, drogi rodzicu, nic bardziej mylnego. Wyobraź sobie, że zwierza ci się koleżanka z pracy, jak to się zakochała, ale nie wie czy coś z tego będzie, facet niepewny itd., itd… Co robisz? Czy dajesz jej wskazówki, jak powinna postąpić, żeby nie wpakować się w tarapaty? Czy krytykujesz kandydata za brak ambicji zawodowych? Wcale nie – chyba, że na wyraźną prośbę. Nikt z nas nie lubi nachalnego poradnictwa. I tutaj, z własnym nastoletnim dzieckiem, sytuacja odtąd będzie wyglądała podobnie.