Dużo napisano o roli Rose Byrne w serialu „Mrs. America”, w którym wcieliła się w feministyczną działaczkę Glorię Steinem, a milczeniem zbyto jej występ w czarnej komedii „Physical”. A to wielka szkoda! Nominowana do Oscara aktorka stworzyła na małym ekranie niezwykle ciekawą antybohaterkę, w której jak w lustrze odbijają się blaski i cienie świata fitness lat 80.
Podczas oscarowej gali, wbrew wszystkim bukmacherskim kursom, będziesz trzymać kciuki za Rose Byrne z „Kopnęłabym cię, gdybym mogła”? A może nadal tkwisz w estetyce lat 80. po maratonie „Stranger Things” i chciałabyś zobaczyć, jakie programy telewizyjne z przyjemnością oglądałaby Karen Wheeler? Oba te powody są wystarczająco dobre, aby dać szansę serialowi „Physical”. Doskonale zagrana główna rola, bazujące na trwałej ondulacji fryzury, uszyte ze spandeksu kostiumy i muzyka, przez którą zerwiesz się z kanapy na równe nogi, to zdecydowanie najmocniejsze elementy tej ukrytej perełki Apple TV+.
(Fot. kadr z serialu „Physical”; Apple TV+)
Sheilę Rubin (w tej roli nominowana do Oscara Rose Byrne) widzimy po raz pierwszy w jej garderobie. Przy płynących z walkmana dźwiękach „Straight On” zespołu Heart w skupieniu spogląda na swoją twarz w lustrze. Lada moment ma wejść w obcisłym trykocie do oświetlonego studia nagraniowego i rozruszać tysiące fanek niczym Jane Fonda na słynnym kursie wideo z 1982 roku. Szybko okazuje się jednak, że na ćwiczenia musimy jeszcze poczekać. „Physical” nie jest bowiem historią o kobiecie u szczytu sławy, lecz o tej dopiero wychodzącej z życiowego dołka i pnącej się ku górze. Fabuła cofa się o kilka lat, a my znów obserwujemy Sheilę wpatrującą się w swoje odbicie. Tym razem żadna muzyka nie zagłusza jej wewnętrznego monologu, który będzie towarzyszyć nam przez resztę seansu. Natychmiast zdajemy sobie sprawę, że za fasadą pewności siebie kryje się ogromna doza nienawiści i pogardy wobec samej siebie. Niegdysiejsza hipiska, a dziś stateczna żona z kalifornijskiego przedmieścia, bezlitośnie wytyka sobie każdą zmarszczkę i najmniejszą niedoskonałość skóry. Upływ czasu jest dla niej niemal osobistą porażką.
(Fot. kadr z serialu „Physical”; Apple TV+)
Chwilę później poznajemy jej męża, Danny’ego (Rory Scovel), sfrustrowanego intelektualistę wykładającego na uniwersytecie historię. Mężczyzna próbuje komplementami i nostalgicznymi wspomnieniami z czasów młodości namówić Sheilę na erotyczny eksperyment z jedną ze studentek. Plan bierze w łeb, gdy otumaniona alkoholem dziewczyna opowiada jej o problemach Danny’ego na uczelni. Ze względu na swoje sympatie polityczne zaraz będzie musiał pożegnać się z pracą, a nadmiar wolnego czasu wykorzysta na… przygotowania do startu w wyborach. Sheila w teorii słucha wynurzeń partnera o kampanii i martwi się świecącym pustkami kontem, ale w praktyce jej myśli krążą tylko wokół jednego tematu – własnego ciała, pochłanianych kalorii i kolejnych sposobów na odzyskanie kontroli nad sobą. Wtem następuje niespodziewany przełom.
Moment, w którym staje twarzą w twarz z trenerką aerobiku Bunny jest dla niej niemal objawieniem. Dopiero na prowadzonych przez nią zajęciach, na które trafia przypadkiem, snując się po skąpanym w słońcu San Diego, czuje się silna i wyjątkowa. Teraz zrobi wszystko, by odtworzyć ten stan.
(Fot. kadr z serialu „Physical”; Apple TV+)
Sheila bywa złośliwa nie tylko wobec siebie, lecz także wobec innych. W jej głowie kłębią się kąśliwe komentarze pod adresem męża, znajomych czy przypadkowych przechodniów. Kilka gorzkich myśli ma również w zanadrzu dla matek dzieci uczęszczających do przedszkola jej córki. Najdotkliwiej uderza jednak w samą siebie. Bohaterka zmaga się z nieprawdziwym obrazem własnego ciała i zakłada, że wszyscy wokół również widzą w niej wyłącznie to, co najgorsze, mimo że w rzeczywistości nie skąpią jej miłych słów. Nie bez powodu przed każdym odcinkiem pojawia się ostrzeżenie o wrażliwych treściach dotyczących zaburzeń odżywiania. Sheila obsesyjnie się bowiem objada, a potem prowokuje wymioty, obiecując sobie za każdym razem, że to już ostatni raz. Ta rola bez wątpienia była dużym aktorskim wyzwaniem, z którym Byrne poradziła sobie celująco.
(Fot. kadr z serialu „Physical”; Apple TV+)
Aktorstwo z najwyższej półki to niejedyna zaleta tej czarnej komedii. Twórcom zdecydowanie udało się oddać na ekranie klimat minionej epoki. Na ścieżce dźwiękowej syntezatorowe dźwięki wygrane przez Isabellę Summers z Florence and the Machine mieszają się z przebojami z lat 70. i 80. – od Cyndi Lauper, przez Toto, Duran Duran i Depeche Mode, aż po Eltona Johna. Wzrok przyciągają też wyśmienite kostiumy i dopracowana charakteryzacja. Włosy są tu natapirowane, a stroje stworzone przez Kameron Lennox wyraźnie nawiązują do estetyki lansowanej w latach 80. przez Jane Fondę, ale także oddają konserwatywny klimat prezydentury Ronalda Reagana.
Jeśli lubisz dopracowane w każdym celu kadry i skomplikowane postacie, ten niedoceniany serial może być dobrym wyborem dla ciebie!