Lęk przed konfliktem

123rf

Kiedy ludzie się lubią, jest miło, wszyscy się ze sobą zgadzają i nikt nikomu nie robi nic złego… Choć dla niektórych taka niebiańska wizja relacji międzyludzkich może być pociągająca, to w realnym świecie nie występuje.
Po sposobie formułowania wypowiedzi można rozpoznać skłonność do uległości, agresji, asertywności czy empatii w kontaktach z innymi. Ludzie odbierają takie komunikaty podświadomie, nie muszą być specjalistami od mowy ciała czy komunikacji. Zobaczmy, o czym świadczą poniższe fragmenty e-maili:

„Pozwoliłem sobie napisać w kwestii możliwości wydawniczej w temacie poezji. Przy czym nadmienię, że temat imprintu jest mi znany, jednakże interesuje mnie umiarkowanie. Pytam bardziej o możliwość tradycyjnego wydawnictwa. Jestem ukształtowanym poetą, choć to ciągły proces, działającym w Internecie i zajmującym się poezją od lat. Do tej pory sieciowe działania były dla mnie wystarczające, ale nadchodzi taki czas, kiedy chce się wrócić do klasyki. Zamarzyło mi się słowo drukowane, pachnąca książka, która przejdzie kurzem i patyną”.

„Zwracam się uprzejmie z pytaniem, czy istnieje możliwość przesłania fragmentu pisanej przeze mnie powieści? W celu hipotetycznej oceny lub oszacowania, że powieść, nad jaką pracuję, ma szansę na zainteresowanie ze strony wydawnictwa”.

Czy mnie polubisz?

Jedną z najbardziej typowych cech ludzkich jest strach przed oceną. Jeśli jesteśmy niepewni, jak nasze słowa zostaną odebrane, obawiamy się odmowy i chcemy, żeby inni nas lubili, mamy tendencję do tworzenia barokowych konstrukcji językowych i nadużywania zwrotów: „jeżeli”, „być może”, „nie całkiem”, „w kwestii możliwości”, „marzy mi się” czy „jeślibyś zechciał”… Niechęć do konfliktów to chlubna cecha, dążenie do zgody rzeczywiście spowoduje, że część osób – o podobnych skłonnościach – będzie nas lubić. Jednak z pewnością w bliskim otoczeniu znajdą się również tacy, którzy taką zgodność potraktują jako zaproszenie do tego, żeby nas wykorzystywać. Jeszcze inni będą zastanawiać się, czy nie jesteśmy fałszywi, skoro rzadko bywamy asertywni. Niektórzy uznają nas za „naturalne ofiary”, które nie mają własnego zdania i trzeba nimi zarządzać, bo inaczej sobie w życiu nie poradzą. Tak więc nasze zachowania oparte na dążeniu do zgody mogą przynieść całkiem niespodziewane skutki.

Żeby było miło

Uwewnętrzniony zazwyczaj w dzieciństwie komunikat „bądź grzeczny” (czyli „słuchaj mnie i rób, czego ja chcę”) działa długoterminowo. Podstawowym pewnikiem, na którym – zazwyczaj nieświadomie – opieramy nasz system komunikowania się z otaczającym światem, jest założenie, że musimy być mili i zgodni, żeby inni nas lubili. A jest to założenie błędne.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »