Singiel w rodzinie patchworkowej – czy to się może udać?

Singiel w rodzinie patchworkowej - czy to się może udać?
fot.123rf

Każdy z nas chce mieć szczęśliwe życie, dla wielu oznacza ono życie we dwoje. Kiedy jeden związek się nie udaje, próbujemy poukładać sobie życie od nowa z kolejnymi partnerami.
Im jesteśmy starsi, tym większe prawdopodobieństwo, że potencjalnym partnerem stanie się osoba, która była już w długoletniej relacji z inną, miała męża lub żonę, a także dziecko czy dzieci. Czy singlowi łatwo ułożyć sobie życie z partnerem z odzysku?

Niekiedy dla wieloletniego singla ułożenie sobie życia z osobą, która już była w długoletnim związku, ma dziecko z inną osobą – i w związku z tym liczne zobowiązania – nie jest sprawą łatwą. Oczywiście, zależy to od dojrzałości partnera, „przerobienia” problemów i poziomu świadomości związanej z tym, w jaki sposób ułożyć sobie zdrowe relacje z byłym i obecnym partnerem równocześnie oraz poukładać relacje z dziećmi.

Dziecko jest zawsze na pierwszym miejscu

Problemem często jest ułożenie sobie równolegle dobrych i równorzędnie ważnych relacji z osobami, które są dla nas ważne. Jedna z wypowiadających się na ten temat kobiet przyznała, że czuje się sfrustrowana tym, że dla jej obecnego męża zawsze najważniejszy był i nadal jest jego syn z pierwszego małżeństwa, i to jego stawia zawsze na pierwszym miejscu.

– Nie ukrywam, że byłam przyczyną rozpadu poprzedniego małżeństwa – mojego obecnego partnera. Po jakimś czasie on dostał rozwód i wzięliśmy ślub, potem urodził się nasz synek. Ale zawsze żyłam w cieniu jego poczucia winy wobec syna z pierwszego małżeństwa, zawsze był ważniejszy ode mnie, od naszego synka, od naszego wspólnego życia. Zawsze jego sprawy były i są priorytetem dla mojego męża, bo jak mi tłumaczy: „on jest z rozbitej rodziny, rozbitej z mojej winy i muszę mu to wynagrodzić”, ale dla mnie, to cholernie trudne i frustrujące – Karolina, 38 lat.

Ta sytuacja z pewnością jest bardzo skomplikowana i ułożenie dobrych relacji ze wszystkimi ważnymi członkami rodziny wymaga ogromnej dojrzałości. Decydując się na nowy związek, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że relacje z partnerem i dzieckiem są inne. Nie można ich układać w hierarchii ważności. Oba są ważne, ale oba odgrywają różne role i zaspakajają różne potrzeby. Jeden, to relacja z dorosłym, który jest towarzyszem życia, drugi, z dziećmi, których jesteśmy opiekunami. Nikt nie powinien mieć poczucia krzywdy i mniejszej ważności – ani obecny partner w stosunku do dziecka z poprzedniego związku, ani dzieci wobec siebie nawzajem.

Ona już miał żonę, a kim ty dla niego jesteś?

Problem pojawia się także w sytuacji, w której poprzedni partner miał już w przeszłości swoją rodzinę, żonę lub męża i dziecko. Mimo, że taki związek z „eks” partnerem należy do przeszłości, to czasami rodzina obecnego partnera nie akceptuje nowej dziewczyny, chłopaka, narzeczonej, narzeczonego, a nawet męża czy żony. Zdarzają się sytuacje, takie jak rodzinne spotkania, podczas których nowy partner czy partnerka czują się jak intruzi, osoby niemile widziane.

– Dwa lata temu związałam się z moim obecnym partnerem. On jest już kilka lat po rozwodzie, ma kilkuletnie dziecko z byłą żoną. Wiem, że mnie bardzo kocha i chce ze mną budować przyszłość, ale dla jego rodziny, jego była żona nadal jest ważna i obecna w ich życiu. Jego mama zawsze zaprasza ją na święta, nie tylko ze względu na wnuczkę, ale także dlatego, że panie się przyjaźnią. Ja w tym wszystkim nie potrafię się odnaleźć.

Niby jestem ukochaną jej syna, ale się czuję jak jakiś wróg numer jeden na imprezach rodzinnych, a przecież on mnie poznał wiele lat po ich rozstaniu, czuję się jakbym była winna rozpadu poprzedniego związku. Dla jego rodziny jestem kimś obcym, nie z rodziny i nie sądzę, żeby to się zmieniło, nawet gdybyśmy się pobrali i urodziło nam się dziecko. Zdarza mi się z tego powodu płakać i czasem wątpię, czy sobie z tą sytuacją poradzę – Milena, 28 lat.

Wielu rodzicom dorosłych już dzieci, nadal trudno jest zaakceptować rozwód swojego syna czy córki. Traktują go w kategoriach porażki, która nie powinna się była zdarzyć, przypisują winę określonej osobie. Najczęściej w pokoleniu rodziców dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków, rozwody nie zdarzały się tak często jak dzisiaj. Czasem rodzicom potrzebny jest czas, by odnaleźć się w nowej i nie do końca zrozumiałej sytuacji. Jeśli to nie pomaga i nadal nie akceptują nowej osoby przy boku swojego potomka, zawsze te kontakty można po prostu ograniczyć do minimum lub z nich zrezygnować.

Nie wtrącaj się w wychowanie mojego dziecka

Trudno ułożyć sobie relacje z nowym partnerem i jego dzieckiem szczególnie w sytuacji, kiedy partner odmawia nam możliwości wspólnego wychowywania jego dziecka.

– Zakochałem się kiedyś w dziewczynie, która miała dziecko, po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem. Naprawdę wierzyłem w to, że może nam się udać. Marzyłem o rodzinie, dziecku i nawet cieszyłem się, że ona ma już synka. Problemy zaczęły się wtedy, kiedy się do nich wprowadziłem. Mały czasem był słodki, czasem niesforny jak to dzieci.

Kiedy mu zwracałem uwagę, kiedy się źle zachowywał, a był to siedmiolatek i rozumiał co robi źle, ona wpadała w furię i mówiła, że jego wychowywanie to nie moja sprawa, bo nie jestem jego ojcem. I kłóciliśmy się o to. Dla mnie, ta sytuacja była nie do zaakceptowania, że żyjemy pod wspólnym dachem, a ja nie mam prawa zabrać głosu w sprawie jej syna. Kłótnie na tym tle zdarzały się coraz częściej i w końcu nie wytrzymałem, i się wyprowadziłem – Krzysztof, 37 lat.

W takiej sytuacji z pewnością czujemy się wyeliminowani ze wspólnie podejmowanych decyzji. Żyjemy pod jednym dachem, a nie czujemy się częścią rodziny. W dłuższej perspektywie rodzi się dystans, zniechęcenie, poczucie odrzucenia i instrumentalnego traktowania. Jakby ktoś nam mówił: „jesteś mi potrzebny w tym, ale do tego się nie wtrącaj”. To nie jest fair. Decydując się na wspólny dom, dzielimy obowiązki, także wspólne wychowywanie dziecka.

Happy end?

Na szczęście jest wiele szczęśliwych historii nowych rodzin patchworkowych, którym udało się poukładać skomplikowane relacje rodzinno-partnerskie.

– Mój obecny mąż miał córkę z poprzedniego małżeństwa. Problem polegał na tym, że jego była żona się nią nie zajmowała i mała zamieszkała z nami. Miała wtedy dwa lata, więc z czasem zaczęła mówić do mnie mamo i miała dwie mamy, mamę Kasię i mamę Magdę. Pamiętam awantury z rodzicami jego byłej żony, że tak nie może być, że mała ma tylko jedną matkę, że mieszamy jej w głowie, chcieli nam ją odebrać siłą. Kończyło się na interwencjach policji. Na szczęście, po jakimś czasie to się uspokoiło. Razem mamy teraz trójkę dzieci i jesteśmy najszczęśliwszą rodziną na świecie – Magda, 34 lata.

Być może ci, którzy byli wieloletnimi singlami i zakochali się szczęśliwie w partnerze z odzysku, i ze spadkiem w postaci byłych żon czy mężów oraz dzieci, którymi należy się opiekować, powinni zdawać sobie sprawę, że każdą taką rodzinną układankę, da się sprawnie poukładać na nowo.

Zawsze wymaga to jednak dojrzałości obu partnerów, świadomości problemów, z którymi przyjdzie im się borykać, a niekiedy dystansu do pojawiających się negatywnych emocji. Przyda się wyrozumiałość i tolerancja oraz świadomość, że wszystko dzieje się w odpowiednim tempie i niczego nie da się przyspieszyć, ani zrobić na siłę.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze