fbpx

Jakie jedzenie jest dobre na seks?

seks i jedzenie
123rf.com

Wiosna wiąże się dla mnie z początkiem kulinarnego odlotu. Ponieważ do jedzenia podchodzę z równym zaangażowaniem jak do seksu, widok straganów pęczniejących od kolorów, nowalijek, sezonówek przyprawia mnie o dreszcze ekstazy. Jedzenie jest cudem, a dobre jedzenie jest warte wszystkiego.
Zapewne z powodu mojej namiętności do jedzenia (w zasadzie bardzo lubię też gotować, ale jeść zdecydowanie bardziej) oraz zawodu, regularnie odpowiadam na pytanie – jakie jedzenie jest dobre na seks? Odpowiedzi na to pytanie są różne: dietetyczne, filozoficzne, praktyczne.

Dietetyczne

Jedna jest taka, że to co zdrowe i smaczne, jest jednocześnie dobre dla seksualnych osiągów, potencji i wzmagania podniecenia. Abstrahując od afrodyzjaków (które czasem nawet działają), prosta reguła mówi, że to co zdrowe dla ludzkiego serca i mózgu, zazwyczaj także pomaga na seks. Powody są proste – na poziomie fizjologicznym nasza seksualność potrzebuje sprawnego układu krwionośnego i nerwowego oraz właściwej produkcji hormonów. Dlatego też warto jeść zielone warzywa, jak szpinak, brokuły, jarmuż, brukselkę, fasolę, orzechy i ziarna. Owoce, szczególnie jagody, truskawki, maliny, ale także arbuz. Niedocenianą jagodową zdolność do usprawnienia krążenia krwi i redukcji złego cholesterolu ostatnio potwierdzono badaniami po których różne „berries” dostały nawet etykietkę naturalnej viagry. Z tych dobrych, ale nudnych rzeczy to jeszcze szparagi i jajka oraz tłuste ryby morskie i owoce morza – ze względu na wysoki poziom cynku, zbawiennego zarówno dla chęci, jak i wykonania.

Filozoficzne

Do odpowiedzi filozoficznych należy kwestia kawy i alkoholu. Z kawą jest tak, że pięknie pachnie, pobudza i generalnie naukowcy raczej starają się udowadniać, że kawosze szybciej i skuteczniej lądują w pościeli. Jednak zielona herbata ze swoimi przeciwutleniaczami, pobudzeniem, które następuje wolniej i trwa dłużej, zdolnością poprawy trawienia i regulowaniem ciśnienia krwi jawi się jako znacznie zdrowsza niż romantyczna, ale średnio zdrowa – mała czarna. Szczególnie, jeśli czarna jest pita w dużych ilościach.

Podobnie filozoficznie trzeba rozpatrywać kwestię alkoholu. O ile kieliszek czerwonego wina pobudza, poprawia krążenie, trawienie, aktywuje produkcję estrogenów – uwaga, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn – o tyle piąty kieliszek czerwonego wina jest tak daleki od namiętności jak zapałka od błyskawicy. Bo nie od dziś wiadomo, że alkohol, co prawda wzmaga żądze, ale utrudnia wykonanie. A panowie nadużywający czerwonego nektaru ryzykują nadprodukcję estrogenów, niechcianych w znacznej ilości, oraz otyłość, gdyż często picie wina oznacza także znaczne ilości jedzenia. Z kolei tłuszcz u mężczyzn jest prawdziwym zabójcą libido, ponieważ przyczynia się do nadprodukcji żeńskich hormonów.

Praktyczne

Praktyczne podejście cechuje pragmatyzm. I tak, do osiągnięcia szybkiego efektu pobudzenia przydają się przyprawy korzenne i pikantne, ponieważ rozszerzają naczynia krwionośne i podnoszą ciśnienie krwi. Z tego powodu na randkę warto wybrać się do np. tajskiej knajpy, odpuścić zaś sobie pierogi z kapustą. Generalnie dobrze jest w ramach seksownych okazji szukać czegoś nowego także w kwestii jedzenia, dlatego że nowości nas pobudzają i mózg reaguje radośnie na wszystko, co świeże. Kolejnym powodem jest odejście od rutynowej diety. Typowa, polska dieta jest niestety znakomitym środkiem antykoncepcyjnym – uniemożliwia ruszenie się od stołu, a co dopiero harce i igraszki w sypialni. Złota zasada dotycząca jedzenia przed seksem brzmi „Nie Za Dużo”. No i jeszcze – „Powoli” oraz „Maksymalnie Przyjemnie”. Bo jedzenie stanowi wspaniałe interludium do seksu, rozbudzając zmysły i nakręcając nas do przyjemności. Do czego zapraszam i idę gotować risotto ze szparagami i krewetkami.

 

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>