1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Ciąża po czterdziestce. Ginekolog: biologia stawia wyzwania, ale dojrzałość to ogromny kapitał

Ciąża po czterdziestce. Ginekolog: biologia stawia wyzwania, ale dojrzałość to ogromny kapitał

Fot. Gareth Cattermole via Getty Images
Fot. Gareth Cattermole via Getty Images
Ciąża po czterdziestce wciąż bywa obudowana mitami, lękami, stygmatyzującym językiem. Tymczasem dla współczesnej medycyny nie jest już wyjątkiem – co więc warto wiedzieć, planując dojrzałe macierzyństwo? Na to pytanie odpowiadają: dr n. med. Anita Hamela-Olkowska, specjalista położnictwa, ginekologii i perinatologii oraz Agnieszka Szczytowska, psycholożka.

Spis treści:

  1. „Naszym zadaniem nie jest ocenianie wieku pacjentki, tylko zapewnienie opieki medycznej”
  2. Szanse na ciążę po czterdziestce
  3. Jak zajść w ciążę po czterdziestce?
  4. Badania w ciąży po czterdziestce
  5. „Kobiety po czterdziestce zgłaszają się do gabinetu dobrze przygotowane”
  6. Zamrażanie komórek jajowych u dojrzałych kobiet
  7. O czym pamiętać, planując ciążę po czterdziestce?
  8. Ciąża po czterdziestce – perspektywa psychologa
  • Jakie są szanse na ciążę po czterdziestce? Jak zaznacza dr n. med. Anita Hamela-Olkowska, część kobiet zachodzi w nią naturalnie, jednak im pacjentka jest starsza, tym bardziej proporcje zmieniają się na korzyść medycyny rozrodu.
  • Jak jednak podkreśla ekspertka: „Macierzyństwo po 40. roku życia przestało być medycznym ewenementem, a stało się powszechną i naturalną sytuacją kliniczną”.
  • Dr. n. med. Anita Hamela-Olkowska mówi również o badaniach, które warto zrobić przed i już w trakcie ciąży po czterdziestce, zaznacza, że ważny wpływ na jej przebieg ma dbałość o własny stan zdrowia.
  • „Kobiety, które są w stanie naturalnie zajść w ciążę i urodzić dziecko w późniejszym wieku matczynym, statystycznie żyją dłużej” – zaznacza również ekspertka.
  • Z kolei psycholożka Agnieszka Szczytowska wyjaśnia, jak wygląda ciąża po czterdziestce właśnie z perspektywy psychologicznej.

„Naszym zadaniem nie jest ocenianie wieku pacjentki, tylko zapewnienie opieki medycznej”

Anna Sierant: Filmowa Bridget Jones zachodzi w ciążę, mając (około) 43 lata. Lekarz nazywa ją „matką geriatryczną”, co ona – jak to Bridget – przyjmuje niemal ze łzami w oczach. Czy takie określenia jak „ciąża geriatryczna” i „staroródka” to terminy medyczne, aktualne?

Anita Hamela-Olkowska: Absolutnie nie. To terminy przestarzałe, stygmatyzujące i wykreślone ze współczesnego słownika medycznego. Naszym zadaniem jako lekarzy nie jest ocenianie wieku pacjentki, tylko zapewnienie jej odpowiedniej opieki medycznej.

Jak wynika z danych CBOS, odsetek kobiet rodzących po 40. w roku 2019 wynosił 3,3%, a w roku 2022 – już 11%. Czy i pani zauważa w swojej pracy większą liczbę kobiet planujących macierzyństwo lub już oczekujących dziecka, będących właśnie po czterdziestce?

Zdecydowanie tak. Statystyki CBOS są dla lekarzy ginekologów po prostu odzwierciedleniem tego, co od kilku lat widzimy w naszych gabinetach.

Macierzyństwo po 40. roku życia przestało być medycznym ewenementem, a stało się powszechną i naturalną sytuacją kliniczną.

Obserwuję w swojej praktyce dwie grupy takich pacjentek. Pierwsza to kobiety, które świadomie odłożyły decyzję o pierwszym dziecku na moment, gdy osiągną stabilizację zawodową, finansową lub gdy spotkają odpowiedniego partnera. Druga grupa to pacjentki, które w okolicach czterdziestki decydują się na kolejne dziecko, często budując nową relację.

Szanse na ciążę po czterdziestce

Jakie są szanse na zajście w naturalną ciążę w tym wieku? Czy – jak wynika z pani doświadczenia – te ciąże są częściej właśnie naturalne, czy raczej wynikają z procedur wspomaganego rozrodu?

Z punktu widzenia statystyki medycznej szanse na naturalne poczęcie po 40. roku życia wynoszą około 5% w każdym cyklu miesiączkowym. Dla porównania, u kobiety dwudziestokilkuletniej jest to około 20-30%. Wynika to z fizjologicznego spadku tzw. rezerwy jajnikowej, a przede wszystkim ze spadku jakości komórek jajowych. Jednak 5% to wciąż realna szansa, a nie wyrok.

Część kobiet po 40. roku zachodzi w ciążę w sposób całkowicie naturalny. Jednak im pacjentka jest starsza, tym proporcje te wyraźnie zmieniają się na korzyść medycyny rozrodu. Duża grupa pacjentek po 40. roku życia korzysta z mniejszego lub większego wsparcia: od monitorowania cyklu i stymulacji owulacji, aż po procedury in vitro.

Warto podkreślić, że po 40. roku życia nie zalecamy kobietom czekania całego roku na efekty naturalnych starań. Jeśli ciąża nie pojawia się po 6 miesiącach, od razu rozpoczynamy diagnostykę, by nie tracić cennego czasu.

A czy kobieta, która wcześniej już rodziła, ma większe szanse na ciążę w późniejszym wieku – czy to ma jakieś znaczenie?

Fakt wcześniejszego zajścia w ciążę i urodzenia dziecka to dobry czynnik prognostyczny. Musimy jednak pamiętać, że wiek dotyczy każdej komórki jajowej, niezależnie od tego, czy kobieta jest już matką, czy nie. Zdarza się, że pacjentki borykają się z tzw. niepłodnością wtórną, kiedy na przykład pierwsze dziecko poczęło się bez problemu w wieku 30 lat, a starania o rodzeństwo dziesięć lat później wymagają już naszego wsparcia medycznego.

Jak zajść w ciążę po czterdziestce?

Jak się przygotować do ciąży po 40. roku życia, jakie badania wykonać? Dużo mówi się o badaniu rezerwy jajnikowej – najlepszym wskaźnikiem do jej oceny ma być badanie poziomu hormonu AMH. Czy jeśli okaże się, że ten poziom jest wysoki – w granicach normy – to już powód do radości? Czy od ilości ważniejsza jest jakość? Czy tę jakość można również zbadać, poprawić?

Zalecam pacjentkom rozpoczęcie przygotowań co najmniej 3 miesiące przed planowanymi staraniami. Zaczynamy od podstawowej diagnostyki: cytologii szyjki macicy z badaniem HPV, USG narządu rodnego, USG piersi oraz badań laboratoryjnych. Zależnie od wywiadu medycznego obejmują one m.in. morfologię, ferrytynę, panel tarczycowy (TSH, fT3, fT4), glukozę na czczo, badanie przeciwciał w kierunku toksoplazmozy i cytomegalii, a także ocenę poziomu witaminy D i kwasu foliowego. Włączamy odpowiednią suplementację, czyli aktywne formy kwasu foliowego, witaminę D, jod, witaminę B6 i B12, cholinę oraz kwasy DHA.

W okresie okołokoncepcyjnym odpowiedny poziom folianów jest ważny również u przyszłych ojców. Dlatego rekomendowana jest u nich suplementacja aktywnych folianów przez okres co najmniej 3 miesięcy przez ciążą.

Na samym początku starań warto wykonać także badanie ogólne nasienia, abyśmy wiedzieli, czy po drugiej stronie nie ma przeszkód utrudniających zajście w ciążę. Musimy pamiętać, że 50% materiału genetycznego przekazuje potomstwu ojciec, dlatego on także powinien przygotować się do starań o dziecko.

Jeśli chodzi o AMH (Anti-Müllerian Hormone) to jest to przydatne narzędzie do oceny rezerwy jajnikowej. Pokazuje nam, jak duża jest pula pęcherzyków jajnikowych, czyli mówiąc prościej: ile komórek jajowych nam jeszcze zostało. Jeśli u 40-letniej pacjentki wynik AMH jest prawidłowy lub wysoki, to zdecydowanie jest to powód do optymizmu.

Jednak trzeba podkreślić, że AMH mówi nam wyłącznie o liczbie, a nie o jakości komórek jajowych. A to właśnie jakość jest kluczem do sukcesu. Z upływem lat komórki jajowe starzeją się razem z nami, co oznacza, że rośnie w nich odsetek nieprawidłowości genetycznych. Możemy mieć doskonałe AMH, ale jeśli jakość oocytów jest niska, to uzyskanie zdrowej ciąży może być utrudnione.

Niestety, współczesna medycyna nie dysponuje prostym badaniem, które odpowiedziałoby na pytanie, jakiej jakości są komórki jajowe. Ostatecznym testem ich jakości jest tak naprawdę zapłodnienie i prawidłowy rozwój zarodka. Czy jednak jesteśmy bezradni? Absolutnie nie. Choć nie cofniemy zegara biologicznego i nie zmienimy puli genetycznej komórki, możemy znacząco wpłynąć na tzw. środowisko, w którym ta komórka dojrzewa. Dlatego co najmniej 3 miesiące przed ciążą zalecamy, oprócz suplementacji, dietę przeciwzapalną, wzorowaną na diecie śródziemnomorskiej, bogatą w kwasy Omega-3. Ważny jest także zdrowy styl życia, czyli sen co najmniej 7–8 godzin na dobę, redukcja stresu, regularna i umiarkowana aktywność fizyczna oraz całkowita rezygnacja ze spożycia alkoholu oraz palenia papierosów, w tym elektronicznych. Dotyczy to także partnera. Istotne jest również ograniczenie ekspozycji na ksenoestrogeny, czyli szkodliwe substancje zawarte m.in. w plastiku, kosmetykach czy środkach czystości.

Badania w ciąży po czterdziestce

A gdy w tę ciążę uda się już zajść – jakie badania zaleciłaby pani wykonać przyszłym mamom po czterdziestce, których u młodszych ciężarnych nie ma potrzeby wykonywać?

Jeśli chodzi o same badania, fundament pozostaje taki sam, jak u młodszych pacjentek. Po pierwsze jest to rozszerzona nieinwazyjna diagnostyka prenatalna. Standardem jest badanie USG w 11-13,6 tygodniu ciąży, połączone z testem podwójnym (nazywanym powszechnie testem PAPP-A). Do tego warto oznaczyć dodatkowy parametr z krwi kobiety, jakim jest łożyskowy czynnik wzrostu (PlGF).

Zależnie od uzyskanych wyników kierujemy pacjentkę na dalszą diagnostykę, czyli na badanie wolnego płodowego DNA we krwi matki lub na inwazyjną diagnostykę genetyczną, taką jak biopsja kosmówki lub amniopunkcja.

Dodatkowo, w przypadku stwierdzenia podwyższonego ryzyka stanu przedrzucawkowego lub zaburzeń wzrastana płodu rozpoczynamy profilaktyczne leczenie kwasem acetylosalicylowym.

Następnie około 20. i 30. tygodnia ciąży wykonujemy badanie USG ciąży, w którym oceniana jest szczegółowo m.in. budowa anatomiczna dziecka oraz jego wzrastanie.

Jak wiek wpływa na ryzyko powikłań u matki i dziecka? Czy ciąża po 40. roku życia to niejako z definicji ciąża podwyższonego ryzyka?

To właśnie ten aspekt budzi zazwyczaj największy lęk w gabinecie. Z punktu widzenia wytycznych medycznych ciążę po 40. roku życia klasyfikujemy jako ciążę podwyższonego ryzyka. Ta klasyfikacja to na szczęście nie wyrok, tylko jasna wytyczna dla nas lekarzy, by objąć kobietę ściślejszym nadzorem.

Jak wiek realnie wpływa na przebieg ciąży? Biologii nie oszukamy. Z upływem lat nasz układ naczyniowy i metabolizm funkcjonują nieco inaczej. U przyszłych mam po 40. roku życia częściej obserwujemy tendencję do nadciśnienia indukowanego ciążą, stanu przedrzucawkowego czy cukrzycy ciążowej. Częściej ujawniają się też schorzenia współistniejące, na przykład zaburzenia pracy tarczycy.

Z perspektywy rozwijającego się dziecka głównym wyzwaniem jest wspomniana już wcześniej jakość komórek jajowych, co statystycznie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia u niego nieprawidłowości genetycznych. Oprócz tego, w późnym macierzyństwie musimy być bardziej czujni pod kątem ryzyka poronienia, porodu przedwczesnego oraz zahamowania wzrastania płodu, ponieważ łożysko może nieco szybciej tracić swoją wydolność.

Należy jednak podkreślić, że zadbana, świadoma swojego zdrowia czterdziestolatka, która jest pod opieką doświadczonego zespołu medycznego, ma duże szanse na bezpieczny przebieg ciąży i porodu.

Naszym wspólnym zadaniem nie jest martwienie się na zapas, ale mądre działanie, czyli trzymanie ręki na pulsie, nowoczesna diagnostyka i reagowanie na najdrobniejsze sygnały, zanim ewentualne ryzyko zamieni się w realny problem.

A czy dojrzała mama powinna też się spodziewać, że poród może być dla niej większym wyzwaniem fizycznym niż dla 20-latki? Czy tu większe znaczenie ma styl życia, wcześniejsza aktywność fizyczna danej osoby?

Z wiekiem zmienia się elastyczność tkanek. Ubywa kolagenu i elastyny, co może sprawiać, że tkanki krocza i dróg rodnych są nieco mniej podatne na rozciąganie niż u dwudziestolatki. Statystyki medyczne pokazują również, że u pacjentek po 40. roku życia poród potrafi trwać nieco dłużej, a odsetek cięć cesarskich jest zauważalnie wyższy. Często wynika to jednak nie z samego faktu, że pacjentka nie ma siły przeć, ale z chorób współistniejących.

Jednak tu wkracza drugi, absolutnie kluczowy element: wiek biologiczny i styl życia. Poród to wysiłek porównywalny do przebiegnięcia maratonu. Aktywna, regularnie ćwicząca czterdziestolatka, która dbała o swoją wydolność krążeniowo-oddechową i wzmacniała mięśnie, z dużym prawdopodobieństwem poradzi sobie z tym wyzwaniem znacznie lepiej niż dwudziestolatka, która całą ciążę prowadziła siedzący tryb życia.

Dlatego w nowoczesnym prowadzeniu ciąży nie skupiamy się na straszeniu pacjentki jej wiekiem, ale na aktywnym przygotowaniu do porodu. Zawsze gorąco rekomenduję pacjentkom, zwłaszcza tym w późniejszym macierzyństwie, współpracę z fizjoterapeutą uroginekologicznym.

Odpowiednie przygotowanie mięśni dna miednicy, nauka oddechu torem brzusznym czy po prostu utrzymanie bezpiecznej, umiarkowanej aktywności fizycznej (jak joga dla ciężarnych czy basen) potrafią zdziałać cuda.

Warto również podkreślić, że wiek kobiety rodzącej powyżej 40. roku życia nie jest sam w sobie wskazaniem do cięcia cesarskiego. Natomiast w tej grupie kobiet, zgodnie z najnowszymi rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, zaleca się indukcję porodu po 39. tygodniu ciąży ze względu na zwiększone ryzyko powikłań matczynych i płodowych.

„Kobiety po czterdziestce zgłaszają się do gabinetu dobrze przygotowane”

Czy z biologicznego punktu widzenia ciąża u kobiet po czterdziestce ma jakąś „zalety”? Z psychologicznego można by stwierdzić, że teoretycznie mama dojrzała fizycznie będzie też bardziej dojrzała właśnie psychicznie.

Bardzo się cieszę, że padło to pytanie, ponieważ w kontekście późnego macierzyństwa zazwyczaj skupiamy się niemal wyłącznie na ryzykach medycznych, zapominając o jasnych stronach tego etapu życia.

Badania naukowe i dane demograficzne wskazują na bardzo ciekawą korelację: kobiety, które są w stanie naturalnie zajść w ciążę i urodzić dziecko w późniejszym wieku matczynym, statystycznie żyją dłużej. Dlaczego tak się dzieje? Późna ciąża jest często dowodem na to, że układ rozrodczy i cały organizm kobiety starzeją się wolniej, a jej ogólny stan zdrowia jest po prostu dobry.

Nie zapominajmy też, że każda ciąża i późniejsze karmienie piersią to dodatkowy element profilaktyki niektórych nowotworów, na przykład raka piersi, raka jajnika czy raka trzonu macicy.

W aspekcie psychologicznym: wiemy doskonale, jak destrukcyjny wpływ na przebieg ciąży ma przewlekły stres i wysoki poziom kortyzolu. Tymczasem dojrzałym pacjentkom z reguły towarzyszy znacznie mniejszy lęk o to, jak sobie poradzą. Ta psychiczna stabilność przekłada się na spokojniejszy profil hormonalny matki, co stwarza lepsze środowisko wewnątrzmaciczne dla rozwijającego się dziecka.

Do tego dochodzi kwestia stylu życia. Kobiety po czterdziestce są zazwyczaj świadome swojego ciała. Zgłaszają się do gabinetu dobrze przygotowane: dbają o dietę, wiedzą, jak ważna jest odpowiednia suplementacja, nie ignorują zaleceń lekarskich i regularnie wykonują badania profilaktyczne.

Dlatego warto mieć świadomość, że biologia może i stawia przed nami pewne wyzwania, ale życiowa mądrość i spokój dojrzałej mamy to fantastyczny kapitał na start dla nowego życia.

Zamrażanie komórek jajowych u dojrzałych kobiet

Kobiety nie decydują się na ciążę z różnych powodów, jednym z nich jest brak (odpowiedniego) partnera. Czy więc, będąc około czterdziestki, warto jeszcze myśleć np. o zamrażaniu komórek jajowych?

To bardzo życiowe pytanie i scenariusz, z którym w moim gabinecie spotykam się coraz częściej. Zmiany społeczne sprawiają, że na założenie rodziny decydujemy się później, a brak odpowiedniego partnera to absolutnie zrozumiały i naturalny powód odkładania decyzji o macierzyństwie.

Najwyższa skuteczność mrożenia komórek jajowych przypada na wiek przed 35. rokiem życia. Kiedy pacjentka zbliża się do czterdziestki, mierzymy się z podwójnym wyzwaniem. Po pierwsze spada rezerwa jajnikowa, co oznacza, że podczas stymulacji uzyskamy prawdopodobnie mniej komórek. Po drugie spada jakość samych oocytów, co statystycznie zwiększa odsetek komórek z nieprawidłowościami genetycznymi.

W praktyce oznacza to, że aby dać pacjentce realną szansę na ciążę w przyszłości, u 40-latki musimy zamrozić znacznie więcej komórek jajowych niż u 30-latki. Czasem wymaga to przeprowadzenia nie jednej, a kilku stymulacji hormonalnych. Musimy też mieć świadomość, że zamrożenie komórek jajowych nigdy nie daje nam stuprocentowej gwarancji, że w przyszłości zakończy się to narodzinami dziecka.

Dlatego ważnym krokiem jest wizyta u specjalisty medycyny rozrodu i wykonanie badań rezerwy jajnikowej. Te wyniki pozwolą ocenić, jakie są indywidualne szanse danej kobiety na uzyskanie odpowiedniej liczby komórek jajowych.

O czym pamiętać, planując ciążę po czterdziestce?

Na koniec – czy miałaby pani ogólną, praktyczną radę dla dojrzałych kobiet, które dopiero planują ciążę?

Moja rada sprowadza się do kilku konkretnych kroków, które warto podjąć natychmiast, gdy tylko pojawia się myśl o dziecku. Ważne jest wykonanie podstawowych badań diagnostycznych oraz ustabilizowanie ewentualnych chorób przewlekłych. Niezmiernie istotna jest odpowiednio dobrana suplementacja oraz zdrowy styl życia, w tym unikanie używek, które powinny dotyczyć obojga partnerów.

I co istotne, warto, aby kobieta zgłosiła się jak najszybciej na wizytę do ginekologa, aby nie tracić cennego czasu i ustalić dalszy plan postępowania.

Ciąża po czterdziestce – perspektywa psychologa

Anna Sierant: Jakie plusy i minusy – z punktu widzenia psychologii – ma macierzyństwo po czterdziestce?

Agnieszka Szczytowska: Wśród plusów na pewno można wymienić stabilizację materialną przyszłych rodziców. Oczywiście w życiu różnie bywa i czasem i już po dwudziestce można ją osiągnąć, jednak częściej to dojrzała mama i tata znacznie mniej muszą się przejmować pieniędzmi. Nie ma więc tego lęku o zasoby finansowe, co daje jej poczucie bezpieczeństwa.

Kobieta około czterdziestki ma też zazwyczaj ustabilizowaną sytuację zawodową – nie musi wcześnie wracać do pracy, a jeśli tego chce – łatwiej jej zatrudnić nianię. Przyszłe mamy po czterdziestce bardzo świadomie przeżywają macierzyństwo, znają potrzeby swoje i swojego ciała, podążają za nimi.

Dojrzałe kobiety częściej martwią się natomiast o utrzymanie ciąży i jej przebieg – o to, by dziecko było zdrowe. Zwłaszcza że często są to ciąże długo wyczekiwane. Im jesteśmy starsi, tym bardziej też zdajemy sobie sprawę z możliwych zagrożeń, co z jednej strony powoduje lęk, ale z drugiej pozwala na zachowanie czujności.

A czy kobiety rodzące w późniejszym wieku są bardziej negatywnie oceniane przez społeczeństwo niż młodsze kobiety w ciąży?

Obserwacje w moim gabinecie zdecydowanie tego nie potwierdzają. Ani rodzina, ani otoczenie dojrzałych młodych mam w żaden sposób ich nie krytykuje. Być może wynika to z tego, że żyjemy w tzw. warszawskiej bańce, że właśnie w dużych miastach jest inaczej. A w tych mniejszych trudniej o zrozumienie i wsparcie przede wszystkim ze strony najbliższych. Myślę, że narażone na słowa krytyki mogą też być kobiety, które nadal – mimo tej czterdziestki – dzieci nie mają.

Jaką radę miałaby pani dla mam po czterdziestce?

To rada dla mam w każdym wieku – by podążały za potrzebami swoimi i swojego dziecka. Jeśli chcą zostać z dzieckiem w domu dłużej – i mają taką możliwość – niech tak zrobią, mimo że np. siostra czy przyjaciółka uważa inaczej. I odwrotnie tak samo: jeśli dana osoba pragnie wrócić do życia zawodowego wcześniej, to właśnie ona powinna o tym decydować.

W samej ciąży nie trzeba cały czas być silną – kiedy pozwolić sobie na słabość, zadbać o siebie, jak nie właśnie w tym czasie? Nie jesteśmy robotami i nie musimy sobie radzić ze wszystkim, zwłaszcza jeśli mamy wsparcie partnera – dobrze z niego skorzystać. Warto więc pamiętać o odpoczynku, a już po porodzie – że dziecko też ma tatę, nie bać się go z nim zostawiać.

Młode mamy, które nadal mają „swoje życie”, organizują czas dla siebie, rzadziej cierpią na depresję poporodową, baby bluesa. Nie trzeba się w 100% poświęcać dziecku – część mam właśnie tego pragnie, ale nie wszystkie. I to też przyda się samej w sobie zaakceptować.

Dr n. med. Anita Hamela-Olkowska – specjalista położnictwa, ginekologii i perinatologii. Wykładowca w Klinice Położnictwa, Perinatologii i Neonatologii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie. Kierownik medyczny SonoFem Centrum Medyczne w Warszawie.

Agnieszka Szczytowska – zajmuje się terapią indywidualną dla osób dorosłych i młodzieży oraz terapią partnerską, prowadzi również terapię seksuologiczną indywidualną i partnerską. W swojej pracy łączy różne podejście psychoterapeutyczne. Ukończyła psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, studia podyplomowe Seksuologia Kliniczna na Wyższej Szkole Finansów i Prawa pod kierownictwem prof. Lwa- Starowicza oraz szkolenie certyfikacyjne w Ośrodku Psychoterapii Systemowej rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Psychologicznego. Odbyła dwustopniowy kurs krótkoterminowej terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach oraz kursy z zakresu psychoterapii poznawczo-behawioralnej.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE