Trendy beauty skórę traktują z szacunkiem. Kosmetyki nowej generacji otulają, koją, głęboko nawilżają, mikrozłuszczają – aktywując naturalne mechanizmy odnowy. Króluje podejście pro-aging, koncentrujące się na regeneracji i wzmocnieniu bariery ochronnej. Nie walczymy z wiekiem, tylko wspieramy kondycję skóry nieinwazyjnymi metodami.
Artykuł pochodzi z miesięcznika „Sens” 02/2026
Marcin Ambroziak – dr nauk medycznych, dermatolog z ponad 25-letnim doświadczeniem, współzałożyciel oraz dyrektor medyczny Kliniki Ambroziak. Jeden z założycieli Międzynarodowego Centrum Medycyny Anti-Aging
Główny trend w pielęgnacji skóry jest podyktowany rosnącą świadomością społeczeństwa. Stawiamy na dobre jakościowo, zdrowe i długie życie, czyli longevity. I nie jest to tendencja obecna tylko w kosmetologii, ale też w medycynie estetycznej i w ogóle w medycynie. Uważnie czytamy składy kosmetyków, bo staramy się dowiedzieć, jakie substancje aktywne są nam potrzebne.
Co konkretnie widać w trendach skin care? Komórki macierzyste, zgodnie z rozporządzeniami Unii Europejskiej, mają roślinne odpowiedniki, wśród których można znaleźć niejedną substancję skutecznie udającą, że jest czynnikiem wzrostowym charakterystycznym dla ludzkiego organizmu.
Mowa tu na przykład o peptydach biomimetycznych czy egzozomach. Chcemy dokładnie wiedzieć, co znajduje się w produktach, które kładziemy sobie na twarz, więc krem do niedawna nazywany liftingującym czy klasyfikowany jako anti-aging jest teraz kremem z peptydami czy ceramidami. Poza nazewnictwem niewiele się zmieniło, ale nie dajemy już omamić się hasłem reklamowym niepopartym porządnym składem.
Powszechnym trendem stało się teraz mikrozłuszczanie, które nie jest modą, ale potrzebą. Nasz naskórek nie jest równomierny, ponieważ część obumarłej warstwy rogowej jeszcze się trzyma niższych jego warstw. Powoduje to nierówne odbicie światła od skóry i uniemożliwia modny efekt glow. Żeby go uzyskać, najprościej złuszczyć naskórek. Nie bez powodu peelingi są jedną z podstaw kosmetologii i medycyny estetycznej. W zależności od zastosowanej substancji i od jej stężenia uzyskujemy albo silne złuszczanie, albo codzienne wygładzanie, i na to drugie firmy kosmetyczne obecnie stawiają. Nasz lotion peelingujący, zawierający kwasy glikolowy i migdałowy, jest delikatny jak kaczuszka. Domowe mikrozłuszczanie ma na celu odsłonięcie głębszych warstw naskórka, by substancje aktywne – peptydy czy retinal – łatwiej przenikały do skóry właściwej i skutecznie działały.
Dla mnie najważniejszym trendem jest holistyczne podejście do piękna. Kliniki medycyny estetycznej oferują obecnie suplementację czy promocję zdrowego trybu życia, pomagając w kontroli masy ciała, aktywności fizycznej czy jakości snu. Wielodyscyplinarne podejście do pacjenta jest koniecznością, jesteśmy trochę lekarzami rodzinnymi od zdrowego, ładnego i dobrego życia.
Ilona Kiraga – kosmetolożka, szkoleniowiec, wykładowczyni, ekspertka marki Bandi Cosmetics
Długotrwałe nawilżanie jest obecnie trendem – i dobrze, bo to przecież podstawa pielęgnacji. Wraz z rozwojem kosmetologii mamy coraz więcej skutecznych rozwiązań.
Do tej pory w produktach nawilżających stosowaliśmy składniki wiążące cząsteczki wody w naskórku, czyli humektanty – kwas hialuronowy, ektoinę czy trehalozę. A teraz dodatkowo sięgamy po surowce syntetyzujące składniki Naturalnego Czynnika Nawilżającego, który występuje w skórze.
Tym sposobem pobudzamy naturalne mechanizmy wiążące w niej cząsteczki wilgoci. Jest to na przykład stosowany w linii More Than Moist Bandi kompleks hydrafence, który pochodzi z amylopektyny ryżowej i algi wapiennej.
Drugim filarem długotrwałego nawilżania jest dobra kondycja bariery hydrolipidowej naskórka, która zmniejsza odparowywanie wody. Warto o nią dbać zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy na zewnątrz panują niskie temperatury, a w domach często mamy suche powietrze. Możemy to robić, dostarczając skórze ceramidów, które znajdują się w „cemencie międzykomórkowym” naszej skóry. Stosując produkty z modnymi ostatnio ceramidami, uszczelniamy tę barierę naskórkową. Dzięki temu do skóry nie wnikają choćby alergeny powodujące podrażnienia, nie ucieka też woda z głębszych warstw, co skutkuje przesuszeniem. Skóra z uszkodzoną barierą hydrolipidową staje się nadwrażliwa. Pierwszym krokiem w pielęgnacji jest wówczas jej odbudowa. Ceramidy sprawdzają się w kosmetykach dla cery suchej i wrażliwej.
W nowoczesnych produktach ceramidom towarzyszą różnego rodzaju składniki lipidowe, okluzyjne, na przykład olej makadamia czy skwalan, których zadaniem jest dodatkowe wzmacnianie płaszcza hydrolipidowego. W ten sposób działamy dwukierunkowo: z zewnątrz oraz wewnętrznie, aktywując składniki skóry.
Wtedy ta ucieczka wilgoci z naszej skóry jest po prostu mniejsza. Hydroaktywny krem maska na noc More Than Moist na przykład może zapewnić aż do 120 godzin nawilżenia właśnie przez to, że wpływa na skórę na różnych poziomach.
Kosmetycznym trendem w nawilżających produktach są toniki o mlecznej, czasem trochę żelowej konsystencji. Ich formuła jest właśnie taka, ponieważ i one zawierają składniki lipidowe. Kiedyś głównym zadaniem toników było przywrócenie odpowiedniego pH, te nowoczesne wykazują dużo szersze właściwości. Dobrze współdziałają z innymi produktami z linii nawilżających – serami, kremami, maskami. Warto pamiętać o zasadzie, żeby nakładać je na wilgotną skórę, właśnie po zastosowaniu toniku, który przygotowuje ją do kolejnych etapów pielęgnacji. Należy tego jednak unikać w przypadku retinoidów czy kwasów, bo jeśli będą zbyt intensywnie działały, może to doprowadzić do podrażnień. Nic takiego nam jednak nie zagraża przy ceramidach.
Gdy przyjrzymy się trendom, wyraźnie widać, że odchodzimy od inwazyjnych metod na rzecz coraz bardziej inteligentnej pielęgnacji.
Dzięki rozwojowi biotechnologii mamy dostęp do składników, które skutecznie, ale jednocześnie delikatnie poprawiają kondycję skóry. W laboratorium Bandi przeprowadziliśmy badania, które pokazały, że stosowanie peptydu miedziowego na dzień i retinoidów na noc po 28 dniach zagęściło skórę o 44 proc. A peptyd miedziowy, aktywując produkcję kolagenu, wręcz wykazuje właściwości kojące. Może być polecany przez cały rok i do każdego typu cery. Anti-aging może być dzisiaj naprawdę delikatny.
Petra Strand – założycielka marki Pixi i kreatorka produktów
Marka Pixi narodziła się 26 lat temu w londyńskim Soho, ja jednak dorastałam w Szwecji. Dlatego inspiruję się skandynawską pielęgnacją – wyrastającą z natury, bazującą na równowadze, prostocie i konsekwencji. Moja babcia powtarzała, że piękna skóra to efekt dobrych nawyków, dlatego nie stosowaliśmy skomplikowanych rytuałów, tylko skupialiśmy się na delikatnym oczyszczaniu, nawilżaniu i ochronie skóry przez cały rok. Dla mnie najważniejsze jest uczucie zdrowej, dobrze nawilżonej skóry, która promienieje energią. To właśnie esencja skandynawskiego podejścia do urody, która obecnie stała się globalnym trendem.
Początek historii Pixi to nasz kultowy dzisiaj Glow Tonic, który od ćwierć wieku jest elementem mojej codziennej rutyny i wpisuje się w aktualny trend mikrozłuszczania naskórka. Delikatnie złuszcza dzięki kwasowi glikolowemu, koi skórę aloesem i dodaje energii dzięki żeń-szeniowi. Myślę, że trafia w sedno, bo po prostu działa, rozświetlając skórę.
W aktualnych trendach podoba mi się, że pielęgnacja skóry i makijaż wreszcie zaczęły się przenikać. Wierzyłam w to od samego początku istnienia Pixi, dlatego eksperymentowałam, łącząc olejki do pielęgnacji skóry z podkładem, aby uzyskać pożądany efekt nawilżenia i blasku. Dziś cieszy mnie, że coraz więcej osób sięga po kosmetyki, które nie tylko upiększają, lecz także pielęgnują skórę, na przykład ceramidami czy peptydami. Najbardziej przyciągają mnie produkty, które ułatwiają codzienną rutynę i sprawiają, że skóra wygląda zdrowo: podkłady nawilżające, odświeżające mgiełki czy bazy. Coraz więcej osób dostrzega, że zdrowa skóra to najlepsza baza dla makijażu. Trend na naturalny, świeży wygląd, skóra, która wygląda jak twoja, tylko w lepszej wersji – jest czymś, co zawsze będę wspierać. Nie szukam perfekcji – liczą się naturalność i witalność.
Najbardziej ekscytuje mnie to, że piękno znów staje się głęboko osobiste. Wyszliśmy poza pogoń za trendami – ludzie celebrują swoją indywidualność, własne rytuały, swój unikalny blask. Uwielbiam to. Przyszłość piękna to równowaga: połączenie mądrości natury z nauką, by tworzyć produkty, które są jednocześnie skuteczne i łagodne – dla skóry, dla ludzi i dla planety.
Katarzyna Leoniak – kosmetolożka, specjalistka komunikacji w branży beauty, ekspertka marki Veoli Botanica
W pielęgnacji skóry królują produkty, które działają wielotorowo – nie tylko wygładzają zmarszczki, lecz także poprawiają komfort skóry. Trend ten idzie w parze z rosnącym znaczeniem składników aktywnych, które są inteligentne i celowane: peptydów transportujących, antyoksydantów czy składników regenerujących skórę. Jednym z najgorętszych trendów w pielęgnacji anti-aging są obecnie peptydy, a zwłaszcza peptydy miedziowe, ponieważ łączą w sobie wysoką skuteczność z szerokim spektrum działania.
W Veoli Botanica postawiliśmy na czysty peptyd miedziowy w stężeniu 0,5 proc., zarówno w serum, jak i w masce. Produkty te zawierają również peptyd antygrawitacyjny i peptydy biomimetyczne, aby wspierać napięcie skóry i stymulację naturalnych procesów jej odbudowy.
Peptyd miedziowy to nasz świadomy wybór, jego działanie jest udowodnione naukowo. Działa przede wszystkim poprzez transport jonów miedzi w głąb skóry, gdzie aktywuje enzymy odpowiedzialne za syntezę kolagenu i elastyny.
Dzięki temu poprawia strukturę i sprężystość naskórka, wygładza drobne linie, zmarszczki oraz wspiera regenerację skóry. Dodatkowo wspomaga funkcjonowanie bariery hydrolipidowej i łagodzi stany mikrozapalne, co sprawia, że jest odpowiedni dla cer wrażliwych, trądzikowych, a także dojrzałych, które potrzebują zarówno komfortu, jak i prewencji procesów starzenia.
Peptyd miedziowy świetnie współpracuje z innymi peptydami – zarówno sygnałowymi, jak i neuropeptydami. W połączeniu z sygnałowymi stymuluje produkcję kolagenu i elastyny, a w synergii z neuropeptydami wspiera wygładzenie zmarszczek i poprawę napięcia skóry. Uwielbia też towarzystwo antyoksydantów i polifenoli, które wzmacniają jego regeneracyjne działanie i chronią skórę przed stresem oksydacyjnym. Dodatkowo składniki nawilżające i lipidowe, takie jak kwas hialuronowy, ceramidy czy trehaloza, wspierają barierę ochronną skóry i utrzymują efekt wygładzenia.
Warto jednak pamiętać, że peptyd miedziowy nie lubi być mieszany w jednej rutynie z retinoidami, kwasami AHA i BHA ani z czystą witaminą C w formie L‑Ascorbic Acid. Zbyt kwaśne środowisko może osłabić jego działanie. Stosując te składniki oddzielnie – rano witaminę C, a wieczorem peptyd miedziowy – zachowujemy ich pełną moc, a skóra zyskuje maksymalne korzyści.