1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Od tancerki w klubie po Złotego Lwa. Kim jest Ellen Burstyn lauretka najważniejszej nagrody 83. Festiwalu w Wenecji?

Od tancerki w klubie po Złotego Lwa. Kim jest Ellen Burstyn lauretka najważniejszej nagrody 83. Festiwalu w Wenecji?

Ellen Burstyn podczas gali 65. Nagród Emmy (Fot. Trae Patton/CBS Photo Archive/CBS via Getty Images)
Ellen Burstyn podczas gali 65. Nagród Emmy (Fot. Trae Patton/CBS Photo Archive/CBS via Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Ida Marszałek - Od tancerki w klubie po Złotego Lwa. Kim jest Ellen Burstyn lauretka najważniejszej nagrody 83. Festiwalu w Wenecji?

00:00 09:59
15s
0,5 x
15s
Zagrała wdowę marzącą o karierze piosenkarki, matkę próbującą ratować swoje opętane dziecko, starszą kobietę uzależnioną od tabletek na odchudzanie – złożone bohaterki, skrajnie doświadczone życiem. Jej samej los także nie oszczędzał. Na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Wenecji Ellen Burstyn odbierze, bardzo zasłużonego, honorowego Złotego Lwa za całokształt twórczości. Po Oscarze, Złotym Globie, nagrodach Emmy, Tony, BAFTA, tylko tej statuetki brakowało na jej półce. Ale wybitna, 93-letnia(!) aktorka wciąż ma w sobie młodzieńczy blask i wcale nie zamierza usuwać się w cień. W jednym z prezentowanych na festiwalu filmów wcieli się w rolę Marilyn Monroe.

Ellen Burstyn – dzieciństwo

Pierwszy raz zobaczyłam ją w „Requiem dla snu” (2000) Darrena Aronofsky'ego. Jako mamę i wdowę, starszą, samotną panią zamkniętą w własnym domu, chwytającą się najdrobniejszych przejawów uwagi, powoli osuwającą się w głąb nałogu i obłędu. Występ Ellen Burstyn był tak rozpaczliwy, że nie byłam w stanie wyrzucić z głowy jej twarzy. Bardzo prawdopodobne, że perfekcja, z jaką oswajała na ekranie tragedię swoich bohaterek była spowodowana tym, przez co sama przeszła. Uczucie smutku, bezsilności i osamotnienia nigdy nie było jej obce.

Ledwo przetrwała dzieciństwo. Urodziła się jako Edna Rae Gillooly, w Detroit, w 1932 roku. Jej rodzice rozwiedli się niedługo później, ojciec wyniósł się z domu, nim miała szansę go poznać. Kolejne związki jej mamy też nie były udane. Jeden z trzech ojczymów nie znosił swojej przyszywanej córki, co mocno odbiło się na jej zdrowiu psychicznym. To z jego ust Ellen usłyszała: „Nigdy nie będziesz nikim innym, jak tylko cholerną dziwką”. Najgorsza była jednak przemoc ze strony matki. Wierzyła w kary cielesne i często używała na swojej córce rózgi.

„Moja mama miała wiele wspaniałych cech. Była piękna, silna i wiedziała, jak zdobyć to, czego chce. Ale żyła w czasach, kiedy kobieta musiała mieć męża. Wiele rzeczy, które mi robiła, było z myślą o zdobyciu lub zachowaniu męża. To obejmowało przemoc psychiczną, szczególnie, gdy nie robiłam tego, o co mnie prosiła.” – opowiadała w wywiadzie.

Kiedy Ellen podzieliła się z mamą swoim marzeniem o zostaniu aktorką, ta odparła, że powinna raczej pójść do szkoły dla sekretarek, żeby się czegoś chwycić, gdy już upadnie na dno. Przyszła gwiazda nie mogła liczyć na najdrobniejsze wsparcie bliskich, jedyną szansą była więc ucieczka. Cheerleaderka, członkini samorządu uczniowskiego i przewodniczącą koła teatralnego w ostatniej klasie liceum zrezygnowała z nauki. Zaczęła pracować jako tancerka w klubie, później została modelką. Praca w modzie umożliwiła jej przeprowadzkę do Dallas, a następnie do Nowego Jorku, gdzie przyjęła pseudonim zawodowy „Ellen McRae”.

Ellen Burstyn – początki kariery

Momentem, który otworzył jej głowę było spotkanie z Lee Strasbergiem z Actors Studio. To on nauczył ją popełniać błędy, pokazał jej, że nie musi być zawsze idealna. Został jej mentorem. Ellen grała na Broadwayu i w popularnych programach telewizyjnych, odważnie pięła się do góry. Zanim jednak zdobyła prawdziwą popularność, za sprawą męża Neila Nephew, zmieniła nazwisko na „Burstyn”.

Przełomem okazał się występ w nominowanym do ośmiu Oscarów filmie „Ostatni seans filmowy” (1971), w reżyserii Petera Bogdanovicha. Szansę na statuetkę miała wówczas także Burstyn za najlepszą rolę drugoplanową. Następnym razem pojawiła się na ekranie u boku Jacka Nicholsona. Zagrali wspólnie w „Królu Marvin Gardens” (1972). Jednak walka o jeden z najważniejszych występów w karierze była dopiero przed nią. Ellen wzięła udział w castingu do głównej roli, matki opętanej dziewczynki,
w horrorze „Egzorcysta”. Początkowo studio nie miało zamiaru jej zatrudniać, jednak ostatecznie niechętnie zgodziło się ją obsadzić. Zdjęcia okazały się prawdziwą gehenną, trwały dziewięć miesięcy, sześć dni w tygodniu, po dwanaście godzin dziennie. Podczas pracy Burstyn nabawiła się kontuzji kości ogonowej i trwale uszkodziła sobie kręgosłup. Cierpienia wynagrodził olbrzymi sukces filmu. „Egzorcysta” (1973) jest dziewiątym najbardziej dochodowym filmem w historii Stanów Zjednoczonych. Zdobył też uznanie krytyków i Akademii Filmowej. Oscarem nagrodzono scenariusz oraz montaż, a i Burstyn kolejny raz otarła się o wygraną.

Ellen Burstyn – najważniejsze role

Twarzy Ellen Burstyn z „Egzorcysty” nie dało się zapomnieć. Szef Warner Bros przesyłał jej kolejne scenariusze, licząc, że zgodzi się na kolejny występ. Jednak aktorka odrzucała je jeden po drugim. Nie podobało jej się, że wszystkie reprezentowały męskie spojrzenie, przedstawiały kobiety w stereotypowy sposób. Aktorka chciała złamać ten schemat, opowiadać z punktu widzenia kobiety i odpowiedni scenariusz w końcu trafił w jej ręce. „Alicja już tu nie mieszka” autorstwa Roberta Getchella, historia pozbawionej środków do życia po śmierci męża Alicji, która marzy o wielkim świecie, była łudząco podobna do historii samej Ellen. Burstyn zaakceptowała rolę i rozpoczęła poszukiwania reżysera. Przez wspólnego znajomego, Francisa Forda Coppolę, dotarła do Martina Scorsese, wówczas młodego, obiecującego reżysera. Ich współpracę na planie „Alicja już tu nie mieszka” (1974) aktorka wspomina jako jedno z najlepszych doświadczeń w swoim życiu. Duet doceniła także publiczność. Za występ w filmie Ellen została nagrodzona Oscarem dla najlepszej aktorki.

Lata 80. przyniosły Burstyn kolejną oscarową rolę. W „Zmartwychwstaniu” (1980), w reżyserii Daniela Petrie, wcieliła się w kobietę, która po wypadku samochodowym zostaje obdarzona niesamowitymi zdolnościami i otrzymała czwartą już nominację do statuetki w karierze. W 1999 roku reżyser Darren Aronofsky zaproponował jej udział w dramacie psychologicznym „Requiem dla snu” (2000). Ellen początkowo odrzuciła rolę o tak depresyjnym charakterze, jednak seans wcześniejszych filmów reżysera przekonał ją do współpracy. Przygotowanie do filmu okazały się drenujące. Aby wiarygodnie wcielić się w staruszkę uzależnioną od tabletek na odchudzanie, Burstyn schudła 4,5 kilograma, a w początkowych scenach nosiła pogrubiające kostiumy. Jej interpretacja Sary Goldfarb zachwyciła jednak krytykę i zapewniła jej piątą nominację do Oscara.

Ellen Burstyn – Marilyn Monroe

„Jestem taka wdzięczna, że ​​jestem zdrowa i wciąż pracuję w wieku 85 lat. Staram się zaczynać każdy dzień, mówiąc: dziękuję! Nie czuję, że jestem nawet blisko tego, kim chciałabym być. To nigdy nie wystarczy. Jestem ambitna.” – powiedziała w wywiadzie 8 lat temu. Faktycznie Ellen Burstyn uwielbia pracować i nigdy nie zamierza zwalniać tempa. Młodsi widzowie mogą ją kojarzyć chociażby z gościnnego występu w serialu „House of Cards”, za który została nominowana do nagrody Emmy, czy roli w filmie „Interstellar” Christophera Nolana. W 2020 roku pojawiła się na Festiwalu w Wenecji z filmem Kornéla Mundruczó „Cząstki kobiety” i po raz kolejny zachwyciła publiczność. W tym roku ma szansę powtórzyć ówczesny sukces.

W 17-minutowym filmie „Flesh Impact” w reżyserii Maggie Gyllenhaal, pokazywanym na 83. Festiwalu w Wenecji, Ellen Burstyn wcieli się w starszą wersję Marilyn Monroe. Krótki metraż będzie próbował odpowiedzieć na pytanie: jak wyglądałoby życie i aktorstwo słynnej aktorki, gdyby dożyła sześćdziesiątki? Młodszą wersję Marilyn zagra Dakota Johnson, natomiast Burstyn ma za zadanie zrekonstruować to, co nigdy się nie wydarzyło. Rola nie mogła trafić w lepsze ręce, zwłaszcza, że Ellen miała okazję osobiście poznać ikonę kina.

Oprócz głośnej premiery Ellen Burstyn czeka jeszcze w Wenecji oficjalna gala, podczas której której aktorka otrzyma honorowego Złotego Lwa. Dyrektor artystyczny festiwalu, Alberto Barbera, wypowiedział się na temat jej drogi artystycznej w oficjalnym oświadczeniu:

„Aktorka o rzadkiej intensywności i prawdomówności, Ellen Burstyn jest obecna w amerykańskim kinie od ponad pięćdziesięciu lat, wnosząc głębię i złożoność niezapomnianym postaciom kobiecym ucieleśniającym sprzeczności i transformacje współczesnej kobiety. Jej kunszt, który potrafił oświetlić ból i codzienną odporność z godnością, ironią i odwagą, pozostaje absolutnym wzorem autentyczności w grze aktorskiej i zaangażowaniu społecznym w sztuce aktorskiej”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE