fbpx

Tomasz Srebnicki:Jak pozbyć się lęku?

Jak_pozbyc_sie_leku
123rf.com

Obawiasz się o przyszłość swoją lub bliskich, czujesz ciągły niepokój, rozmyślając o swojej przyszłości? O tym, jak przestać zamartwiać się o rzeczy, na które nie mamy wpływu, opowiada ekspert SENSu Tomasz Srebnicki – psychoterapeuta poznawczo-behawioralny
– Mam wspaniałą rodzinę, przyjaciół, pracę. Moje życie jest poukładane i w zasadzie niczego mi nie brakuje. Jest jednak coś, czego chciałabym się pozbyć za wszelką cenę – nieustający lęk o najbliższych – pisze czytelniczka SENSu, 37-letnia Nina. – Nie taki zwykły, wynikający z troski, ale paniczne, niepozwalające złapać oddechu przerażenie, kiedy słyszę przejeżdżającą karetkę, kiedy późno dzwoni telefon, a męża nie ma jeszcze w domu… Kiedy miałam 7 lat, w wypadku zginął mój ojciec, mama wychowała nas sama. Dzięki jej pracy, miłości i wsparciu jesteśmy dziś wykształconymi, samodzielnymi ludźmi: brat jest prawnikiem, ja pracuję na kierowniczym stanowisku w dużej firmie. Niestety, mama wpoiła nam także jedną swoją zasadę – „nic nie trwa wiecznie, nie należy za bardzo cieszyć się z sukcesów, zło czai się tuż za rogiem”. To przeświadczenie, że kiedyś na pewno stanie się coś, co zburzy nasz poukładany świat, towarzyszy mi na co dzień. Wakacje – widzę spadający samolot, morze – przecież dzieci nie umieją dobrze pływać, ból – a jeśli to rak? A jak zostanę sama z dziećmi, ba, na pewno kiedyś zostanę – co z nami będzie, jak sobie poradzimy? Kiedy ktoś opowiada o jakimś tragicznym wydarzeniu, zawsze myślę, że następnym razem coś takiego spotka mnie lub kogoś z moich bliskich. Nie potrafię swobodnie cieszyć się z niczego, zawsze jest jakieś „ale”…

TOMASZ.SREBNICKI
Tomasz Srebnicki, psychoterapeuta

ODPOWIEDŹ PSYCHOLOGA: W życiu może nam się przydarzyć dokładnie wszystko. Ból może faktycznie oznaczać raka, słabo pływające dzieci mogą się utopić, a przejeżdżająca karetka pogotowia może wieźć z wypadku bliską nam osobę. Bardzo często doświadczając ciężkich strat, szczególnie wtedy, gdy jesteśmy małymi dziećmi, staramy się uratować wszystko to, co pozostało, zapobiec kolejnym strasznym rzeczom. W końcu jeżeli raz się nam przydarzyły, mogą przydarzyć się ponownie. I to niestety jest prawda, mogą. Prawdą są też wszystkie te rzeczy, które mówiła twoja mama: zło czyha za każdym rogiem, nic nie trwa wiecznie, a radość z sukcesu może doprowadzić do niezauważenia zbliżającej się porażki. Wiele rzeczy jest prawdą. Także przeciwieństwa słów wypowiadanych przez twoją mamę. Ból nie musi oznaczać raka, a karetka może jechać pusta. Prawdą jest także to, że kontrola tworzy iluzję panowania nad życiem, ale jednocześnie pozbawia je milionów kolorów, bardzo męcząc. Kontrola chce widzieć czarne – to istota jej istnienia. Tymczasem zapewniam cię – to iluzja. Każda wpisana litera odpowiedzi była chwilą, na którą miałem wpływ, a teraz mogę cieszyć się jej istnieniem, bo za chwilę mogę jechać karetką. I nie chcę nic zrobić z tym, żeby nią nie jechać. Zachęcam cię do pracy (najlepiej z psychoterapeutą) nad tym, abyś mogła pozbyć się obciążającej cię iluzji kontroli i zapobiegania temu, żeby nie utracić wszystkiego. Równie dobrze możemy utracić wszystko, jak i cieszyć się tym do końca naszych dni.

Więcej listów od czytelników znajdziesz w każdym numerze SENSu w rubryce Listy do psychoterapeuty.

Masz problem, z którym nie możesz sobie poradzić? Napisz do naszego eksperta: sens@zwierciadlo.pl

?>