1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Ataki paniki – co robić, gdy ich doświadczymy? Jak wyglądają objawy?

Ataki paniki – co robić, gdy ich doświadczymy? Jak wyglądają objawy?

Za każdym razem, kiedy podejmujemy nowe wyzwanie i wychodzimy poza własną strefę komfortu, czujemy lęk. Nie chodzi o to, żeby go nie przeżywać, tylko o to, by rozumieć emocje, które go wywołały. Będziemy wiedzieli, jak sobie radzić, zanim dopadnie nas atak paniki. (Fot. iStock)
Atak paniki to bardzo nieprzyjemne doświadczenie, którego objawy przypominają zawał serca. A jednak organizm nie chce nas przestraszyć, a jedynie rozpaczliwie alarmuje, że ma dość życia w ciągłym lęku. Jak sobie radzić, gdy dopadnie nas atak paniki? Czy ataki paniki są groźne? – pytamy psychoterapeutkę dr Martynę Goryniak.

Podobno jedna osoba na dziesięć doświadcza czegoś takiego jak ataki paniki – o czym świadczą te objawy, czy to znak czasów, w których żyjemy?
Na pewno wielu z nas doświadcza permanentnego lęku, w różnych jego formach, który wyraża się w reakcjach ciała, w tym szczególnie układu wegetatywnego. Tempo życia, bardzo wiele bodźców, na które jesteśmy narażeni, a także tych, które sami sobie aplikujemy, prowadzi do tego, że nieustannie jesteśmy nimi bombardowani. Jakbyśmy stale funkcjonowali w dwóch równoległych rzeczywistościach, co nie jest korzystne dla naszego mózgu ani dla organizmu, który nie jest przystosowany do nieustannego bycia w stanie czujności i ciągłego reagowania. W ten sposób powstaje stan chronicznego wewnętrznego pobudzenia, który może upośledzać pracę narządów wewnętrznych. Zwłaszcza – jak wskazuje wiele badań – układów nerwowego, hormonalnego i immunologicznego.

Rozmawiamy w wakacje, kiedy wiele osób jest na urlopach. W ciągu roku mamy wolne od pracy weekendy. Czy to nie wystarczy, żeby wrócić do równowagi?
Wielu z nas nie potrafi wypoczywać. Nie umiemy dać odpocząć mózgom przeciążonym kontaktem z elektroniką. Zapominamy, że wszyscy jesteśmy zwierzętami i tak jak inne zwierzęta potrzebujemy rozluźnienia i odpoczynku w kontakcie z naturą. Wtedy przeciążone bodźcami systemy wracają do równowagi.

Opowiadasz o tempie życia, bodźcach, które nas otaczają, i tych, które sobie sami fundujemy, a co z przeszłością? Przecież lęk może się za człowiekiem ciągnąć.
To lęk, który ma swoje źródła w nieświadomych i niewyrażonych uczuciach. Lęk jest reakcją ciała na to, że jakieś ważne uczucie zostało stłumione, przeoczyliśmy istotny sygnał pochodzący z naszego wewnętrznego świata. Jeśli brakuje nam bliskich relacji, w których możemy w spokoju mówić o tym, co się w nas dzieje, i przyglądać się tym procesom; jeśli dodatkowo funkcjonujemy w pośpiechu oraz nawale zadań – to emocjonalne reakcje mogą nam umykać. Zwłaszcza że czasami mają subtelny charakter. To kwestia uważności na nas samych i otoczenie. Chodzi o przytomne działania w świecie.

Potwierdzono naukowo, że wprowadzenie do codziennego życia prostego nawyku, który polega na jedzeniu jednego wspólnego posiłku z rodziną, znacząco obniża poziom stresu i poprawia relacje. Dobrze więc zadać sobie pytanie: czy w naszym życiu są istotne relacje, w których możemy rozmawiać o tym, co czujemy i myślimy? Czy mamy miejsce, w którym czujemy się bezpieczni i wysłuchani?

Jak naprawdę wygląda atak paniki? Kołatanie serca, przyśpieszony puls, duszności, zawroty głowy, osłabienie, ból w klatce piersiowej to niektóre z objawów ataku paniki. Ale mogą one wskazywać również na choroby somatyczne. Jak to odróżnić?
Pacjent, który po raz pierwszy doświadcza ataku, najczęściej jest na tyle przestraszony, że korzysta z pomocy medycznej i zazwyczaj to lekarz albo ratownik medyczny wyklucza przyczyny medyczne po przeprowadzeniu badania. Ponieważ atak paniki daje objawy podobne do zawału serca, doświadczenie go może być przerażające. Jest to jednak tylko inna forma lęku rozproszonego, którego zwykle pacjent doświadcza cały czas, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Uogólniony niepokój w pewnych momentach po prostu nasila się i przybiera postać ataku paniki.

Czy ataki paniki są groźne? Co doprowadza do takiego stanu?
Przyczyn jest wiele, ale najczęściej jest to nasilenie się lęku uogólnionego w reakcji na stres i przeciążenie, a także na niewyrażone, stłumione uczucia. Niekiedy może to także być reakcja na wyzwalający czynnik, podobny do sytuacji, która wcześniej nas przeraziła albo była traumatyczna.

Atak lęku, podobnie jak lęk uogólniony, to sygnał, że w naszym życiu psychicznym zignorowaliśmy coś bardzo istotnego. I chociaż taki atak jest okropnym przeżyciem, to korzyścią z niego zazwyczaj jest zyskanie przekonania, że nie mogę dłużej ignorować pewnych spraw lub od nich uciekać. To często informacja albo impuls, by poszukać pomocy psychoterapeutycznej lub psychiatrycznej. Jakby nasze ciało wołało: „Basta! Dość! Dłużej nie możesz mnie lekceważyć!”.

Rozumiem, że przeszłe traumy mogą wpływać na to, że rozwijają się ataki paniki i nasilają objawy, ale czy np. snucie katastroficznych wizji także?
W określonych okolicznościach każdy może mieć takie doświadczenie jak atak paniki. Snucie katastroficznych wizji jest zawsze wyrazem lęku. To forma psychologicznej obrony: zastępujemy to, czego się boimy, fantazjami, które przerażają. Wtedy nie trzeba dostrzegać rzeczywistości i brać się do poprawy tego, co nam w życiu przeszkadza.

Jak w natłoku bodźców, które mogą wywoływać atak paniki, odnaleźć prawdziwą przyczynę powracającego lęku? Co robić?
Badania behawioralne nad nerwicą, które przeprowadzili amerykańcy psychologowie John Dollard i Neal Miller, wykazują, że lęk ma tendencję do generalizowania się. Dla pacjentów mających ataki paniki to spory problem, ponieważ tracą oni możliwość powiązania ataku z bodźcem, który go wywołał. Doświadczanie cierpienia bez rozumienia, skąd ono się bierze, jest bardzo nieprzyjemne.

Podam przykład. Człowiek jest na przyjęciu u teściów, słyszy nieprzyjemny komentarz pod swoim adresem, patrzy na swoją żonę, ona nie reaguje, więc i on nic nie mówi. Wychodzi z przyjęcia, poci się i w drodze powrotnej ma atak paniki. Kolejny raz jest na przyjęciu, rozgląda się, czuje narastający lęk i nie potrafi zrozumieć dlaczego. Jeszcze innym razem jest na radzie nadzorczej i sama obecność ludzi wywołuje niezrozumiały lęk. To oznacza, że sytuacje coraz mniej podobne do pierwszej wywołują podobną reakcję, czyli doszło do generalizacji. W życiu takiej osoby przybywa podobnych, stresujących sytuacji, a nasz przykładowy pacjent jest coraz bardziej zdezorientowany i coraz bardziej wycofuje się z otwartego uczestniczenia w życiu. Doświadcza ataków paniki, ale już nie rozumie ich przyczyn oraz tego, dlaczego pojawiają się w określonym czasie. To zwrotnie tworzy drugi obieg powstawania lęku, którego przyczyną nie jest już konkretny bodziec, tylko strach przed kolejnym atakiem lęku. Przecież każdy z nas czuje strach przed tym, na co nie ma wpływu.

Gdy pacjenci podczas pierwszych objawów nie podejmą leczenia, nie dotrą do przyczyn i zrozumienia bodźców wywołujących lęk, mogą znaleźć się w miejscu, w którym wszystko okazuje się potencjalnie zagrażające. To ogromny dyskomfort, psychiczne cierpienie i redukcja życia.

Co robisz, gdy ktoś z twoich pacjentów ma atak paniki?
Po pierwsze, zwracam uwagę pacjenta na lęk w jego ciele. Kiedy nie ignorujemy lęku, mamy szanse wyregulować go tak, by atak paniki nie wystąpił. Po drugie, cały czas mówię do pacjenta i utrzymuję z nim kontakt wzrokowy, radząc, by skoncentrował się na tym, co dzieje się w gabinecie, gdzie nic mu nie grozi. Po trzecie, koncentrujemy się na oddechu. Zwykle proszę, żeby pacjent oddychał przeponą: jeden krótki wdech, a następnie długi powolny wydech. Jeśli ma zawroty głowy lub ryzyko omdlenia, proszę, by podniósł ręce nad głowę i napiął całe ciało, wytrzymał chwilę, a później rozluźnił się. Wtedy ciśnienie krwi w głowie wzrośnie i zawroty głowy powinny się uspokoić.

A co poradzisz osobie, która czuje nadciągający atak paniki, a może liczyć tylko na siebie? Co robić w takiej sytuacji?
Jeśli wiesz, że masz podwyższony poziom napięcia w ciele lub ataki zdarzały się w przeszłości – przygotuj się. Rób tzw. scanning: kilka razy dziennie zatrzymaj się i uważnie przyglądaj temu, co dzieje się z twoim ciałem, a dokładnie, co jest w nim napięte. Napinaj i rozluźniaj mięśnie. Naucz się kilku prostych ćwiczeń oddechowych redukujących stres – można je znaleźć na YouTubie. Zacznij regularnie ćwiczyć, żeby pozbyć się napięcia z ciała; praktykuj jogę, mindfulness, biegaj.

A gdy czujesz, że zbliża się atak paniki, poproś o pomoc kogoś, kto wygląda na życzliwego. Powiedz mu, że źle się czujesz i możesz mieć atak paniki. Jeśli nie masz stuprocentowej pewności, że to atak, wezwij pomoc medyczną, by nie zignorować jakiegoś poważnego problemu somatycznego, np. zawału. Skieruj uwagę do wewnątrz, skoncentruj ją na spokojnym oddechu: nabierz powietrza, aż poczujesz je w dole brzucha, zatrzymaj je tam na chwilę i zrób długi powolny wydech. Powtórz to 10, 15 razy.

Chodzi o to, by oswoić się z lękiem czy raczej by go pożegnać? A może jest inna droga?
Pacjenci, którzy cierpią na ataki paniki, zazwyczaj pragną, by te minęły. Nie chcą koncentrować się na przyczynach, bo one budzą lęk. Jednak gdy mamy atak paniki – podkreślam, że to bardzo przykre przeżycie – nie pomoże koncentrowanie się tylko na objawie, a zignorowanie przyczyny. Zacznijmy zatem przyglądać się momentowi, w którym lęk w naszym ciele wzrasta. Przyjrzyjmy się temu, jakie doświadczenia to poprzedziły oraz jakie uczucia pojawiły się w tym specyficznym momencie. Być może to konkretne uczucia wywołały wzrost lęku i objawy.

Pacjent zwykle przychodzi na terapię po to, by jego lęk zniknął, a tymczasem lęk opowiada o tym, co jest ignorowane w naszym życiu wewnętrznym. Lęk mówi: potrzebujesz zająć się sobą, a dopóki tego nie zrobisz, prawdopodobnie będę wracał. Lęk jest częścią naszego życia, czujemy go za każdym razem, kiedy podejmujemy nowe wyzwanie i wychodzimy poza własną strefę komfortu. Nie chodzi o to, żeby nie przeżywać lęku, tylko o to, by umieć go regulować i rozumieć emocje, które go wywołały.

Dr Martyna Goryniak: terapeutka i certyfikowany trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Ukończyła Studium Psychoterapii i Terapii Grupowej w Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie. Prowadzi terapię indywidualną w podejściu psychodynamicznym w Ośrodku Natolin i Laboratorium Psychoedukacji. Jest współpracownikiem Values i wykładowcą w Akademii Psychologii Przywództwa.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze