1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Czy można być introwertykiem i ekstrawertykiem jednocześnie?

„Opisując introwertyka, mamy na myśli wiele cech, które mogą być w różnym stopniu u niego nasilone. Są introwertycy bardziej i mniej towarzyscy, bardziej nieśmiali i mniej nieśmiali, bardziej aktywni i mniej aktywni i tak dalej” – mówi dr Anna Siwy-Hudowska. (Fot. iStock)
Jestem zwolenniczką myślenia o introwertyzmie i ekstrawertyzmie jako o pewnych tendencjach do zachowań. Swojego temperamentu nie zmienimy, ale sposób, w jaki się objawia – już tak. Co znaczy, że możemy budować satysfakcjonujące relacje niezależnie od swoich cech osobowości – uważa psycholożka dr Anna Siwy-Hudowska.

Podczas pandemii mówiło się, że to wymarzony czas dla introwertyków. Krążył nawet taki żart: „Jaki jest największy koszmar introwertyka podczas lockdownu? Że się skończy”.
Badania nie potwierdzają tego, żeby introwertykom w czasie pandemii było lepiej niż ekstrawertykom. Mogłoby się tak wydawać, ale człowiek jest istotą społeczną i relacje są ważne dla nas wszystkich. Pozbawienie kontaktu z drugim człowiekiem to jednak stresor bez względu na to, jakie człowiek ma cechy osobowości. Myślenie, że w przypadku introwertyków jest inaczej, wzięło się z potocznego rozumienia introwersji. Pamiętajmy, że introwertyk to nie jest osoba, która nie lubi ludzi, tylko preferuje bycie w samotności, a to nie znaczy, że się tych ludzi boi albo ich unika. Introwertyk też potrzebuje spotykać się z przyjaciółmi, doświadczać wsparcia ze strony innych. Wyobraźmy sobie, że introwertyk cieszy się, że nie musi już wsiadać do komunikacji miejskiej, w której jest tłum, być w pracy, gdzie musi nieustannie wchodzić w interakcje. Ale cieszy się przez pierwszy tydzień, bo zostaje w domu z ekstrawertywną żoną, ma uczące się zdalnie dzieci i tak dalej. Poza tym od kiedy podjęliśmy pracę zdalną, jest bardzo dużo spotkań online, jeszcze więcej mejli w skrzynce, na co introwertyk musi reagować, żeby nie stracić pracy. Tak więc dla wielu z nas liczba interakcji nie ulega dzięki pandemii zmniejszeniu, tylko ma inny charakter. A to wymaga nauczenia się nieco innego sposobu porozumiewania się z innymi, co dla introwertyka może być trudne, bo on jest mniej elastyczny w kontaktach. Nagle musi się domyślać, jakie reakcje kryją się za maseczką rozmówcy, albo używać komunikatorów, które też utrudniają interpretację mowy ciała.

Jak można sprawdzić, czy jest się introwertykiem, czy ekstrawertykiem?
Diagnozuje się to przede wszystkim poprzez różnego rodzaju samoopisowe kwestionariusze psychologiczne, które są mniej lub bardziej rozbudowane.

A Pani wypełniała takie kwestionariusze?
Oczywiście, i to nie raz.

Czy wyniki zgadzały się z tym, jak Pani się definiuje?
Kwestionariusze i ja sama jesteśmy zgodni co do tego, że jestem ambiwertyczką, to znaczy, że mam cechy ekstrawertyczki i introwertyczki, żadne z nich jednak nie dominują. Zdarza mi się być w centrum uwagi i dobrze się z tym czuć i mam całkiem sporo takich momentów, kiedy czerpię energię od ludzi. Natomiast mam też dużo takich chwil, gdy potrzebuję pobyć sama. Lubię na przykład iść sama do kina albo pobiegać czy pojeździć na rowerze. Jak sobie naładuję akumulatory w samotności, to z radością wracam do ludzi. Zdecydowanie cierpiałam, kiedy był lockdown i nie mogłam się spotykać z innymi, z ogromną siłą poczułam, że brakuje mi swobody w spotykaniu się z ludźmi.

Czy introwertyk dogada się z ekstrawertykiem w związku?
Myślę, że jeśli szanują nawzajem swoje potrzeby, mogą się ze sobą dogadywać. Ja wprawdzie, jak wspominałam, nie jestem skrajnie ekstrawertywna, ale za to mój mąż jest skrajnie introwertywny. Dzięki temu mam wiele takich momentów, że czuję się zrozumiana, bo moja potrzeba samotności nie jest dla małżonka problemem, on doskonale wie, że człowiek czasami po prostu musi pobyć sam. Choć czasami zderzam się też z niezrozumieniem – on nie do końca rozumie na przykład, jak to możliwe, że z widoczną radością idę do 200 osób na wykład i jeszcze mam frajdę z pojawiających się tam dyskusji.

Jaką część populacji stanowią introwertycy? Spotkałem się z informacją, że od 30 do nawet 50 proc.
Nie znam takich danych. W określeniu liczby introwertyków odwołałabym się do rozkładu normalnego, czyli krzywej Gaussa. Indywidualny wynik badania kwestionariuszem mierzącym intro-ekstrawersję jest zestawiany z wynikami osób tej samej płci i w podobnym wieku – widzimy wtedy, w którym miejscu rozkładu znajduje się ten wynik. W nauce przyjmujemy, że większość cech, takich jak iloraz inteligencji czy właśnie wymiar intro-ekstrawersji, ma rozkład normalny. To oznacza, że najwięcej osób osiąga wynik bliski średniej, a im dalej od średniego wyniku, tym przypadków jest mniej. Zgodnie z takim założeniem osób o najniższych i najwyższych wynikach, a więc introwertyków i ekstrawertyków, jest mniej więcej po 16 proc. Najwięcej zaś jest ambiwertyków, bo około 68 proc. Mówiąc o skrajnych wynikach na wymiarze intro-ekstrawersji, chcę jednak podkreślić, że nie należy utożsamiać introwersji z zaburzeniem osobowości. Ona nie jest żadnym zaburzeniem, to po prostu zbiór cech, które oznaczają, że komuś bardziej odpowiada kontakt z mniejszymi grupami ludzi, nie lubi nadmiernej gadatliwości, nie interesuje go rola duszy towarzystwa, ale to nie oznacza, że ta osoba boi się ludzi, że nie będzie reagowała na problemy czy potrzeby innych, że nie będzie pomocna czy współczująca. To się nie zawiera w cechach introwersji.

Na ten problem można spojrzeć też od drugiej strony. Nie tylko introwertycy cenią głębię relacji i nie tylko oni nie lubią small talku, jak czasami się sugeruje.
Trudno mi mówić o introwersji jako o zbiorze cech czarno-białych, zero-jedynkowych. To jest raczej wymiar, pod względem którego możemy uszeregować ludzi. Opisując introwertyka, mamy na myśli wiele cech, które mogą być w różnym stopniu u niego nasilone. Są introwertycy bardziej i mniej towarzyscy, bardziej nieśmiali i mniej nieśmiali, bardziej aktywni i mniej aktywni i tak dalej. Zdrowy introwertyk sam potrafi się chronić przed bodźcami, które płyną z otoczenia, w całkiem naturalny sposób – on po prostu nie dąży do stymulacji, której nie potrzebuje. Jeśli na tym polu coś nie gra, to oznacza potrzebę pracy z samym sobą, rozpoznania własnych potrzeb, zwiększenia samoświadomości, zadania sobie pytania: czego ja w ogóle chcę w życiu i co mnie w nim uszczęśliwia?

Skąd się w psychologii wzięło pojęcie introwertyzmu?
Zaproponował je Carl Gustav Jung w 1920 roku. Według niego faktycznie istniały dwa typy osobowości: był to typ ekstrawertywny i introwertywny. Różnią się one tym, że pierwszy swoją całą aktywność kieruje na zewnątrz, a drugi skupia się na sobie i swoich wewnętrznych przeżyciach, myślach, teoriach, które sobie tworzy. Ale od 1920 roku uzbierało się sporo innych propozycji na temat rozumienia introwersji i ekstrawersji. Przede wszystkim zaczęto traktować te dwa typy jako jeden wymiar osobowości, jej dwa skrajne bieguny. Tak rozumiał to Hans Eysenck oraz później Paul Costa i Robert McCrae, twórcy wielkiej piątki, czyli pięcioczynnikowego modelu osobowości.

Wydawałoby się, że podział na introwertyków i ekstrawertyków jest trochę passé i nikogo nie obchodzi. Tymczasem i na świecie, i w Polsce ukazuje się dużo książek popularnonaukowych o introwertykach, skierowanych do nich poradników; na tym temacie skupiają się też często media społecznościowe. Może to kwestia równowagi, bo żyjemy w dość ekstrawertycznych czasach.
Wpisuje się to chyba w szerszy nurt zainteresowania rozwojem osobistym, jest mnóstwo stron o różnych wątkach terapeutycznych, ostatnio o osobach wysoko wrażliwych. Ludzie, odwiedzając tego typu strony, czasem w nieco uproszczony sposób traktujące pewne cechy czy zjawiska, szukają dla siebie wsparcia. W popularnych ujęciach tematu introwersji niepokoi mnie to, że ich odbiorcami są nie tylko pasjonaci psychologii, którzy poszukują wiedzy z różnych źródeł, lecz także osoby, które do informacji wyrwanych z szerszego kontekstu dorabiają własne teorie, tłumacząc się często z jakichś własnych niedociągnięć. Są też tacy, którzy próbują zbudować w sobie poczucie przynależności do grupy, gdzie wreszcie czują się rozumiani, bo skoro inni mają tak jak oni, to nie może być z nimi aż tak źle. Takie myślenie niekoniecznie prowadzi w stronę rozwoju.

Wystąpienie Susan Cain, która w 2012 roku na TED Talk opowiedziała o swoim introwertyzmie, miało miliony odsłon. Jej zdaniem kultura promuje ekstrawertyzm, więc introwertycy czują się jak odmieńcy i często udają ekstrawertyków, żeby zyskać akceptację. Ona sama z tego powodu została prawniczką, chociaż zawsze wolała być pisarką.
„Wolała” to ważne słowo. Introwertyk woli spędzać czas w bibliotece, nie chodzi o to, że ktoś go do czegoś zmusza. Wybiera tego typu sytuacje w przeciwieństwie do ekstrawertyków, którzy wolą poszukiwanie stymulacji i czują się świetnie, gdy wokół nich coś się dzieje. Współcześnie niemal wszyscy mamy wokół siebie zbyt dużo bodźców, ale lepiej radzą sobie z tym nadmiarem ekstrawertycy. Dlatego może się wydawać, że kultura kładzie nacisk na ten kraniec wymiaru. Ekstrawertycy mają wyższy próg tolerancji na bodźce i są zorientowani na zewnątrz, więc jest im w takich warunkach łatwiej.

A co z pędem do myślenia grupowego? Wciąż zachwala się burzę mózgów, choć badania już dawno pokazały, że jest to strategia mało efektywna. Wciąż często pracujemy w biurach typu open space, które są przestrzeniami jakby stworzonymi dla ekstrawertyków.
Biura open space są rzeczywiście przereklamowane i powoli się od nich odchodzi. Jeśli chodzi o pracę w grupie, kluczem jest tu umiejętność proponowania różnych sposobów tej współpracy, tak żeby coś do powiedzenia miały osoby o różnych umiejętnościach, kompetencjach i typach osobowości. Warto zwrócić uwagę na tę różnorodność i ją doceniać, czerpać z niej, bo to jest największa siła pracy grupowej. Introwertyk po przemyśleniu wszystkiego, co ma do przemyślenia, jest naprawdę cenną częścią grupy. Widzi świat inaczej niż ekstrawertyk, czasem potrafi przyjrzeć się dokładniej i głębiej problemom. Ekstrawertyk często zbyt hurraoptymistycznie podchodzi do spraw, nie zważając na ryzyko, a introwertyk dokładnie to ryzyko sprawdzi.

Jak spojrzymy do internetowego słownika synonimów pod hasło „introwertyk”, to znajdziemy takie słowa, jak: mruk, odludek, pesymista, frustrat. Synonimy ekstrawertyka nie są tak negatywnie wartościujące, to słowa, takie jak: aktywny, towarzyski, żartowniś, optymista.
Nawet w języku potocznym introwertyk jest często określany jako osoba antyspołeczna, lękowa, wycofana. To jest niesamowicie krzywdzące i ma niewiele wspólnego z definicją introwertyzmu. Wokół tego wymiaru osobowości mogą być zgromadzone jeszcze inne cechy, które być może w ten sposób ten obraz zniekształcają.

Spróbujmy może w takim razie powiedzieć, jakie cechy są związane z wymiarami introwertyzmu i ekstrawertyzmu. Pamiętając, że one mogą być w różnym stopniu nasilone i obecne nie w każdym przypadku.
Podam tu czynniki, które przywołuje choćby Eysenck, choć on opisuje przede wszystkim kraniec ekstrawertywny. Dla niego introwersja jest brakiem cech, które wymienia się w przypadku ekstrawertyka. A więc tego ostatniego charakteryzują: towarzyskość, aktywność, asertywność, śmiałość, dominacja i wybuchowość. Przeciwieństwa tych cech, a więc mała towarzyskość, mała aktywność i tak dalej, charakteryzują introwertyka. I od razu widać jego atuty, to nie jest osoba porywcza, tłamsząca innych swoją osobowością, ale ktoś, kto potrafi zachować dystans do wielu spraw i do innych ludzi. Brak dominacji może być też cechą dającą wolność drugiej osobie. Jestem zwolenniczką myślenia o tych cechach jako o pewnej tendencji do zachowań, natomiast u każdego z nas jest jeszcze taki obszar, który możemy nazwać umiejętnością radzenia sobie z rozmaitymi sytuacjami, które nas w życiu spotykają. Jeśli chcemy osiągać szczęście i kształtować satysfakcjonujące relacje niezależnie od swoich cech osobowości, spróbujmy nauczyć się pilnowania równowagi między pracą a odpoczywaniem, regulowania emocji czy radzenia sobie ze stresem, na przykład poprzez pozytywne przewartościowanie i wzbudzanie pozytywnych emocji. To dzięki tym staraniom okazuje się, że introwertyk jest równie przyjemny w kontakcie jak ekstrawertyk. Może kształtować z innymi równie pozytywne relacje. Jakość relacji widziałabym nie tyle w cechach osobowościowych, ile w tym, jak my nad nimi pracujemy, bo to zależy od nas, od naszych życiowych celów czy postaw.

A czy profil osobowości wpływa na nasze zdrowie? Jeżeli żyjemy w świecie, w którym stymulacji jest tak dużo, a osoby ze spektrum introwertycznego mają na taką sytuację mniejszą tolerancję, to pewnie bardzo je to obciąża.
Faktycznie introwersja może współwystępować z gorszym radzeniem sobie ze stresem czy mniejszą tolerancją nadmiernej stymulacji. Organizm sam z siebie dostarcza introwertykowi pobudzenia poprzez aktywację kory mózgowej, podczas gdy ekstrawertyk tej stymulacji musi szukać w otoczeniu. Jeśli żyjemy w naturalnie stymulującym środowisku, to introwertykom może być nieco trudniej radzić sobie z tyloma bodźcami. Ale introwertyk może też – tu się powtórzę – umieć znajdować równowagę między pracą i odpoczynkiem, umieć doskonalić techniki radzenia sobie ze stresem, rozpoznawać własne potrzeby i wiedzieć, kiedy powiedzieć „stop”. Jeśli pomiędzy załatwianiem różnych spraw w pracy czuje, że jest wyczerpany – wie, że powinien się zatrzymać, odpocząć, pobyć sam z własnymi myślami, tak jak lubi najbardziej. Po to, żeby nie ponieść dużych kosztów psychologicznych swoich aktywności. To nie wyklucza go jednak z bycia przedsiębiorcą, może też zarządzać zespołem, jego introwertyzm nie oznacza, że się do tego nie nadaje.

Czy introwertyzm to cecha niezmienna?
Introwertyk może się zachowywać bardziej lub mniej introwertywnie choćby w zależności od sytuacji. Nie są to na pewno skrajne zmiany, ale trochę inni bywamy w pracy, inni w bliskich kręgach towarzyskich, a jeszcze inni – w domu. Ten wymiar osobowości na pewno zmienia się też w trakcie naszego życia. Z badań wynika, że jesteśmy z czasem coraz bardziej introwertywni, a więc ekstrawertywność maleje wraz z wiekiem. Można powiedzieć też, że jeśli mamy warunki, które są wysoko stymulujące i działają na nas w sposób długotrwały, to mogą w niewielkim stopniu modyfikować nasze umiejscowienie na wymiarze intro-ekstrawersji. Natomiast trudno w jednoznaczny sposób powiedzieć, w którym kierunku, bo to zależy od innych czynników, na przykład od wieku. Dodatkowo kiedy jednocześnie z poziomem ekstrawersji weźmiemy pod uwagę inne cechy, choćby stabilność emocjonalną, to da nam to jeszcze inny obraz. Introwertyk o dużym zrównoważeniu emocjonalnym jest osobą o stałym usposobieniu, lubiącą spokój, opanowaną, ostrożną, poważną. Natomiast introwertyk niestabilny emocjonalnie jest bardziej pesymistyczny, powściągliwy, sztywny w kontaktach i sprawia wrażenie niedostępnego i nieobecnego.

To w końcu jesteśmy w kwestii introwertyzmu biologicznie zdeterminowani czy nie?
Owszem, temperament jest biologicznie zdeterminowany, odziedziczalny i widoczny od najmłodszych lat życia. Jednak to nie oznacza, że nas determinuje we wszystkich zachowaniach. Jesteśmy wolnymi ludźmi i potrafimy się bardzo wiele nauczyć. Może temperamentu nie zmienimy, ale sposób jego ekspresji już tak. Mamy sporo do powiedzenia w kwestii tego, jak regulujemy swój kontakt ze światem. I to dotyczy zarówno introwertyków, jak i ekstrawertyków.

Dr Anna Siwy-Hudowska, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS, trenerka, psycholożka sportu. Zajmuje się między innymi problematyką wpływu temperamentu i osobowości na codzienne zachowania.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze