Mój eks był świetny w łóżku. A obecny? Szału nie ma.

Jest za to miłość. Bezpieczeństwo. Zrozumienie. Wszystko, tylko seks – jak ten kamyk w bucie. Co robić, kiedy serce wybrało, ale libido wzdycha albo ziewa? Czy rozwiązaniem jest zachowanie relacji, a seks z kochankiem? Co zrobisz, gdy zostaniesz przyłapana na podwójnym życiu? Czy zamiast tego nie można ponegocjować z partnerem zmiany w nudnym seksie?

Beata Pawłowicz: Wszystko jest cudownie, mówią kobiety, jest czuły, rozumie mnie, wspiera, kupuje bilety do opery i wakacje w Grecji, pamięta o urodzinach i rocznicach. Ideał. Ale kochanek z Misia Pysia żaden…

Kasia Miller: Znane jest i wśród kobiet, i wśród mężczyzn, co warto podkreślić – że mężczyzn ten problem też dotyczy, że poprzedni kochanek lub kochanka byli fantastyczni. Ale kiedy głębiej w tym naszym poczuciu podrapiemy, może się okazać, że ona czy on byli świetni, ale tylko w seksie. W niczym innym. Czyli był to człowiek tylko do seksu. Nie do życia. Ważne jest dostrzeżenie tego, bo to pozwala nam zachować zdrową ocenę sytuacji. Cały pakiet, czyli i seks, i miłość, fajnie byłoby mieć. Tylko że to tak rzadkie jak kwiat paproci, czy szóstka w lotto. Ten rozjazd między poczuciem bezpieczeństwa, stabilnością, miłością a seksem jest bardzo częsty. Bo nie tylko nasze ars amandi muszą pasować nam obojgu – jeszcze mamy się dogadywać na różnych poziomach: i emocjonalnym, i intelektualnym, i duchowym. No, nieczęsto się to zdarza… I każda mądra kobieta, i mężczyzna mądry też się z tym godzą. Dla własnego spokoju ducha i radości życia.

Beata: Często kobiety, których Misie Pysie nie mają w pakiecie ognistego latynoskiego kochanka, po prostu zaczynają lekceważyć seks… Ale czy to jest dobry pomysł na życie?

Kasia: To zależy, jakie mamy priorytety. Jeśli ten nowy facet jest czuły, daje poczucie bezpieczeństwa itp., to bywa, ze temu, co było, mówimy bez żalu: „adieu”. Po prostu myślimy sobie: „Było super z tym poprzednim Grzegorzem. I ważne, że w ogóle było! Że miałam takiego kochanka, który pokazał, czym może być seks, i rozpalił mnie jako kobietę. Ale teraz stawiam na Piotra, na spokojne życie, na dzieci, na rodzinę”. I powiem ci, że te kobiety, które tak myślą, wcale nie są głupie. One wiedzą, że ognisty seks w takim zwyczajnym, codziennym życiu się nie uchowa. Bo za dużo jest w nim pilnych rachunków, wścibskich sąsiadów, chorych teściów, niestrawności własnych i hemoroidów partnera, by nie zgasić nawet dużego ognia albo nie poparzyć sobie rąk, na siłę go rozdmuchując. Oczywiście, wszystkie wiemy, że nawet w najnudniejszym libidinalnie związku zdarzają się noce płonących łóżek, bo akurat ona awansowała. Albo rwała go nachalnie młodsza o dekadę kobieta i rozpalony jest jak piec. Jednak tak na co dzień to sprawy łóżkowe inaczej się mają.

Beat: Buzi, buzi na dobranoc, piżamka w bałwanki i lulu.

Kasia: Żeby tylko zdążyć się wyspać przed budzikiem. Jak dużo kobiet uznało, że seks nie jest tak ważny, by decydować o trwałości związku, widać choćby wtedy, gdy na jakimś spotkaniu czy w grupie terapeutycznej zacznie się o tym gadać. Choćby niedawno na jednym z prowadzonych przeze mnie warsztatów kobieta, która wciąż mówiła, ze jest tu po to, by wreszcie zebrać się na odwagę i rozwieść, przyznała, że kocha się z mężem codziennie. No, czasem co drugi dzień. Wtenczas inne babeczki osłupiały: „Jak to?! I ty się chcesz z nim rozwieść, głupia jesteś? Przecież to znak, że jesteście superfunkcjonującą parą?!”Ciekawa była też jej reakcja: „Ojej?! To was tak dziwi? Ja myślałam, że to naturalne…” Dzięki tej rozmowie kobieta zdała sobie z prawem, że powodem, dla którego jednak nie rozwodzi się, choć o tym myśli i gada od lat, jest właśnie superudany seks.

Beata: W tym wypadku przy braku porozumienia na innych płaszczyznach seks klei, ale można powiedzieć – bez przyjemności – jej związek?

Kasia: Właśnie. I znów nie ma całego pakietu. A gdy jest odwrotnie: seksu nie ma nawet raz w tygodniu, a jak jest, można przysnąć z nudów, to bywa, że kobietka, dla której seks jest wartością, odgrzebuje telefon do tego poprzedniego. Dodaje go jako opcję seksualną do obecnego związku z Misiem Pysiem. Wnosi kochanka w wianie… Ma wtedy cały, choć składany, pakiet: czułość, bezpieczeństwo i seks. Ale taki model grozi wpadką i utratą Misia Pysia, domu, poczucia bezpieczeństwa. Finał wpadki bywa co prawda różny, zależy to od temperamentu mężczyzn, ale też od osobowości i zachowania kobiety w chwili ujęcia i w czasie rozmowy o tym, „dlaczego mnie zdradziłaś”.

(…)

 

Więcej w książce „Seksownik, czyli mądrze i pikantnie” Katarzyny Miller w rozmowach z Beatą Pawłowicz, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.

 

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link