Każdy czyli nikt

123rf.com

Kim jestem? Dla jednych odpowiedź jest oczywista, innym odkrywanie tego zajmuje całe życie, staje się jego sensem. W jaki sposób tożsamość wpływa na nasze samopoczucie? Wspiera w walce ze stresem czy raczej jest stresu przyczyną? Czy dziś warto być „kimś”? I co to
w ogóle znaczy – zastanawia się coach Grzegorz Mędza.

Gdy umawialiśmy się na rozmowę, zapytał mnie pan, czy będzie mógł w swoim biogramie wypisać kilka różnych „tożsamości”. Dlaczego?

Coraz mniej identyfikuję się z którąkolwiek z nich, ale z wszystkimi po trochu.

Więc na pytanie: kim jesteś?, co by pan odpowiedział?

Najbliższe mi jest angielskie określenie „nobody”, czyli nikt.

Zabawne, bo ze mną jest podobnie, tyle że wolę określenie „każdy”.

Tak, „nikt” i „każdy” to dwie strony tej samej monety.

Czy można mówić o tożsamości jako o zasobie? Czy jest to coś, co nas ogranicza?

Jedno i drugie. Często świadomość tego, że wiemy, kim jesteśmy, i znamy swoje miejsce w świecie, pomaga nam w życiu. Mamy na czym się oprzeć, gdy zdarzy nam się chwila słabości.

Mogę sobie powiedzieć: trudno, zostawiła mnie żona, nie dali mi podwyżki, ale przecież jestem coś wart, jestem kimś. Lepiej?

Przeświadczenie, że jestem „kimś”, może być oparciem, które pozwala skutecznie stawić czoła przeciwnościom. Szczególnie gdy wiemy, że robimy to, do czego jesteśmy stworzeni, co jest w zgodzie z naszymi talentami i predyspozycjami. Gorzej, gdy budujemy swoją siłę na fundamencie, który jest oparty na czymś nieprawdziwym.

Co to znaczy?

Często jesteśmy uwięzieni w jakiejś tożsamości. Tak się dzieje, gdy została ona nam „sprzedana” w wyniku oczekiwań otoczenia, głównie rodziców oraz innych autorytetów. Zostajemy na przykład finansistami, prawnikami, lekarzami, bo to w obiegowym rozumieniu dobre zawody.

Znam taki dowcip: W Central Parku idzie babcia z kilkuletnimi wnukami. Podchodzi jej przyjaciółka, a ona przedstawia chłopców: „To Kuba – lekarz, a to Janek – prawnik”.

Bardzo typowe. Rodzice często wyobrażają sobie, co będzie dobre dla ich dzieci na podstawie ich własnych przekonań.