fbpx

Rozstanie: jak sobie z nim poradzić?

jak poradzić sobie z rostaniem?
123rf.com

Sobota. Ranek. Otwieram powoli oczy, odganiając resztki snu ciążące na powiekach. Przeciągam się niezdarnie i biorę pierwszy świadomy oddech. Słońce dzielnie przedziera się przez szpary żaluzji. Zapowiada się przepiękny dzień. Leniwie przewracam się na drugi bok. Mogę sobie na to pozwolić. Mam czas. 2 dni. 48 wolnych godzin. 2880 minut tylko dla siebie. 172800 sekund do wykorzystania. Na rozpacz. Jego nie ma obok…
W świecie Islamu jednym ze sposobów uzyskania rozwodu jest tradycyjna procedura polegająca na tym, że mężczyzna trzykrotnie mówi do żony: „Rozwodzę się z Tobą” w chwili, kiedy kobieta nie ma okresu, a następnie wymagana jest trzymiesięczna abstynencja seksualna. Rozwód zostaje unieważniony, jeśli mężczyzna odwoła swoje słowa lub para podejmie współżycie. W judaizmie rozwód następuje po orzeczeniu sądu rabinackiego bejt din i jest przywilejem męża. Polega on na wręczeniu przez niego listu rozwodowego w języku aramejskim. Nawet jeżeli to żona występuje z powództwem, orzeczenie rozwodu jest ważne dopiero w chwili wydania listu rozwodowego przez męża. U Beduinów wystarczy, że mąż podejdzie do żony i powie: „Rozwodzę się z tobą”. Świecki rozwód regulują paragrafy prawne, a decyzję podejmują sądy, każda ze stron może o niego wystąpić.

Jednak niezależnie od sposobu, rozstanie z żoną czy mężem, partnerem lub partnerką jest jedną z najbardziej bolesnych sytuacji jakich doświadczamy w życiu. Wszystko wywraca się do góry nogami. Świat, w którym żyliśmy, runął. Musimy na nowo budować rzeczywistość.

Jeśli decyzja o zakończeniu związku nie jest obustronna, to trudniej radzi sobie z tym osoba, która została postawiona przed takim faktem. Pierwsze, co odczuwamy, to szok, zaskoczenie, poczucie nierealności sytuacji. Czujemy się oszukani. Nasza miłość i zaufanie zostały odrzucone, a nadzieje na wspólną przyszłość zburzone. Pytamy siebie, co takiego zrobiliśmy źle, nie tak, czym zawiniliśmy? Konfrontacja z samotnością, która jak intruz wkracza w nasze życie sprawia, że nie umiemy sami jeść, spać, robić zakupów. Wszystko nagle jest inaczej. Utrata partnera przez odrzucenie jest osobistym afrontem, inaczej niż w przypadku, gdy partner umiera. Siła i rodzaj przeżycia mogą być podobne jak w obliczu śmierci bliskiej osoby, ale wiedząc, że osoba, która nas nie chciała, żyje, będziemy kurczowo trzymać się nadziei, że jeszcze się między nami ułoży. Także gniew jest inny. Jeśli ta osoba żyje i świadomie wybiera życie bez nas, istnieje dużo większe ryzyko, że będziemy ją obwiniać i staniemy się złośliwi i zgorzkniali.

Amerykański psycholog Dwight Webb w swojej książce „Jak pogodzić się z rozstaniem” mówi o dziesięciu etapach rozpaczy po rozpadzie związku:

Początkowe:

  1. Szok i niedowierzanie
  2. Wyparcie
  3. Gniew i ukrywanie uczuć
  4. Próba zmiany

Środkowe:

5.Wznoszenie i opadanie
6. Zrozumienie

Końcowe:

  1. Akceptacja
  2. Przebaczenie
  3. Stworzenie planu

Uzdrowienie:

  1. Przejście do działania

Rozpacz jest naturalnym i jednocześnie potrzebnym procesem do uzdrowienia po stracie. Może trwać tygodniami, miesiącami a nawet latami, jednak nie trwa wiecznie. Nie da się też przeskoczyć jej poszczególnych etapów. Nie istnieje określony czas na przejście każdego z nich. Czasami odczuwamy, że utknęliśmy na pewnym etapie, a intuicja będzie nam podpowiadać, że już pora przejść dalej. Na początek ważne jest, aby znaleźć czas dla samego siebie, swoich odczuć i myśli. Często staramy się uciekać w pracę czy inne czynności, aby odsunąć od siebie rozpacz, ból, smutek. Jednak aby pokonać te emocje, musimy się z nimi skonfrontować. Kolejnym krokiem jest uwolnienie tych uczuć. Ciężar, który czujemy, wynika z zatrzymywania ich w sobie. Musimy poczuć ból i pozwolić sobie na łzy.

Pisanie dziennika może ułatwić wyrażanie myśli, a jednocześnie może pomóc je uporządkować. Jeśli mamy osobę, która wysłucha i zaakceptuje, której możemy zaufać i opowiedzieć o swoich przeżyciach, dobrze jest to zrobić. Po prostu wygadać się, zamiast słuchać rad i wskazówek, jak postąpili w podobnej sytuacji. Im bardziej jesteśmy otwarci na ludzi, tym mniejszy staje się ciężar, który dźwigamy. Mogą pojawić się opory na poświęcanie czasu sobie, czy rozmowom z innymi. Do głowy przychodzą myśli: Po co to rozpamiętywać? Muszę zająć się obowiązkami. Nie chcę tego przeżywać, chcę mieć to już za sobą! Faktem jest, że trzeba przejść przez swój ból i jest to ważna część procesu uzdrowienia. Lepiej zrozumiemy swoje emocje gdy zamiast je wypierać, przyjrzymy się im. Zamknięcie się jest w wymiarze psychologicznym czy duchowym podobne do śmierci, gdyż budujemy wokół siebie mur.

Zdarza się, że oszukujemy samych siebie, twierdząc, że łatwiej jest nic nie zmieniać. Czujemy się bezpiecznie sami w tej trudnej, ale dobrze znanej sytuacji. Jeśli nie zweryfikujemy swoich zachowań, to tak jakbyśmy ukrywali się za tym murem, który ma nas chronić i umacniać w tym, w co wierzymy i do czego przywykliśmy. A najczęściej jest tak, że chowamy się za nim ze strachu przed nowym. Aby to zmienić, wystarczy poczuć chęć patrzenia w przyszłość, zadecydować, jak chcielibyśmy, aby wyglądało nasze życie, a potem wykorzystywać możliwości, jakie się pojawią. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Zmiana wymaga wysiłku, koncentracji, dyscypliny i odwagi stawienia czoła nieznanemu, ufając że kryje się w tym szansa.

Ale może warto zaryzykować? Najwyżej stracimy przywilej posiadania łóżka tylko dla siebie..

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>