1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. „Szeptacz” to nowy thriller Netflixa. Czy dorówna literackiemu oryginałowi?

„Szeptacz” to nowy thriller Netflixa. Czy dorówna literackiemu oryginałowi?

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Małgorzata Major - „Szeptacz” to nowy thriller Netflixa. Czy dorówna literackiemu oryginałowi?

00:00 05:12
15s
0,5 x
15s
W ofercie Netflixa pojawił się nowy film z Robertem De Niro w jednej z głównych ról. Thriller stanowi ekranizację powieści zatytułowanej „Szeptacz”, autorstwa Alexa Northa. Pod tym pseudonimem kryje się pisarz Steve Mosby. Powieść wydano w 2019 roku i szybko stała się bestsellerem, zyskała również przychylne recenzje krytyków. Czy film dorówna popularności pierwowzoru?

Niestety „Szeptacz” w reżyserii Jamesa Ashcrofta dość szybko ulotni się z pamięci widzów. Mimo doborowej obsady i ciekawego materiału literackiego, film jest zaledwie poprawny. Brakuje w nim emocji i napięcia, czyli elementów składowych każdego rasowego thrillera i kryminału.

Spis treści:

  1. O czym opowiada „Szeptacz”?
  2. Gwiazdorska obsada filmu
  3. Czy warto obejrzeć „Szeptacza”?

O czym opowiada „Szeptacz”?

Cała historia zaczyna się dwutorowo od ojca i syna. Ojciec to Peter Willis (w tej roli Robert De Niro), znany emerytowany policjant, który wsławił się schwytaniem seryjnego mordercy dzieci, Franka Cartera (Michael Keaton). Syn to Tom (Adam Scott), dorosły, samodzielny wdowiec z dzieckiem. Tom pisze kryminały z głównym bohaterem detektywem. Nie sposób nie dostrzec zależności między profesją jego ojca, a tym czym sam zajmuje się zawodowo. Mężczyźni od lat nie mają ze sobą kontaktu, ponieważ Willis stawiał pracę na pierwszym miejscu, a rodzina była na drugim planie.

Teraz gdy Tom został wdowcem, wraca z kilkuletnim synem do rodzinnej miejscowości Featherbank, aby zacząć życie na nowo. Nie jest to jednak malownicze miasteczko, gdzie sąsiedzi od razu witają przybyszów ciastem i serdecznymi uśmiechami. Tom wynajmuje dom, piękny i majestatyczny, ale wymagający wielu napraw. A gdy dodać do tego podejrzenie, że mieszkali tam – jak twierdzi lokalna policja – squotersi, bohater martwi się o bezpieczeństwo syna, Jake’a (w tej roli Acston Luca Porto).

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: „Przylądek strachu”. Filmy czy serial?

Wszystkie wyżej przedstawione elementy fabularne wyjściowo budują obiecującą historię. Są jak kawałki puzzli, które dobrze dopasowane, dadzą finalnie olśniewający efekt. Niestety, mimo dobrych fundamentów, historia nie wzbudza zainteresowania. Nawet główny temat, czyli zaginięcie kolejnego chłopca i obawa, że gdzieś tam grasuje naśladowca Cartera, nie rozpala emocji, ponieważ całość sprawia wrażenie „zaprogramowanej” przez algorytm. Teoretycznie wszystko się zgadza, ale brakuje iskry, tego czegoś co przykułoby nas do fotela jak podczas seansu „Milczenia owiec”.

Gwiazdorska obsada filmu

Mimo Roberta De Niro, Michaela Keatona i Adama Scotta w obsadzie, „Szeptacz” nie sprawi, że widz będzie siedział na kanapie z wypiekami na twarzy. Niestety, ale fabuła podana jest w przewidywalny i jak już pisałam, mało emocjonujący sposób. Brakuje prawdziwej determinacji, strachu i desperacji bohaterów. Bez tego, trudno nam uwierzyć, że naprawdę walczą o wszystko, co dla nich najważniejsze.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Pewien natarczywy mężczyzna w prochowcu. Źródła fenomenu serialu „Columbo”

Czy warto obejrzeć „Szeptacza”?

Krytycy zarzucają Robertowi De Niro, że na emeryturze rozmienia się na drobne. W jego roli, choć bardzo poprawnej, brakuje pazura i osobowości. Nie dowiadujemy się niczego na temat metod śledczych bohatera, przeczuć, intuicji. O pracy syna również nie wiemy zupełnie nic. Co go interesuje w literaturze, jaką ma metodę twórczą, kim jest jego bohater itd.

Podobnie jest z zaginionymi chłopcami. Nie poznajemy ich życia, rodzin, powodów uprowadzenia, ani też motywacji sprawcy do nagrywania z nimi rozmów. Ofiary są pominięte w filmie, podobnie jak wątek dotyczący syna Toma i jego wyobrażeń oraz „niewidzialnych” przyjaciół.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Pogłębienie charakterystyki postaci z pewnością sprawiłoby, że „Szeptacz” stałby się bardziej angażującym filmem. Zwłaszcza, że thriller jako gatunek, z zasady uwielbia zgrane motywy i ich powtarzalność. Cóż z tego, że znamy wiele historii o uprowadzeniach i nieuchwytnym sprawcy. Jeśli dostaniemy kolejną, ale dobrze opowiedzianą i miejscami zaskakującą, chętnie ją obejrzymy.

„Szeptacz” nie jest produkcją całkowicie nieudaną, ale brakuje jej wiele do zaspokojenia fascynacji zagorzałych wielbicieli thrillerów. Z pewnością estetyka obrazu, senne miasteczko i poczucie osamotnienia bohaterów to elementy, który udały się twórcom. Podobnie jest zarys trudnej relacji ojca z synem i próba rozliczenia przeszłości.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Trup ściele się gęsto, a bananowe dzieciaki dobrze bawią. Serial „Strzępy” to dreszczowiec idealny na lato

Film „Szeptacz” dostępny jest na platformie Netflix.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE