Patrycja Klikowska - Te 5 cech charakteru odkryjesz w sobie dopiero po 40. urodzinach. Taką mądrość daje tylko czas i życiowe doświadczenie
00:00
08:22
Wmawia się nam, że czterdziestka to czas, po którym czeka nas tylko równia pochyła: ciało coraz słabsze, umysł nie tak sprawny, pierwsze uderzenia gorąca... Rzeczywistość jest jednak znacznie ciekawsza - te wszystkie zmiany hormonalne, które w nas zachodzą i doświadczenia, które zdobywamy, po cichu przeorganizowywują naszą osobowość i stajemy się trochę nową, ciekawszą osobą. Co zmienia się w nas po czterdziestce, i dlaczego powinnyśmy tego wyczekiwać z ekscytacją, a nie z lękiem?
Badania nad osobowością dowodzą, że po czterdziestym roku życia u ludzi wzrasta sumienność, czyli rzetelne, dokładne i odpowiedzialne wykonywanie swoich obowiązków. To informacja, która powinna zainteresować pracodawców, którzy zwykle wolą stawiać na młodzieńczą energię - to właśnie pracownicy 40+ częściej wykonują swoje obowiązki precyzyjniej, i to nie z poczucia, że ktoś ich kontroluje, ale z wewnętrznej potrzeby, by ich czyny reprezentowały wysoką jakość.
Okazuje się jednak, że nie dotyczy to każdej sfery życia. Osoby po czterdziestce zyskują umiejętność oddzielenia tego, co naprawdę wymaga uwagi i opłaca się wykonywać dobrze, a co jest toksycznym perfekcjonizmem lub chęcią zaimponowania innym.
Co ciekawe, twoje większe poczucie odpowiedzialności innym może wydawać się... nudne lub sygnalizować, że brakuje ci dawnego luzu. Nie jest to prawda, po prostu po 40. przestajemy godzić się na przekraczanie naszych granic, tracenie czasu na rzeczy bez znaczenia i nie chcemy już poświęcać naszej energii na innych kosztem snu, odpoczynku, hobby lub czasu dla rodziny. To przypomina trochę optymalizację projektu pt „moje życie” - wyrzuca się z niego to, co spowalnia procesy, a inwestuje w to, co służy długofalowym celom.
Czytaj także: 10 dziedzin, w których największy sukces osiągniesz po czterdziestce, a nawet później
W szkole, na studiach, na stażach - w młodości często mamy poczucie, że wciąż otaczają nas ludzie i zawsze pojawiają się nowi. Rotacja ludzi jest stała i wydaje się, że będzie tak zawsze, że wciąż pojawiać się będą nowi i nasz krąg bez końca będzie rosnąć.
Z pewnego rodzaju goryczą przymujemy więc fakt, że po czterdziestce dostrzegamy, że nasz krąg znajomych się skurczył. Niektóre relacje naturalnie się wygaszają, brakuje pretekstu do spotkania, ludzie się przeprowadzają, pochłania ich opieka nad dziećmi lub rodziną, a nowych ludzi, z powodu mnogości własnych obowiązków, coraz trudniej poznać.
I chociaż jest to oczywiście pewien rodzaj straty - szczególnie dla osób, które zawsze postrzegały się jako dusze towarzystwa - to po czterdziestce można z radością odkryć, że chociaż ludzi wokół nas może być mniej, to jakość tych znajomości, które pozostają, jest wysoka i wyjątkowa.
Badacze zauważają, że wraz z wiekiem ludzie mają tendencję do przedkładania relacji o znaczeniu emocjonalnym nad samą liczbę znajomych. W codziennym życiu może to oznaczać, że wolisz jedną szczerą, pełną otwartości rozmowę przy kawie niż głośną imprezę, na której trzeba prowadzić small talk z dwudziestoma osobami.
Wiele osób po czterdziestce mówi też, że zaczyna bardziej chronić swoją energię emocjonalną. Podchodzi do relacji w dużo bardziej intencjonalny sposób - nie wikła się w intrygi, nie wydzwania do ludzi, którzy nie mają czasu na spotkania, a nawet rzadkie wyjazdy ze starymi przyjaciółmi ładują ich pozytywną energią na wiele miesięcy.
Czytaj także: Jak znaleźć przyjaciół po trzydziestce, czterdziestce i później? „Możliwości jest mnóstwo”
Przed czterdziestką wiele decyzji podejmujemy – czasem zupełnie nieświadomie – pod wpływem tego, co wydaje nam się, że „powinniśmy” robić. Wybrać „rozsądną” pracę. Zamieszkać w szanowanej dzielnicy. Posłać dziecko do szkoły reklamowanej przez ludzi, których podziwiamy. Prowadzić życie, które dobrze wygląda na zdjęciach.
Po czterdziestce w wielu osobach coś się przełamuje – i, co ważne, często jest to bardzo dobre „przełamanie”. Zaczynasz zadawać sobie inne pytanie: czy to naprawdę do mnie pasuje, czy robię to tylko ze względu na wizerunek?
Nie przestajesz całkowicie przejmować się opinią innych, ale zmienia się wewnętrzny układ sił. Twoje własne wartości, komfort i intuicja zaczynają mieć w twojej głowie większą siłę przebicia nad słynne „co powiedzą inni”.
Ta zmiana może wyglądać bardzo różnie. Niektórzy wreszcie zmieniają zawód albo przechodzą na część etatu po latach pracy ponad siły, by podtrzymywać tożsamość, której nigdy do końca sami nie wybrali. Inni zaczynają inaczej się ubierać, inaczej podróżować albo rezygnują z tradycji, które nigdy nie miały dla nich większego sensu.
Pojawia się w tym subtelny rodzaj buntu: coraz mniej chcesz żyć na pokaz. Z zewnątrz możesz przez to wyglądać na bardziej „nudną” – mniej zainteresowaną trendami czy statusem – podczas gdy wewnątrz czujesz się bardziej autentycznie i, o dziwo, lżej. Nie tracisz już energii na wieczne dopasowywanie siebie do wyobrażonej publiczności.
W wieku dwudziestu czy trzydziestu lat życie w lekkim chaosie jest czymś normalnym: lekko nieuporządkowany grafik, spontaniczne randki, niestabilność finansowa, mnogość grupowych czatów i wieczne zastanawianie się, kim jesteś i kim chcesz być.
Po czterdziestce tolerancja na ten nieustanny kocioł zwykle gwałtownie spada. Możesz zauważyć, że szybciej odchodzisz od niestabilnych relacji, toksycznych miejsc pracy czy niekończących się kłótni - twój układ nerwowy nie chce już funkcjonować w stanie podwyższonej gotowości.
Wiele osób zauważa także, że po 40. są emocjonalnie spokojniejsze niż kiedyś. Nadal przeżywają rzeczy głęboko, ale fale emocji szybciej opadają. Kłótnia nie musi już zepsuć całego tygodnia. Porażka w pracy boli, ale mają za sobą wystarczająco dużo doświadczeń, by wiedzieć, że już wcześniej udało się po tym podnieść – i prawdopodobnie tym razem również się uda.
Pojawia się cicha pewność siebie, która wynika z doświadczeń: przeżyłaś już niejedno złamanie serca, niejedną porażkę i kilka życiowych zwrotów akcji. I ta właśnie stabilność staje się częścią twojej osobowości.
Jedną z najmilszych niespodzianek po czterdziestce jest powrót bardziej beztroskiej, eksperymentującej części osobowości – tyle że objawia się ona inaczej niż w wieku dwudziestu kilku lat.
Kiedyś spontaniczność mogła oznaczać zabawę do świtu, impulsywne decyzje i podejmowanie ryzyka głównie po to, by później mieć co opowiadać. Po czterdziestce zabawa coraz częściej wiąże się z autentyczną ciekawością i radością, a nie z lekkomyślnością.
Może to oznaczać zapisanie się na zajęcia taneczne, nawet jeśli czujesz się trochę głupio, granie w planszówki z dziećmi, naukę języka tylko dlatego, że podoba ci się jego brzmienie albo slow travel i rzeczywiste odkrywanie miejsc zamiast odhaczania kolejnych destynacji z listy.
Mając za sobą więcej doświadczeń, jesteś też bardziej świadoma tego, jak szybko płynie czas. To sprawia, że drobne przyjemności mogą stać się cenniejsze. Wiele osób mówi o ponownym docenianiu zwyczajnych rzeczy: kawy, spokojnego spaceru, książki, która wciąga tak, że zapominasz, że w ogóle istnieje telefon. Ta zmiana może sprawić, że poczujesz się młodziej wewnętrznie, nawet jeśli ciało zaczyna być coraz bardziej sztywne, a kolana coraz głośniej przypominają o swoim wieku. To inny rodzaj młodości – jakby twoje priorytety były nowe, a poczucie zachwytu nad światem dostało kolejną szansę.
Czytaj także: Najlepszy trening dla kobiet po czterdziestce. Buduj siłę! – zachęca Kasia Bigos trenerka fitness