1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Kłamstwo w związku - jaką wyrządza szkodę?

Kłamstwo w związku - jaką wyrządza szkodę?

Kłamstwo w małżeństwie - jak wygląda psychologia kłamstwa? Czy warto być z kimś kto kłamie? (fot. iStock)
Odkrycie oszustwa partnera wpycha nas w otchłań. Kłamstwo w małżeństwie jest jak śmierć tego, kim się sobie wydawaliśmy i za kogo uważaliśmy tego drugiego człowieka – mówi psychoterapeuta Robert Rutkowski. Co kieruje kłamcą i jak wpływa to na jego najbliższych? Jak reagować, gdy prawda wychodzi na jaw? Czy warto być z kimś kto kłamie?

„Poczucie zaufania i poczucie bezpieczeństwa w relacji z drugim człowiekiem należą do podstawowych potrzeb, które pozwalają budować naszą tożsamość od najmłodszych lat. Utrata tego bezpieczeństwa prowadzi do wyjątkowo głębokiego zranienia psychologicznego” – zaczynam od fragmentu książki „Kłamstwo w związku. Zostać czy odejść?” Lisy Letessier, bo mówi o konsekwencjach kłamstwa. Żyjemy w czasach postprawdy, ale najwidoczniej serce tego nie akceptuje, skoro kłamstwo w związku wywołuje w nas nadal tsunami emocjonalne.
Od najmłodszych lat prawda jest nam potrzebna, abyśmy mogli poznawać świat i siebie. Kiedy jesteśmy okłamywani przez rodziców, bo ci na przykład prowadzą podwójne życie, ukrywają przed nami istotne wydarzenia w rodzinie czy informacje dotyczące nas samych – rośniemy w lęku i pomieszaniu. Co innego czujemy i widzimy, a co innego jest nam mówione. Nie ufamy więc sobie (i innym), a w rezultacie nie wiemy, czego chcemy. Naszym postępowaniem kieruje rodzinny skrypt – nieświadomie dążymy do odtworzenia w bliskich relacjach atmosfery emocjonalnej z rodzinnego domu, czyli uczucia napięcia, niepokoju i niepewności. Zatem albo kłamiemy, przemilczamy, wymyślamy, albo łatwo nam w kłamstwa uwierzyć.

Ale dlaczego oszukujemy najbliższych, tych, którzy z nami żyją, troszczą się o nas? I to w ważnych sprawach...
Mamy na to szereg racjonalizacji, możemy być przekonani, że chronimy bliskich przed bólem albo przed innymi trudnymi emocjami. Możemy być przekonani, że nic im z tego powodu nie zabieramy albo że mamy prawo do własnej przestrzeni, tajemnic, spraw. Ale prawda jest brutalna. Robimy to dla siebie i zazwyczaj z bardzo niskich pobudek. Kiedy trwało moje pierwsze małżeństwo, byłem uzależniony od podwyższonego poziomu dopaminy, a że już nie brałem narkotyków, zacząłem szukać jej legalnych źródeł. I legalnymi dilerami dopaminy okazały się dla mnie kobiety! Kłamstwo w małżeństwie... Wystarczyło, że pojawiło się zmysłowe muśnięcie i wchodziłem w romans. Włączał się system nagrody i dopaminowy strzał dawał mi haj podobny do tego heroinowego! Trwało to latami i z perspektywy czasu uważam, że to był najgorszy okres w moim życiu.

Nałogowi Don Juani, uwodziciele z portali czy miłośnicy pozamałżeńskiego seksu w kamerkach pukają się teraz w czoło i mówią o prawdziwej poligamicznej męskiej naturze, która uzasadnia kłamstwo w związku, kłamstwa wobec kobiet.
Mężczyźni, którzy kłamią, są niekompletni. Bo mężczyzna to ten, który dotrzymuje słowa, a w wypadku romansu zawsze w tle jest jakieś złamane przyrzeczenie. Amerykański psycholog humanistyczny Carl Rogers mówił, że jeżeli chcemy się rozwijać, nie możemy być jedną nogą w przeszłości, a drugą w przyszłości, bo wtedy dopadną nas depresja albo lęki. Sam, po czterech latach prowadzenia podwójnego życia, marzyłem, żeby to się wreszcie wszystko wydało. Nigdzie nie byłem naprawdę, nigdzie nie byłem cały, wszędzie było mnie tylko pół. I w domu, i u kochanki.

Żyłem jakby za szybą, niedostępny dla nikogo. Nieobecność to współczesna dżuma, a jako praktyk muszę przyznać, że można być nieobecnym na wiele różnych sposobów – buty i spodnie męża czy ojca są w pokoju, ale on jest gdzie indziej. I znów mówię z doświadczenia życiowego (bo mój ojciec żył w kłamstwie), że dzieci z takich związków wychodzą pokiereszowane. W wypadku nieobecnego, czyli też żyjącego podwójnym życiem ojca szczególnie pokiereszowani są synowie. Bo syn zawsze patrzy na ojca i koduje, co on robi, jak się zachowuje, a potem naśladuje – przepisuje swoim życiem skrypt rodzinny. Nawet kiedy potępia go czy nienawidzi, bo widział, że mama przez niego płacze, i tak postrzega ojca jak boga. Dlatego syn ojca, który jest kłamcą, odczuwa wewnętrzne rozdarcie, bo ojciec jest dla niego także durniem. Prowadzi to do dekonstrukcji poczucia wartości młodego mężczyzny, zachwiania jego systemu wartości i tożsamości.

Wiem, że kiedy druga strona odkrywa kłamstwo w małżeństwie, kiedy zauważa kłamstwo swojego partnera, wstrząs jest tak silny, że można udawać, jakby nic się nie stało.
Kłamstwo w związku to zgniły fundament domu, który wcześniej czy później runie w posadach. A więc trzeba zdobyć się na ujawnienie tego, że wiemy o kłamstwach. Mimo szoku, mimo strachu przed rozstaniem czy nawet zależności finansowej. Zazwyczaj zanim kłamstwa wyjdą na jaw, kobieta przez lata jest wyjątkowo naiwna. Może dawać się oszukiwać, bo w rzeczywistości nie chce poznać prawdy, gdyż zmusiłoby to ją do podjęcia działań, które budzą jej przerażenie. Ale bywa też i tak, że prawdy nie dostrzega, bo skrypt rodzinny, skutecznie zasłania jej oczy. Znam pewną 40-latkę, kobietę niezależną finansowo, matkę dwojga dzieci, która wypierała symptomy, że jej mąż od 10 lat ma kochankę. Wynajmował tamtej kobiecie mieszkanie, utrzymywał ją i zabierał na wakacje, opłacając pokój w hotelu obok tego, gdzie mieszkał z żoną i dziećmi. A kiedy rano chodził niby biegać, to tak naprawdę szedł do kochanki jak szejk do swojej nałożnicy z haremu w innym skrzydle pałacu.

Jakie symptomy wypierała ta kobieta? Autorka książki, od której zaczęłam, podaje szereg sposobów stosowanych przez kłamców. Najbardziej poruszyło mnie, że można okazywać prawdziwe uczucia, ale wyjaśniać je w fałszywy sposób. Na przykład partner jest podekscytowany spotkaniem z kochanką, a udaje, że emocje wynikają z sukcesu, jaki odniósł w pracy. Wcale nie tak prosto rozpoznać, że jesteśmy oszukiwani!
Kłamca często radzi sobie z nieuświadomionym poczuciem winy, czepiając się ofiary dosłownie o wszystko. Znam przykład, gdy zdradzana kobieta spinała się, kiedy mąż wracał do domu, bo już w drzwiach potrafił jej wyrzucać, że nie umie zadbać o dom, o dzieci, o siebie... W ten pokrętny sposób uzasadniał, dlaczego postępuje wobec niej tak podle – bo ona nie jest warta szacunku! Odwracał też jej uwagę od siebie i tego, co sam wyprawiał. I kiedy ta kobieta dowiedziała się, że mąż okłamywał ją latami, stanęły jej przed oczami wszystkie sytuacje, kiedy krytykował ją i z niej drwił. Ha! Wysłał ją nawet na terapię, bo „miała chore oczekiwania co do niego”.

On miał na boku kochankę, a ona miała się leczyć?!
Kłamiący mąż bywa, na podprogowym poziomie, wściekły za to, że ona go nie powstrzymuje, że mu nie zabrania! A jeszcze głębiej jest wściekły na rodziców, że porzucili go dla swoich gierek, kiedy był małym chłopcem. A on jak każde dziecko pragnął – i nadal pragnie – miłości i szacunku. Postępuje jednak w sposób, który go tego pozbawia. I zapewne tak będzie do czasu, aż zdecyduje się na pracę nad samoświadomością, nad zmianą rodzinnego skryptu. Są jednak i tacy kłamcy, którzy mają gdzieś, co robią sobie i innym. I taki był mąż tej kobiety – psychopatyczny, narcystyczny typ. I kiedy kochanka się zestarzała, to po prostu znalazł sobie kolejną, oszukiwał więc trzy kobiety. Jednak, jak to zawsze z wiarołomcami bywa, coś w końcu musiało pójść nie tak, i poszło! Pierwsza kochanka połapała się i poszła do jego żony. Była jej świadkiem na sprawie rozwodowej i o podział majątku.

Współczuję tej żonie, a nawet kochance. Ale czy to znaczy, że kiedy znajdę dowody na kłamstwo w związku, mam powiedzieć: to koniec? Czy warto być z kimś kto kłamie? A może po prostu iść za swoimi uczuciami i zacząć płakać albo krzyczeć?
Chciałbym móc powiedzieć, że wiem to, bo miałem na studiach kolokwium z kłamstwa, ale niestety wiem to z własnego doświadczenia, że ten, kto kłamie, nienawidzi tych, których krzywdzi. Choćby dlatego, że są żywym dowodem jego podłości. Dlatego kiedy kłamstwo w małżeństwie się wyda, ważne jest, aby nie reagować emocjonalnie, czyli nie zacząć rozpaczać, użalać się czy nawet złościć, bo to będzie tylko woda na jego młyn, na zasadzie: „No z kimś takim nie trzeba się liczyć, to histeryczka!”.

Podobnie nie ma sensu błaganie, aby przestał, kochał i już tego więcej nie robił. Bo ten, kto nie kocha – a nie kocha, skoro kłamie – z graniem na poczuciu winy świetnie sobie poradzi, wzbudzi ono tylko jego złość. Odrzucenia i wyzwisk może nawet podprogowo oczekiwać. Krzywdzi innych, bo daje mu to coś istotnego. Może poczucie mocy, kontroli, a może zemsty? Albo wciąż odtwarza traumę z dzieciństwa i skazuje się sam w ten sposób na trwanie w przeszłości i brak prawdziwej miłości? Można nawet mu współczuć, co nie zmienia faktu, że w związku z nim kobieta będzie głęboko raniona. Zatem kiedy kłamstwa wyjdą na jaw, powinna zadbać przede wszystkim o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne.

Jak? Skoro mam nie żądać od razu rozstania, nie płakać ani krzyczeć, to jak się zachować, gdy odkryję kłamstwo w związku?
Zdradzana kobieta, choć serce jej pęka i krwawi, najlepiej zrobi, jeśli ze wszystkich sił postara się nie okazywać prawdziwych emocji kłamliwemu partnerowi. On nie odebrał jej życia, a tylko uwolnił od siebie samego, od tej toksyny, jaką jest kłamstwo. Uważam, że najlepszy dla niej kierunek działań to oczarować go i dać mu zatęsknić.

Jednak udawanie, że to nie zabolało, nie zdruzgotało, to przecież też kłamstwo.
Udawaj, aż ci się uda, czyli wyjdziesz żywa i piękna z tej kolizji. I wszystko jedno, czy zostaniesz z nim, czy się rozstaniecie. To wyjątkowa sytuacja, więc miej gdzieś, czy grasz fair. Co robisz, jeśli nie umiesz pływać i wpadasz do morza? Machasz rozpaczliwie rękami i nogami, udając, że pływasz. Dlaczego? Bo walczysz o życie. To analogiczna sytuacja. Jeśli odkrywasz, że byłaś oszukiwana przez najbliższą osobę, dotykasz śmierci, otchłani. To jakby śmierć tego, kim się sobie wydawałaś i za kogo uważałaś tego drugiego człowieka.

Podczas jednego z ćwiczeń z książki „Kłamstwo w związku” doświadczyłam uczucia otchłani, o którym mówisz. Myślałam, że to przesada…
Nie, to prawdziwe głębokie doświadczenie, jakie przeżywa człowiek, który kochał kogoś, kto go oszukiwał, bo nagle rozumie, że oddawał swoje serce i ciało czemuś nieprawdziwemu, nieistniejącemu. Czyli nieżywemu. Otchłań to głęboki wgląd, jakiego możemy doświadczyć, sięgając pod uczucia zranienia, złości czy lęku w sferę duchową. Dom spłonął – pożar ugaszono, zostało tylko pogorzelisko, z którego trzeba się wyprowadzić. Ochłonąć i dopiero wtedy zastanowić się, co dalej.

Lisa Letessier pisze: „jeśli chcesz, by do twojego związku powróciło zaufanie, potrzeba, abyś poczuła się zrozumiana przez partnera. On musi rozpoznać twoje emocje i uświadomić sobie szkody, które wyrządził swoim kłamstwem”.
Odpowiedź na pytanie, co dalej, zależy od tego, z jakim typem mężczyzny masz do czynienia. Jeśli to narcystyczny psychopata, który nie wie, czym jest empatia i miłość – po prostu uciekaj. Ale jeśli jego zachowanie wskazuje, że czuje się winny, chce się zmienić, to zaproponuj mu terapię pary. Jeśli jednak się wykręca, daj sobie spokój. Kłamstwo to kłamstwo, a wszystko, co ma je uzasadniać, to tylko próba relatywizacji zbrodni. Dobrym przykładem jest pedofil, który w sądzie stwierdza, że dziecko go prowokowało. Ten, kto zaczyna żonglerkę słowną: „ja nie kłamię, ja nie mówiłem...”, pokazuje tylko, jak głęboko tkwi w nim zadra kłamstwa. Jeśli czujemy, że się gubimy i zastanawiamy, czym jest kłamstwo – odwołajmy się do zasad moralnych: niech „tak” znaczy „tak”, a „nie” niech znaczy „nie”. Inaczej zgubimy miłość i samych siebie w swoich chciejstwach, chorych namiętnościach, skryptach rodzinnych czy ideologii postprawdy.

Robert Rutkowski, psychoterapeuta uzależnień, trener umiejętności psychologicznych.

Kłamstwo w związku Lisa Letessier Zobacz ofertę promocyjną
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze