1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Rozdmuchać smog!

Rozdmuchać smog!

fot. iStock
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Lekarze mówią, że ze smogiem jest jak z paleniem papierosów: szkodzi. Zawsze. Dlatego warto wiedzieć, jak się przed nim chronić i co zrobić, żeby oddychało się lżej i zdrowiej. Nam wszystkim.

Wygląda na to, że niedługo po łyk świeżego powietrza będziemy musieli jeździć za granicę. U nas od dawna go brakuje, zwłaszcza w południowej części Polski. Z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w UE aż 33 znajdują się w naszym kraju (dane Światowej Organizacji Zdrowia). Co to oznacza w praktyce? Z tego powodu co roku przedwcześnie umiera w Polsce ok. 48 tys. osób. Lekarze zgodnie twierdzą, że skażone pyłami powietrze przyczynia się do rozwoju chorób układu krążenia, układu oddechowego oraz chorób neurologicznych i onkologicznych. W Europie jakość powietrza się poprawia, w Polsce – odwrotnie. Co robić, by rozwiać smog wiszący nad naszymi głowami? Jak chronić siebie i bliskich?

W chmurze pyłów

Nie bez powodu słowo „smog” powstało z połączenia angielskich wyrazów smoke, czyli „dym”, i fog – „mgła”. Jeśli przy zwiększonym ogrzewaniu mieszkań mamy wyżową, mroźną i bezwietrzną pogodę oraz tzw. inwersję temperatury, która na dolną warstwę atmosfery działa jak przykrywka na garnek, zanieczyszczenia nie są w stanie unieść się do góry i oddalić – są uwięzione przy powierzchni ziemi. Smogowa chmura może wisieć nawet przez kilka, kilkanaście dni.

Spalanie paliw- główny winowajca

– Spalamy węgiel w elektrowniach i elektrociepłowniach, w hutnictwie, w gospodarstwach domowych, lokalnych kotłowniach i zakładach usługowych, a paliwa płynne i gazowe w silnikach samochodowych. Polska to jeden z krajów, w których średnie dobowe standardy jakości powietrza są przekraczane na przeważającym obszarze państwa. Plasujemy się od wielu lat w czołówce rankingu krajów o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Europie – mówi prof. dr hab. inż. Katarzyna Juda-Rezler, kierownik Zespołu Ochrony Atmosfery  Politechniki Warszawskiej.

Najbardziej niebezpiecznymi substancjami zawieszonymi w powietrzu są pyły PM10 i PM2.5 (drobne cząstki materii stałej lub ciekłej o średnicy mniejszej niż 10/2.5 mikrometra). W Europie i Polsce ustalono normy zanieczyszczenia tymi pyłami. Zgodnie z nimi średnie dobowe „skażenie” pyłem PM10 na poziomie 50 g/m3 może być przekraczane tylko przez 35 dni w roku, a dwukrotne przekroczenie powinno być uznawane za stan wyjątkowy. Niestety, to tylko teoria. W Polsce o problemie zaczyna się mówić dopiero wtedy, gdy pył PM10 osiąga stężenie 200 g/m3, a na alarm bije się przy poziomie 300 g/m3 – cztero- i sześciokrotnie wyższym niż wartości zalecane przez WHO!

Tylko nie pal!

Problemem nie są wcale duże fabryki czy elektrociepłownie, ale indywidualne ogrzewanie domów. Dane Ministerstwa Środowiska wskazują, że 40 procent emisji pyłu zawieszonego PM10 oraz 78 procent emisji wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych pochodzi z naszych domowych pieców. – Prawda jest taka, że trujemy się sami! Za zanieczyszczone powietrze odpowiadają w dużej mierze właściciele domów spalający w piecach i kominkach niskiej jakości węgiel, drewno czy odpady. Gazy spalinowe są emitowane na niewielkiej wysokości, co mocno wpływa na jakość powietrza w przyziemnej warstwie atmosfery – a właśnie tym powietrzem oddychamy. Tymczasem elektrownie wyposażone są w sprawne odpylacze, spalają węgiel wysokiej jakości, a zanieczyszczenia są emitowane na dużej wysokości – tłumaczy prof. Katarzyna Juda-Rezler.

fot. iStock

W dodatku nieocieplone budynki stanowią u nas aż 72 % jednorodzinnych domów mieszkalnych – by je ogrzać, trzeba sporo paliwa. W większości używa się do tego węgla, często miału i mułu z dużą ilością popiołów (stanowiących odpady). Piece to z reguły urządzenia stare, o niskiej efektywności spalania i wysokiej emisji szkodliwych substancji. Wielu z nas pali drewnem w kominku. Jest to mniej szkodliwe, jeśli drewno jest suche oraz rozpalane od góry (żar przenosi się z góry na dół) – wtedy nie wytwarza się dym. Natomiast spalając wilgotne drewno, zwłaszcza drzew iglastych, trujemy powietrze i siebie nawzajem.

W zimie chcemy nie tylko się ogrzać, ale i dojechać do pracy autem. Średni wiek auta

jeżdżącego po polskich drogach to aż 16 lat! Samochody ścierają klocki hamulcowe i opony, a kiedy stoją w korku, zużywają mnóstwo paliwa i

fot. iStock

emitują jeszcze więcej spalin. Te są kolejnym źródłem pyłu zawieszonego oraz tlenków azotu, tlenku węgla, lotnych związków organicznych. W zachodzących reakcjach pojawiają się toksyczny ozon, dioksyny oraz benzoalfapiren o działaniu rakotwórczym, którym – według Europejskiej Agencji Środowiska – Polska jest skażona najbardziej spośród europejskich krajów. Warto więc przesiąść się do tramwaju czy autobusu.

 

Popraw atmosferę

Dobrze też zadbać o to, żeby w domach i mieszkaniach można było oddychać pełną piersią. Słaba wentylacja i zanieczyszczenia powietrza mogą powodować bóle głowy, złe samopoczucie, rozdrażnienie i problemy ze snem. Unieszkodliwić zanieczyszczenia przedostające się do wnętrza domów i mieszkań mogą oczyszczacze powietrza. Nowoczesne urządzenia filtrują aż 99,97 procent szkodliwych substancji i oczyszczają powietrze na powierzchni nawet 100 m2. Groźne cząstki PM10 i PM2.5 oraz wirusy, bakterie, roztocza czy kurz jest w stanie wychwycić filtr HEPA oraz filtr z aktywnego węgla, który ogranicza rozwój bakterii i grzybów.

Zróbmy też przegląd roślin doniczkowych. Szczególną zdolność absorbowania toksyn mają paproć, palma, fikus, bluszcz, skrzydłokwiat, dracena. To ważne, bo w mieszkaniu czyha na nas smog elektromagnetyczny (promieniowanie urządzeń elektrycznych), który osłabia koncentrację i odporność organizmu.

Szczególnie zagrożeni

Gdy stężenie pyłów przekracza normy, zrezygnuj ze spacerów czy wieczornego biegania. Podczas joggingu przyjmujemy dwa, a nawet trzy razy więcej powietrza niż w czasie zwykłego chodu, czyli więcej szkodliwych substancji przedostaje się do organizmu. Jeśli nie możesz obyć się bez biegania, nordic walkingu czy jazdy na rowerze, wybieraj ścieżki w parkach czy na terenach zielonych. Szukaj ciągów wentylacyjnych (w Warszawie największym jest Wisła) i unikaj ruchliwej ulicy. Używaj dobrej jakości maski. No i zanim wyruszysz, sprawdź, jaki jest stan jakości powietrza, najlepiej na stronach GIOŚ (Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, www.powietrze.gios.gov.pl).

fot. iStock

Gdy smog wisi w powietrzu, lepiej, żeby z domu nie wychodziły małe dzieci. – Dzieci charakteryzuje większa wentylacja minutowa, czyli większa liczba oddechów na minutę w porównaniu do dorosłych. Tym samym w ciągu minuty pochłaniają więcej szkodliwych substancji – tłumaczy dr hab. n. med. Wojciech Feleszko z Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego WUM. – Rozwój płuc trwa u dzieci do szóstego, ósmego roku życia. Kontakt z toksycznymi związkami ten rozwój upośledza, co ma wpływ na funkcję układu oddechowego w całym naszym życiu – dodaje dr Feleszko. W dodatku dzieci mają nie w pełni wykształcony układ odpornościowy i przez to większą podatność na toksyczny wpływ zanieczyszczeń dostających się do śluzówki. To wiąże się z większą liczbą sezonowych zakażeń.

Zapytaj Kanarka

Jeśli jesteś alergikiem, astmatykiem, cierpisz na choroby układu oddechowego lub masz małe dziecko, korzystaj z aplikacji, które na bieżąco informują o jakości powietrza w twojej okolicy. Aplikacja mobilna „Jakość powietrza w Polsce” Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska umożliwia śledzenie bieżącej sytuacji smogowej w twojej okolicy. Dostaniesz dzięki niej dane dotyczące aktualnych stężeń pyłu PM10, pyłu PM2.5, dwutlenku siarki, dwutlenku azotu, tlenku węgla, benzenu i ozonu. Z kolei przejrzysta i szybka w działaniu aplikacja „Kanarek” zbiera dane ze stacji badawczych należących do GIOŚ. Znajdziesz tu informacje o poziomie wszystkich szkodliwych składników powietrza, powiadomienia o przekroczonych normach stężeń pyłów. Masz jednocześnie dostęp do mapy z zaznaczonymi stacjami badawczymi należącymi do GIOŚ.

Możesz też zaopatrzyć się w czujnik, który – w bardziej lub mniej dokładny sposób – sprawdzi stan powietrza i ilość zanieczyszczeń. Do wyboru są urządzenia różnej wielkości działające na dużą skalę lub w mniejszych pomieszczeniach, stacjonarne oraz mobilne. Sprzęt może mierzyć różne frakcje pyłu zawieszonego oraz pyłu całkowitego, a nawet mieć różne zakresy pomiaru.

Na ulicach miast widzimy coraz więcej osób w maskach ochronnych. Czy to ma sens? Ma, tylko maska musi być odpowiednia. Te chirurgiczne nie chronią przed pyłami PM10 i PM2.5, po prostu nie mają odpowiednich filtrów. Według dr. n. med. Piotra Dąbrowieckiego, specjalisty chorób wewnętrznych i alergologii w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie, dobrą ochronę przed pyłem zawieszonym dają tylko maski wyposażone w filtr HEPA (high efficiency particulate air filter, filtr jak w dobrym odkurzaczu) oraz wkład z węglem aktywnym. Powinny posiadać zaworki odprowadzające parę wodną i obejmować szczelnie nos oraz usta. Niestety, profesjonalne maski przeciwsmogowe są dość drogie, kosztują 200–300 zł. Jeśli nie uprawiasz sportu, tańszą alternatywą będą maski jednorazowe.

Antyutleniacze dla skóry

Smog szkodzi nie tylko zdrowiu, ale i urodzie. – Badania pokazują, że osoby, które mieszkają na obszarach z wysokim poziomem zanieczyszczenia, mają skórę w gorszym stanie niż te, które żyją w czystszym środowisku, choć stosują podobną pielęgnację. Skóra w smogu szybciej się starzeje – mówi dr Joanna Suseł, dermatolog i ekspert medycyny estetycznej z Centrum WellDerm. Zanieczyszczenia zwiększają też występowanie chorób skóry, takich jak: trądzik, egzema, wypryski, torują również drogę do alergii czy nawet do nowotworów skóry.

Jak wobec tego ją zabezpieczyć? Eksperci polecają stosowanie antyoksydantów, kluczowych w walce z wolnymi rodnikami, uszczelnianie i ochronę płaszcza hydrolipidowego. Chodzi o minimalizowanie kontaktu zanieczyszczeń bezpośrednio ze skórą. – W praktyce wygląda to tak, że na oczyszczoną skórę nakładamy serum z antyoksydantami, np. witaminą C, E, kwasem ferulowym, a potem sięgamy po kosmetyk typu cold cream, który odbuduje i wzmocni barierę ochronną skóry, a przy okazji zapobiegnie parowaniu wody z naskórka – mówi Justyna Szostak, kosmetolog z centrum WellDerm. W trakcie zimowego ataku smogu warto stosować właśnie te kremy, zwłaszcza do skóry wrażliwej, naczyniowej, suchej czy atopowej, bo takie rodzaje cery są podatne na uszkodzenia bariery lipidowej. Rezygnujemy już wtedy z kremu przeciwzmarszczkowego, zwłaszcza że cold cream, dbając o utrzymanie nawilżenia, także zapobiega tworzeniu się zmarszczek. Podczas wieczornej pielęgnacji zadbajmy o nawilżenie skóry i dostarczenie jej dużej porcji antyoksydantów, np. resweratrolu, bioflawonoidów, zielonej herbaty.

Zatrute życie

Lekarze nie pozostawiają złudzeń – zanieczyszczone powietrze szkodzi. – Wdychane produkty spalania (zwłaszcza benzoalfapiren, silny kancerogen) mogą prowadzić do stanów zapalnych układu oddechowego, wywołując alergie, astmę, POChP (przewlekłą obturacyjną chorobę płuc) i powodować mutacje prowadzące do zmian nowotworowych, m.in. w płucach, pęcherzu moczowym, piersiach – zwraca uwagę dr n. med. Piotr Dąbrowiecki.

Powietrze pełne toksyn stanowi zagrożenie dla całego organizmu, również jeszcze nienarodzonego. Mikrocząstki pyłu przenikają bowiem przez barierę łożyskowo-naczyniową, co może być przyczyną niższej wagi urodzeniowej dziecka, częstszych infekcji w późniejszym okresie, zwiększonego ryzyka alergii, astmy, słabszej koncentracji. Zdarza się nawet, że prowadzą do poronienia.

Według onkologów wpływ zanieczyszczenia powietrza na rozwój chorób nowotworowych jest oczywisty. Z danych organizacji HEAL (Health and Environment Alliance), która analizuje wpływ środowiska na zdrowie mieszkańców Unii Europejskiej, wynika, że ponad 15 proc. nowotworów płuc jest spowodowane zanieczyszczeniem powietrza. – Pyły, osadzające się w płucach i przenikające z nich do układu krwionośnego, działają niekorzystnie na układ krążenia: obkurczają się tętnice, zwiększa się ryzyko zakrzepów we krwi, miażdżycy, arytmii, podwyższa się stężenie cholesterolu oraz ciśnienie, przyspiesza puls. Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem zwiększa zagrożenie zawałem i udarem – mówi prof. dr hab. n. med. Piotr Jankowski z Instytutu Kardiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze