1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seks
  4. >
  5. Nago przez dziurkę od klucza

Nago przez dziurkę od klucza

123rf.com
123rf.com
Przez dziurkę od klucza, przez lornetkę, a może wprost – bez żadnego zażenowania. Podglądanie, jak inni uprawiają seks, niesamowicie podnieca i kobiety, i mężczyzn.

Bodźce wzrokowe potrafią rozbudzić (prawie) każdego. Im bardziej oryginalne miejsca „obserwacji”, tym większa pokusa. W takich sytuacjach poziom adrenaliny podnosi się podświadomie.

Wielu mężczyzn lubuje się w podglądaniu swoich partnerek, szczególnie wtedy, kiedy one bawią się w pojedynkę przy uchylonych drzwiach. Zazwyczaj po kilkuminutowej obserwacji kochanek nie wytrzymuje i dołącza do zabawy. Kobieta nie protestuje – kobieta się cieszy.  Coraz częściej zdarzają się też, że kochankowie wspólnie decydują się na dyskretne podglądactwo innej pary.

Ten rodzaj rozrywki niezwykle stymuluje partnerów i przepędza rutynę (która nieuchronnie wkrada się do związku po pewnym czasie). Ale! Trzeba uważać, bo częste podglądanie może uzależnić jak narkotyk, a w konsekwencji zmniejszać chęci na faktyczne zbliżenia.

Skoro jednak w odpowiednich dawkach wszystko jest dla ludzi, dlaczego nie spróbować ? Zacznijmy więc od zabawy „razem, ale osobno”. Jeden z partnerów zostaje w sypialni, a drugi obserwuje go  zza lekko uchylonych drzwi. Co będzie dalej - zależy od inwencji twórczej.

Udanej zabawy!

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Seks

Jak pokonać rutynę w seksie?

Warto, aby para z długim stażem porozmawiała o pogłębianiu doznań w różnych wymiarach życia seksualnego. (Fot. iStock)
Warto, aby para z długim stażem porozmawiała o pogłębianiu doznań w różnych wymiarach życia seksualnego. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Po wielu latach związku nie będziemy czuć dokładnie tego samego, co na początku. Ale może się pojawić inny, nowy zakres wspólnych przeżyć, których byśmy nawet się nie spodziewali – mówią edukatorka seksualna dr Izabela Fornalik i psychoseksuolog Bianca-Beata Kotoro.

Patrycja i Rafał są małżeństwem od ośmiu lat, zanim się pobrali, spotykali się przez trzy lata. Przyjaciele żartują, że są jak papużki nierozłączki. – Rzeczywiście, bardzo lubimy ze sobą przebywać – potwierdza Patrycja. Kochamy się i świetnie rozumiemy, podobne rzeczy nas interesują i podobne bawią. W seksie też jesteśmy dobrani, po 11 latach znamy swoje ciała doskonale i bardzo szybko potrafimy się wzajemnie zaspokoić. To może dziwne, bo choć czuję się spełniona i szczęśliwa, to z drugiej strony bywam trochę znużona tym, że nasza bliskość jest tak przewidywalna. Jest w niej rozkosz, ale brakuje ekscytacji i niespodzianki. Wszystko jest takie oczywiste i powtarzalne, że pomału wkrada się do naszego łóżka nuda. Kocham męża i chciałabym coś zrobić, żeby znowu poczuć motyle w brzuchu, jak kiedyś…

Izabela Fornalik:
Nawet najsmaczniejsze lody, często jedzone, przestają smakować tak jak za pierwszym razem. Bez wątpienia warto, aby para z długim stażem porozmawiała o pogłębianiu doznań, ale w różnych wymiarach życia seksualnego. Są pary, które potrzebują pogłębienia doznań w sferze stricte fizycznej, począwszy od prostych rozwiązań, jak użycie różnego rodzaju gadżetów typu prezerwatywy z wypustkami czy wypróbowanie nowej pozycji seksualnej, aż po zapisanie się na zajęcia, np. warsztaty waginalne lub te dla par, które chcą czerpać większą radość z seksu. Ciekawym pomysłem jest też coaching seksualny. Jest on uzupełnieniem, a czasem alternatywą dla terapii, która diagnozuje i zajmuje się konkretnym problemem. Nasza para mogłaby skorzystać z oferty coachingu, który umożliwi rozszerzenie palety technik seksualnych. Zajęcia tego typu pozwalają odkryć potrzeby i możliwości własnej seksualności. Uczą też mówienia o intymnych potrzebach i przeżyciach. Takie pary jak Patrycja i Rafał nie potrzebują terapii, ale rozwinięcia i odkrycia nowych przestrzeni w swoim życiu seksualnym.

Może temu służyć również poznanie tao seksu albo jogi, która dzięki uaktywnieniu ciała poprawi oddech, a ten ma przecież związek z osiąganiem przyjemności. Różnego rodzaju nowe doznania w obszarze fizyczno-psychicznym, jak chociażby medytacja według Osho, przekładają się na większą świadomość ciała i jego otwarcie na zmysłowe doznania.

Bianca-Beata Kotoro:
Dobrym pomysłem będzie pójście na kurs masażu. Potem można zacząć wypróbowywać na sobie to, czego się nauczyło. Jeśli związek ma długi staż, ludzie przestają rozmawiać ze sobą o pewnych rzeczach, bo one stają się oczywiste. Wiele osób błędnie myśli: „skoro wiem, jaki rodzaj dotyku lubi mój partner i potrafię go uszczęśliwić, to nie ma potrzeby pytać go, jak sprawić mu przyjemność”. I tak seks staje się obszarem bez słów, bo uważamy, że już wszystko o sobie wiemy. Warto wrócić do rozmowy, do pytań o doznania i do mówienia o odczuciach. Można nawet się umówić, że ta osoba, która jest pieszczona, opowiada o tym, co czuje. Dzięki temu tworzy się nowy obszar intymnej relacji. A słowo staje się na powrót afrodyzjakiem. To naturalne, że para, która jest już ze sobą 11 lat, potrafi porozumiewać się bez słów, ale naprawdę warto odkryć na nowo magiczną moc słowa.

I.F.:
Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że po wielu latach związku nie będziemy czuć dokładnie tego samego, co na samym początku, czyli przysłowiowych motyli w brzuchu. Początkowa fascynacja i ekscytacja jest czymś wspaniałym, wyjątkowym, lecz nie liczmy na to, że jakimiś sztuczkami ten stan przywrócimy. Ale może się pojawić inny, nowy zakres wspólnych przeżyć, których byśmy nawet się nie spodziewali.

B.B.K.:
W miarę trwania związku dojrzewamy, nie tylko przybywa nam lat, mamy inne doświadczenie, ale też zmieniają się nasze upodobania, fascynacje i zainteresowania w każdym względzie. I jeśli ktoś lubi pieszczoty pleców, a ma np. obiekcje wobec stosunków oralnych, to nie znaczy, że po 10 latach będzie preferował dokładnie to samo. Dlatego tak ważna jest wymiana myśli – werbalnie, bo nikt z nas nie jest jasnowidzem. Nie łudźmy się, że wiemy o partnerze wszystko – to po prostu niemożliwe. Jednak, żeby rozmawiać o seksie, trzeba umieć rozmawiać o innych rzeczach, a to oznacza, że trzeba razem spędzać czas. Zadbać o to, żeby bliskość zaistniała przy wspólnym działaniu w innych niż tylko sypialnia obszarach. Nie traktujmy też tego, że mamy orgazm, jako ostatecznej wyroczni, że wszystko jest wspaniale i nic nie trzeba zmieniać.

I.F.:
Bywa, że partnerzy z czasem w różnych sferach życia zaczynają się rozmijać, tracąc ze sobą kontakt, a w sypialni jeszcze odnajdują porozumienie, z tym że na zasadzie wyrobionych nawyków. Wtedy warto zainwestować w czas poświęcony nowym doświadczeniom. Cenne mogą się okazać oferty różnych warsztatów ogólnorozwojowych. Dzięki takim doświadczeniom dajemy sobie wspólny czas, otwieramy się na nowe przeżycia i odnajdujemy w sobie inne możliwości.

B.B.K.:
Często kobiety fantazjują o romantycznym kochanku, bo ich orgazmy z mężem nabrały mechanicznego charakteru. Udany seks to nie taki, w którym za każdym razem dochodzi do ekstazy, ale ten, który ma satysfakcjonującą aurę, spełniający nas we wszystkich wymiarach.

I.F.:
Polecam bardzo ciekawą publikację Dagmar O’Connor „Jak kochać się z tą samą osobą do końca życia i wciąż to lubić”.

B.B.K.:
To lekka lektura, a przy tym bardzo praktyczna, bo przedstawia liczne, łatwe do zastosowania pomysły. Przy czym mając wieloletnie doświadczenie pracy w gabinecie, domyślam się, że na takie lektury czy warsztaty dotyczące seksualności znacznie częściej gotowe są kobiety, mężczyźni chyba lepiej zareagują na konkretne propozycje, np. kurs tańca czy masażu, a mniej odnoszące się do seksualności, które mogą odebrać jako aluzyjną krytykę swoich możliwości.

Mężczyzn, którzy przychodzą do mojego gabinetu, ale mają wyraźny problem z mówieniem o swojej seksualności, pytam zazwyczaj, czy lubią tańczyć i w jaki sposób. I nie chodzi mi bynajmniej o umiejętności techniczne, ale o przyjemność płynącą z ruchu w rytm muzyki, nawet jeśli ten ruch sprowadza się do kilku kroków i nie jest oczywiście pod wpływem alkoholu ani innych substancji. Jest to ważny wskaźnik tego, jak dana osoba zachowuje się w obrębie życia seksualnego i jej otwartości na cielesne doznania. Ci, którzy nie mają problemów z poddaniem ciała rytmowi, o wiele łatwiej poddają się poszukiwaniom seksualnych doznań. Dlatego polecam parom kurs tańca, żeby odkryły w nim nowy rodzaj fizycznej bliskości.

I.F.
: Warto też wspomnieć o tym, że pogłębienie doznań w obszarze duchowym wpływa na jakość bliskości fizycznej między partnerami. Głębszy, filozoficzny namysł nad istotą związku, siebie i partnera pozwala uzmysłowić sobie, jak unikalne jest to, że się spotkaliśmy, że możemy sobie coś nawzajem dać, przeżyć wspólnie ważne dla nas obojga chwile. Jeśli przestaniemy patrzeć na partnera jak na dobrze znany i przewidywalny obiekt codziennego obcowania, mamy szansę odkryć w nim tajemnicę i wyjątkową niepowtarzalność, a w ślad za tym jego ciało, reakcje, uczucia nie będą już tak oczywiste. Seksualność często kojarzy się jedynie z fizjologią, a to jest doświadczenie obejmujące wszystkie aspekty ludzkiego istnienia, a więc też emocjonalny i duchowy. Nie wolno o tym zapominać.

Dr Izabela Fornalik, pedagog specjalny, edukatorka seksualna, nauczycielka akademicka, autorka pierwszych w Polsce praktycznych poradników na temat seksualności osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Bianca-Beata Kotoro, psychoseksuolog, psychoonkolog, terapeutka, prowadzi terapię w Instytucie BEATA VITA, jest prezesem Stowarzyszenia Europacolon Polska oraz Fundacji Edukacji Seksualnej PO PROSTU.

  1. Seks

Jak puścić się w seksie? – pytamy trenerkę seksualności Joannę Keszkę

Przestańmy traktować seks z doniosłością godną przełomów historycznych - apeluje trenerka seksualności Joanna Keszka. (Fot. iStock)
Przestańmy traktować seks z doniosłością godną przełomów historycznych - apeluje trenerka seksualności Joanna Keszka. (Fot. iStock)
Seks nie ma w sobie nic poważnego, a wręcz stanowi dość śmieszny widok. Przestańmy zatem traktować go z doniosłością godną przełomów historycznych. Jak puścić się w seksie – pytamy trenerkę seksualności Joannę Keszkę.

W niedawno wydanej książce „Potęga zabawnego seksu” namawiasz do tego, żeby puścić się w seksie. To świetna propozycja, ale trudno to sobie wyobrazić w naszych pełnych dzieci, pracy zdalnej i nas samych mieszkaniach.
Rzeczywiście tej przestrzeni dla nas jest ostatnio niewiele. Ale może do łask wrócą szybkie numerki w kuchni? Nie żartuję, to warte wzięcia pod uwagę rozwiązanie. Lepsze niż rezygnowanie z relaksu i zabawy, które może dać nam seks.

Mówisz o potrzebie seksu i zachęcasz do seksualnych zabaw. Ale mam wrażenie, że czasem jest krępujące powiedzieć, na co się ma ochotę, zwłaszcza jeśli wydaje nam się to szalone albo myślimy, że się nie uda.
Uda się. O ile oczywiście mamy partnera z otwartą głową, który woli spróbować z nami czegoś nowego w łóżku niż dopieszczać swoje rozdęte czy zbyt kruche ego, odmawiając udziału we wspólnych igraszkach. Jedno z moich ulubionych haseł to: „ciało raz puszczone w ruch, samo puszcza się dalej”. I to działa. Najważniejsze to zacząć. Ludzie boją się bawić seksem, bo właśnie myślą: „to nie dla mnie”, „partner mnie wyśmieje”, „jestem poważnym facetem czy poważną kobietą, nie będę się w to bawić”. A potem się okazuje, że raz spróbują jednej nowej rzeczy i doświadczają takich doznań oraz emocji, jakich wcześniej nie mieli. W każdej nowej dziedzinie zamknięcie rodzi frustrację, a odpowiedzi uzyskujemy wtedy, gdy zdecydujemy się na otwartość. To jak z jedzeniem.

Czyli jak?
Wyobraźmy sobie, że lubisz tylko kotlety mielone i pomidorową, możesz je cały czas jeść, niczego więcej nie potrzebujesz. Nie ma nic złego w tej zupie i mielonych, ale jeśli tylko to będziesz jadła, ominie cię masa przygód kulinarnych, nie będziesz sobie nawet zdawać sprawy z tego, ile straciłaś. Tak samo jest z seksem. Gdy próbujemy nowych rzeczy, odkrywamy nowe emocje i przeżycia.

A masz na to dowody?
Mnóstwo! Dostaję masę pozytywnych maili, że ktoś spróbował bawić się jedzeniem i seksem. Jedna pani skorzystała z podpowiedzi z mojej książki, usiadła na kuchennym stole, zadarła koszulkę do góry, sutki posmarowała bitą śmietaną i zaprosiła męża do zabawy, mówiąc: „deser podano”. To sprawiło im obojgu wiele radości. Ludzie są zaskoczeni, że trochę sprośności może sprawiać taką radość. Łączmy ze sobą te rzeczy, które nie pasują do siebie na pierwszy rzut oka, na przykład oswojony kuchenny fartuszek z kręceniem gołą pupą, pozwólmy sobie też na słowne świntuszenie, mówmy sprośne komplementy do ucha. Seks lubi różnorodność.

Wydaje mi się, że wiele par myśli, że seks to coś dla dorosłych, a zabawa jest dla dzieci.
Ale seks od początku nie jest poważny! Dwoje ludzi bez majtek w dziwnych pozycjach – to przecież wcale nie jest poważny widok. Zachęcam do tego, żeby sobie od razu odpuścić myślenie, że seks jest poważny, i zacząć patrzeć na niego jak na zabawę dla dorosłych. Nie jest tak, że jak dorośniemy, to natychmiast mamy już przestać się bawić. Nie, po prostu w dorosłym życiu zmienia się rodzaj zabawy oraz zmieniają się zabawki (śmiech).

A jak to powiesz komuś nieprzekonanemu?
Nasza seksualność ma służyć do zabawy, bo dobry seks nas relaksuje, wprawia w dobry nastrój, powoduje, że czujemy się swobodnie. I w ogóle przestańmy myśleć o seksie w kategoriach tego, czy coś robimy dobrze albo właściwie, trzeba o tym zapomnieć. Uważam, że dobry seks odkrywamy za pomocą wpadek. To chyba Madonna powiedziała, że kto boi się wygłupić, ten nigdy nie będzie wielki. Jeśli zapragniemy być w seksie idealni, eleganccy albo zaczniemy wykorzystywać seks do udowodnienia czegoś sobie czy komuś, to wylądujemy w łóżku spięci. A jeśli idziemy do łóżka, dopuszczając, że możemy zaliczyć jakąś wpadkę, to zaręczam, że będziemy się dobrze bawić.

Zanim ktoś zacznie wdrażać scenariusze seksualnych zabaw, które proponujesz w książce, chyba musi nastąpić faza pierwsza, czyli gotowość do ryzyka, do eksperymentu, zmiana nastawienia. Jak sądzisz?
Myślę, że dobrym pomysłem na zrobienie pierwszego kroku jest już samo przeczytanie pomysłów i scenariuszy zabaw erotycznych. Po pierwsze, mamy okazję zapoznać się z tym, co nowego możemy spróbować w łóżku. Po drugie, jest sposobność, żeby porozmawiać o tym, czy to nas kręci. A potem z różnych propozycji wybrać tę, która wydaje nam się najciekawsza, najprzyjemniejsza. Jeśli chcemy coś dostać, tak samo w życiu, jak i w seksie, dobrze wiedzieć, czego się szuka. Czy chcemy więcej dotyku, frywolności, swobody, luzu, dopieszczania łechtaczki, a może ostrzejszej zabawy w łóżku? Zwykle my, kobiety, wiemy, czego nie lubimy w seksie, ale trudniej nam odpowiedzieć na pytanie, czego w nim chcemy.

Czyli co robimy?
Czytajmy dużo na temat seksu, rozmawiajmy w parze o tym, co wydaje nam się ciekawe czy ekscytujące. Ciekawość w seksie jest bardzo cenna. Jeżeli coś wydaje nam się ciekawe, podniecające, to jest wystarczająco dobry powód, żeby tego spróbować. Polecam też poświęcić odrobinę czasu na to, by obejrzeć i poznać swoją cipkę. Spotykam wiele kobiet, które prowadzą aktywne życie seksualne, a nigdy w życiu nie widziały swoich części intymnych. Bez tego liczenie na przyjemność z seksu jest dość karkołomne.

W książce opisałam zabawę „Tańcząca bez majtek”. Polega na tym, żeby stanąć w pięknej sukni, ale bez majtek nad głową swojego partnera. To prosta, lecz niezwykle wyzwalająca zabawa. Ale ma sens i daje radość, kiedy najpierw same obejrzymy i zaprzyjaźnimy się ze swoją cipką przed lustrem. Zazwyczaj potrzeba dwa, trzy razy obejrzeć swoje części intymne, żeby odkryć, jakie są piękne, delikatne i wyjątkowe. Warto podarować sobie ten czas. Matka natura stworzyła nas do rzeczy wielkich, w końcu tylko my mamy łechtaczkę, jedyny organ ludzkiego ciała wyłącznie dla przyjemności!

Joanna Keszka, edukatorka seksualna, trenerka kreatywnego seksu. Autorka książek i programów edukacyjnych. Prowadzi kursy online i warsztaty seksualności.

Zmysłowe zabawy dla dwojga

  • Miłosne wersety na skórze Weź zlizywalny marker do pisania na skórze, najlepiej w kolorze czerwonym o zapachu wiśniowym (do kupienia na www.loverstore.barbarella.pl). Wymyśl erotyczne wyznania i wypisuj je bardzo powoli na nagim ciele kochanka lub kochanki. To zmysłowa zabawa, która pobudza skórę i mózg (nasze najbardziej erogenne organy), więc postaw na kreatywność, otwartość i bezwstydność. Napisz np.: jesteś mój/moja, tylko ja cię tu dotykam – wskazując strzałką intymne sfery albo otaczając je kółkiem; maluj serduszka na pośladkach, plecach; opisz w punktach, co będziecie robić po kolei – mówiąc to na głos; wypisz i odczytaj na głos najbardziej seksowne dla ciebie cechy partnera czy partnerki.
  • Potęga słodkiego smaku Zanurz palce w płynnej czekoladzie, bitej śmietanie albo innym słodkim sosie, „pomaluj” wszystkie te miejsca na ciele, które chcesz zlizywać, albo które chcesz dać do zlizywania. Możesz zacząć od twarzy, okolic szyi, karku. Pozwól kochankowi lub kochance zlizywać słodycze z palców.
  • Rozmówki dla początkujących Ćwicz mówienie sprośności, wybieraj to, co do ciebie pasuje, na początek możesz mówić do lustra albo pisać liściki. Oto kilka propozycji, z czasem stworzycie własny język: Zgadnij, jaki mam kolor majtek. Na myśl o tobie sterczą mi sutki. Nie mogę się na niczym skoncentrować, myślę tylko o tym, żeby się z tobą kochać. Gdybyśmy nie byli w publicznym miejscu, rzuciłabym/rzuciłbym się na ciebie.
  • W ciuciubabkę Zabawa z opaską na oczach wzmaga wrażliwość na bodźce inne niż wzrok – osoba „niewidząca” nie może obserwować, jaki będzie kolejny krok jej partnera czy partnerki, więc jej pozostałe zmysły będą bardziej wyczulone, żeby skompensować brak możliwości widzenia. Na początku zdecydujcie, która osoba przewiązuje oczy, to ona będzie w tej sytuacji biorcą, a do tej z otwartymi oczami należy, żeby tamta poczuła się swobodna i rozluźniona. Jeśli to ty „rozgrywasz”, nie śpiesz się z rozbieraniem partnera lub partnerki, szepcz do ucha komplementy, sprośności, mów, na co masz ochotę, całuj i pieść jego lub jej ciało dłońmi, piórkiem, przyjaźnie drocz się i zaskakuj.

Więcej scenariuszy w książce "Potęga zabawnego seksu" Joanny Keszki.

Polecamy książkę Joanny Keszki 'Potęga zabawnego seksu'. Polecamy książkę Joanny Keszki "Potęga zabawnego seksu".
  1. Seks

Asany na lepszy seks - ćwiczenia dla ciebie i dla dwojga

Seks po jodze może być bardziej intensywny i świadomy. A orgazmy silniejsze i dłuższe. (Fot. iStock)
Seks po jodze może być bardziej intensywny i świadomy. A orgazmy silniejsze i dłuższe. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Joga oswaja z ciałem i emocjami, uczy oddychania i empatii. To sprawia, że seks po jodze może być bardziej intensywny i świadomy. A orgazmy silniejsze i dłuższe. Oto kilka prostych ćwiczeń.

Ćwiczenia dla ciebie

Zadbają o twój układ hormonalny, miednicę i organy wewnętrzne. Otworzą serce.

1. Sthita Padam Bhujangasana. Stań prosto. Stopy złączone albo na szerokość bioder – tak, żebyś czuła się stabilnie. Połącz dłonie, spleć wszystkie palce poza wskazującymi, które przyklej do siebie. Wyciągnij ręce do góry, wyprostuj łokcie i powoli zacznij się odchylać. Biodra delikatnie do przodu, mostek do nieba, wzrok w górę, a nawet za siebie. Nie bój się. Stój mocno na nogach. Oddychaj. Zwróć uwagę na swoje serce, posłuchaj, jak bije. Po kilku oddechach wyprostuj się, opuść ręce, możesz też chwilę odpocząć w skłonie z lekko ugiętymi kolanami.

2. Urdhva Mukha Virasana. Usiądź na piętach, tak by duże palce u stóp się dotykały. Rozsuń kolana i zacznij pochylać się do przodu, wędrując dłońmi po macie/dywanie/podłodze. Kolana powinny być na tyle szeroko, by zmieścił się między nimi tułów i byś poczuła łagodne rozciąganie bioder. Wysuwając ręce do przodu, otwieraj klatkę piersiową, byś i tu poczuła łagodne rozciąganie. Głowę możesz położyć na czole albo na brodzie. Wyprostuj łokcie. Oddychaj.

3. Setu bandhasana. Połóż się na plecach. Rozstaw stopy na szerokość bioder, przysuń pięty do pośladków. Ręce wzdłuż tułowia. Z wdechem, krąg po kręgu podnoś kręgosłup do góry – zaczynając od kości ogonowej. Z wydechem, krąg po kręgu, jakbyś kładła sznur pereł, opuszczaj kręgosłup w dół. Powtórz kilka razy. Możesz też na kilka oddechów zostać z biodrami w górze.

Ilustracja: Ada Kujawa Ilustracja: Ada Kujawa

Ćwiczenia dla pary

Pomogą wam złapać lepszy kontakt ze sobą, uwrażliwić na swoje ciało, kochać się mocniej.

1. Harmonizowanie oddechu. Usiądźcie tyłem do siebie – ze skrzyżowanymi nogami. Na poduszkach lub bezpośrednio na podłodze. Oprzyjcie się o siebie plecami, ale niezbyt mocno, tak żeby poczuć partnera. Zamknijcie oczy. Najpierw tylko doświadczajcie swojej obecności. Potem spróbujcie zgrać swoje oddechy, tak by były tej samej długości – w tym samym czasie róbcie wdech i wydech. Potem partner robi wdech w tym samym czasie, gdy ty robisz wydech, i na odwrót.

2. Wspólna medytacja. Partner niech usiądzie na podłodze lub poduszce. Stopy razem, kolana szeroko. Ty usiądź między jego udami w podobnej pozycji. Plecy oprzyj o jego klatkę piersiową. Mężczyzna niech obejmie cię i prawą dłonią sięgnie po twoją lewą kostkę, a lewą po prawą. Ty połóż swoją prawą dłoń na jego lewej stopie, a lewą dłoń na prawej stopie. Zamknijcie oczy. Zostańcie tak na kilka oddechów. Wyobraźcie sobie energię płynącą w czakrze podstawy, sakralnej i serca.

3. Otwieranie serca. Poproś partnera, by usiadł i wyprostował przed sobą złączone nogi (nie muszą być wyprostowane do końca). Ty usiądź za jego plecami i oprzyj plecy o jego plecy. Teraz on zaczyna się pochylać (sięgając dłońmi w stronę swoich stóp), a ty odchylać, przenosząc ręce nad głową i splatając kciuki. Po kilku oddechach zmiana – ty się pochylasz, partner się odchyla.

Ilustracja: Ada Kujawa Ilustracja: Ada Kujawa

W czasie ćwiczeń: Bądźcie uważni. Słuchajcie swojego ciała i siebie nawzajem. Pytajcie się często, czy oboje czujecie się komfortowo w czasie ćwiczeń. Jeśli nie – przerwijcie praktykę albo dostosujcie do swoich potrzeb. I nie przejmujcie się, jeśli coś się nie uda za pierwszym, drugim ani nawet za dziesiątym razem. Robicie coś razem, dla siebie i to jest najważniejsze. Nie przywiązujcie się do efektu.

Czakry – wirujący seks

Według filozofii Wschodu (nie tylko jogi) czakry to wirujące centra energetyczne w naszym ciele, które biegną wzdłuż kręgosłupa – od kości ogonowej po czubek głowy. Łatwo je zwizualizować, przypominając sobie wnętrze pralki w trakcie pracy. Albo kolorowy, odpustowy wiatraczek.

Zależnie od szkoły jest siedem lub osiem czakr. Jeżeli są zbyt aktywne lub – przeciwnie – uśpione, w naszym życiu brakuje harmonii.

Jeśli chodzi o seks – kluczowe są trzy czakry. Czakra podstawy (u podstawy kręgosłupa) odpowiedzialna jest między innymi za nasz instynkt przetrwania i poczucie bezpieczeństwa. I męski seks. Czakra sakralna to z kolei świątynia kobiecej seksualności. Odpowiedzialna jest też za naszą energię twórczą. Czakra serca – na środku klatki piersiowej – pomaga nam kochać i czuć empatię.

Są takie pozycje jogi (asany), które stabilizują energię tych czakr. W praktyce oznacza to pobudzanie energii czakry, która trochę się rozleniwiła i wyciszanie tej, która jest nadaktywna.

Korzystałam między innymi z książek „Sexy Yoga. 40 Poses for Mind-blowing Sex & Great Intimacy”, Ellen Barrett oraz „Partner Yoga. Making Contact for Physical, Emotional, and Spiritual Growth” Cain Carroll, Lori Kimata.

  1. Seks

Trenuj seks, choć to nie sport

Seks to nie sport, ale element treningu jest w nim ważny. (Fot. iStock)
Seks to nie sport, ale element treningu jest w nim ważny. (Fot. iStock)
Zbyt długie przerwy w miłości fizycznej powodują zanik formy. Kiedy żyje się w parze, seks jest także obowiązkiem zaspokajania potrzeb partnera oraz treningiem naszych narządów płciowych – uważa seksuolog Krzysztof Korona.

Instynkt seksualny to potęga, jednak aby seks był udany, musimy też się go uczyć...
Seks w różnych epokach miał rozmaite formy, chociaż istota była taka sama, gdyż kieruje nim naturalny popęd. Jest w seksie sporo natury, wiele kultury, najwięcej psychiki. Seks to nie tylko technika. To skomplikowany i pełen możliwych awarii mechanizm. Dlatego mam wiele pracy jako terapeuta. Jest czego się uczyć i co ćwiczyć, ale też konieczne są uczucia, które też trzeba pielęgnować i rozwijać. Nauczyć się techniki nie jest trudno, ale uczuć – bardzo trudno, czasami nawet to niemożliwe, jeśli nie dostanie się w dzieciństwie miłości, ciepła i dotyku, czyli ducha i ciała. Kiedy jest miłość, zawsze towarzyszy jej dotyk. Ci, którzy nie byli pieszczeni w dzieciństwie, nie będą potrafili dotykać innych, nawet nie czują potrzeby bycia dotykanym. Dla nich seks ogranicza się do prokreacji. Czyli znika czułość, także sztuka dawania i brania przyjemności.

Zmiany obyczajowe są ważne. Co w seksie jeszcze niedawno było niedopuszczalne, staje się powszechne i jest uważane za normalne, np. seks oralny czy masturbacja. Coś, co było surowo zakazywane, nawet karane jako grzech, teraz bywa polecane.
Jeszcze nie tak dawno uważano, że masturbacja szkodzi, nawet jest zabójcza. Miliony ludzi dręczyły się z tego powodu. Do dzisiaj na półkach stoją podręczniki, w których piszą, że „to niebezpieczny proceder”. Profesor Tadeusz Bilikiewicz w książce „Psychiatria kliniczna” (wyd. 1979 r.) nazywa samogwałt zboczeniem, a młodych, którzy są w szponach tego nałogu, proponuje leczyć.

Głoszenie takich sądów to dzisiaj rzadkość i kuriozum.
Tak, ale prawdą jest też, że z masturbacją nie wolno przesadzać. Ten nawyk ma dużą siłę, bywa jak narkotyk i uzależnia, chociaż nie jest tak groźny. To jednak niepokojące, kiedy autoerotyzm blokuje seks partnerski. Trening niezbędny w sporcie nie jest tym samym w seksie, gdyż to jednak nie sport. A jeśli robimy z seksu sport, to źle.

Wszystko niemal, co dotyczy seksu, rozgrywa się w mózgu, w wyobraźni, w emocjach. Autoerotyzm nie buduje uczuć do partnera, sam jesteś partnerem, a to bywa pożywką dla narcyzmu.

A przecież wielu ludzi masturbuje się, myśląc o kimś z miłością. Podobnie jak liczni uprawiają seks z małżonkiem, marząc np. o żonie sąsiada.
Wyobraźnia nie zastąpi jednak życia. I podobnie jak w sporcie zbyt długie przerwy powodują zanik formy. Kiedy żyje się w parze, seks to także obowiązek zaspokajania potrzeb seksualnych partnera, który przez 20 lat w tym związku trochę stetryczał. Odpowiedzialność w seksie partnerskim to także trening narządów płciowych. Penis, którym żona się nie interesuje, przestaje sprawnie działać, a pochwa, której nie odwiedzał członek, nie stanie się wilgotna na zawołanie. Odpowiedzialny seks to także trening sprawności. Narządy płciowe żądzą się biologicznymi prawami. Nie dbasz o seks swojego partnera, to zacznij oszczędzać pieniądze, przydadzą się na prawnika albo na seksuologa lub psychiatrę, już nie mówiąc o wenerologu. Istnieją dowody, że ci którzy są aktywni seksualnie nawet do później starości, bywają nie tylko bardziej życzliwi na co dzień, ale też nie przesiadują w kolejkach do lekarzy. Ludziom brakuje dystansu do siebie, spojrzenia na siebie z boku, pisał Alex Comfort w „Radości seksu”. Twierdził, że gdyby ludzie mogli samych siebie oglądać podczas seksu, to seksuolodzy nie byliby potrzebni.

Są tacy, którzy poczuliby niesmak, oglądając siebie, wiele osób gasi światło, by móc idealizować swą nagość i partnera, podczas gdy tuż za ścianą coraz liczniejsze pary nagrywają seks. Czy rzeczywiście tak wiele to daje? Jeśli mówimy, że seks to nie sport, ale w dużej mierze wyobraźnia, to powiedzmy sobie, że wyobraźnię też można trenować.
Fantazje erotyczne to potężna siła, która pozwala na zachowanie sprawności seksualnej i jej, i jemu. Ten intymny świat jednak także wymaga treningu, kreacji i prawa do prywatności. Leczyłem kiedyś parę, która ustawicznie kłóciła się o to, że on nie chciał jej podczas uprawiania seksu odpowiadać na pytanie: „O czym teraz myślisz, kochanie?”. Dar wyobraźni nie jest przekazywany przez geny. Tego też warto się uczyć. Pozbawiona wyobraźni kobieta może być tylko zazdrosna o fantazje swojego męża.

Każdy w marzeniach chciałby chociaż raz stać się gwiazdą ekranu. Jedni idą na casting do serialu, inni włączają kamerę w komórce i kreują się na gwiazdę filmu o miłości. Seksuologom nic do tego, póki nie spotkają się z takimi odcinkami kiepskiego serialu w aktach sądowych, jak u pary, która kłóciła się przed sądem, kto kogo seksualnie molestował i sporządzał filmy pornograficzne bez zgody drugiej strony.

Ćwiczenia z kamerą dla poprawy sprawności seksualnej? O tym nie słyszałem, chociaż nie brakuje zapaleńców, którzy korzystają z mikrokamer, by szukać w pochwie zagadkowego punktu G, z jednym nawet spotkałem się w gabinecie. Cierpiał na impotencję spowodowaną natrętnymi myślami, że wagina może się zacisnąć podczas penetracji, a on nie będzie mógł wyciągnąć penisa. To był lęk, który – jak potem się okazało – przekazała pacjentowi zgwałcona matka, którą rodzina zmusiła, by urodziła niechciane dziecko. Straszyła syna konsekwencjami wkładania penisa do pochwy.

To skrajność. A na co dzień jaki błąd najczęściej popełniamy?
Błąd zaniedbania. Błędem jest przekonanie, że sprawność seksualna została nam dana raz na zawsze. Jeżeli para przestaje uprawiać seks, pojawią się pewnie zaburzenia przy próbie jego wznowienia. To nie jest pływanie czy jazda na rowerze. Aparat seksualny człowieka składa się z dwóch obszarów, które muszą być ciągle w użyciu, powinny być „trenowane”. Pierwsza to ogólna sprawność fizyczna. Potrzebny jest też trening emocjonalny. O emocje trzeba dbać jak o rośliny, pielęgnować je i podlewać.

Są już programy telewizyjne, gdzie spotykają się pary i na oczach widzów trenują różne formy seksu. I nie ma tam wcale wulgarności, chociaż to bywa mocne. Co o tym myślisz?
Niektórzy ludzie chodzą do siłowni. Podobnie uprawiają seks. Oni nie tylko opowiedzą, ale też pokażą przed kamerą różne pozycje. Seks jest jednak przede wszystkim czynnikiem więziotwórczym. Jak inaczej przetrwać trudy związku? Jest oczywiste, że rozwijające się libido musi być uzbrajane w narzędzia intelektualnej kontroli. Nawet kiedy jesteśmy bardzo głodni, to siadając w restauracji przy stoliku, nie rzucamy się rękami na podane przez kelnera jedzenie. Sztuki zaspokajania głodu można dziecko uczyć na dwa sposoby: warczeć i straszyć je rozlaniem zupy i nieodwracalnymi konsekwencjami poparzenia albo spokojnie pokazywać, jak należy posługiwać się łyżką i na czym polega sztuka wkładania łyżki do buzi, a wcześniej dmuchania. Mądrzy rodzice wychowują zdrowe i sprawne seksualnie dziecko, zdolne do zbudowania własnej rodziny.

Uczymy się nieustannie od siebie, jakbyśmy rzeźbili się nawzajem, tak jest nie tylko w erotyce. Ale znasz rozpacz kobiet, które pytają: „Czemu mężczyźni nie wiedzą, gdzie jest łechtaczka”. I żal facetów, że ona uważa seks oralny za zboczenie i grzech śmiertelny.
Grzeczne dziewczynki nie mają łechtaczki, a dobrze wychowani chłopcy nie wkładają swego ogonka dziewczynkom do buzi – taki model edukacji tylko pozornie mamy poza sobą. W moim gabinecie pojawiają się mężczyźni przyprowadzani przez żony, żeby im wytłumaczyć, że seks nie polega tylko na wpychaniu członka pomiędzy nogi. Zaznaczam, że nie są to panowie z diagnozą upośledzenia umysłowego. Koleżanki seksuolożki, do których częściej przychodzą kobiety, spędzają godziny na tłumaczeniu im, że od pocałowania członka nie zmienią się w żabę. Wbrew pozorom w dalszym ciągu nie rozmawiamy mądrze o seksie. Dlatego seksuolodzy nie narzekają na brak pracy. Polski seks, który znam z opowieści pacjentów w moim gabinecie lub dowiaduję się o nim, kiedy odwiedzam osadzonych w zakładach karnych albo słucham zwierzeń gwiazd ekranu, za często, niestety, przypomina rzeźbienie dłutem w twardej skale...

Często pacjenci proszą o szczegółowe rady jak zawodnicy trenera?
Pacjent trafiający do mnie jest zwykle jak dziecko we mgle, nie bardzo wie, jak mi TO opowiedzieć, a co dopiero prosić o szczegółowe rady. Na pewno nie podziała rada „trenuj seks, a będziesz zdrowy”. Seks to nie sport, co uparcie powtarzamy, ale element treningu jest w nim ważny. Za brakiem satysfakcji kryją się pokłady emocjonalnych śmieci, które muszą zostać podczas terapii uprzątnięte. Inaczej psują się. Seksualny partner to czuje, dlatego nie reaguje, jak powinien, i nie doświadcza tego, co przez delikatność nazywamy spełnieniem.

Krzysztof Korona, psycholog, psychoterapeuta, seksuolog.

  1. Seks

Wpływ gadżetów erotycznych na seks

Erotyczne gadżety mogą dostarczyć kochankom nowych, ekscytujących doznań. Wprowadzić trochę humoru, element celebracji i, co ważne, dać więcej satysfakcji z seksu. (Fot. iStock)
Erotyczne gadżety mogą dostarczyć kochankom nowych, ekscytujących doznań. Wprowadzić trochę humoru, element celebracji i, co ważne, dać więcej satysfakcji z seksu. (Fot. iStock)
Dlaczego kręcą, czy mogą zmienić jakość seksu i kiedy warto po nie sięgnąć? O wpływie erotycznych gadżetów na miłość opowiada sex coach Marta Niedźwiecka.

Od dłuższego czasu na świecie i od pewnego czasu w Polsce można kupić różnorodne zabawki erotyczne. Nie tylko wibratory, ale też pasy do krępowania, olejki, kostiumy. Co o nich myśleć? Estetyczne gadżety z pewnością nie spowodują odczucia niesmaku i mogą dostarczyć kochankom nowych, ekscytujących doznań. Wprowadzić trochę humoru, element celebracji i, co ważne, dać więcej satysfakcji z seksu. A jeśli nie jesteśmy przekonane do podobnych innowacji? Marta, młoda mężatka, architekt wnętrz, przybyła do sex coach z następującymi wątpliwościami:

Marta: Mój mąż naciska na kupienie wibratora, a ja uważam, że to nienormalne… Sex coach: A co jest normalne?

Jak kobieta kocha się z mężczyzną. Zwyczajnie, bez sztucznych dodatków… A kiedy uprawiają seks, ale nie chcą mieć dzieci i stosują antykoncepcję?

Też, bo przecież nie zawsze chcemy mieć dzieci. A jak uprawiają seks i nie kończy się to orgazmem?

Tak. A seks oralny jest normalny?

No… tak. A analny?

Raczej nie… A po co pani odczucie normalności?

Żebym była normalna, nie puszczalska… Żeby tak o mnie nie pomyślał… A mąż panią akceptuje w łóżku?

Chyba tak, nie rozmawiamy o tym. A na czym pani bardziej zależy: na akceptacji męża czy przyjemności w seksie?

Nie wiem… Chciałabym odczuwać większą przyjemność, ale jego akceptacja też jest dla mnie ważna. Myślała pani, żeby spytać męża o to, jaki jest jego poziom akceptacji wobec pani?

Do tej pory się wstydziłam o to zapytać. Ale może się odważę.

Kategorie normalności lub anormalności często są czynnikiem tłumiącym nasze autentyczne potrzeby. Trzeba do tych potrzeb dotrzeć i przyzwolić sobie na ich odczuwanie, wtedy można mówić o wejściu na drogę rozwoju seksualnego, można korzystać świadomie z tego, co dostarcza nam świat. Tą drogą możemy obudzić w sobie odwagę i ciekawość, żeby przymierzyć się do nowych technik seksualnych albo do wprowadzenia w życie seksualne na przykład zabawki erotycznej. Ale jeżeli niezaspokojona potrzeba akceptacji jest większa niż potrzeba przyjemności, to temat musi poczekać, ponieważ nie warto zmuszać się do innowacji w seksie, jeśli mamy zapłacić za to dyskomfortem.

Aby rozmontować mur przekonań, Marta powinna zacząć rozmawiać otwarcie o seksie, nie licząc na to, że nową zabawkę czy technikę da się skrycie przemycić do sypialni. Jeżeli obawia się gadżetów, ponieważ wierzy, że ich pojawienie się zwiastuje kryzys związku lub jest związane z postrzeganiem jej jako osoby rozwiązłej, lepiej zająć się przekonaniami na temat seksu, a nie forsować temat urozmaicenia za wszelką cenę. Ważne, aby nie zaskakiwać się nawzajem krępującym prezentem czy wibratorem schowanym pod poduszką.

Kiedy wiesz, że chcesz

Wyobraźmy sobie jednak, że Marta czuje w sobie gotowość do zabawy. Nadal warto zacząć od rozmowy, bo to podstawa wprowadzania zmian. Jej celem jest sprawdzenie, czy obydwoje są oswojeni z tą myślą, a także porównanie oczekiwań i ustalenie, że gdy jedno poczuje się niekomfortowo, zabawka wyląduje pod łóżkiem bez zbędnych dyskusji.

Rozpoczynając rozmowę, można uciec się do pretekstów. Na przykład pokazać artykuł znaleziony w prasie czy w Internecie i spontanicznie poruszyć temat zabawek erotycznych. Można potem wspólnie je wybierać. Ponieważ na rynku jest już wiele modeli nienaruszających kobiecego poczucia estetyki i męskiej samooceny, pozostaje skupić się na omówieniu potrzeb i pomysłów, które chcemy w ten sposób zaspokoić. Warto pamiętać, że dobra zabawa pojawia się tylko wtedy, gdy jesteśmy rozluźnieni i w dobrym nastroju.

Wszystko dla pań

Dlaczego warto przekonać się do seks-gadżetów? Bo mogą służyć celebracji seksu w parze, pomagają tworzyć nastrój, scenerię tego, co robimy w sypialni. Mogą też być elementem całych scenariuszy seksownych randek. Butiki erotyczne są pełne akcesoriów i kosmetyków, których można używać w parach. Pasy do wiązania, opaski na oczy, świece do masażu – to wszystko wpisuje się w dobry scenariusz gry erotycznej. Dopóki ich nie wypróbujemy, nie wiemy, na ile nas kręcą. I chociaż do krępowania na łóżku można użyć zwykłego krawata albo apaszki, to większość ludzi tego nie robi. A jeśli kupią szarfę, to raczej jej użyją i dowiedzą się, czy im się podoba. Taka szarfa to świetny początek eksperymentów, bo dla dużej części kobiet i mężczyzn chwilowa utrata kontroli jest niesamowitym bodźcem erotycznym.

Wiele gadżetów erotycznych jest przeznaczonych do używania w parze, ale projektowane są głównie z myślą o kobietach i dla ich przyjemności. Dlaczego? Ponieważ kobieca łechtaczka jest wyposażona w tzw. komórki tango, wrażliwe na wibracje o konkretnej częstotliwości oraz na nacisk. Wibratory, masażery wibrują dokładnie tak, jak lubi kobiece ciało. Można to rozkosznie wykorzystać, zwłaszcza że większość kobiet potrzebuje stymulacji łechtaczki, aby osiągnąć orgazm. Szacuje się, że zaledwie jedna czwarta żeńskiej populacji szczytuje poprzez penetrację waginalną, a i to może być związane ze stymulacją pozostałych obszarów łechtaczki (znajdujących się wokół wejścia do waginy). A skoro mamy zabawki, które służą dokładnie temu, by dopieszczać łechtaczkę, czemu by ich nie wypróbować?

Zabawki pośrednio i bezpośrednio służą także mężczyźnie. Nie tylko – dzięki „dopieszczeniu” kobiety – pomagają zmniejszyć dystans między tempem rozwoju kobiecego i męskiego podniecenia, ale też mogą być używane przez panów. Małe wibratory można wykorzystać do gry wstępnej, do stymulacji męskich genitaliów czy rozluźniającego masażu. Wachlarz zastosowań wyznacza tylko wyobraźnia.

Zabawa na całego

Korzystanie z gadżetów erotycznych powinno być opatrzone klauzulą „stosować tylko z poczuciem humoru”. Bo seks jest ostatnią czysto zabawową aktywnością, która pozostaje nam, dorosłym – niesie przyjemność, ma swoje ramy, ale jest spontaniczny. Jest jak najlepsza dziecięca zabawa – bardzo angażujący, zakotwiczony w „tu i teraz”, kontaktuje z ciałem i ze zmysłami. Jeśli potraktujemy go swobodnie, nie zadaniowo, przyniesie radość, rozkosz i zupełne oderwanie od codzienności. Takie podejście może się okazać dla pary prawdziwym wyzwoleniem: kobiecie dać upragnioną utratę kontroli, mężczyźnie przynieść zwolnienie od wewnętrznego przymusu bycia zawsze gotowym i sprawczym.

Ale uwaga: choć gadżety potrafią przegonić z sypialni nudę, nie mogą być odpowiedzią na kryzys w związku, brak uważności czy umiejętności sprawiania partnerce rozkoszy. Nie powinny też stać się fetyszem, elementem rutynowych działań. Mają zadanie podobne do przypraw – dodają pikanterii, ale przedawkowane powodują niestrawność. Stałe używanie wibratora do osiągnięcia orgazmu może skończyć się niewrażliwością na inne, delikatniejsze pieszczoty, inny rodzaj stymulacji. Ale potrzeba do tego długiego czasu i zupełnego braku świadomości w korzystaniu z gadżetu. Warto zmieniać rodzaj pieszczot i same zabawki. Dla urozmaicenia, ale także by nie popaść w przyzwyczajenie.

Różnorodność i bezpieczeństwo

Zanim oddamy się rozkoszy, zadbajmy jednak o bezpieczeństwo – profesjonalne zabawki są drogie i dlatego bezpieczne. Są wykonane ze specjalnego materiału – silikonu medycznego, który jako jedyny nie wchodzi w reakcje ze skórą i śluzówką. Dlatego jeżeli nie mamy pieniędzy na drogą zabawkę, lepiej poczekać i odłożyć potrzebną sumę, niż ryzykować swoje zdrowie.

Dobrej jakości zabawki produkuje się w Europie i w USA – w fabrykach, które przypominają laboratoria. Wykonane tam wibratory, stymulatory, kulki nie chłoną zapachów, nie tracą koloru. Łatwo je utrzymać w czystości. I pamiętajmy, że gadżety erotyczne zawsze należy stosować z lubrykantem na bazie wody, który jest bezpieczny zarówno dla zabawki, jak i dla naszych śluzówek.

Kiedy decydujemy się na zabawkę erotyczną, czerpmy z tego radość i jednocześnie dbajmy o spełnienie podstawowych warunków – świadomości, konsensualności i uważności. Pamiętajmy, aby świadomie korzystać z tego typu gadżetów. Uzgodnijmy z partnerem zarówno wybór zabawki, jak i warunki jej używania. Korzystając z niej, nie traćmy z oczu drugiej osoby, jej uczuć i potrzeb. Seks to nie teatr, tylko bliskość, zadowolenie i przyjemność obydwojga.

Jak wybrać zabawkę?

  • Pomyślcie, czego potrzebujecie na początek i do czego chcecie tego używać.
  • Zacznijcie od rzeczy prostych i przeznaczonych dla par.
  • Wybierajcie tylko zabawki z silikonu medycznego.
  • Wybierzcie zabawkę, która pozwoli wam skupić się na przyjemności, a nie na obsłudze gadżetu.
Marta Niedźwiecka, coach relacji intymnych, seksualności i związków.