fbpx

Kochanki katastrofalne

Kochanki katastrofalne
123rf.com

A gdyby tak od dziś być wolnym od seksualnych błędów i wypaczeń?
Dobre życzenie? Tak, ale tym razem mowa o błędach popełnianych
przez kobiety!

Czego w seksie kobiety czynić nie powinny? Matka, babcia, starsza siostra radziły może niektórym, by w sypialni na przykład nie chichotać na widok męskiego przyrodzenia, nie nakładać piżamki w bałwanki, zdjąć papiloty, nie szlochać albo właśnie szlochać. Radziły albo nie. Na wszelki wypadek zapytaliśmy doświadczonego seksuologa, bo pomyłki kochanek, które chcą dobrze, a czynią na odwrót, zbyt często prowadzą do zmarnowania rokujących związków. Poniżej spis babskich błędów, z komentarzami seksuolog Małgorzaty Zarycznej-Pogorzelskiej.

Myślicielka

Adam, partner Doroty: „Ona cały czas chce rozmawiać. Przed seksem, w trakcie i po. Kiedy się kochamy, jej zbiera się na analizy stanów emocjonalnych. Bywa i tak, że w najbardziej podniecającym momencie potrafi się zanieść płaczem, bo właśnie przyszła jej do głowy jakaś myśl, która wymaga ukojenia. Mnie to kompletnie rozbija”.

Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska, certyfikowany seksuolog kliniczny: – Dorota jest typem Myślicielki. Dla niej rozmowa jest formą bycia razem. Wymaga: „Rozmawiaj ze mną! W każdym momencie! A już najbardziej, kiedy się kochamy, bo wtedy jesteśmy ze sobą naprawdę blisko”. Mężczyźni czują się w takiej relacji winni, są też zmęczeni analizami emocjonalnymi, zwłaszcza prowadzonymi w złym momencie.

Zdaniem Zarycznej-Pogorzelskiej intymnej atmosferze nie służy także to, że wnioski i przemyślenia Myślicielki bywają dalekie od erotyki. Częściej stanowią docieranie do tego, co się niegdyś wydarzyło między kochankami, są próbą rozwiązania problemów w trakcie seksu. Efekt? Pożądanie gaśnie – bo w seksie jest ważne skupienie na chwili. Myślicielka zamiast czerpać z seksu satysfakcję, po prostu załatwia kolejne sprawy. I cóż z tego, że związane z relacją? Jeśli chce, by jej związek był udany, musi zaprzestać tych praktyk. Pragnie dialogu? Proszę, ale przed lub po. Bo rozmawiając w trakcie, tak naprawdę rozmawia „zamiast”. – Czasem obawiamy się, że w trakcie igraszek w sypialni umyka nam bliskość, jeśli nie nawiążemy także kontaktu słownego. Że samo bycie razem to za mało. Nic bardziej błędnego! Ale jeśli już chcemy się czymś podzielić, to tylko tym, co się właśnie dzieje – w ten sposób wzmacniamy więź… a przy okazji jest to świetna metoda na podgrzanie atmosfery – podsumowuje Zaryczna-Pogorzelska.

Misia Pysia

Rafał bardzo kocha Magdę. Czuje się przy niej samcem alfa. Opowiada: „Budzi we mnie najlepsze męskie cechy: przy niej mogę być rycerzem, bohaterem, władcą. Ale jednocześnie swoim gadaniem sprawia, że kompletnie jej nie pożądam”. Dlaczego? Magda ma zabójczy dla erotyki zwyczaj infantylizowania seksu. Kiedy się kochają, serwuje Rafałowi teksty w rodzaju: „Króliczku, zrób mi dobrze swoim silnym słonikiem. Misia Pysia będzie szczęśliwa, jak ją pogłaszczesz w tamtym miejscu. Koteczek to bardzo lubi. I jeszcze buziaczek dla cycuszka jednego i drugiego”. A Rafał? Na dźwięk jej szczebiotania po prostu… traci erekcję.

Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska przyznaje: – Kobieta-dziecko u niektórych wyzwala opiekuńczo-rycerskie uczucia, ale innych kompletnie zbije z tropu! Dorosły facet chce w sypialni usłyszeć głos partnerki – dorosłej kochanki, a nie dzidzi, która zaprasza jego krasnoludka do zrobienia dziubu-dziubu… Taka Misia Pysia potrafi zgasić nawet największy żar, bo przekazuje zupełnie sprzeczne komunikaty: z jednej strony seksualne, z drugiej – zupełnie dziecięce, wprowadzając partnera w konsternację. Ma być w końcu namiętnym kochankiem czy małym chłopczykiem?

Zdrobnienia niebezpiecznie kojarzą się z mamusią, która przytuli, pogłaszcze. Mężczyźnie trudno jest utrzymać erekcję w obliczu matczynej czułości. To najprostsza droga, by skutecznie zaszkodzić erotyce w związku. Pieszczotliwe zdrobnienia – tak, ale poza sypialnią!

– Pamiętajcie, drogie panie: nie przemawiacie do dzidziusia, tylko do wikinga z erekcją – apeluje Zaryczna-Pogorzelska.

Niedopieszczona

Kochanka, która wymaga godzinnej gry wstępnej i wciąż kontestuje, jak długo i w jaki sposób? To Niedopieszczona – bardzo popularny typ. Jak choćby Ela, dziewczyna Karola. „Ciągle jej mało! Za rzadko ją tulę, za krótko całuję, za mało dbam o atmosferę. Za rzadko mówię czułe słówka. Nawet świeczek, które zapalam, jest niewiele i są w złym kolorze i o złym zapachu. Po tym ocenia, czy mi na niej zależy” – skarży się Karol.

Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska: – Niedopieszczona uwielbia być głaskana i całowana. Jeśli się jej proponuje szybki seks lub coś nietypowego, czuje się odrzucona i niekochana. Seks to jedna wielka namiętność, płatki róż i wyznania. Nigdy nie jest syta czułości. Z taką partnerką seks staje się jednowymiarowy – zatraca swój namiętny, agresywny charakter.

Co robić? Ela przede wszystkim musi zdać sobie sprawę, że jej niezaspokojona potrzeba bliskości jest wynikiem deficytów z dzieciństwa. I że choćby Karol przytulał ją 24 godziny na dobę, nie będzie w stanie nakarmić jej wiecznego głodu miłości. Dlatego trzeba skorzystać z porad terapeuty. – Ale warto też od razu wprowadzić pewne zmiany w sypialni – mówi Zaryczna-Pogorzelska. – Karol powinien udowadniać Eli, że kiedy interesuje się nią erotycznie, to nie tylko jako kochanką, ale i kobietą, którą kocha. To pomoże jej zbudować pomost między pożądaniem a emocjonalnością.

Byłoby też dobrze, gdyby para zaczęła przeplatać erotykę z czułością. Kochać się mocno, szybko i gwałtownie, a potem, tego samego wieczora, się poprzytulać. Seks może być przecież bardziej pikantny, a czułości planowane także poza nim. Trzeba nieco rozdzielić te obszary – bo jeśli seks jest w związku jedyną drogą do czułości, nienasycenie gwarantowane.

Rozczarowana

Przychodzi do seksuologa sama, by poskarżyć się na swój smutny los. Tak jak Agata – zawiedziona światem seksu ładna, smutna dziewczyna. „Często zastanawiam się: To tyle? Już? Naprawdę tylko o to chodzi?” – przyznaje. – „Oczekiwałam czegoś innego. Myślałam, że będzie fajniej…”.

„Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze” – to częsta skarga kobiet. Ale – jak twierdzi Zaryczna-Pogorzelska – przychodzą z nią także mężczyźni. Mówią, że ich partnerki są słodkie, urocze i zależy im na związku, ale za każdym razem w powietrzu wisi: „I to już wszystko?”.

Seksuolog ostrzega: takie zachowanie potrafi zniszczyć przyjemność i satysfakcję z całego życia seksualnego! A partnera wpędzić w kompleksy i nerwicę. – Rozczarowanie Agaty seksem jest prawdziwe, ale oparte na nieprawdziwych podstawach – mówi Zaryczna-Pogorzelska. – Naczytała się różnych historii, nasłuchała opowieści i oczekiwała fajerwerków. Tymczasem trzęsienia ziemi nie ma. Orgazm nie pozbawia jej świadomości. Jej partner, choć urodził się mężczyzną, nie ma wrodzonej umiejętności doprowadzania jej do wielokrotnych orgazmów. Jednym słowem, seks okazuje się… zwykłym seksem.

Czy jest jakieś rozwiązanie? Jest, choć niełatwe: zmienić oczekiwania. Seksuolog radzi, by wszystkie Rozczarowane pomyślały, jakie zbliżenia były dla nich najfajniejsze. I wyobraziły sobie, że takie właśnie zbliżenia czekają je w życiu. Nie trzęsienia ziemi, kosmiczna ekstaza i utrata zmysłów, lecz to, co już znają! Zaryczna-Pogorzelska: – Dopiero kiedy odrzucimy zbyt wysoko ustawione poprzeczki, zaczniemy dostrzegać i doceniać to, co już mamy. Doceniać uroki codziennej erotyki. Zaczniemy też więcej odczuwać, bo rozluźnione ciało i umysł wolny od lęku i napięcia, w zupełnie inny sposób będą odbierać bodźce. Może się okazać, że seks uprawiany „jak zwykle” da zupełnie niezwykłe doznania.

Higienistka

Kolejna zmora udanej relacji seksualnej to zakorzeniona w babskiej duszy wiara, że kobieta to czyste stworzenie, które zawsze ładnie pachnie.

Krzysiek zakochał się w Nataszy – Higienistce. „Nie wolno mi przyjść do łóżka, jeśli wcześniej się nie wykąpałem. Wspólny prysznic raczej nie, bo seks po, a nie w trakcie… Pościel jest zmieniana dwa razy w tygodniu. Nie ma mowy o żelach nawilżających, oliwkach do masażu czy olejkach, bo brudzą. I żadnych takich rzeczy jak mieszanie płynów czy seks oralny. Kontakt z nasieniem? Nigdy w życiu! Nawet męski pot jest dla niej za intensywny w zapachu” – wylicza Krzysiek.

Zdaniem Małgorzaty Zarycznej-Pogorzelskiej za atmosferą higieny, zdrowia i świeżości kryją się lęki i zahamowania związane ze sferą ciała i seksualności. – To całkowicie zabija spontaniczność. Co na to partner Higienistki? Albo zaczyna się frustrować i odchodzi w kierunku jakiejś „brudaski” lub zabaw na własną rękę, albo nabawia się nerwicy. Dla obojga partnerów łóżko staje się miejscem, które zaczynają kojarzyć z gigantycznym napięciem. Wszystko razem odbija się nie tylko na seksie, ale na związku w ogóle.

Zdaniem seksuologa sytuację może uratować tylko partner. Powinien powiedzieć Higienistce wprost o tym, jak się czuje i jak działają na niego te wszystkie rytuały pielęgnacyjne. A następnie powoli, metodą drobnych kroczków, ale zdecydowanie przesuwać jej granice, proponując kontakt fizyczny poza erotyką. Higienistka ma bowiem problem z jakimkolwiek kontaktem cielesnym, nie tylko seksualnym. Jej partner powinien zatem nalegać na wspólne zabawy pod prysznicem, w wannie, w jeziorze. Wprowadzać pieszczoty tuż po przebudzeniu, zanim ona zdąży uciec do łazienki. Dotykać ją, przytulać, urządzać bitwy na poduszki, masować siebie nawzajem. Kupić jadalny żel do igraszek… Higienistce potrzebne jest wszystko, co pozwoli przyzwyczajać się do fizyczności. Partner powinien też powtarzać, że kocha jej naturalne piękno i woli, jak pachnie sobą, a nie mydłem.

Pseudoseksbomba

Patryk: „Julita wyglądała superseksownie. W łóżku dawała z siebie wszystko, żaden numerek, choćby nie wiem jak wyuzdany, nie był poza jej repertuarem. Pieszczoty analne lub oralne? Dirty talk? Przebieranki? Trzy razy tak! Tyle tylko, że to erotyczne marzenie każdego faceta zmieniło się niemal nie do poznania, kiedy się do niej wprowadziłem… Nagle seksu jest dużo mniej. I żadnych świństw! Pozycja? Klasyczna i jej warianty. Pieszczoty oralne znikły z repertuaru”.

Małgorzata Zaryczna-Pogorzelska: – To Pseudoseksbomba, czyli kobieta, która zdobywa mężczyznę seksem. Ma często zaniżoną samoocenę, a o swojej wartości wnioskuje, przeglądając się w oczach innych. Podchodzi do seksu instrumentalnie: to cena za usidlenie mężczyzny. Często nawet nie przemknie jej przez myśl, że może mieć z tego przyjemność! Ona tylko ją demonstruje. Podstawowym celem jest doświadczyć akceptacji i uniknąć odrzucenia. Dlatego zgaduje męskie pragnienia, opierając się na wyczytanych ciekawostkach i filmach erotycznych. Ale im dłużej trwa ta maskarada, tym bardziej ona upewnia się, że on jest z nią dla seksu – a nie dla niej samej. To ją tylko utwierdza w przekonaniu, że postępuje słusznie, co utrwala błędne koło zachowań. Kiedy zaczyna się czuć pewnie, pokazuje prawdziwą twarz. Chce innego seksu. Opartego na czułości. Przestaje robić to, do czego się do tej pory zmuszała. A mężczyzna czuje się wystrychnięty na dudka…

Zdaniem Zarycznej-Pogorzelskiej Pseudoseksbomba powinna jak najszybciej zacząć pracę nad sobą w kontekście budowy poczucia własnej wartości. Jej związek nie musi być na straconej pozycji. Trzeba jednak szczerze powiedzieć partnerowi: „Kochanie, tak bardzo mi na tobie zależało, że chciałam zrobić wszystko, by cię uszczęśliwić, czasem nawet wbrew sobie”. To trudne, bo Pseudoseksbomba najbardziej boi się odrzucenia, a mówiąc prawdę, na nie się właśnie naraża. Niestety, musi przez to przejść. Powinna też uświadomić sobie, że choć na coś się godziła, to nie podpisała cyrografu, że tak będzie zawsze. – Jeśli zacznie uprawiać seks zwyczajny, a te mniej codzienne rzeczy robić raz na jakiś czas i tylko wtedy, gdy będzie miała na nie ochotę, przestanie czuć presję – mówi Zaryczna-Pogorzelska. – I może się nawet okazać, że naprawdę lubi to, co kiedyś było dla niej tylko przedstawieniem.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze