1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wywiady
  4. >
  5. Dojrzałość, nie starość. Przemijanie po męsku

Dojrzałość, nie starość. Przemijanie po męsku

Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Magda Rosłaniec - Dojrzałość, nie starość. Przemijanie po męsku

00:00 15:48
15s
0,5 x
15s
O menopauzie mówimy dziś głośno - dzięki edukacji i działaniom społecznym przestała być tabu. Tymczasem o andropauzie wciąż wiemy niewiele. Co przeżywają mężczyźni, gdy ich ciało zaczyna się zmieniać? Rozmawiamy z dr n. med. Piotrem Pawłem Świniarskim, andrologiem, urologiem, ekspertem w dyskusji wokół męskiej dojrzałości, którą jako pierwsza podjęła Kulczyk Foundation, badając andropauzę pod kątem społeczno-kulturowym.

Magda Rosłaniec: Czy andropauza istnieje? Wielu lekarzy uważa, że to określenie bardziej literackie niż medyczne.

Piotr Paweł Świniarski: Samo słowo andropauza stworzono przez analogię do dobrze znanej menopauzy. Pozwala mniej więcej zrozumieć, o co chodzi, jednak z medycznego punktu widzenia określenie to jest mało precyzyjne i nie oddaje specyfiki zmian, jakie zachodzą z wiekiem w organizmie mężczyzny. Właściwymi określeniami są hipogonadyzm albo zespół niedoboru androgenów, jednak jako specjaliści zdajemy sobie sprawę, że wprowadzenie tych pojęć do powszechnego obiegu byłoby trudne, dlatego akceptujemy określenie andropauza, choć nie jest do końca z menopauzą porównywalne.

Jaka jest zatem różnica między menopauzą a andropauzą?

Przede wszystkim nie ma żadnej pauzy. U kobiet jest ostatnia miesiączka, a u mężczyzn nie dochodzi do wygaśnięcia czynności jąder, nie ustaje produkcja plemników, wytwarzanych do późnej starości – jest ich mniej, mogą być gorszej jakości, jednak mężczyźni nawet w podeszłym wieku są potencjalnie płodni. Spadek produkcji testosteronu nie jest również tak gwałtowny jak spadek estrogenów u kobiet. Andropauza polega na wyraźnym osłabnięciu wydolności osi hormonalnej: podwzgórze–przysadka mózgowa–jądra, przez co spada testosteron, hormon sterujący funkcjonowaniem męskiego organizmu: układem seksualnym, siłą, energią, metabolizmem, mózgiem, psychiką.

Kolejna ważna różnica polega na tym, że menopauza dotyczy każdej kobiety, a andropauza rozumiana jako nadmierny (niefizjologiczny) i dający szereg objawów spadek testosteronu dotknie tylko części mężczyzn. Statystyki mówią o około 20 proc. mężczyzn po 60. roku życia i procent ten może zwiększać się wraz z wiekiem. A pierwsze objawy mogą pojawić się po 50. czy nawet 40. roku życia.

Od czego zależy, czy mężczyzna będzie miał andropauzę?

Od genów oraz tego, jak się prowadzi. I to od najmłodszych lat, bo przez całe życie budujemy bazę naszego zdrowia. Jeśli ktoś ma cukrzycę, nadciśnienie, otyłość, nie leczy się, nie rusza i słabo odżywia, to choroby niszczą cały jego organizm i możemy być pewni, że u niego szybciej dojdzie do spadku testosteronu.

Testosteron rządzi życiem mężczyzn?

Mężczyźni mają androgeny, czyli męskie hormony płciowe, jest ich wiele, ale kluczowy jest rzeczywiście testosteron. Jego najwyższy poziom mamy w wieku 25-30 lat i od tego czasu średnio jego poziom naturalnie spada o 1-3 proc. rocznie. Ale to jest tylko statystyka. Od nas w dużej mierze zależy, czy to będzie spadek na poziomie 0,5 proc. czy bardziej 5 proc. Możemy to przyspieszyć niewłaściwym stylem życia i chorobami albo wyhamować, prowadząc się zdrowo. Natura jest dla mężczyzn łaskawa, bo nie ma takiego momentu, w którym biologicznie poziom testosteronu gwałtownie się obniża. Spadek ten może być dynamiczny, jeśli z wysportowanego, wysypiającego się i dobrze odżywiającego się mężczyzny wpadniemy w fotel przed telewizorem i zamienimy sałatkę na chipsy. Spadek testosteronu z wiekiem jest naturalny, ale nie zawsze osiąga poziom choroby. Nie każdy mężczyzna rozwinie hipogonadyzm i w pewnym stopniu od nas samych zależy, czy pojawi się on w wieku 40, 70 lat czy nigdy.

Jak zwykle przebiega andropauza?

Zaczyna się od objawów natury psychicznej, mniejszej pewności siebie, braku decyzyjności, trudności w skupieniu, mgły mózgowej, co często interpretowane jest przez mężczyzn jako przemęczenie i nadmiar stresu.

Z czasem dochodzą też objawy ze strony fizycznej, czyli wzrost masy ciała i tkanki tłuszczowej, spadek masy mięśniowej, pogorszenie gęstości kości, ale tymi objawami mężczyźni najczęściej się nie przejmują. Poważnym sygnałem, że coś się dzieje i że warto się tym zająć, są objawy ze strony strefy seksualnej, jak zaburzenia erekcji czy spadek libido. Dla 40- czy 50-latka to jest szok. Bo oni wciąż żyją mitem silnego 20-latka. Przychodzą do gabinetu i skarżą się, że już nie mają takiej wydolności jak jeszcze niedawno.

Erekcją mierzą swoją siłę i wydolność?

Oczywiście, że tak. I najczęściej właśnie problemy z utrzymaniem erekcji skłaniają ich do zajęcia się sobą oraz do wizyty u lekarza. Kiedy w gabinecie zaczynamy o tym rozmawiać, wszyscy zgadzają się, że libido u 18-latka jest naturalnie wyższe niż u 80-latka. Krzywa wydolności seksualnej spada z wiekiem, ale mężczyźni nie potrafią się na tej opadającej linii umiejscowić. Nie dociera do nich, że to dotyczy również ich. Często moi 50-letni pacjenci skarżą się, że mają zaburzenia erekcji i nie rozumieją, dlaczego. Tłumaczę im, że przecież ich naczynia krwionośne i nerwy mają już 50 lat, nie 20. Facetom trudno jest zaakceptować, że ich ciała z wiekiem się zmieniają. Zwłaszcza w sferze seksualnej. A zaburzenia erekcji, które najbardziej im doskwierają, to jest szczyt góry lodowej, są często objawem czegoś zupełnie innego. Uświadamiam im to, że jest też część pod wodą, której nie dostrzegają, a którą również trzeba się zająć. Zaburzenia erekcji wyprzedzają statystycznie o około pięć lat zawał serca czy udar mózgu, bo naczynia w prąciu są mniejsze niż naczynia wieńcowe czy niektóre naczynia w mózgu. Czyli jeśli mam problemy z potencją, to powinienem iść do kardiologa, bo być może mam nadciśnienie tętnicze czy miażdżycę. Podobnie z cukrzycą – statystycznie zanim zostanie wykryta, mija siedem lat, a w międzyczasie choroba robi spustoszenie w organizmie i daje różne objawy. To wszystko się ze sobą łączy, dlatego w ramach leczenia i diagnostyki zaburzeń erekcji i w ogóle andropauzy korzystam z pomocy innych specjalistów, m.in. kardiologa, diabetologa, endokrynologa, seksuologa, neurologa, psychiatry.

W badaniu „Andropauza bez tabu”, przygotowanym dla Kulczyk Foundation (andropauzabeztabu.org.pl), na pytanie, z czym kojarzy się panu proces starzenia się, aż 30 proc. wskazało, że to mniej siły i pogarszająca się sprawność fizyczna. Potem było siwienie i zmarszczki, a jedynie 12 proc. wspomniało o spadku libido.

Interpretuję to w ten sposób, że czymś innym jest społeczny odbiór starości, a czymś innym postrzeganie przez mężczyzn zmian, jakie zachodzą w ich organizmach. Czyli społecznie starość kojarzy się z siwym dziadkiem, starszym, statecznym panem. A mężczyzna w wieku 40 czy 50 lat, bo tacy do mnie trafiają najczęściej, nie myśli o starości w odniesieniu do siebie. Dopiero kiedy doświadcza trudności w seksie, orientuje się, że jest coś takiego jak upływający czas.

Jeśli mężczyzna ma satysfakcjonujące życie seksualne i nie trafi do urologa, seksuologa czy androloga, może nawet nie wiedzieć, że takie objawy jak spadek energii, gorszy nastrój czy przyrost tkanki tłuszczowej mogą się wiązać z andropauzą?

Tak, te mniej charakterystyczne objawy nie są często kojarzone z andropauzą i nie wszyscy lekarze zlecają oznaczenie poziomu testosteronu. Z jednej strony andropauza jest wciąż „niedoceniana” i można leczyć pacjenta na wiele chorób bez rozpoznania hipogonadyzmu, a z drugiej – każdą niedomogę faceta w dojrzałym wieku można zrzucać na niedobór testosteronu. Dlatego tak ważna jest interdyscyplinarność i holistyczne patrzenie na pacjenta przez wielu specjalistów.

Jakie badania profilaktyczne powinien zrobić każdy 40-, 50-latek?

Oprócz podstawowych, typu morfologia, lipidogram, glukoza czy USG jamy brzusznej, warto zbadać poziom hormonów związanych z osią gonadalną, czyli nie tylko testosteron całkowity, ale także FSH, LH, SHBG, prolaktynę, wolny testosteron czy estradiol, żeby wiedzieć, jaki jest ich poziom i czy mieści się w normach dla danego wieku. Niestety lekarze rodzinni rzadko zlecają badanie testosteronu i równie rzadko kierują mężczyzn do specjalistów typu endokrynolog czy androlog. Wśród części medyków wciąż pokutuje stereotyp testosteronu utożsamianego z hormonem odpowiadającym jedynie za aspekt seksualny. Brak wiedzy, iż jego niedobory mogą mieć poważne konsekwencje (osteoporoza, miażdżyca, otyłość, nadciśnienie, zespół metaboliczny). Mężczyźni mają trudniej, bo brakuje lekarza od męskich spraw, ale warto raz w roku odwiedzić urologa, który zaleci również PSA, czyli poziom markera aktywności prostaty, bo rak gruczołu krokowego to najczęściej występujący nowotwór u mężczyzny.

Czy istnieje coś takiego jak męska hormonalna terapia zastępcza? U pacjenta z diagnozą andropauzy leczeniem pierwszego rzutu jest zmiana stylu życia i uświadomienie mu, że dieta, aktywność fizyczna, zerwanie z nałogami, redukcja stresu są bardzo istotne w kontekście spadku poziomu testosteronu. Siłownia, seks i sen naprawdę działają protesteronowo. U znacznej części pacjentów, którzy faktycznie zmienią swoje życie, poziom testosteronu często wraca do normy. Jednak jeśli to nie wystarczy, możemy zalecić stymulację hormonalną, żeby wesprzeć jądra do produkcji własnego testosteronu endogennego.

Dopiero kiedy nawyki codziennego życia i stymulacja hormonalna nie dają odpowiedzi, możemy włączyć testosteronową terapię zastępczą (TRT), czyli podawanie testosteronu z zewnątrz, zwykle do końca życia. Trzeba pamiętać, że przyjmowany testosteron będzie „usypiał” produkcję plemników i naturalnego hormonu w jądrach, co w praktyce oznacza najczęściej kompletny brak własnego „jądrowego” testosteronu i zaburzenia płodności (lub niepłodność) w czasie TRT. Dlatego z niepokojem słyszę od pacjentów o trendzie, że rzekomo w USA po 40. roku życia wszyscy mężczyźni biorą testosteron – jako lekarstwo na spadek energii, zaburzenia erekcji, po prostu na gorszy czas. Przyjmowanie testosteronu przy spadku formy nie jest dobrym pomysłem. Może się okazać, że po odstawieniu będzie jeszcze gorzej.

Jakie są największe lęki mężczyzn na etapie andropauzy?

Na pewno obawiają się, że w łóżku mogą nie dać rady. Kwestie związane ze zmieniającym się ciałem najczęściej nie spędzają im snu z powiek. Wielu facetów z nadwagą uważa, że nie jest tak źle, w każdym razie to nie determinuje ich, żeby coś z tym zrobić. Bardziej obawiają się spadku funkcji poznawczych, czyli tego, że mogą wypaść z zawodu, a potem nie będą w stanie sprawnie funkcjonować.

Zaburzenia związane z brakiem energii obniżają efektywność. Mężczyźni przestają wyrabiać się z realizacją planu, odczuwają zmęczenie, a to osłabia poziom zaangażowania i satysfakcji.

Moment, w którym mężczyźni nie mogą w takim stopniu jak dotychczas wykazać się własnymi kompetencjami, to często moment zawodowego kryzysu, wypalenia. Pokolenie 50-, 60-latków dorastało w modelu faceta silnego, dającego zawsze radę i nieokazującego trudnych emocji. To poważnie utrudnia mężczyznom nie tylko mierzenie się ze spadkiem formy i nastroju, ale także przyznanie się do tego i sięgnięcie po pomoc. Faceci obawiają się stygmatyzacji, która bezpośrednio przekłada się na obniżenie poczucia własnej wartości i silnie odczuwany wstyd.

Czy andropauza łączy się z kryzysem wieku?

Nie jestem ani psychologiem, ani socjologiem, ale na pewno oba pojęcia często są mylone. Andropauza charakteryzuje się fizycznymi zmianami w organizmie mężczyzny, co może prowadzić do problemów zarówno organicznych, jak i psychicznych, wpływając na jakość życia seksualnego lub zawodowego.

Kryzys wieku średniego odnosi się do kryzysu emocjonalnego, który może, lecz nie musi, być skutkiem zmian związanych z andropauzą. To bardziej pojęcie kulturowe i społeczne, a nie medyczne. Wiąże się z podsumowaniem na półmetku, robieniem bilansu życia. Uważam, że te dwie kwestie mogą, ale nie muszą się ze sobą łączyć, mogą przebiegać niezależnie albo nie występować wcale.

Skąd u mężczyzn przekonanie, że kobiety starzeją się gorzej, a oni szlachetnieją?

Mężczyźni utożsamiają wiek i siwiznę z mądrością, doświadczeniem, tak zwaną starszyzną, czyli ludźmi, którzy już dużo przeżyli, doświadczyli i są w stanie podejmować mądrzejsze decyzje niż 20-latek. Czyli starość u mężczyzn jest wartością dodaną. Niestety przemijanie u kobiet w naszej kulturze utożsamiane jest często z deficytami: utratą urody, figury, przydatności społecznej. Ale niezgoda na przemijanie dotyczy obu płci. I mężczyźni, i kobiety negują upływ czasu, starając się na siłę zatrzymać młodość. Nie akceptujemy tego, że każdy wiek ma swoje prawa, starość też może być okej. Jestem chirurgiem, przychodzą do mnie pacjenci, którzy chcą sobie na przykład powiększać prącie albo zrobić plastykę moszny. Pytam: „Czy widzi pan dużo kobiet, które są »poprawione«, po chirurgii plastycznej i zabiegach medycyny estetycznej?”. „No tak”, odpowiadają. Więc pytam dalej, czy bardziej podoba mu się 60-letnia kobieta ponaciągana, z wypełniaczami i botoksem, czy ze zmarszczkami, ale uśmiechnięta i pełna życia? Oczywiście woli radosną. „To dlaczego pan chce sobie poprawiać coś, co wygląda dobrze i będzie się naturalnie wraz z czasem zmieniać?”

Co każdy mężczyzna może zrobić, żeby ta dojrzałość okazała się jakościowym okresem w jego życiu?

Po pierwsze, zadbać o siebie. Tak, żeby sprzyjać zachowaniu zdrowia w jak najlepszej kondycji, w jak najlepszej formie i w podtrzymaniu odpowiedniego poziomu testosteronu. Po drugie, zaakceptować nieuchronność zmian i nie podkreślać deficytów, a raczej skupić się na korzyściach. Docenić, że mam więcej czasu, jestem bardziej świadomy swoich potrzeb. Polecam też, żeby przyjąć filozofię: chodzę do specjalisty, żeby potwierdzać i dbać o zdrowie, a nie szukać choroby.

Wyniki badań Kulczyk Foundation wskazują, że tylko co trzeci mężczyzna po 40. r. ż. regularnie się bada. Profilaktyka nie jest mocną stroną panów, a to istotne w kontekście andropauzy.

37% mężczyzn
z nikim nie rozmawia o swoich
problemach zdrowotnych.

Dr n. med. Piotr Paweł Świniarski specjalista urolog, androlog kliniczny, lekarz medycyny seksualnej. Współzałożyciel pierwszej kliniki w Polsce stworzonej z myślą o zdrowiu płciowym i seksualnym mężczyzn MenVita.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE