fbpx

Kto do wróżki chodzi nocą?

123RF.com

Czy usunąć dziecko w 6 miesiącu ciąży? Jak pozbyć się wroga? Podpisać duży kontrakt, kupić czarny samochód? Ludzie pytają wróżki o wszystko. Bo desperacko szukają wsparcia.

W styczniowy poniedziałek do gabinetu weszła 30-letnia blondynka z mężem. Ona w zaawansowanej ciąży – 6. miesiąc, ale wyglądało na 8.

– Chcemy się od pani dowiedzieć, czy żona powinna urodzić to dziecko – zapytał mężczyzna. Wróżka Anna Świerczewska aż zaniemówiła. – Byłam bardziej przerażona niż oni – wspomina.

Kobieta trzy dni wcześniej była na badaniu w klinice genetycznej w Warszawie. Lekarze stwierdzili: „Dziecko ma guza mózgu, na pewno będzie upośledzone. I to ciężko. Ma pani godzinę na podjęcie decyzji: rodzić czy usunąć”. Zszokowana para wybłagała czas do poniedziałku. Mąż stracił tydzień wcześniej pracę, czuli się bezradni. Postanowili szukać pomocy u wróżki.

– Ich pytanie mnie przerosło, nie czułam się kompetentna, by na nie odpowiedzieć – wspomina Świerczewska. Zasugerowała, by porozmawiali z Bogiem, ze sobą, ale oni się uparli. Spotkanie trwało 4 godziny. Wróżka odmówiła postawienia tarota, bo nie robi się tego kobietom w ciąży. Przyparta do muru dokonała jednak analizy daty urodzenia ciężarnej, jej męża oraz terminu poczęcia i potencjalnych narodzin dziecka. Wyszło, że może się ono urodzić i krótko potem umrzeć. – Chyba oczekiwali, że wywróżę im cudowne rozwiązanie: że dziecko urodzi się zdrowe i wspaniałe – sądzi Świerczewska.

Po tej wizycie przez tydzień nikomu nie przepowiadała.

Klinika dobrych przepowiedni

Do wróżki Anny Kempisty z Marek k. Warszawy klienci dość często przychodzą z problemami zdrowotnymi. I zazwyczaj słyszą pozytywne prognozy. Jedna z klientek dopytywała się o wynik operacji swojego ojca – też miał guza mózgu. – Wywróżyłam, że operować będzie świetny specjalista, guz nie okaże się złośliwy, a zabieg się uda – opowiada Kempisty. Klientka wyszła uradowana.

Podobnie optymistyczną przyszłość przepowiedziała 35-latce z zaawansowaną cukrzycą i słabym wzrokiem, która zaszła w ciążę po zabiegu in vitro. Lekarze twierdzili, że trzeba być kaskaderką, by decydować się w takim stanie na dziecko. Wróżka zaś powiedziała: „Dziecko urodzi się zdrowe”.

– Moja przepowiednia bardzo ją uspokoiła – twierdzi Kempisty.

Stawiała też tarota chłopakowi, który obawiał się, że ludzie z mafii wywiozą go do lasu. – Wyszło, że tak zrobią, ale tylko po to, by napędzić mu strachu. Ulżyło mu – wspomina wróżka.

– Wróżenie zastępuje leki uspokajające, uśmierza ból, to pigułka na nasze niepokoje – twierdzi Elżbieta Nowalska, wróżka z Piaseczna, autorka kilkunastu książek.

Dr Krystyna Szmajser, wykładowca Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego uważa, że wróżki mogą spełniać rolę usankcjonowanego przyjaciela, który podniesie na duchu, poprawi samopoczucie. – Ludzie nie tyle chcą poznać przyszłość, ile usłyszeć, że będzie dobrze – dodaje.

Zrzucić ciężar

Desperacja to bardzo częsta przyczyna wizyty u wróżki. Zrozpaczeni rodzice chłopaka, który zabił swoją dziewczynę i dostał dożywocie, pytali Annę Świerczewską, jak go ratować. – Prawnicy już rozkładają ręce – tłumaczyli. Elżbietę Nowalską pewien lekarz prosił o określenie  jego stanu zdrowia, a zagubiona lekarka, pokazując jej kartkę z wynikami badań, pytała: „Co dolega mojej mamie?”.

Pamięta też klientkę, która chciała się od niej dowiedzieć, czy ma oddać do domu starców chorego ojca – sama nie dawała sobie rady z opieką nad nim. Nie wiedziała też, co zrobić, dziewczyna, która miała się poddać poważnej operacji kręgosłupa w jednej z dwu klinik. Poprosiła, żeby to wróżka dokonała wyboru.

– Niektórzy ludzie chcą na mnie przerzucić odpowiedzialność za jakąś decyzję, bo sami nie potrafią udźwignąć jej brzemienia – uważa Nowalska. – Zdarza się, że chcą też uzyskać rozgrzeszenie. Jak pewien zamożny mężczyzna, który zamiast wróżby chciał tylko, bym go wysłuchała. Tłumaczył, dlaczego ciągle zdradza żonę.

Dylematy ludzi przybierają czasami wymiar filozoficzny. Do wróżki Nowalskiej zadzwonił kiedyś klient z Gdańska. – Mam bardzo pilną i ważną sprawę! Będę u pani jeszcze dzisiaj – mówił zdenerwowany. Pędził autem ponad 400 km aż do Piaseczna. Gdy usiadł, zaskoczył wróżkę pytaniem: „Proszę pani, czy Bóg istnieje?”.

Duże pieniądze i wielkie kariery

Elegancko ubrany, przystojny mężczyzna około 40. Wyciszony, opanowany, o nieskazitelnych manierach. Wyglądał na zamożnego człowieka, co też potwierdziły karty.

 

– Jestem biznesmenem działającym w branży sportów ekstremalnych – przyznał się Annie Świerczewskiej. Podczas pierwszych dwóch wizyt chciał uzyskać odpowiedzi na pytania związane z życiem osobistym. Dopiero podczas trzeciej przeszedł do konkretów. „Czy kontrakt, który zamierzam podpisać dojdzie do skutku i będą z niego profity?” – usłyszała wróżka. Jakiś czas potem zobaczyła jego twarz w gazecie – okazało się, że jej klient jest jednym z najbogatszych Polaków.

– Często trafiają do nas biznesmeni – twierdzą zgodnie wróżki. – Przychodzą zwłaszcza przed podpisaniem wielomilionowych kontraktów. To, czy przyniosą oczekiwany zysk, Świerczewska określa analizując daty urodzenia przedstawicieli jednej i drugiej firmy. Elżbiecie Nowalskiej inwestorzy przynoszą zdjęcia warszawskich biurowców, plany obiektów, w które mają zainwestować grube miliony. Kładą je na stole i pytają: „Czy warto ryzykować?”.

Jeden z klientów-biznesmenów Anny Świerczewskiej przychodzi do niej regularnie co 4 miesiące po prognozy dla jego zawodowej przyszłości.

Gdy w pierwszej połowie 2005 roku Elżbieta Nowalska siedziała przy jednym stole z członkami Samoobrony, jeden z panów pod biało-czerwonym krawatem zagadnął ją: „Do kiedy będzie istnieć koalicja z PiS-em?”. Wypaliła: „Do jesieni”. Wróżka nie była zaskoczona tym pytaniem, bo politycy z Wiejskiej także pojawiają się w gabinetach z kryształowymi kulami.  To zwyczajni ludzie, którzy mają dylematy związane z podejmowaniem życiowych decyzji, także zawodowych – dodaje Anna Świerczewska. Pytają o skuteczność swoich posunięć na arenie politycznej, o to, jak najlepiej wypaść przed wyborcami, a także, co zrobić, by dobrze o nich myślano. – Takie spotkania mają mniej wspólnego z wróżeniem, a więcej z rozmową, która ma ich doładować pozytywną energią, dodać wiary w siebie – przyznaje Nowalska.

Dr Krystyna Szmajser twierdzi, że według koncepcji profesora Mirosława Kofty pewne złudzenia są potrzebne każdemu, by zachował harmonię i równowagę psychiczną. Nie ukrywa, że sama wielokrotnie myślała o tym, żeby wybrać się do wróżki. – Jak każdy normalny człowiek potrzebuję trochę iluzji – tłumaczy.

Indeks pytań niechcianych

Pewna klientka, która walczyła ze swoim eksmężem o duży majątek, podejrzewała, że chce on wszystko zapisać w spadku dziecku swojej nowej partnerki. – Co mam zrobić, by do tego nie dopuścić? – pytała wróżkę. Anna Świerczewska odmówiła pomocy – nie chce mieszać się w intrygi. Anna Kempisty nie postawiła z kolei tarota klientowi, który zapytał ją wprost, czy uda mu się „zlikwidować pewnego faceta”. – Włosy stanęły mi dęba, jak to powiedział – wspomina.

Jest wiele pytań, których wróżki wolałyby nie usłyszeć. Elżbietę Nowalską klientki często pytają, czy są zdradzane. – Odpowiadając im, czuję się jak donosiciel – wyznaje.

Ludzie pytają o wszystko. „Powinienem kupić tę działkę?”, „Czy w dniu, w którym chcę zorganizować grilla z okazji otwarcia mojego basenu, będzie dobra pogoda?”, „Kiedy dostanę kredyt na mieszkanie?”, „Czy w śledztwie, które prowadzę, chodzi o morderstwo czy osamobójstwo?”

Znajoma Anny Kempisty dzwoniła do niej zawsze wtedy, gdy chciała kupić samochód. E-mailem przesyłała zdjęcia i pytała wróżkę o stan techniczny auta. I Anna stawiała tarota.

Kto by tam chodził do wróżki

Według tygodnika astrologicznego „Gwiazdy mówią” w Polsce działa kilka tysięcy wróżek, wróżbitów, jasnowidzów i tarocistów. Za 10-minutowe przepowiadanie przyszłości trzeba zapłacić minimum 30 zł. Stawianie kart tarota jest droższe – godzinna stawka to co najmniej 100 zł, ale najbardziej znani fachowcy żądają 300 zł, a nawet 400. I choć szacunkowo 95% klientów wróżek stanowią panie, to – jak twierdzi Anna Kempisty – mężczyzna, jak już raz przyjdzie, wraca regularnie. Do Anny Świerczewskiej, której biuro mieści się w centrum Warszawy, trafia znacznie więcej panów. – Świat staje na głowie – komentuje wróżka. – Mężczyźni przychodzą, by pytać o miłość, a kobiety – o interesy.

Według wróżek z ich rad korzysta wiele osób, ale mało kto się do tego przyznaje. – Jeden pan przychodzi do mnie w tajemnicy przed żoną. Z kolei ona nie mówi mu oswoich wizytach – śmieje się Kempisty. Przy magicznym stoliku zasiadają także prawnicy, prokuratorzy, ludzie z tytułem doktora, a nawet profesora. Częstymi klientkami wróżek są też ich koleżanki po fachu. – Sobie samemu nie można wróżyć – tłumaczy Elżbieta Nowalska.

A jeśli się spełni?

Ciężarna, której płód miał guza mózgu, po wizycie u Świerczewskiej zdecydowała się urodzić dziecko. Wróżka, przejęta nietypową sytuacją, towarzyszyła młodej matce podczas porodu.

Okazało się, że guz w cudowny sposób zniknął, ale dziecko urodziło się z innym problemem – wadą serca. Krótko po porodzie, zgodnie z wróżbą, zmarło. – Co może czuć kobieta nosząca w sobie dziecko, której dałam do zrozumienia, że ono prawdopodobnie umrze? – pyta retorycznie Świerczewska.

Do dziś nie potrafi zapomnieć tamtego poniedziałku. – Czasami dziękuję Bogu, że sama nie mam do czynienia z problemami, z jakimi przychodzą do mnie klienci – podsumowuje wróżka.