Wspominając styl księżnej Diany, wciąż wracamy pamięcią do tych samych czterech, góra pięciu kadrów. Reszta jej równie przemyślanej garderoby jest niesprawiedliwie pomijana, choć wcale nie ustępowała tamtym najsłynniejszym stylizacjom.
Im dłużej ktoś funkcjonuje jako ikona, tym bardziej jego historia kurczy się do garści powtarzalnych ujęć. Wystarczy wymienić: „sukienkę zemsty”, którą założyła w noc ogłoszenia zdrady męża, sweter z czarną owcą, kultową kurtkę drużyny Philadelphia Eagles czy suknię ślubną projektu Davida i Elizabeth Emanuelów. Te kilka obrazów nie wymaga już żadnego komentarza.
Szkoda tylko że ten kanon jest bardzo wybiórczy. Mark Coombes, twórca poświęconego modzie lat 80. profilu Forgotten 80's, w rozmowie z „Marie Claire” mówi wprost, że status Diany jako trendsetterki to „potężny mit”. – Diana rzadko wyznaczała wielkie trendy, częściej ich unikała, a ta powściągliwość stała się później częścią jej uroku – przyznaje historyk mody. Sama księżna zresztą nigdy nie traktowała ubioru jako swojej misji.
– Moda w ogóle nie jest moją najważniejszą sprawą. I uważam, że przykłada się zbyt dużą wagę do moich strojów – mówiła w jednym z wywiadów.
Przez szesnaście lat życia publicznego Diana przeżyła kilka odrębnych epok personalnego stylu, a każdy z nich zostawił po sobie stylizacje równie ciekawe, co te najbardziej opatrzone. Na początku lat 80., jeszcze przed ślubem i tuż po nim, ubierała się w dżinsowe ogrodniczki i sweterki jak typowa młoda Angielka z dobrego domu. Później, u szczytu królewskich obowiązków, sięgała po suknie balowe od Catherine Walker i dwuczęściowe garsonki, które dziś, w dobie powrotu minimalizmu lat 90., wciąż wyglądają zaskakująco świeżo. Po separacji z Karolem jej styl nabrał zdecydowanie więcej wyrafinowania: konserwatywne długości midi ustąpiły krótszym spódnicom, a dziewczęca kokieteria – autentycznej pewności siebie.
12 lipca 1981 – mecz polo, Windsor Great Park
Do ślubu zostały niecałe trzy tygodnie. Na trybunach Windsor Great Park Lady Diana Spencer pojawia się w bawełnianej koszuli z nadrukiem Liberty, żółtych ogrodniczkach i różowych espadrylach. To ostatnie miesiące, gdy ubiera się jeszcze jak swoje rówieśniczki – później będzie musiała dostosować się do zasad królewskiej etykiety.
(fot. Anwar Hussein/Getty Images)
14 czerwca 1987 – dzień na polo, Windsor
Diana pojawia się na trybunach z Harrym u boku. Ma na sobie sweter Rolanda Kleina i białą spódnicę Jaspera Conrana, jednego z projektantów, którzy ubierali ją najdłużej w pierwszej dekadzie małżeństwa. Conran, pytany później o zasady rządzące garderobą księżnej, tłumaczył to bez ogródek: musiała nosić kolor, żeby w tłumie dało się ją odnaleźć wzrokiem; czerni unikała poza żałobą; fioletu nie nosiła w ogóle, bo w dworskiej tradycji zarezerwowany jest dla najwyższych dostojników Kościoła. Niesamowite, ile niewidocznych reguł kryło się za nawet najbardziej swobodnymi stylizacjami Diany...
(fot. Tim Graham Photo Library via Getty Images)
17 marca 1989 – wizyta państwowa w Zatoce Perskiej, Dubaj
Podczas oficjalnego tournée po krajach Zatoki Perskiej Diana sięga po kostium od Catherine Walker i dopasowany turban projektu Philipa Somerville'a. To gest przemyślany dyplomatycznie: eleganckie nakrycie głowy jest ukłonem w stronę miejscowych zwyczajów, ale bez rezygnowania z własnego, zachodniego stylu. Somerville zaprojektuje dla niej jeszcze wiele podobnych turbanów na kolejnych etapach tej samej podróży po Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej.
(Fot. Georges De Keerle/Getty Images)
7 maja 1990 – wizyta państwowa na Węgrzech, Budapeszt
To pierwsza wizyta brytyjskiej pary książęcej w kraju należącym niedawno jeszcze do bloku wschodniego – Węgry, kilka tygodni po pierwszych od dekad wolnych wyborach, wciąż uczą się roli gospodarza dla zachodnich gości. Diana wybiera białą suknię projektu Catherine Walker haftowaną perłami i choker z pereł i szafirów – warty niemal pół miliona dolarów prezent od sułtana Omanu, zbudowany wokół broszki podarowanej jej wcześniej przez Królową Matkę.
(fot. Anwar Hussein/Getty Images)
23 grudnia 1990 – chrzest księżniczki Eugenii, Sandringham
Na chrzcinach córki księcia Andrzeja Diana zjawia się w trzykolorowym kostiumie w pepitkę projektu Franco Moschino, wówczas najbardziej nieprzewidywalnego nazwiska włoskiej mody. Księżna założy tę samą garsonkę jeszcze co najmniej dwa razy, między innymi podczas oficjalnej wizyty w Kanadzie ww 1991 roku, za każdym razem ze zmienionym sznurowaniem żakietu.
(fot. Princess Diana Archive/Getty Images)
kwiecień 1992 – Wielkanoc w kaplicy św. Jerzego, Windsor
Diana pojawia się w żółtym, wydłużonym żakiecie i plisowanej spódnicy z granatową lamówką, a całość dopełnia czarnym kapeluszem z żółtą wstążką. Trzy dekady później prasa modowa ochrzci dokładnie ten odcień żółci mianem „butter yellow” i ogłosi go kolorem sezonu, nie mając – albo mając, ale się tym nie przejmując – pojęcia, że Diana nosiła go już w 1992 roku
(fot. Jayne Fincher/Princess Diana Archive/Getty Images)
2 czerwca 1997 – przedaukcyjny wieczór w Christie's, St James's
Na przyjęcie inaugurujące aukcję własnych sukien Diana przychodzi w kreacji, której akurat na aukcji nie będzie: jasnobłękitnej jedwabnej sukience koktajlowej od Catherine Walker, najnowszej wówczas pozycji w jej garderobie. Sam pomysł na aukcję podsunął jej piętnastoletni wtedy William – zmęczony widokiem wypełnionych po brzegi sukniami szaf w Kensington Palace, zapytał wprost, czemu matka nie odda ich na cele charytatywne zamiast trzymać w szafach. Trzy tygodnie później, 25 czerwca 1997 roku, pod młotek trafi 79 wybranych przez nią osobiście kreacji z dwóch dekad publicznego życia – między innymi czarna „sukienka zemsty” projektu Christiny Stambolian (74 000 dolarów) i perłowa suknia z bolerkiem od Catherine Walker, znana jako „Elvis” (151 000 dolarów). Cały dochód – ponad 3,25 miliona dolarów – trafi do AIDS Crisis Trust i Royal Marsden Cancer Fund.
(fot. John Stillwell/PA Images via Getty Images)