fbpx

Samokontrola prowadzi do szczęścia i sukcesu

Samokontrola prowadzi do szczęścia i sukcesu
fot.123rf

Jeśli umiesz odmówić sobie pysznego deseru, nie tylko zachowasz linię, prawdopodobnie odniesiesz też w życiu niejeden sukces. Psycholog Walter Mischel twierdzi: samokontrola to prosta droga do szczęścia.
Dlaczego jedni robią spektakularne kariery, są szczęśliwi w małżeństwie i wytrwali w przyjaźni, a drudzy nie kończą studiów, rozwalają kolejny związek i notorycznie nie dotrzymują obietnic? Odpowiedź wydaje się prosta – są ludzie wyposażeni w silną wolę i ci, którym jej brak. I nic na to nie poradzimy. Nieprawda!

Psycholog Walter Mischel od ponad pół wieku prowadzi badania nad silną wolą. I dochodzi do mniej i bardziej zaskakujących wniosków. Mniej zaskakujący: niektórzy przewyższają innych pod względem zdolności opierania się pokusom i radzenia sobie z emocjami. Bardziej zaskakujący: różnice te widać już w wieku przedszkolnym, utrzymują się przez większość życia i decydują o tym, czy odniesiemy sukces. Rewolucyjny: umiejętności samokontroli można się nauczyć. Silna wola nie jest cechą wrodzoną. Zatem koniec z wymówkami!

Dzieci wiedzą lepiej

Mieć coś na wyciągnięcie ręki, a jednak sobie tego odmówić, wiedząc, że zaszkodzi nam lub komuś innemu? Opanować złość, strach czy rozpacz, kiedy stają się zbyt groźne? Na tym polega samokontrola. Zdaniem Mischela nasze życie byłoby prostsze i szczęśliwsze, gdybyśmy nauczyli się zwłaszcza pokonywać pokusy, czy to w postaci (drugiej) dokładki obiadu, kupna kolejnej (zbędnej) pary butów, czy zdrady. W tym celu w latach 60. opracował metodę, którą nazwał testem Marshmallow (od nazwy słodkich pianek). Zamierzał nią badać ludzką umiejętność odraczania przyjemności na grupie raczej mającej problemy z samokontrolą – przedszkolakach. Prosty eksperyment miał sprawdzić, jak dzieci starają się zapanować nad sobą i nie zjeść słodkiej pianki, by za parę minut dostać dwie słodkie pianki w nagrodę. Część nie wytrzymała napięcia i zjadała pianki od razu, ale niektóre znajdowały bardzo ciekawe sposoby na to, by odwrócić swoją uwagę od smakołyku. Dało to badaczom materiał do refleksji nad tym, jak ludzki umysł radzi sobie z odraczaniem chwilowych przyjemności, aby w przyszłości doświadczyć większych.

Co robiły dzieci? Zamykały oczy, wymyślały twórcze zabawy lub inne angażujące zajęcia: układały zabawne piosenki, gry i zagadki lub… dłubały w nosie. Inne wyobrażały sobie, że pianka jest chmurką lub kulką waty, albo w myślach obrysowywały ją ramką, żeby wyglądała jak obrazek przedstawiający piankę (którego przecież nie można zjeść). Jeszcze inne przekonywały same siebie, że pianka jest niedobra w smaku lub że wcześniej podjadał ją karaluch.

Najciekawsza była jednak druga część eksperymentu, przeprowadzona po kilkunastu latach. Okazało się, że dzieci, które wykazały się większą samokontrolą, jako dorośli w wieku 25–30 lat świetnie radzili sobie w życiu, mieli lepszą pracę i bardziej udane życie prywatne niż dzieci, które zdecydowały się zjeść piankę od razu.

Gorące i zimne

To, co intuicyjnie robiły przedszkolaki podczas testu Marshmallow, to prosta technika, która pozwala radzić sobie z pokusami i odraczać nagrody. W skrócie polega ona na studzeniu systemu gorącego naszego mózgu.

Układ limbiczny, czyli gorący system emocjonalny znajdujący się w mózgu (ze szczególnym udziałem tzw. ciała migdałowatego), odgrywa największą rolę zwłaszcza w reakcji strachu oraz zachowaniach seksualnych i apetatywnych (związanych z jedzeniem). To on pozwalał przeżyć naszym przodkom w trudnych i niebezpiecznych prehistorycznych czasach, a dzisiaj jest odpowiedzialny za nasze błyskawiczne reakcje i nadaje życiu emocjonalną intensywność. Każe niemowlęciu płakać, gdy jest głodne, a dorosłym uciekać, gdy usłyszą hałas w krzakach. To on też powoduje, że trudno jest nam odmówić sobie zjedzenia pysznego ciastka, gdy bardzo mamy na nie ochotę.

Z systemem gorącym łączy się nierozerwalnie system chłodny, który mieści się w korze przedczołowej i aktywizuje o wiele wolniej. Odgrywa on kolosalną rolę w planowaniu i samokontroli. Oba systemy są ze sobą silnie powiązane – kiedy jeden przeważa, drugi staje się słabszy. Możemy jednak celowo „schładzać” swoje reakcje lub je lekko „podgrzewać”. Jak pokazał test Marshmallow, im większy dystans psychologiczny zyskujemy wobec danego przedmiotu bądź celu, tym łatwiej będzie nam podejść do niego racjonalnie. Zatem aby skutecznie oprzeć się pokusie kupna kolejnej pary butów, trzeba ją „schłodzić”, zdystansować się i uczynić abstrakcyjną. Na przykład skupić się na wadach – choćby wysokiej cenie butów, przypomnieć sobie, że poprzednio buty z takiego materiału obtarły nam piętę, wyobrazić sobie je jako obrazek w gazetce reklamowej lub… odwrócić wzrok od wystawy.

Co ciekawe, w życiu przydatne okazuje się też podgrzewanie pewnych celów, zwłaszcza tych długofalowych, jak odkładanie pieniędzy na emeryturę. Tak abstrakcyjna rzecz, jak nasza emerytura w wieku 64 lat, podczas gdy mamy 34, nie skłania do płacenia wysokich składek. Gdyby jednak ktoś zwizualizował nam to, jak będziemy wyglądać na emeryturze (tak jak zrobili to badacze podczas pewnego eksperymentu), moglibyśmy bardziej utożsamić się z samym sobą starszym o 30 lat i chętniej odkładalibyśmy pieniądze. Aby zadbać o przyszłość, musimy uczynić ją bliższą i bardziej wyrazistą, czyli ją „podgrzać”.

Nałogowcy i celebryci

Kluczowa zasada samokontroli brzmi zatem: ochłódź „teraz”, podgrzej „później” – w zależności od tego, na jakiej perspektywie potrzebujesz się skupić. Mischel wypróbował to na własnej skórze, rzucając palenie. Co prawda jego system chłodny odnotował, że jeśli będzie palił nadal trzy paczki dziennie, zachoruje na raka płuc, ale zrozumiał to dopiero, kiedy zobaczył wykończonego fizycznie pacjenta na oddziale onkologicznym. Od tej pory za każdym razem, kiedy miał ochotę zapalić, jego system chłodny celowo aktywizował system gorący poprzez przypomnienie sobie widoku tego pacjenta, co wywoływało w nim paniczny strach. Aby jeszcze bardziej podgrzać emocje, w momentach, kiedy był bliski temu, by ulec pokusie, wąchał słoik pełen niedopałków, by tak zmasowana dawka nikotyny pozbawiła go ochoty na „dymka”. Podjął też działania typowe dla chłodnego systemu: zawarł umowę ze swoją trzyletnią córką, która obiecała, że jak tata przestanie palić, to ona przestanie ssać kciuka, i zapowiedział swoim studentom, że rzuca palenie – czyli publicznie się do czegoś zobowiązał. Jak na dłuższą metę udana może być współpraca obu systemów, świadczy to, że Mischel do dziś nie pali.

Ale uwaga: samokontrola jest zdolnością, która może być wykorzystywana albo nie, w zależności od tego, czy jesteśmy do tego odpowiednio zmotywowani. Zależy to m.in. od tego, jak postrzegamy ewentualne skutki ulegnięcia pokusie i siłę tej pokusy. Duża część skompromitowanych celebrytów i osób publicznych, które po latach sukcesów w polityce (jak Bill Clinton) bądź sporcie (jak Tiger Woods) zostają nagle „przyłapani” na licznych romansach czy braniu narkotyków – prawdopodobnie wcale nie chciała oprzeć się pokusom, a do tego uważała się za lepszych i w związku z tym bezkarnych. Dlatego pamiętaj, nie wystarczy wiedzieć, jak się kontrolować, trzeba tego jeszcze chcieć.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>