Z kim nie da się żyć mimo chemii, świetnego seksu a nawet miłości?

Gdy zakochujemy się, mamy różowe okulary, albo – jak mawiają niektórzy – „klapki na oczach”. Czy wybierając partnera na życie potrafimy dostrzec te cechy, które mogą zdecydowanie utrudnić nam szczęśliwe bycie we dwoje? Jakich kandydatów należy omijać szerokim łukiem?

Wcześniej przed „nieodpowiednimi” kandydatami ostrzegały nas matki i babcie a ostatnie słowo w kwestii zamążpójścia miał ojciec, głowa rodziny. Dziś w dobie internetu żyjemy bardziej samodzielnie i same musimy podejmować dobre dla nas także na przyszłość decyzje. Z kim nie warto się zatem wiązać? Z kim nie da się żyć mimo chemii, świetnego seksu a nawet miłości? Który typ osobowości prowadzi do największych problemów w związku: zazdrośnik, radykał, dominant, narcyz, pedant, czy raczej wieczny Piotruś Pan, którego cechuje brak dojrzałości i poczucia odpowiedzialności? Wszyscy zgodzimy się z tym, że każda z powyższych cech może czynić partnera trudnym, a kombinacja kilku będzie dla związku zabijająca. Razem z internetowym biurem matrymonialnym MyDwoje.pl prześledźmy kilka z nich i zastanówmy się, jakie mogą mieć konsekwencje dla związku.

Nieufny zazdrośnik

Chyba wszystkie panie zdecydowanie nie chciałyby być poddawane stałej presji niedowierzania i inwigilacji. Niestety wiążąc się z osobą zazdrosną musimy się przygotować na takie zachowania. Zwłaszcza, że zazdrosny mężczyzna zazwyczaj jest bardzo podejrzliwy, ponosi go wyobraźnia i przestaje dostrzegać granicę między tym co jest faktem, a tym co zrodziło się w jego umyśle. Każde z wydarzeń potrafi przedstawić w takim świetle, ubarwić i przeinaczyć, by pasowało ono do jego własnej teorii spiskowej. Czy jesteśmy w stanie żyć z kimś, kto za każdym razem, gdy wrócimy z pracy będzie żądał od nas, abyśmy wyjaśniały godzina po godzinie jak wyglądała nasza praca i dlaczego zamieniłyśmy kilka zdań z szefem? Czy chcemy tłumaczyć się z każdego niedobranego telefonu lub grzecznościowej wymiany zdań z sąsiadem „spod szóstki”? Przecież zaufanie powinno być jednym z fundamentów trwałej relacji. Test Doboru Partnerskiego MyDwoje potrafi wskazać, który z kandydatów jest nadmiernie zazdrosny. Taki człowiek może żyć tylko z osobą bezgranicznie ufną i cierpliwą, ale nie będzie to dla niej życie usłane różami.

Dominant, radykał, despota

Podobnie trudna może okazać się miłość do osoby niedopasowanej do nas na skali uległość – dominacja. Jeśli wstąpimy w związek z osobą, która jest wyjątkowo dominująca musimy liczyć się z tym, że może ona chcieć każdą decyzję dotyczącą Was jako pary, podejmować w pojedynkę. Mężczyźni, którzy są skrajnie dominujący często zmuszają wybrankę nie tylko do pożądanych przez nich samych zachowań, sposobu ubierania się, przygotowywania posiłków czy dbania o dom i dzieci, ale mają zapędy, by wdrożyć partnerce swój sposób myślenia i odczuwania, nie pozostawiając jej żadnego marginesu do t.zw. „bycia sobą”. Podobnie skrajny radykał – liberał lub konserwatysta – może mieć ambicje ciągłego „nawracania” partnera na swoje poglądy i wspólne życie będzie ciągiem dyskusji politycznych i światopoglądowych. Wcale nie lepiej, gdy w związku spotyka się dwoje skrajnych dominantów – wtedy ciągłe kłótnie i walka są nieuniknione. Słuszna jest bowiem prawda, że w grupie nie ma miejsca dla dwóch liderów. Nieważne jakiej płci, ale jeden decydent wystarczy. Czy z kolei związek dwojga ludzi zupełnie uległych i pozbawionych zdolności przywódczych będzie niekończącą się sielanką? Oczywiście, że nie! Wówczas oboje partnerzy będą oczekiwać decyzyjności od drugiej strony. W związku będzie brakowało steru i punktów zaczepienia, zabraknie wizji i siły wprowadzenie planów w życie. Jaki więc w tym przypadku jest złoty środek? W tym przypadku sprawdza się zasada różnicy. Cechy dominacyjne jednego z partnerów powinny iść w parze ze słonością do uległości drugiego, ale również z odpowiednim poziomem tolerancji i empatii. Oczywiście para może także podejmować decyzje demokratycznie. Na tę opcję stać jednak tylko osoby z umiarkowanym poziomem dominacji.

Pedant i narcyz – skrajności są zawsze trudne

Każdy z nas ma swoje „małe dziwactwa”. Nie dziwi więc fakt, że o konkretnej godzinie musimy włączyć odkurzacz czy, że książki układamy od największej do najmniejszej lub według kolorów. Jednak życie z człowiekiem, który oczekuje wokół siebie idealnego porządku może być bardzo frustrujące… Wyobraźmy sobie przyjęcie, na którym jesteśmy z ukochanym, który nie potrafi się odprężyć, bo właśnie urwał mu się jeden z guzików u koszuli i – choć nikt poza nim tego nie dostrzega – chce mówić tylko o tym, przelewając swoją irytację na partnerkę lub najlepiej wracać do domu, bo i tak „nie może już wytrzymać”. Albo romantyczny wieczór przerwany stwierdzeniem, że obraz wisi krzywo i „należy zrobić z tym porządek tu i teraz”, albo awanturę z powodu kilku okruszków na stole? Podobnie trudno może być nam z bałaganiarzem, którzy wszystko rozrzuca, nic po sobie nie sprząta i w życiu niczego nie doprowadzi do końca.

A może lepiej związać z kimś, kto zupełnie tego wszystkiego nie zauważy, bo…. jest skoncentrowany na sobie? Niestety, to też nie jest dobry wybór. Narcyz uważa, że jego partnerka wygrała 6 w lotto i ich związek jest dla niej wielką nobilitacją i powinna to doceniać. Często na swoje towarzyszki życia narcyzi wybierają również panie, w których blasku będą jeszcze lepiej widoczni, czyli postacie znane, majętne, osiągające sukces, co prowadzi do jeszcze większej katastrofy, bo kończy się nie wieczną rywalizacją. Pamiętajmy, że narcyzm wiąże się często z rekompensatą z czasów dzieciństwa lub zaburzeniem postrzegania siebie i takim osobom potrzebna jest pomoc specjalisty, na którą trudno je namówić, gdyż są przekonane o własnej doskonałości.

Wieczny dzieciak, czyli niedojrzałość partnera

Na koniec dojrzałość psychiczna, czy życie z wiecznym Piotrusiem Panem może być spełnione? Zapewne w pierwszej fazie spontaniczność, niespodzianki i adrenalina będą miały swój urok, ale do czego prowadzi wieczny brak stabilizacji i odpowiedzialności za siebie i innych? Oczywiście dojrzałość to cecha, nad którą pracujemy całe życie, ale niektórzy niestety nie osiągają jej nigdy. Pewne jest jedno: żeby związek przetrwał przynajmniej jedna strona musi być dojrzała – w przeciwnym razie będzie to jak niekończąca się przejażdżka nie do końca sprawną kolejką górską – zabawą z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością!

Jak więc mądrze wybrać?

Przed podjęciem życiowej decyzji o związaniu się z partnerem na stałe a nawet o małżeństwie, warto przeczekać okres „motylków w brzuchu”, zdjąć różowe okulary i racjonalnie spojrzeć na wspólne plany tej pary na przyszłość. Czy obraz, który widzimy nam się podoba? Czy kiedy minie pierwsza fascynacja, przyjdą obowiązki, dzieci, wyzwania i proza dnia codziennego w naszym wybranku będziemy mieć oparcie? Czy obroni nas w trudnych doświadczeniach, wesprze w chorobie, w trakcie życiowych burz, ale też będzie umiał puścić bez zazdrości nas na weekend z koleżankami do spa, cieszyć się z naszej samodzielności i sukcesów i nie robić problemu z każdego nieumytego w kuchni talerza? A może jeszcze dalej: gdy minie młodość, wszelkie uniesienia i to, co dodaje życiu pikanterii, czy wyobrażamy sobie właśnie z nim razem na ławeczce w parku trzęsącymi rękami spokojnie karmić łabędzie?