1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Bez pary nie znaczy: bez sensu. Hanna Samson o dobrych stronach bycia singlem

Bez pary nie znaczy: bez sensu. Hanna Samson o dobrych stronach bycia singlem

O naszej wartości nie decyduje to, czy jesteśmy w związku, chociaż wiele osób wierzy w podobne mity. (fot. iStock)
O naszej wartości nie decyduje to, czy jesteśmy w związku, chociaż wiele osób wierzy w podobne mity. (fot. iStock)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Jesteś singielką? To pewnie walentynki nie są dla ciebie najfajniejszym świętem. Trzeba je przeżyć i tyle. Kupić sobie kwiaty albo spotkać się z innymi singielkami. Nie po to, by wspólnie narzekać, ale po to, żeby docenić samodzielne życie, w którym zwykle jest z czego się cieszyć! Psycholożka Hanna Samson pisze, że bez pary nie znaczy: bez sensu.

"Miłość jest iluzją” – stwierdza Magdalena Tulli, znakomita pisarka, w rozmowie z Justyną Dąbrowską, psychoterapeutką i autorką świetnych wywiadów. Ich książka nosi tytuł „Jaka piękna iluzja” i dotyczy wielu aspektów życia, ale my pozostańmy przy miłości. A skoro miłość jest iluzją, to znaczy, że nie istnieje? „Skądże” – odpowiada Tulli. – „Istnieje, ale jako iluzja. Wchodzi się w nią z radością i nadzieją, a wychodzi z rozczarowaniem, bywa, że ledwie żyjąc. Uczucia okazują się nie tym, za co je bierzemy. Wchodzi się w ten ciemny las, zaczynając od wydeptanej ścieżki – a potem wszystko może się zdarzyć. (…) W oszołomieniu potrafimy zapomnieć o samotności, ulegamy złudzeniu, że miłość nas od niej na zawsze ocali. A potem przychodzi odczarowanie”.

Przeżywamy te odczarowania, doświadczamy samotności w związku, a mimo to ciągle wierzymy w odwieczny przekaz naszej kultury, że możemy być szczęśliwe tylko wtedy, gdy znajdziemy drugą połówkę jabłka czy pomarańczy. Podobno każda kobieta marzy o ślubnej sukni, bo po ślubie wiadomo: żyli długo i szczęśliwie. I niby wiemy, że tak dzieje się w bajkach, a w życiu bywa różnie, ale nawet niezbyt dobry związek wydaje nam się lepszy niż samotność!

Coraz więcej osób spędza przynajmniej część swojego życia, nie będąc w związku, ale i tak samotność wydaje nam się nieszczęściem, przed którym należy uciekać. W przekonaniu większości – ludzie samotni to nieudacznicy, biedacy, pechowcy, a przynajmniej osoby niedojrzałe, z którymi coś jest na pewno nie tak, a ich życie jest puste i nudne. I choćby odnosili sukcesy i wydawali się zadowoleni z życia, to nocami na pewno płaczą w poduszkę. Jeżeli wierzymy w to wszystko, to czujemy się niepełnowartościowe bez partnera i trudno nam zaakceptować samotność. Z lęku przed samotnością trwamy w kiepskich związkach lub desperacko szukamy nowych. A co, jeśli związek nam się nie trafi?

Duma bez uprzedzeń

Kilka miesięcy temu w „The Guardian” ukazało się wyznanie kobiety, która ma 54 lata i nigdy nie była w związku. Nie z wyboru. Po prostu nigdy nikt nie zaprosił jej nawet na randkę. Jedyną kartkę walentynkową dostała od kolegi ze szkółki niedzielnej, gdy miała siedem lat. Nazywa siebie „dziewicą związkową”, bo jeśli chodzi o seks, to kilka razy wylądowała w łóżku z przypadkowymi partnerami, ale nic więcej z tego nie wynikło. Pierwszy raz już po studiach z kolegą z pracy, gdy obydwoje byli pijani. Drugi raz z mężczyzną, z którym bawiła się na imprezie i myślała, że jest nią zainteresowany. Rano powiedział, że jest w poważnym związku i chodziło mu tylko o przyjemność. I jeszcze wakacyjny romans z barmanem. 31 lat temu przeżyła swój ostatni raz, choć wtedy nie miała pojęcia, że to jest koniec jej życia seksualnego. Chciała być w związku, mieć rodzinę, ale nic takiego się w jej życiu nie zdarzyło. Dlaczego? – zastanawia się i nie znajduje odpowiedzi. Jest atrakcyjna fizycznie, dobrze ubrana, ma wiele zainteresowań, nie mieszka na pustyni, tylko wśród ludzi. Fakt, że chodziła do żeńskiej szkoły i miała wtedy mało kontaktów z chłopcami, niczego nie tłumaczy, bo wszystkie jej koleżanki z klasy wyszły za mąż. W końcu zaczęła się umawiać z mężczyznami przez agencję randkową, wtedy jeszcze nie było Internetu, ale każde spotkanie okazywało się porażką. Ci mężczyźni do niej nie pasowali, żadnego z nich nie chciała widzieć po raz drugi. Można pomyśleć, że miała zbyt wysokie wymagania, ale równie dobrze mogło być tak, że ci mężczyźni naprawdę nie byli dla niej. Przez cały rok spotkała tylko jednego, który wzbudził jej zainteresowanie – bez wzajemności. Dlaczego tak się stało? Co jest z nią nie tak, że nawet przez chwilę nie miała chłopaka? Że nikt sam z siebie nie zaprosił jej na randkę?

Jej przyjaciółka mówi, że sprawia wrażenie niedostępnej. Mężczyzna dostaje sygnał, że musiałby się bardzo napracować, żeby ją zdobyć, więc odpuszcza. Być może coś w tym jest, a może nie? Może za mało wierzy w siebie? Jest za bardzo zamknięta? Przez wiele lat zadawano jej pytania, czy z kimś jest, a skoro nie, to dlaczego, a ona nie wiedziała, co odpowiadać i wstydziła się swojej samotności. A dlaczego opowiedziała swoją historię na łamach „Guardiana”? Nie dlatego, żebyśmy wiedzieli, że nie miała nigdy chłopaka, ale dlatego, że czuje się z tym znacznie lepiej niż w młodości. Jest przekonana, że byłaby świetną dziewczyną i żoną, smutno jej, że nikt nie dał jej szansy, ale udało jej się zaakceptować samotność. I wierzy, że nie ona jedna jest „dziewicą związkową”. Zamiast wstydzić się tego i ukrywać przed światem, proponuje utworzenie grupy dla osób, które różnią się od innych tym, że żyją bez pary i są z tego dumne!

Badania wykazały, że samodzielne życie świetnie wpływa na kreatywność, rozwój osobisty, duchowość. (Fot. iStock) Badania wykazały, że samodzielne życie świetnie wpływa na kreatywność, rozwój osobisty, duchowość. (Fot. iStock)

Mitologia związków

Większość z nas wierzy, że samotność skazuje nas na gorsze życie, ale czy tak jest naprawdę? Doktor Bella DePaulo, psycholożka z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, przez 10 lat badała życie singli i weryfikowała stereotypy narosłe wokół singli i związków. Szybko odkryła, że twierdzenia o pozytywnym wpływie małżeństwa na zdrowie, długość życia i szczęście są mocno przesadzone lub wręcz niezgodne z prawdą. Negatywne stereotypy dotyczące osób bez pary również okazały się dalekie od rzeczywistości. Jeśli patrzymy na samotność przez pryzmat małżeństwa jako pragnienia wszystkich ludzi, to widzimy w życiu singla głównie brak. A z badań DePaulo wynika, że samotność ma swoje dobre strony. Paradoksalnie single są na ogół bardziej spełnieni towarzysko niż osoby w związkach. Są bardziej związani z rodziną i przyjaciółmi, sąsiadami i współpracownikami, podczas gdy małżonkowie oddalają się od innych ludzi i rozluźniają więzi społeczne. Single dbają o swoje relacje z innymi, ale pielęgnują też osobiste pasje, na które w życiu małżeńskim zwykle nie ma przestrzeni. Ale nie koniec na tym. Badania wykazały, że samodzielne życie świetnie wpływa na kreatywność, rozwój osobisty, duchowość. Single mają często większy wkład w społeczeństwo, bywają działaczami i wolontariuszami, są skłonni robić więcej dla innych niż osoby w związkach. Nie mają kogoś, kto przesłania im świat, a to sprawia, że są bardziej otwarci i zainteresowani innymi ludźmi.

Niedawno rozmawiałam z Mileną, piękną czterdziestokilkulatką, która była modelką i ma za sobą kilka nieudanych związków. Nie wie, dlaczego wybierała zawsze niewłaściwych facetów. Była z prawnikiem, z anarchistą, z bankowcem, z lekarzem, z gangsterem, nim zorientowała się, że nim jest, kilku jej mężczyzn miało żony, jeden był kilkanaście lat młodszy. Zawsze okazywało się, że to nie „to” i będąc jeszcze w związku, wchodziła w następny. Ostatni partner zginął w wypadku i po raz pierwszy w życiu jest sama. Boi się samotności, ale nie chce znowu wpakować się w coś bez sensu.

Słucham, zafascynowana jej historią, z której wynika, że w każdym z tych związków była kimś trochę innym i prowadziła inne życie. Dzielę się z nią tą obserwacją, a ona przyznaje, że coś w tym jest.

– Wie pani? Ja nawet inaczej się ubierałam. Z tym chłopakiem chodziłam w mini i kozakach za kolana, a przy bankowcu zaczęłam nosić brązy i szarości, żeby do niego pasować. Kiedy się rozstaliśmy, to oddałam te wszystkie eleganckie ciuchy, bo w ogóle mi się nie podobały – mówi. Milena spędziła całe życie w związkach, umie świetne odczytywać oczekiwania mężczyzn. Kłopot w tym, że nie zna własnych oczekiwań. Nie wie, kim jest, co jest dla niej ważne, jak chce żyć. – Zanim pani wejdzie w kolejny związek, warto nawiązać bliższą relację z samą sobą – podpowiadam.

Samotni czy samodzielni?

Wierzę, że związek z samą sobą zmniejsza nasz lęk przed samotnością. A może raczej przed samodzielnym życiem. Bo co to za samotność, gdy wokół są inni ludzie? Gorzej, gdyby ich nie było! Magdalena Tulli w przywoływanej już książce proponuje taki eksperyment: „Wyobraź sobie, że z jakiegoś powodu zniknęli wszyscy ludzie i zostałaś sama na całym świecie. Możesz jeździć każdym samochodem, pływać każdą motorówką, podróżować, dokąd chcesz, bawić się każdą zabawką, mieszkać we wszystkich domach, we wszystkich ogrodach, wszystko tam jest, wszystko tylko dla ciebie. Czego byś szukała? – Jakiegoś dobrego sposobu odmeldowania się z tego świata” – odpowiada Justyna Dąbrowska, a Magdalena Tulli mówi dalej: „Od razu właściwa odpowiedź, jestem pod wrażeniem. Zwykle jesteśmy świadomi tego, jak ważne są dla nas relacje. Ale po utracie bliskich ludzie żyją dalej. A ten brak, który w bezludnym świecie tak przeraźliwie pozbawiłby sensu naszą egzystencję, że poszlibyśmy szukać pistoletu, żeby się zastrzelić, to brak obecności czyjejkolwiek. Samo istnienie innych ludzi, nie zawsze bliskich, niekoniecznie sympatycznych, jest dla nas wielką wartością, może największą. Jesteśmy częścią większej całości, nasz sens może trwać dzięki temu, że wokół żyją inni ludzie”.

Dopóki na świecie są ludzie, to nawet bez partnera mamy szansę, by przeżyć dobrze życie. Może i bez wielkich uniesień, ale z sensem, a często także z radością.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Psychologiczne podłoże odczuwania samotności

Co, według badaczy, jest powodem tego, że czujemy się samotni? (fot. iStock)
Co, według badaczy, jest powodem tego, że czujemy się samotni? (fot. iStock)
Samotność doskwiera tak wielu ludziom, że warto przyjrzeć się, co na jej temat mówią badania.

Jak podkreśla Sławomir Prusakowski, psycholog i trener biznesu z Uniwersytetu SWPS: Samotność jest nam czasem potrzebna. Jednak samo poczucie osamotnienia może być efektem braku znajomości własnych potrzeb i trudnym doświadczeniem. Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim wykazało, że 76% dorosłych czuje się samotnie.

Co może być powodem samotności według badaczy?

Po pierwsze – okoliczności i sposób w jaki żyjemy. Zbyt duża ilość bodźców i przeciążenie informacjami powodują tak duże zmęczenie u niektórych osób, że w następstwie wycofują się one z interakcji społecznych.

Kolejnym powodem samotności może być brak przestrzeni na autorefleksję, która umożliwia nam określenie swoich potrzeb. Jeżeli wokół nas jest chaos, to bardzo trudno jest usłyszeć, co dzieje się w środku nas. A jeśli sami nie odkryjemy swoich potrzeb, trudno nam będzie odnaleźć je w relacjach społecznych.

Innym zjawiskiem, które może być powodem samotności jest obawa, że nie znajdziemy akceptacji w oczach drugiej osoby. Z lęku przed odrzuceniem podejmujemy paradoksalny wybór: wolimy samotność niż odrzucenie.

We wspomnianych badaniach podjęto próbę zdiagnozowania tego, co różni osoby samotne od tych, które nie odczuwają bycia samemu w sposób negatywny. Okazało się, że osoby, które nie czują się samotnie charakteryzują się tak zwaną życiową mądrością. Składa się na nią 6 obszarów i związane z nimi codzienne praktyki:

  • wiedza o życiu – przyglądanie się mu i uważne doświadczanie go,
  • umiejętność zarządzania emocjami – ćwiczenie kontrolowania własnych reakcji na emocje,
  • empatia i współczucie – umiejętność przyjmowania perspektywy innych ludzi,
  • wgląd w siebie – samotność i cisza sprzyjają autorefleksji, która jest kluczowa do budowania relacji z innymi ludźmi,
  • akceptacja różnorodności – akceptując różnych ludzi i różne sytuacje, łatwiej jest nam nawiązać kontakt z innymi,
  • zdolność do efektywnego podejmowania decyzji – nie wystarczy rozumieć, że się jest samotnym i nie wystarczy wiedzieć, jakie ma się potrzeby – trzeba zacząć działać.
Rozwijając te cechy, możemy sprawić, że zminimalizujemy nasze poczucie osamotnienia. Samotność będziemy mogli potraktować jako okazję do zatrzymania się, poświęcenia sobie uwagi i nauczenia się umiejętności, które mogą nam pomóc budować wartościowe i silne relacje z innymi ludźmi – komentuje Sławomir Prusakowski, psycholog.

Źródło: materiały prasowe Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu

  1. Psychologia

Plaga samotności - jak radzić sobie z poczuciem osamotnienia?

Co wpływa na odczuwanie przez nas samotności? Co mówią ostatnie badania? (fot. iStock)
Co wpływa na odczuwanie przez nas samotności? Co mówią ostatnie badania? (fot. iStock)
Czujemy się samotni w wielu sytuacjach i z różnych powodów. Zawsze jest jednak sposób, żeby, mimo trudności, wykorzystać to doświadczenie dla rozwoju osobistego.

 

Poczucie osamotnienia niekoniecznie musi pojawiać się u osób żyjących w pojedynkę. Często występuje w związkach i w rodzinie. Poniżej kilka przykładów, kiedy możemy odczuwać samotność:

Samotność z powodu braku partnera
To najczęstszy powód czucia się samotnym. Wydaje się, że ludzie stworzeni są do tego, żeby doświadczać bliskości. Bez dotyku, przepływu uczuć, seksu - nasz organizm wydziela zbyt mało oksytocyny i endorfin, żeby czuć się w pełni szczęśliwymi. I wtedy dokucza samotność odczuwana bardziej jako bolesne osamotnienie.

Samotność w rodzinie
Niektórzy ludzie nie czują, że są częścią rodziny. Mają poczucie głębokiej odmienności i niedopasowania. Przeżywają wyobcowanie a nawet traumę z powodu wykluczenia. Mogą wówczas doświadczać lęku, bo nie są wspierani przez system rodzinny oraz poczucia winy, z powodu tego, że zasłużyli na ostracyzm.

Samotność w małżeństwie
To też się zdarza i wcale nie rzadko. Ludzie są razem, ale tak naprawdę żyją w znacznym oddaleniu od siebie. Brakuje między nimi bliskości a pojawia się wrogość albo obojętność.

Samotność w grupie społecznej lub w pracy Zwłaszcza introwertycy i wrażliwcy nie potrafią odnaleźć się w grupach. Nie ma w nich często poczucia przynależności do grupy. W towarzystwie innych ludzi tracą dobre samopoczucie, komfort oraz poczucie bezpieczeństwa.

Jak radzić sobie z samotnością?

1. Przełącz się na czucie wewnętrzne.
Pierwszym krokiem w kierunku radzenia sobie z samotnością jest uświadomienie sobie jej. Dlatego zbadaj swoje osamotnienie i to, co w związku z nim czujesz. Najczęściej jest to lęk lub depresyjne nastroje. Każde z uczuć przyjmij i uszanuj.

2. Nie oceniaj źle swojej samotności.
Najczęściej krytykujemy się za to, że czujemy się samotni. „Jestem nieudacznikiem” - mówimy sobie. „Coś musi być ze mną nie tak” - zastanawiamy się. „Widać zasługuję na takie doświadczenie” - wydajemy na siebie wyrok. Tymczasem doświadczanie samotności nie ma nic wspólnego z twoją wartością jako osoby. Tego typu negatywne myśli zamykają cię w bolesnych uczuciach, które nie mogą znaleźć dobrego ujścia. Katujesz się tylko krzywdzącymi myślami i niewiele czujesz.

3. Popatrz na samotność jak na informację.
Jeśli czujesz się samotna w związku, zobacz co się pod tym kryje. Jaka jest kondycja tej relacji, gdzie ty w niej jesteś a gdzie partner. Uświadomienie sobie takiej samotności może być pierwszym krokiem do potrzebnych zmian. Czujesz się samotna w jakiejś grupie ludzi? Nie obwiniaj siebie za to, tylko pomyśl wśród jakich ludzi poczułabyś się dobrze. Poszukaj ich.

4. Podejdź do samotności jak do etapu.
Kiedy jest nam źle w danej chwili, trudno nam zobaczyć większy plan tego, co się dzieje. Podejdź do samotności jako do pewnego etapu w twoim życiu, który minie. Wykorzystaj tę ciszę na introspekcję i regenerację sił. Zasil swoje źródło energii.

5. Wykorzystaj samotność dla siebie.
To najlepszy czas, żebyś zajęła się rozwojem osobistym i wreszcie zaczęła robić to, na co zawsze miałaś ochotę. Naucz się czegoś nowego, zacznij uprawiać sport, popracuj nad swoją atrakcyjnością. Poczuj się ze sobą lepiej. Dzięki samotności można połączyć się ze sobą i własną siłą witalną. Ostatecznie właśnie samotność może doprowadzić do znaczącego związku.

 

  1. Psychologia

Zakochanie - doświadczenie rozwojowe

Jeśli spojrzymy na zakochanie przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces możemy dostrzec, że jest to niezwykle rozwojowe doświadczenie. (Fot. iStock)
Jeśli spojrzymy na zakochanie przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces możemy dostrzec, że jest to niezwykle rozwojowe doświadczenie. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Kto z nas nigdy nie był zakochany? Nie czuł motyli w brzuchu? Miłosne uniesienia przeżywamy od najmłodszych lat, już w przedszkolu mamy pierwszych partnerów a nawet bierzemy z nimi "śluby". Większość z nas chce się zakochać, doświadczyć tego niezwykłego stanu. Ale nie zawsze proces ten przebiega gładko. Jak go badać?

Wydaje nam się, że jeśli tylko ta druga osoba odwzajemni nasze uczucia to może być już tylko dobrze. Bajki przeważnie kończą się właśnie w momencie, kiedy po wielu perypetiach para wreszcie się schodzi i rozpoczyna długie i szczęśliwe życie. Rzeczywistość bywa jednak inna. Często okazuje się, że kiedy mija euforia, związek z wymarzoną osobą nie daje nam szczęścia. Bywa też tak, że nie mamy nawet szansy wejść w związek, ponieważ nasze uczucia nie są odwzajemniane. W takich momentach wydaje nam się, że nasz świat legł w gruzach i już nigdy nie będziemy szczęśliwi. Jednak mija jakiś czas i na horyzoncie pojawia się nowa osoba, która przyprawia nas o szybsze bicie serca, a świat znów wydaje się piękny. Mimo, że podobne cykle przeżywamy wiele razy nadal nie wiemy, ani co się z nami dzieje ani jak poradzić sobie z „huśtawką emocjonalną”, która często towarzyszy zakochaniu. Zakochanie postrzegane jest również jako stan, w którym nie mamy wpływu na to, co się z nami dzieje. Czy musi tak być? Co możemy zrobić, gdy trafi nas strzała Amora?

Jeśli spojrzymy na zakochanie przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces możemy dostrzec, że jest to niezwykle rozwojowe doświadczenie. Arnold Mindell, twórca tego nurtu psychoterapii uważa, że wszystko, czego doświadczamy niesie nam ważną informację o nas samych. Silne emocje, które towarzyszą pewnym zdarzeniom lub osobom pojawiającym się w naszym życiu, są sygnałem, który dopomina się o uwagę. Jeśli go zignorujemy, przybierze na sile. Jak więc możemy badać doświadczenie zakochania? Przyjrzyjmy się na przykład samemu stanowi. Jest on na tyle odmienny od naszego zwyczajnego sposobu postrzegania rzeczywistości, że bywa nawet porównywany do choroby. Robimy rzeczy, których byśmy się po sobie nie spodziewali. Możemy nie spać, nie jeść, mamy w sobie tyle energii, że cały świat stoi przed nami otworem, czasem też mamy poczucie bycia w innej rzeczywistości. W czasie zakochania mamy bardzo wiele różnorakich doświadczeń, każde z nich jest warte zauważenia i objęcia świadomością.

Kolejnego obszaru do refleksji mogą nam dostarczyć osoby, które nas pociągają. Być może zawsze zakochuję się w określonym typie mężczyzn czy kobiet. Jakich cech u nich szukam? Wokół tego tematu istnieje wiele mitów na przykład, że kobiety wolą niegrzecznych chłopców, mężczyźni wolą blondynki itp. Choć często mamy wyobrażenie o tym jakie osoby nas pociągają, to rzadko zastanawiamy się nad tym, co dokładnie przyciąga nas do tego typu osób, czego w nich szukamy, co ma nam dać ta relacja. Scenariuszy może być wiele, każdy z nas poszukuje czegoś innego. Niektóre kobiety w związkach z tzw. „niegrzecznymi chłopcami” mają potrzebę doświadczenia swojej siły „ja sobie z nim poradzę, ja go zmienię”, inne potrzebują ryzyka i balansowania na granicy. Można by podać wiele przykładów, ale najważniejsze jest to, aby uświadomić sobie swój własny sposób funkcjonowania. Kiedy odkryjemy jakie osoby nas przyciągają, warto jest przyjrzeć się naszemu arsenałowi środków uwodzenia. Zanim pójdziemy na randkę spędzamy wiele czasu na przygotowaniach, radzimy się przyjaciół w co się ubrać, stresujemy się czy dobrze wypadniemy. Chcemy pokazać się od jak najlepszej strony, w końcu pierwsze wrażenie to podstawa. W tym celu stosujemy różne „sztuczki”, chcemy zaprezentować się w konkretny sposób, w jaki? Czy chcę zabłysnąć inteligencją, seksapilem, pozycją? Jak chce być odebrana/y przez drugą osobę?

Kolejnym ważnym obszarem do refleksji są nasze marzenia i nadzieje, które wiążemy ze związkiem z daną osobą. Jakie najgłębsze pragnienia miałyby się w nim spełnić? Jaka wizja wprawia mnie w stan euforii, a jaka w stan przygnębienia - czego się najbardziej boję? Ten obszar jest istotny na każdym etapie relacji. W psychologii procesu nazywamy to jasnymi i ciemnymi snami relacyjnymi. Każdy z nas ma takie sny, jednak warto jest zdawać sobie sprawę, czego tak naprawdę chcemy, oczekujemy od relacji, a z czego możemy zrezygnować. Taka świadomość daje nam możliwość pełniejszego i bardziej świadomego nawiązywania i tworzenia relacji. To tylko kilka przykładowych tematów łączących się z hasłem „zakochanie”, które można badać metodami psychologii zorientowanej na proces.

Po co to robić? Czy nie odbierze to zakochaniu jego magii i nie pozbawi nas całej frajdy? Rzeczywiście istnieje ryzyko, że poznawszy siebie bardziej, możemy zakochiwać się rzadziej i mniej intensywnie. Jednak radość i przyjemność jaką daje nam zakochanie może na stałe zagościć w naszym codziennym życiu. Nawet, gdy nie mamy do kogo wzdychać. Nawet, gdy obiekt naszych westchnień nie jest nami zainteresowany. Istnieje też ryzyko, że zamiast czekać, aż trafi nas strzała Amora uważniej i bardziej świadomie będziemy lokowali swoje uczucia i wchodzili w związki. Co więcej może się nawet okazać, że koniec związku to nie koniec świata, ale to już trochę inna historia.

Joanna Barlińska, psychoterapeutka, psycholog, seksuolog. Członkini zespołu Akademii Psychologii Zorientowanej na Proces. Prowadzi terapię indywidualną (osoby dorosłe i nastolatki), terapie par oraz warsztaty rozwojowe.

Aleksandra Raczyńska, psychoterapeutka, tłumaczka. Prowadzi terapię indywidualną oraz terapię par, również w języku francuskim.

  1. Psychologia

Jestem sama, bo…

Kiedy bycie samemu staje się bardziej darem niż torturą, wiesz, że twoje szczęście nie jest przez nikogo uwarunkowane. (Fot. iStock)
Kiedy bycie samemu staje się bardziej darem niż torturą, wiesz, że twoje szczęście nie jest przez nikogo uwarunkowane. (Fot. iStock)
Nastawienie na własny komfort i potrzeby. Zbyt wysoko ustawiona poprzeczka oczekiwań. A może lęk wyniesiony z dzieciństwa, chęć bycia niezależną i samostanowiącą o sobie. Samotność z wyboru czy przypadku ma wiele przyczyn i… nie musi być taka straszna

W kulturze skupionej na dążeniu do zaspokojenia indywidualnego prawa do szczęścia, wśród singli, którzy znakomicie radzą sobie w pojedynkę, coraz częściej pojawiają się głosy, że bycie samemu to nie zawsze otwarty manifest dojrzałej samodzielności, ale sposób życia, którego się wcale nie planowało. Osoby po rozwodach, choć podjęły tę decyzję świadomie, przyznają, że odzyskana niezależność nie jest wcale taka kolorowa. Choć zmienia się społeczny obraz małżeństwa – już nie jest ono ostoją wartości i gwarantem stałości, a coraz więcej rodzin jest patchworkowych – to nadal tęsknimy za trwałym, szczęśliwym związkiem. Gdyby ktoś zagwarantował nam, że tam za rogiem czeka ktoś, z kim będziemy szczęśliwi, mało kto powiedziałby „nie”.  Nikt nie chce być sam, nawet jeśli twierdzi że chce.

Hania, 40-letnia singielka, mówi wprost: – Ktoś, kto ucieka przed związkiem, jest w pewnym sensie upośledzony emocjonalnie – tak myślę. Jasne, można całe życie przeżyć samemu, ale właściwie po co? Bywają też tacy, którzy mimo że mają żony czy mężów, są sami, ale tak naprawdę nie do końca sami, bo jednak mają do kogo się odezwać w domu czy nawet z kim się pokłócić! Mają kogo prosić o zakupy czy nawet na kim wieszać psy! To zupełnie co innego niż bycie samemu naprawdę... Generalnie nie zazdroszczę mężatkom, bo bardziej mój odruch wymiotny wzbudzają zdrady, fałsz i obłuda. I chęć bycia żoną, żeby odhaczyć obrączkę na palcu – dodaje. – Cel główny: nie być starą panną. A gdzie miłość? Gdy tak patrzę na niektóre mężatki, to mam wrażenie, że trzymają się związku głównie ze strachu, by nie być samą, i są też takie, którym wydaje się, że obrączka na palcu jest wystarczającym powodem, by na niezamężne koleżanki patrzeć ze współczuciem lub pogardą.

Dobra samotność

Choć samotność doskwiera, to bywa też zbawienna. Zwłaszcza jeśli wypełnia czas „pomiędzy” – gdy już zakończyliśmy ważną relację, a jeszcze nie nawiązaliśmy nowej. Wtedy możemy bliżej przyjrzeć się sobie, bez pośpiechu, bez zagłuszania deficytów kimś lub czymś z zewnątrz, gdy możemy sprawdzić, jak mi ze sobą jest, z czym sobie dobrze, a z czym gorzej radzę, jakie są moje największe potrzeby, ale i najważniejsze potencjały. Gdy nie patrzymy na potencjalnego partnera jak na kogoś, kto nas wypełni, uzupełni (jakbyśmy sami byli niewystarczająco kompletni). Idealna „druga połówka” może się nigdy nie pojawić. Z prostego powodu – bo jej nie ma. Każdy z nas jest całością, jest kompletny. Dobrze to wiedzieć zwłaszcza w czasach, gdy małżeństwo nie gwarantuje ani bycia szczęśliwszym, niż kiedy jest się samemu, ani czegoś stałego, co daje poczucie bezpieczeństwa. To poczucie możemy dać sobie tylko my sami. I warto się tego dowiedzieć właśnie wtedy, kiedy akurat nie jesteśmy z nikim w związku. Wojciech Kruczyński, psycholog, autor książki „Wirus samotności”, mówi: – Jeśli umiesz cieszyć się samym sobą, dla innych ludzi jest to sygnał, że masz wiele do zaoferowania – że przebywając blisko Ciebie nie tylko nie będą czuli się wykorzystywani, ale wręcz zostaną w jakiś sposób zainspirowani, wzbogaceni lub ogrzani Twym wewnętrznym ogniem.

Basia, 36-latka, zawsze myślała, że będzie mieć dom, męża i dwójkę dzieci. Na potencjalnych partnerów na męża patrzyła dość krytycznie, wyszukując cechy, które mogą przeszkodzić w dopełnieniu tego obrazu. Z czasem, gdy już uznała, że ideału nie ma, gotowa była związać się z aktualnym chłopakiem, próbując zaakceptować go takim, jakim jest. Był już pierścionek zaręczynowy i miał być ślub… Realna szansa, że plan się ziści, okazała się jednak zbyt przerażająca i dziś Basia od kilku lat jest sama. – Może to wyświechtane, ale w pojedynkę każdy dylemat, nawet najdrobniejszy, urasta do rangi megaproblemu, tragedii, czarnej dziury, katastrofy. Może trochę przesadzam, ale w pojedynkę trudniej się „ogarnąć” i znów przyjąć „właściwą perspektywę rzeczy” – wyznaje. – Przyjaciele? Pewnie, są bardzo ważni, ale z doświadczenia wiem, że kiedy ten sam problem przegada się z osobą bliską sercu, ma się wrażenie, że jest was dwoje do rozwiązania tej kwestii. A kiedy ten sam problem omawiasz z przyjaciółką – dostajesz rady, wskazówki, a i tak wszystko spoczywa na twoich barkach. Mimo pomocy, jesteś sama i sama musisz to zrobić. Odkąd jestem singielką, brakuje mi na co dzień męskiej energii. Po pracy zazwyczaj nie chce mi się samej iść do kina, na spacer, na piwo czy coś ugotować. Siadam i czytam książkę, pracuję, oglądam film w telewizji, ale sama. Brakuje kogoś, kto powie: „Chodź, idziemy na spacer”. Tęsknię za ciepłem drugiego człowieka, pocałunkami, seksem, dotykiem. Tęsknię za „okazywaniem i odbieraniem”, że się komuś podobam, że ktoś na mnie zwraca uwagę, że jestem dla kogoś atrakcyjna... Próżne? Może tak, ale bardzo ważne. Bez tego niezwykle trudno stawić czoło życiu i światu, a kiedy się wie i czuje, że ktoś za tobą stoi i cię wspiera, jest łatwiej.

Choć tęskni za związkiem, przyznaje, że lubi też być sama: – Doceniam bycie samej ze sobą. Za możliwość wykonywania różnych dziwnych rzeczy o rozmaitych porach dnia i nocy. Namiętnie korzystam z kąpieli o 13.00 lub 14.00. Nikt mi nie zawraca głowy, nikt nie stuka do drzwi. Doceniam i korzystam z tego. Bezkarnie mogę nałożyć maseczkę na twarz – bez jej utraty przed moim ukochanym.

Dopiero gdy umiemy być sami, gdy kochamy siebie łącznie z naszymi wadami, to możemy pokochać kogoś także z jego wadami. – Kiedy bycie samemu staje się bardziej darem niż torturą, wiesz, że twoje szczęście nie jest przez nikogo uwarunkowane – mówi Bob Mandel, pisarz i terapeuta, autor książki „Terapia otwartego serca”. – Wówczas możesz wybierać związki, które automatycznie odzwierciedlają miłość, jaką znalazłeś w sobie.

I – dodam od siebie – nikomu niczego nie zazdrościć.

  1. Kultura

Randka przed telewizorem. Filmy na romantyczny wieczór we dwoje

 Kadr z filmu
Kadr z filmu "Czekolada". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Randka przed telewizorem to świetny pomysł na walentynki, szczególnie w czasie pandemii. Z okazji nadchodzącego święta zakochanych mamy dla was 8 filmów o miłości, które doskonale wypełnią wasz romantyczny wieczór w domowym zaciszu.

"Love Story"

Między studentem prawa Oliverem a studentką muzyki Jennifer rodzi się uczucie, którego nie da się zignorować. Mimo że młodzi pochodzą z dwóch różnych światów, postanawiają razem spędzić życie. Kiedy decydują się wziąć ślub, ojciec chłopaka grozi, że się go wyprze. Para próbuje ułożyć sobie życie, wierząc że są w stanie pokonać wszelkie przeciwności. Los ma jednak względem nich zupełnie inne plany… Nagrodzony pięcioma Złotymi Globami melodramat "Love Story" Arthura Hillera to poruszająca historia miłosna, która zostanie z wami na długo po seansie. 

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Love Story'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Love Story". (Fot. BEW Photo)

"Notting Hill"

Na listach najlepszych filmów o miłości od lat wysokie miejsce zajmuje „Notting Hill”, czyli baśń o Kopciuszku w nowoczesnym wydaniu. Życie rozwiedzionego londyńskiego księgarza Williama staje na głowie, gdy do jego sklepiku zagląda uwielbiana przez wszystkich hollywoodzka aktorka Anna Scott. W rolach głównych występuje urocza Julia Roberts oraz zabójczo przystojny Hugh Grant. To niezwykle ujmujący film, który sprawi, że na waszych twarzach z pewnością zagości uśmiech.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Notting Hill'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Notting Hill". (Fot. BEW Photo)

"Duma i uprzedzenie"

Pięć sióstr Bennet dorastało w przekonaniu, że ich jedynym życiowym celem jest zdobycie mężów. Jednak jedna z nich, Lizzie, zna przynajmniej sto powodów, by nie brać ślubu. Kiedy pani Bennet dowiaduje się, że bogaty kawaler wraz z kilkorgiem najbliższych przyjaciół, zamierza wynająć pobliski dworek, "węszy" znakomitą okazję znalezienia mężów dla swoich córek. Gdy Lizzie trafia na przystojnego, choć snobistycznego pana Darcy'ego, jej sercem zaczynają targać skrajne emocje. Znakomita ekranizacji powieści Jane Austen z Keirą Knightley w roli głównej to idealna propozycja na Walentynki.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Duma i uprzedzenie'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Duma i uprzedzenie". (Fot. BEW Photo)

"Masz wiadomość"

„Masz wiadomość” to uwielbiany przez widzów film z fantastyczną Meg Ryan i znakomitym Tomem Hanksem w rolach głównych. Kathleen dziedziczy po matce małą księgarnię. Niestety w pobliżu otwiera się duża nowojorska sieć wydawnicza zagrażająca jej biznesowi. Chcąc porozmawiać z kimś o swojej pasji, wymienia się elektroniczną korespondencją z nieznajomym poznanym przez Internet. To film, który autentycznie bawi, ale również wzrusza.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Masz wiadomość'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Masz wiadomość". (Fot. BEW Photo)

"Czekolada"

W klimacie tego filmu można się zakochać! Podobnie jak w doskonałych kreacjach Juliette Binoche i Johnny’ego Deppa. Jest rok 1960. Vianne Rocher przenosi się wraz z kilkuletnią córką do małego miasteczka we Francji i otwiera sklep z czekoladą. Jej ciepła osobowość i umiejętność zarządzania zyskują przychylność mieszkańców, jednak burmistrz miasta nie może pogodzić się z pozycją przybyszki i robi wszystko, aby jej zaszkodzić. Sytuacja zmienia się, gdy w mieście zatrzymuje się grupa żeglarzy.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Czekolada'. (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum) Kadr z filmu "Czekolada". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)

"Titanic"

Tego filmu chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jake i Rose (w których brawurowo wcielili się Leonardo DiCaprio i Kate Winslet) zakochują się w sobie podczas dziewiczego rejsu "niezatapialnego" transatlantyku Titanic. Gdy luksusowy liniowiec wpada na górę lodową, ich płomienny romans przeradza się w mrożącą krew w żyłach walkę o przetrwanie. Reżyserem filmu jest James Cameron, prawdziwy wizjoner w świecie kina, któremu udało się stworzyć ponadczasowe, wyciskające morze łez filmowe arcydzieło.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Titanic'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Titanic". (Fot. BEW Photo)

"Holiday"

Utrzymany w klimacie Bożego Narodzenia film "Holiday" to świetna propozycja również na dzień zakochanych. Dwie zupełnie obce kobiety poznają się za pośrednictwem Internetu i postanawiają na czas świąt zamienić się swoimi domami, aby odreagować miłosne niepowodzenia. Amanda mieszka w okazałej posiadłości w Los Angeles, natomiast Iris w starym domu na angielskiej prowincji. Wkrótce okazuje się, że zamiana miejsc dobrze zrobi ich sprawom sercowym. W rolach głównych występują Kate Winslet, Cameron Diaz, Jude Law oraz Jack Black.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Holiday'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Holiday". (Fot. BEW Photo)

"Pamiętnik"

"Pamiętnik" to historia pewnej miłości, która rozkwitła na początku lat 40. gdzieś w Karolinie Północnej. Duke odczytuje ją starej kobiecie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Dzięki sile uczucia przeżywa na nowo cudowne chwile swojej wielkiej miłości. Przypomina sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczył Allie Nelson – ich spotkania, wspólne wakacje i trudny okres rozstania, gdy zniknęła z jego życia na 7 lat. W rolach głównych występują Rachel McAdams i Ryan Gosling.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Pamiętnik'. (Fot. BEW Photo) Kadr z filmu "Pamiętnik". (Fot. BEW Photo)