1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Chłodnik z arbuza i malin z kluseczkami z kaszy kukurydzianej

Chłodnik z arbuza i malin z kluseczkami z kaszy kukurydzianej

123rf.com
123rf.com
Latem warto korzystać z darów natury, jakimi są sezonowe owoce. Dobrym pomysłem będzie przyrządzenie owocowych przekąsek z dodatkiem kaszy.

Andrzej Polan, ekspert kampanii „Lubię kaszę – kasza na stół, na zdrowie, na co dzień”, poleca w szczególności letnią zupę arbuzowo-malinową na zimno, podawaną z kluseczkami z kaszy kukurydzianej. Jak ją przygotować?

Sposób przygotowania
Gotujemy wodę z cukrem i dodajemy masło. Do wody wrzucamy kaszę i gotujemy ją tak długo, aż zgęstnieje. Studzimy i mieszamy z twarogiem i jajkami. Z masy formujemy nieduże kluseczki i wrzucamy je na wrzątek. Po wypłynięciu na wierzch, odcedzamy je. Arbuza miksujemy z połową malin. Doprawiamy sokiem z cytryny i cukrem. Do zupy dodajemy pozostałe maliny, możemy dodatkowo drobno wkroić arbuza. Całość schładzamy w lodówce. Kluseczki przed podaniem przesmażamy na maśle, skrapiamy mlekiem skondensowanym, a owocową, zimną zupę podajemy w kubku. Smacznego!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Kuchnia

Bulion warzywny - nie tylko dla wegetarian

Bulion warzywny powinien gotować się długo na małym ogniu pod przykryciem. (Fot. iStock)
Bulion warzywny powinien gotować się długo na małym ogniu pod przykryciem. (Fot. iStock)
Kiedy planujemy gotować pyszną zupę, często jako główny składnik przepisu występuje bulion warzywny. To podstawa i serce potrawy. To dzięki niemu zupa, gluasz czy gęsty sos nabierają głębokiego i bogatego smaku. Warto nauczyć się robić własny bulion. Odstawić w kąt kupne buliony w kostkach, niekiedy pełne niepotrzebnej chemii. Tym bardziej, że bulion może być daniem samym w sobie.

Kiedy planujemy gotować pyszną zupę, często jako główny składnik przepisu występuje bulion warzywny. To podstawa i serce potrawy. To dzięki niemu zupa, gulasz czy gęsty sos nabierają głębokiego i bogatego smaku. Warto nauczyć się robić własny bulion, a gotowe buliony w kostkach odłożyć w kąt.

Domowy bulion to prosta sprawa. Nie ma dla niego konkretnej zasady. Bulion to intensywny wywar z warzyw. Podczas gotowania na małym ogniu warzywa powoli wydobywają z siebie soki, tworząc mocną esencję. Bulion warzywny możemy skomponować z dowolnie wybranych warzyw, pamiętając, by były świeże, sezonowe i lokalne.

Składniki:

  • marchewka 2 sztuki
  • pietruszka 2 sztuki
  • fenkuł 1/2
  • por 1/2
  • biała kapusta 1/4
  • suszone grzyby 5-6 plastrów
  • pieczarki 4 sztuki
  • seler 1/2
  • jabłko z skórką 1/2
  • cebula 1 duża
  • liść laurowy 2 sztuki
  • ziele angielskie 4 ziarna
  • jałowiec 3 jagody
  • lubczyk suszony 1 łyżka
  • czosnek 2 ząbki
  • wino białe 1/2 szklanki
  • sos sojowy 1 łyżka
  • oliwa 2 łyżki
  • woda 2 litry
Cebulę w całości postaw na ogniu kuchenki. Skórka powinna się mocno przyrumienić, a nawet palić. Warzywa umyj, obierz i pokrój na mniejsze części. Przełóż do garnka. Dodaj cebulę. Dodaj przyprawy i umyte grzyby. Czosnek zgnieć nożem i w całości, nieobrany dodaj do warzyw. Dodaj wino i wodę. Dodaj oliwę. Przykryj i postaw na małym ogniu. Niech bulion delikatnie bulgocze przez 3-4 godziny.  Pod koniec dodaj jasny sos sojowy. Dobrze odcedź warzywa. Bulion jest gotowy do użycia. Jeśli nie zużyjesz całości, zamroź go.

Po tak długim gotowaniu warzywa z bulionu powinny mieć jałowy smak. To dlatego, że wszystko, co najlepsze, zostało w bulionie. 

Źródło: autorką przepisu jest Alicja Rokicka - weganka, autorka książek; prowadzi blog Wegan Nerd.

  1. Zdrowie

Dieta na cztery pory roku - co jeść jesienią?

Jak traktować swój organizm jesienią oraz w innych porach roku? Czym karmić, żeby czuć się dobrze? (fot. iStock)
Jak traktować swój organizm jesienią oraz w innych porach roku? Czym karmić, żeby czuć się dobrze? (fot. iStock)
Pory roku zmieniają się niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Jeżeli współpracujemy z naturą, żyje nam się dobrze. Jeżeli przestajemy współpracować, wybijamy się z tej całości i zaczyna się choroba – radzi doradca żywieniowy Anna Krasucka.

Co wybierać chłodną jesienią?
Jesienią przygotowujemy się na najcięższą porę roku – zimę. Natura oddaje owoce, żeby za chwilę zrzucić liście, ściągnąć soki do pnia, a potem do korzenia i pójść w stan uśpienia. Ponieważ robi się mokro i chłodno, powinniśmy jeść potrawy rozgrzewające, które nie będą dodatkowo nawilżać organizmu. Odchodzimy od surowizny i jemy coraz więcej potraw gotowanych. Rano dobrze jest zjeść ciepłą owsiankę lub jaglankę z jabłkiem, gruszką, śliwką, dynią, orzechami, pestkami, odrobiną świeżego imbiru lub cynamonu. Takie śniadanie utrzyma ciepło w żołądku i rozgrzeje organizm. Obiady i kolacje też dobrze jeść na ciepło. Dodatkiem może być surówka z marchwi czy selera. Jesienią mamy obfitość wszelkich warzyw: jest papryka, dynia, cukinia, buraki, marchew, kapusta, kalafior, brokuły… Możemy gotować gulasze warzywne, zupy, piec, dusić. Taki warzywny posiłek będzie odżywczy i lekkostrawny, a po posiłku powinniśmy czuć się lekko i pełni energii.

Jesienią zaczynamy się też wyciszać.
Tak. Jesienią drzewa zrzucają liście i udają się w stan spoczynku. My też funkcjonujemy inaczej. Powinniśmy więcej przebywać w domu i dbać o ciepło organizmu. Nie trwonić energii, tylko ją kumulować. Jeżeli zimą będziemy balować, nie dojadać, nie dosypiać, forsować się fizycznie – będziemy tracić energię i za którymś cyklem rocznym zaczniemy chorować.

Wiosna i lato to eksplozja energii, a jesień i zima – czas regeneracji, żeby później na wiosnę móc się odrodzić. Jeżeli kogoś dopada przesilenie wiosenne, to znaczy, że nie ma równowagi w organizmie, że nieodpowiednio się zregenerował zimą.

Na czym polega zimowa regeneracja?
Na otulaniu się tym, co spożywamy – żeby zachować to, co najcenniejsze. Mamy prawo przybrać wtedy na wadze. Powinniśmy jeść posiłki rozgrzewające i tłustsze – nasze babki gotowały rosoły kilka godzin, a bigosy – kilka dni. Jedzmy też dużo kasz i roślin strączkowych – soczewicę, ciecierzycę, groch, fasolę. Kiedyś gotowano zawiesiste grochówki i gulasze fasolowe, i to jest najlepsze jedzenie zimą w naszym klimacie. Później przychodzi czas oczyszczenia z tłustych potraw, u nas to okres Wielkiego Postu. Brak odpowiedniego oczyszczenia organizmu powoduje choroby na wiosnę. Oczyszczenie nie musi oznaczać głodówki – to może być krótki czas na samych warzywach korzennych albo na monodiecie jaglanej czy orkiszowej.

I nadchodzi upragniona wiosna…
…zrzucamy zimowe ubranie, czujemy się lekko na ciele i duszy. W naturze też się budzi życie – pojawia się zielona trwa, liście na drzewach, a na polach – pokrzywa, mniszek lekarski, szczaw, krwawnik, szpinak. Potem pora na nowalijki i botwinkę, wreszcie – szparagi. Wiosną polecam też orkisz, który uspokaja wątrobę. Zachęcam do jedzenia na surowo lub gotowania: pokrzywy, szpinaku i szczawiu. Szparagi są moczopędne i będą ładnie oczyszczać organizm. Nie zaczynajmy tylko zbyt szybko z nowalijkami, bo te najwcześniejsze są zwykle mocno pryskane. Z początkiem wiosny możemy jeszcze jeść kiszonki i warzywa korzeniowe. Od nas zależy, co wybierzemy z tego dobrodziejstwa natury.

Problem wyboru mamy zwykle latem…
Tak, bo nagle pojawia się wszystko… Ale pamiętajmy, że lato jest najcieplejszą i najbardziej suchą porą roku. Ludzki organizm potrzebuje produktów, które będą go nawilżać i schładzać. Wtedy też pojawiają się na polach i na bazarkach owoce, które tak działają – truskawki, maliny, jagody, agrest, porzeczki, czereśnie, wiśnie… Jedzmy je na potęgę. Ja potrafię sobie zrobić np. cały dzień truskawkowy lub czereśniowy. To nawilża i oczyszcza organizm. Z kolei warzywa, takie jak sałaty, pomidory, ogórki, rzodkiewki, zioła, młode buraczki czy młoda marchewka dają dużo energii. Jedzmy sałatki, surowiznę i pijmy świeżo wyciskane soki. Do tego warzywa na parze czy krótko gotowane zupy. Trochę kwaskowych kompotów, mięty czy melisy na orzeźwienie. Latem mamy dużo energii – chodzimy później spać, krócej śpimy, chce nam się ruszać, podróżować, chce nam się żyć.

Co sprawiło, że zaczęłaś interesować się zdrowym odżywianiem?
Byłam jedyną córką w domu (mam jeszcze dwóch starszych braci) i od zawsze lubiłam przesiadywać z mamą w kuchni. Moja babcia, która wychowała siedmioro dzieci, była główną kucharką na wiejskich weselach. Piekła wielkie bochny chleba, tace drożdżówek, wymyślała zupę „nic”, bo trzeba było sobie radzić w trudnych czasach. Najlepsze ziemniaki, jakie wspominam z wakacji u babci, to te uparowane w całości dla świń. Jedliśmy jeszcze gorące z parnika – z masłem i solą. Albo taką pajdę chleba. W tym była magia prostoty i wspólnych posiłków. To wyniosłam z domu. W liceum zapragnęłam dowiedzieć się, jak funkcjonuje ludzki organizm, co trawimy, co jakie ma działanie. Wtedy przeczytałam książkę o diecie rozdzielnej i do tej pory jestem jej zwolenniczką. Później wyemigrowałam do Niemiec, gdzie przez rok jadłam surowiznę, i niestety zaczęłam mieć problemy zdrowotne, m.in. silne bóle miesiączkowe. Trafiłam do lekarza medycyny chińskiej, który zalecił mi trzy zabiegi akupunktury i wykluczył z diety miętę i surowe jedzenie, bo mnie wychładzało. Szybko odczułam różnicę. Dlatego dobrze wiem, że zmiana samopoczucia i jakości życia zaczyna się od jedzenia.

I rozbudzenia świadomości…
Właśnie, zastanówmy się, czy żyjemy świadomie. A jednym z przejawów życia jest właśnie jedzenie. Jeśli zamiast wrzucać kostkę rosołową, ugotujemy zupę na prawdziwej marchewce, to zaczniemy się może zastanawiać, skąd ona pochodzi, jak rośnie, kiedy jest dostępna. Otworzy nam to szansę, by wrócić do naturalnego cyklu, odzyskać poczucie przynależności. A to może nas wyprowadzić z choroby, samotności czy depresji. Czerpmy siłę z naszych korzeni.

Przykładowe menu zimowe:

1. Śniadanie – owsianka z orzechami, suszonymi owocami i imbirem 2. Drugie śniadanie – surowe lub pieczone jabłko z daktylami 3. Obiad – pieczona ryba w ziołach z warzywami + kiszona kapusta 4. Podwieczorek – kompot z suszonych owoców z wanilią (bez cukru) 5. Kolacja
– barszcz ukraiński

Anna Krasucka trener, doradca żywieniowy, dietetyk tradycyjnej medycyny chińskiej, założycielka Akademii Odżywiania dla Zdrowia „Pięć Smaków”, prowadzi praktyczne warsztaty zdrowego i smacznego gotowania.

  1. Kuchnia

Zdrowe zupy wegańskie

Superszybka zupa z marchewki i kopru włoskiego z komosą ryżową (fot. Fanny Hanson)
Superszybka zupa z marchewki i kopru włoskiego z komosą ryżową (fot. Fanny Hanson)
Therese Elgquist, autorka książki "Zdrowe zielone proteiny", zdradza przepisy na wyjątkowo szybkie pożywne zupy.

Oto nowy sposób przyrządzania zupy. Zainspirowały mnie do tego Lina i Mia – moje przyjaciółki, z którymi gotuję. Potrzebne są w zasadzie tylko dwie rzeczy: duży mikser i trochę warzyw. Żeby zupa była bardziej pożywna, dekoruję ją prostym, ziołowym przybraniem z komosy ryżowej. Gotowanie idzie mi szybko, zwłaszcza jeśli wcześniej ugotowałam komosę i wstawiłam ją do lodówki (w takiej sytuacji na ugotowanie zupy potrzeba zaledwie siedmiu minut). Sprawdza się dobrze jako przystawka przed głównym daniem, danie na bufet szwedzki, główne danie na lunch albo na kolację.

Zupa z marchewki i kopru włoskiego

  • 1 żółta, siekana cebula
  • 1 ząbek siekanego czosnku
  • 800 g obranej marchwi
  • 2 bulwy kopru włoskiego
  • 1 cm ekologicznego, obranego imbiru
  • 4 suszone ekologiczne pomarańcze
  • 1,2 l wody
  • 1 łyżka niefiltrowanego octu z cydru jabłkowego
  • nieoczyszczona sól morska lub kamienna
  • świeżo zmielony czarny pieprz
Do przybrania:
  • 200 ml białej, niegotowanej komosy ryżowej (lub 600 ml ugotowanej)
  • 200 ml grubo siekanych, mieszanych ziół
  • 100 ml całej, suszonej, prażonej gryki
  • nieoczyszczona sól morska lub kamienna
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  1. Zacznij od przybrania; ugotuj komosę według przepisu na opakowaniu; odstaw, żeby ostygła i wymieszaj; dodaj zioła i grykę; dopraw do smaku solą i pieprzem.
  2. Pokrój warzywa na niewielkie kawałki; włóż wszystkie składniki na zupę do miksera o dużej mocy i miksuj, aż powstanie jednorodna w konsystencji zupa; przelej ją do garnka i podgrzewaj, żeby była ciepła; jeśli jest to konieczne, dodaj więcej wody,
  3. Zupę podawaj udekorowaną sałatką z komosy ryżowej, ewentualnie posyp ją dodatkową, niewielką ilością gryki.
Jak przygotować prażoną grykę:

Suszoną całą grukę wrzuć do sitka z małymi dziurkami. Ugotuj w garnku dużo wody i polej nią grykę. Odstaw, żeby obciekła i wypłucz w zimnej wodzie. Praż grykę na suchej, średnio rozgrzanej patelni, aż stanie się sucha i nabierze złotej barwy. Można ją też prażyć na blasze w piecu w temp. 150 st. C ok. pół godziny. Co jakiś czas mieszaj.

Zupa z pasternaku i selera z kruchym jarmużem i ciecierzycą

Fot. Fanny Hanson Fot. Fanny Hanson
  • 1 żółta, drobno siekana cebula
  • 1 drobno siekany ząbek czosnku
  • 1 łyżka oliwy tłoczonej na zimno
  • 2 łyżeczki sproszkowanego curry
  • 400 g pasternaku
  • 400 g selera
  • 1 litr wody
  • 200 ml mleka kokosowego
  • 1 łyżka niefiltrowanego octu z cydru jabłkowego
  • nieoczyszczona sól morska albo kamienna
  • świeżo zmielony czarny pieprz
Do przybrania:
  • 100 g jarmużu
  • 1 łyżka oliwy tłoczonej na zimno
  • 1 puszka gotowanej ciecierzycy (ok. 230 g)
  • 50 ml prażonej gryki
  • nieoczyszczona sól morska lub kamienna
  1. Cebulę i czosnek podsmaż w oliwie w dużym garnku, aż zrobią się miękkie (zanim nabiorą koloru); dodaj sproszkowane chili i podsmażaj przez 1 minutę.
  2. Pasternak i seler obierz i pokrój drobno; dodaj usmażoną cebulę i wstaw wodę na gotowanie, na 15-20 minut, aż warzywa korzeniowe staną się miękkie; dodaj mleka kokosowego i octu, a potem zmiksuj; dopraw do smaku pieprzem i solą.
  3. Rozgrzej piekarnik do temp. 175⁰C; pokrój dolną, twardą część łodygi jarmużu, a liście zetrzyj na małe kawałki. Jarmuż polej olejem i posyp solą. Opłucz ciecierzycę wodą, wysusz ją i wymieszaj z jarmużem. Rozłóż wszystko na płycie do pieczenia i podsmażaj w piekarniku przez 7-10 minut, aż jarmuż i ciecierzyca zrobią się lekko kruche.
  4. Podaj zupę udekorowaną jarmużem, ciecierzycą i smażoną gryką lub prażonymi ziarnami.
Prawdziwa kremowa zupa z dużą ilością naturalnej słodyczy, którą można przygotować w ciągu pół godziny. Pasternak i seler gotuj tak długo, aż zrobią się miękkie. W tym samym czasie możesz przygotowywać dodatki. Żeby zwiększyć w posiłku zawartość białek, można dodać ciecierzycy albo fasoli jako dodatek do zupy, albo nawet je z zupą zmiksować. Zupa stanie się bardziej pożywna.

 

  1. Kuchnia

Zupy na zimę - 5 przepisów

W okresie zimowym pożywne zupy powinny być podstawą naszego dziennego menu. (fot. iStock)
W okresie zimowym pożywne zupy powinny być podstawą naszego dziennego menu. (fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Syte, rozgrzewające i… wegetariańskie! Spróbujcie pysznych zup z różnych stron świata według przepisów Moniki Mrozowskiej.

Hiszpańska zupa czosnkowa

Hiszpańska zupa czosnkowa (fot. Monika Mrozowska) Hiszpańska zupa czosnkowa (fot. Monika Mrozowska)

4 porcje 4 łyżki oliwy z oliwek 1 opakowanie tofu (ok. 180 g) 2 łyżeczki sosu sojowego 4 główki czosnku 1/2 łyżeczki tymianku 1 łyżeczka wędzonej papryki 1 litr bulionu warzywnego 4 ugotowane jajka sól i pieprz do smaku

Tofu kroimy w małą kostkę .Cały czosnek wyciskamy przez praskę. Tofu podsmażamy w garnku na oliwie na złocisty kolor przez ok.5 minut. Dodajemy wyciśnięty czosnek i całość smażymy dosłownie minutę. Dolewamy sos sojowy, a po chwili bulion warzywny. Dorzucamy przyprawy: tymianek i wędzoną paprykę. Gotujemy na małym ogniu ok.25 minut. Solimy i pieprzymy do smaku. Do każdej porcji dorzucamy ugotowane, przekrojone na pół jajko. Czosnek jest bardzo ceniony od dawien dawna w medycynie ludowej. Wykazuje właściwości przeciwzapalne, grzybobójcze i bakteriobójcze. Jest naturalnym antybiotykiem. Wpływa na utrzymanie równowagi mikrobiologicznej jelit, a jak wiadomo – zdrowe jelita to zdrowy cały organizm.

Imbrecciata

Imbrecciata (fot. Monika Mrozowska) Imbrecciata (fot. Monika Mrozowska)

6 porcji 50 g kaszy orkiszowej 50 g kaszy jęczmiennej 50 g ciecierzycy 50 g białej fasoli 50 g zielonej soczewicy 100 g bobu (może być mrożony) 150 g niemodyfikowanej genetycznie kukurydzy z puszki 2 duże cebule 4 łyżki oliwy z oliwek 1 puszka pomidorów majeranek 1,5 litra bulionu warzywnego sól do smaku

Ciecierzycę, fasolę i soczewicę namaczamy przez noc. Następnie płuczemy, zalewamy wywarem warzywnym, dodajemy majeranek i gotujemy, aż rośliny strączkowe staną się miękkie (minimum 40 minut).Po tym czasie dodajemy bób, kaszę orkiszową oraz jęczmienną i gotujemy kolejne 10 minut. Cebulę bardzo drobno szatkujemy, podsmażamy na oliwie z oliwek i dorzucamy do zupy. Dodajemy kukurydzę z puszki, pomidory i sól do smaku. Gotujemy jeszcze 5 minut i gotowe. To jest taka zupa, po której dosłownie czujemy, że możemy góry przenosić. Daje większego kopa niż niejeden napój-energetyk, bo zawiera m.in. orkisz, który nie bez powodu nazywany jest… pożywieniem gladiatorów. Poza tym zawiera gigantyczne ilości białka, więc jest idealnym rozwiązaniem dla osób, które pracują nad budową masy mięśniowej. A poza tym… poza tym ta zupa jest po prostu pyszna! Wersję ekspresową możemy przygotować z „zapuszkowanych” roślin strączkowych, dorzucając do zupy dwukrotną ilość: ciecierzycy, fasoli, soczewicy. Wówczas gotową zupą możemy cieszyć się już po kwadransie!

Indyjski krem z kalafiora

Indyjski krem z kalafiora (fot. Monika Mrozowska) Indyjski krem z kalafiora (fot. Monika Mrozowska)

4 duże porcje 3 łyżki masła klarowanego 1 cebula 2 ząbki czosnku 1/2 łyżeczki imbiru 1/2 łyżeczki chili 2 łyżeczki curry 1 średni kalafior 1 średni ziemniak 1 litr wywaru warzywnego 250 ml mleka kokosowego sól do smaku

Kalafiora kroimy na małe różyczki, ziemniaka obieramy i kroimy w małą kostkę. Cebulę drobno szatkujemy i podsmażamy na maśle klarowanym. Gdy cebula lekko się zeszkli, dodajemy wyciśnięty ząbek czosnku, imbir, chili i curry. Całość podsmażamy jeszcze ze 2 minuty. Wlewamy wodę, dorzucamy kalafiora i ziemniaka i gotujemy na małym ogniu ok.15 minut. Pod koniec gotowania dodajemy mleko kokosowe oraz sól do smaku. Przed podaniem miksujemy. Pyszna, aromatyczna zupa, którą możemy przygotować w kilkanaście minut i cieszyć się jej smakiem. Idealna na chłodne zimowe wieczory, bo jest dość lekka i bardzo mocno rozgrzewająca (ostre chili, imbir i czosnek). W wersji bez chili zasmakuje także dzieciom

Minestra di farro

Minestra di farro (fot. Monika Mrozowska) Minestra di farro (fot. Monika Mrozowska)

6 porcji 250 g kaszy orkiszowej 2 średnie marchewki 2 pałeczki selera naciowego 2 szalotki 3 ziemniaki 4 łyżki oliwy z oliwek 1,5 litra wody 1/2 łyżeczki rozmarynu sól i pieprz do smaku

Wszystkie warzywa kroimy w kostkę i wrzucamy do garnka na rozgrzaną oliwę z oliwek. Smażymy 4–5 minut, ciągle mieszając, dolewamy wodę. Wrzucamy przepłukaną kaszę orkiszową i rozmaryn. Gotujemy na małym ogniu przez ok.20 minut. Na koniec solimy i pieprzymy do smaku. Jedna z moich ulubionych zup. I jedna z najprostszych. W oryginalnym włoskim przepisie ląduje w niej pszenica w całości, ja wolę dodać kaszę orkiszową. A wiecie, że orkisz ma właściwości rozweselające? Rozgrzewa, wzmacnia, dodaje nam sił i jeszcze poprawia nastrój…

Węgierska zupa ziemniaczana

Węgierska zupa ziemniaczana (fot. Monika Mrozowska) Węgierska zupa ziemniaczana (fot. Monika Mrozowska)

6 dużych porcji 800 g ziemniaków 1 litr wywaru warzywnego 1 duża biała cebula 2 ząbki czosnku 1 łyżeczka wędzonej papryki 1 łyżeczka słodkiej papryki 1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej 1 szklanka mleka 2 łyżki masła pęczek koperku sól i pieprz do smaku

Ziemniaki obieramy i kroimy w małą kostkę. Cebulę drobno szatkujemy. Czosnek wyciskamy. W garnku na rozgrzane masło wrzucamy cebulę i smażymy, aż cebula się zeszkli (ok.5 minut).Dorzucamy czosnek, wędzoną oraz słodką paprykę i smażymy jeszcze minutę. Dolewamy wywar warzywny i wrzucamy pokrojone ziemniaki. Gotujemy ok.30 minut. Pod koniec gotowania dodajemy gałkę muszkatołową i mleko. Solimy i pieprzymy do smaku. Gotujemy jeszcze 2 minuty. Na talerzu posypujemy zupę dużą ilością posiekanego koperku

  1. Kuchnia

Kuchnie świata – 3 przepisy na dania w wersji keto

Pad thai z krewetkami (fot. Ewelina Podrez-Siama)
Pad thai z krewetkami (fot. Ewelina Podrez-Siama)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Niezależnie od tego, czy interesujesz się kuchnią niskowęglowodanową i wysokotłuszczową z konieczności czy chęci zmian w codziennym odżywianiu, chcę pokazać Ci, że rezygnacja z chleba, makaronów i cukru nie musi oznaczać braku fantazji i próbowania nowych rzeczy. Wręcz przeciwnie! – pisze Ewelina Podrez-Siama w swojej książce „Kuchnie świata w wersji keto”.

Poniżej 3 wybrane z książki przepisy na niskowęglowodanowe posiłki. Książka nie jest przeznaczona tylko dla osób będących na diecie ektogenicznej. Jak zaznacza autorka: Jeśli Twoim celem są wyłącznie doznania smakowe i częściowe ograniczenie węglowodanów, możesz odrobinę obniżyć zawartość tłuszczu poprzez ograniczenie oliwy, oleju czy smalcu w wytrawnych potrawach czy wybór chudszego mięsa.

Na początek azjatyckie smaki.

Pad thai z krewetkami

Pad thai to tajski street food, dzięki któremu polubiłam krewetki. Rzadko jadam owoce morza, dlatego mało ich w moich przepisach, chociaż idealnie wpasowują się w wymogi diety keto. Całe szczęście, dzięki pomocy Przyjaciółek przygotowanie krewetek nie ma już przede mną większych tajemnic i mogę podzielić się z Tobą przepisem, który przeniesie Cię przed uliczne stragany Tajlandii. Zamiast tradycyjnego ryżowego makaronu oczywiście cukinia, która świetnie komponuje się z tajskimi smakami.

Składniki:

  • 500 g cukinii (po usunięciu części niejadalnych)
  • 300 g krewetek (ok. 18 sztuk)
  • 90 g kiełków fasoli mung
  • 3 jajka
  • 4 łyżki oleju roślinnego do smażenia
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżka pasty z tamaryndowca lub 2 łyżki soku z limonki
  • 3 łyżki sosu rybnego
  • 1 łyżka sosu sriracha lub płaska łyżeczka płatków chilli
  • 3 płaskie łyżki słodzika, erytrolu lub ksylitolu
  • 40 g orzechów ziemnych niesolonych
  • 1 pęczek szczypioru
Krewetki namocz w zimnej wodzie. Następnie je obierz – oderwij głowę i pancerz. Natnij krewetkę delikatnie z góry i z dołu i usuń przewód pokarmowy. Ogon pozostaw – nada dodatkowego aromatu i ułatwi jedzenie (odgryzanie) krewetki po podaniu. Przepłucz krewetki raz jeszcze po oporządzeniu. Cukinię zetrzyj na makaron (obieraczką lub tarką julienne) i podsmaż na łyżce oleju 2–3 minuty. Przełóż na sitko i odsącz z wody. Czosnek zetrzyj na tarce, szczypior posiekaj, orzechy ziemne rozbij w moździerzu. Pastę z tamaryndowca (lub sok z limonki) wymieszaj z sosem rybnym, słodzikiem i sosem sriracha. Spróbuj i w razie potrzeby dodaj słodkiego lub kwaśnego smaku. Wok ustaw na sporym ogniu. Na trzech łyżkach oleju podsmaż starty czosnek. Następnie dodaj krewetki i smaż razem 3 minuty. Rozbij na patelni jajka i mieszaj całość przez 4 minuty. Następnie dodaj makaron z cukinii i sos. Gotuj wszystko 3 minuty i wyłóż na talerze. Dekoruj szczypiorem i orzechami.

Amerykańskie fajitas z guacamole i naciosami

Fot. Ewelina Podrez-Siama Fot. Ewelina Podrez-Siama

Inspiracja kuchnią meksykańską, czyli pikantny kurczak podawany z sosem guacamole i moją wersją nachos – chipsów, do których przygotowania służy mi mozzarella i mąka migdałowa. Stwórz własny meksykański talerz pełen smaków.

Składniki na 3-4 porcje:

„Nachos”

  • 100 g tartej mozzarelli
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki mąki migdałowej
Guacamole
  • 1 dojrzałe awokado
  • ½ limonki
  • szczypta chilli
  • 1 mały ząbek czosnku
  • garść świeżej kolendry
  • sól do smaku
Fajitas
  • 2 filety z kurczaka
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
  • 2 łyżki oliwy
  • ½ limonki
  • ½ łyżeczki soli i chilli do smaku
  • 2 różnokolorowe papryki
  • 1 czerwona cebula
2 filety z kurczaka pokrój na cienkie paski. Dopraw przyprawami: ½ łyżeczki kuminu, ½ łyżeczki wędzonej papryki, sól i chilli do smaku. Dodaj łyżkę oliwy oraz sok z limonki. Wymieszaj i odstaw na przynajmniej pół godziny. Tartą mozzarellę rozpuść w szklanej misce, w kąpieli wodnej. Dodaj sól, drobno mieloną mąkę migdałową i dokładnie wymieszaj. Jeśli „ciasto” zbytnio zastygnie, podgrzej je ponownie w kąpieli wodnej. Wyłóż ciasto na papier do pieczenia, przykryj drugim arkuszem papieru i cieniutko rozwałkuj na grubość ok. 1 mm. Nożem do pizzy wykrawaj trójkąty. Przełóż powstałe nachosy na blachę pokrytą arkuszem papieru do pieczenia. Opcjonalnie możesz je również posypać sezamem czy ziołami. Piecz 10 minut w 180 stopniach, a następnie pozostaw do ostygnięcia. Miąższ awokado zmiksuj z sokiem z limonki, chilli, czosnkiem i świeżą kolendrą. Dopraw solą do smaku i odstaw w miseczce, by smaki mogły się przegryźć. Paprykę i cebulę posiekaj na paski, dopraw pozostałym kuminem, wędzoną papryką, solą, chilli, oliwą. Skrop sokiem z limonki. Na dużej patelni i większym ogniu podsmaż w pierwszej kolejności kurczaka (kilka minut powinno wystarczyć). Zdejmij mięso z patelni i wrzuć paprykę i cebulę, smaż kilka minut, do miękkości. Następnie dodaj do warzyw kurczaka i podgrzewaj jeszcze minutę – dwie. Podawaj fajitas z guacamole i nachosami.

Halibut w szpinaku w greckim stylu

Fot. Ewelina Podrez-Siama Fot. Ewelina Podrez-Siama

W śródziemnomorskiej, greckiej kuchni nie brakuje szpinaku i ryb. W tym przepisie proponuję Ci filet z halibuta zapieczony na szpinaku z fetą, czosnkiem i pomidorami, który z całą pewnością zapewni Ci intensywne i przyjemne doznania smakowe.

Składniki na 2 porcje:

  • 1 filet z halibuta (400 g)
  • 1 opakowanie świeżego szpinaku (250 g)
  • 2 łyżeczki oliwy z oliwek
  • 75 g fety
  • 1 ząbek czosnku
  • sól i płatki chilli do smaku
  • cytryna
  • 1 pomidor (150 g)
  • świeży tymianek
Piekarnik rozgrzej do 180 stopni (góra–dół). Liście szpinaku umyj i dokładnie osusz. Oderwij dłuższe łodygi, dopraw pieprzem i wymieszaj z łyżeczką oliwy z oliwek oraz pokruszoną fetą. Przełóż szpinak do naczynia żaroodpornego. Filet z halibuta umyj i osusz. Wyłóż rybę na szpinak, posmaruj 1 łyżeczką oliwy lub masłem, skrop sokiem z cytryny, dopraw solą, drobno posiekanym czosnkiem i płatkami chilli. Na wierzch wyłóż plastry pomidora. Piecz w piekarniku 25 minut. Dekoruj świeżym tymiankiem.