1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Onko Kanon: o czym zawsze pamiętać podczas leczenia?

Onko Kanon: o czym zawsze pamiętać podczas leczenia?

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)
Po usłyszeniu diagnozy onkologicznej pacjent często doznaje szoku. Trudno mu jest nie podążać za czarnym myślowym scenariuszem. Dlatego warto, żeby zawsze miał z tyłu głowy 10 poniższych zasad.

1. Rak nie wyrok, lekarz nie wyrocznia. Rokowania opierają się na danych statystycznych. Ty nie jesteś statystyką.

2. Diagnozę, zwłaszcza tak poważną jak rak, bezwzględnie trzeba konsultować.

3. Zdaniem fachowców z fundacji wspierających pacjentów onkologicznych warto szukać i świadomie wybrać lekarza prowadzącego, z którym da się nawiązać bezpośredni, życzliwy i partnerski kontakt. Z badań wynika, że udaje się to średnio za czwartym podejściem.

4. Walka z rakiem jest walką o rzecz najcenniejszą na świecie – o twoje życie. Niech więc nic (strach, brak inicjatywy, impetu czy dostępu do wiedzy) nie hamuje cię i nie ogranicza w tej batalii. Masz prawo chcieć więcej, najwięcej, chcieć wszystkiego, co tylko można. Możesz być upierdliwy, ale nikomu, kto może i powinien pomóc, nie daj się zbyć.

5. Jeśli nie czujesz się na siłach (w sensie psychicznym czy też fizycznym) być dyrektorem twojej choroby i stanąć do współdecydowania o leczeniu, zgłoś się po pomoc do jednej z fundacji czy stowarzyszeń wspierających pacjentów. Oni bardzo dużo wiedzą, mogą i potrafią! Są zawsze pomocni.

6. Wchodź z bliską osobą do gabinetu lekarskiego. Co dwie głowy, to nie jedna.

7. Jeśli usłyszysz odmowę wykonania jakiegoś potrzebnego badania czy udzielenia pomocy, żądaj tej odmowy na piśmie z wyraźnym podpisem i pieczątką. Nie respektuj tłumaczeń, że są w lecznictwie niedobory, błędy i braki. To nie jest twój problem!

8. Zadbaj o biochemię swojego organizmu i wprowadź dietę wspierającą leczenie, odtruwającą i wspomagającą system odpornościowy.

9. Nie wyrzekaj się metod pozaszpitalnych, wprowadzaj je jednak w porozumieniu z lekarzem prowadzącym, aby terapie się wspierały, a nie wypierały nawzajem. Zabiegi hipertermii na przykład w wielu przypadkach wzmacniają efekty chemioterapii, pod warunkiem, że zostanie podana w niedługim odstępie czasu.

10. Bądź aktywny życiowo – nie izoluj się, nie dyskryminuj sam siebie, bądź blisko z ludźmi. W miarę możliwości prowadź normalne życie: pracuj, kochaj się, oddawaj pasjom. Dla wielu pacjentów choroba nowotworowa to tylko krótki przystanek, po którym życie wróci na swoje tory.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Magdalena Król: "Pokonam raka"

Magdalena Król:
Magdalena Król: "Pokonam raka". (Fot. Wojtek Biały)
Profesor Magdalena Król nie ma nawet czterdziestki, a już dokonała przełomowego odkrycia. Wymyśliła, jak bezpiecznie dla zdrowych komórek dostarczyć lek do guza nowotworowego. Właśnie wypowiedziała wojnę glejakowi. Jeszcze nikomu nie udało się go pokonać. Ona jest o krok od zwycięstwa.

Profesor Magdalena Król nie ma nawet czterdziestki, a już dokonała przełomowego odkrycia. Wymyśliła, jak bezpiecznie dla zdrowych komórek dostarczyć lek do guza nowotworowego. Właśnie wypowiedziała wojnę glejakowi. Jeszcze nikomu nie udało się go pokonać. Ona jest o krok od zwycięstwa.

Styczniowy mroźny wieczór. Przed mikroskopem w warszawskiej SGGW siedzi młoda brunetka. W pokoju jest ciemno. Promienie światła monitora mikroskopu padają na jej skupioną twarz. Profesor Magdalena Król przygląda się, jak po ekranie pływają kolorowe komórki. Ale nic więcej się nie dzieje. Jej współpracownicy są zmęczeni i głodni, cały dzień przygotowywali materiał do badań. Trzeba jednak dokończyć doświadczenie, a to przeciąga się w nieskończoność. Jeden z młodych naukowców podstawia pod obiektyw kolejną szalkę. Profesor Król nie może uwierzyć w to, co widzi. A jednak stało się! Komórka odpornościowa podpływa do komórki nowotworowej i pompuje w nią to, co przed chwilą profesor do niej włożyła – białko. „Wow! Nikt wcześniej tego nie odkrył!” – cieszy się. Zmęczenie i głód gdzieś się ulotniły i zespół chce oglądać kolejne takie „pary” – makrofaga i komórkę nowotworową. „Pokonam raka!” – to wtedy, 8 stycznia 2015 roku, 34-letnia wówczas Magdalena Król pomyślała tak po raz pierwszy.

Córeczka tatusia

Nie marzyła o tym, żeby zostać naukowcem, nie mówiąc już o profesurze i szukaniu sposobu na raka. – Ta profesura to efekt uboczny mojej pasji i pracy – śmieje się. Od dziecka chciała być weterynarzem. Miała siedem lat, gdy rodzice kupili jej pierwszego psa. Paco był cudownym rottweilerem, mało jeszcze popularną rasą w Polsce, a co dopiero w rodzinnym Płocku. – Do dziś zachodzę w głowę, jak rodzice wpadli na pomysł, by małej dziewczynce kupić wielkiego psa – śmieje się Magda. Niestety, Paco okazał się chorowity. Mała Magda codziennie musiała chodzić z nim do pobliskiej lecznicy na kroplówki i zastrzyki. – To wtedy zrodziło się marzenie, że zostanę weterynarzem – wspomina. Pod koniec podstawówki zapragnęła mieć własną hodowlę psów. Surrealistyczne marzenie? – W domu byłam małą księżniczką. Jedyne dziecko, ukochana córeczka tatusia, który zgadzał się na wszystko – wyjaśnia. – Dobry, bezpieczny dom. Gdy wracałam ze szkoły, na stole czekał gorący obiad. Mama kończyła pracę o 15, jest główną księgową w płockim sanepidzie. Tata pracował dłużej, bo prowadzenie własnej firmy odbywa się bez limitu czasu. Kiedy z mieszkania w kamienicy przeprowadzili się do własnego domu z ogrodem, pojawił się drugi psiak – bouvier flandryjski, a właściwie śliczna dwuletnia bouvierka Gracja.

Biznes licealistki

Magda pamięta, jak Gracja urodziła pierwsze szczeniaki. Była szczęśliwa i dumna. Ale pracy przy psiakach było coraz więcej: kąpanie, strzyżenie, czesanie, zabawa, spacery, szkolenia, wystawy. – Chętni z całego świata czekali nawet dwa lata na szczeniaka. Ale też moje szczeniaki miały najlepsze geny, bo potrafiłam zamrożone nasienie ściągnąć ze Stanów – zdradza tajniki. – Miałam satysfakcję, gdy mój szczeniak, który wyjechał do Irlandii, został wicezwycięzcą świata, a moja własna sunia została Młodzieżowym Zwycięzcą Europy. W jej hodowli przyszło zresztą na świat wiele międzynarodowych czempionów. Kiedy Magda wyjechała na studia do Warszawy, hodowla spadła na głowę rodziców, aż w końcu trzeba było ją zamknąć. W 2006 roku dostała upragniony dyplom lekarza weterynarii. Praca w klinice okazała się ciężka i niewdzięczna. – To była lecznica całodobowa, pracowałam na czarno za 5 złotych za godzinę. Rano jechałam na uczelnię, a po 15 do kliniki, gdzie pracowałam do 3 nad ranem – i nocnym autobusem jechałam prosto do laboratorium, żeby coś zrobić przy mojej hodowli komórkowej – wspomina dawne czasy. „A więc tak ma wyglądać moje życie?”, myślała. Zamieniła wielką całodobową klinikę na małą osiedlową lecznicę. Nie chciała porzucać wymarzonego zawodu, więc jeszcze trzy lata walczyła z trudami codzienności weterynarza. Żeby utrzymać się w Warszawie, dodatkowo tłumaczyła książki weterynaryjne. I… robiła doktorat.

Rak – co to za twór?

Do lecznicy trafiało coraz więcej suk z rakiem sutka. Już w czasie studiów zastanawiała się, jak to się dzieje, że w naszym organizmie rozwija się twór, który wywodzi się z jego własnych komórek, ale nam szkodzi, a w dodatku nie jest rozpoznawalny przez układ odpornościowy. – Najgorsza była bezradność – mówi Magda. – Co trzeci zwierzak przychodził z rakiem. Widziałam ich cierpienie. Wiedziała, że doktorat poświęci nowotworom gruczołu sutkowego u suk. – Nie sądziłam, że praca naukowa tak bardzo mnie wciągnie – mówi prof. Król i dodaje, że na studiach wcale nie była orłem. Niektóre przedmioty, jak choroby pszczół czy ryb, w ogóle ją nie interesowały. Przyznaje się, że poprawkę miała też z biologii molekularnej, bo była pewna, że w życiu nie przyda jej się do niczego jakiś „PCR” czy „western blot” (metody stosowane w biologii molekularnej do wykrywania produktów określonych genów oraz białek), których dziś używa na co dzień. Tymczasem zafascynowały ją badania. – Może to po babci Zosi, mamie mojego taty, która była mikrobiologiem? – zastanawia się. – To była taka nowoczesna babcia jak na tamte czasy – miała własne laboratorium analiz medycznych i jeździła samochodem. Była kobietą w spodniach. Medyczną pasję miała po ojcu, Edmundzie Giedroyciu, z tych Giedroyciów, który studiował medycynę. Po śmierci swego ojca, czyli mojego prapradziadka, pradziadek musiał jednak rzucić studia i iść do pracy, żeby utrzymać rodzeństwo. Dziadek zaś był chemikiem i dyrektorem gorzelni.

Odkrycie warte Nobla

Po doktoracie Magda wyjechała na staż do Netherlands Cancer Institute w Amsterdamie – czołowego ośrodka, który zajmuje się nowotworami ludzkimi. – Wtedy zaczęłam prowadzić badania już nie tylko pod kątem zwierząt, lecz także ludzi. Nowotwór to nowotwór. Teraz badania też przecież prowadzimy na myszach, choć używamy do tego ludzkich komórek nowotworowych w mysich modelach. Zanim opracuje się terapię na raka, która uratuje ludzkość, trzeba poświęcić sporo mysich żyć – mówi. W Amsterdamie poznała prof. Jeffa Pollarda z Nowego Jorku, który zainteresował ją badaniem interakcji pomiędzy komórkami układu odpornościowego i komórkami nowotworowymi. Niebawem wyjechała do jego laboratorium, do Nowego Jorku. Tam wpadła na pomysł, żeby wykorzystać jedne z komórek odpornościowych – makrofagi – jako dostarczycieli leków antynowotworowych. – Komórki te mają specjalne właściwości – fizjologicznie wędrują do guza, potrafią wydostawać się poza naczynia krwionośne i wchodzić w miejsca nieukrwione guza, niedostępne dla żadnej innej terapii – wyjaśnia prof. Król. I pomyślała, że fajnie byłoby wykorzystać te makrofagi do tego, aby zaniosły lek do guza. Tylko jak zapakować lek do maleńkiej komórki? Poradziła się zaprzyjaźnionych naukowców z Rzymu, którzy pracowali nad różnymi metodami dostarczania leków, między innymi za pomocą białek. Wybrała jedno z białek i w nie postanowiła zapakować leki. – To białko ma budowę klatki, w której można „uwięzić” leki – tłumaczy prof. Król. Najpierw jednak musiała zbadać, czy białko w ogóle zostanie przekazane komórce nowotworowej. 8 stycznia 2015 roku, razem Tomaszem Ryglem z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Albertem Boffim z Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, dokonała przełomowego odkrycia. – Doskonale pamiętam ten moment: siedzę i patrzę w monitor mikroskopu i nagle – wow! W ciągu pół minuty makrofagi są pełne białek-klatek. Potem odkryliśmy, że przekazują te białka komórkom nowotworowym.

Skąd wziąć miliony?

Profesor Król zgłosiła projekt badań do ERC, czyli Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych. To nie takie proste obronić projekt wart 1,5 miliona euro. Dlaczego mieliby je dać właśnie młodej profesor z Polski? Dostała! – Kwota robi wrażenie, ale tak naprawdę to nie jest wiele. Pozyskaliśmy jeszcze środki z innych źródeł. Bo zrobienie terapii komórkowej od A do Z kosztuje 2,5 miliarda dolarów – wylicza prof. Król. Całymi dniami kombinowała, jak to zrobić, żeby wycelować dokładnie w punkt z przeciwnowotworowym lekiem. Bo już wiedziała, że kolejnym etapem jej badań będzie pakowanie leków do klatek białkowych, żeby dotarły do guza. – Dziś mamy już skuteczne leki antynowotworowe, problem polega na tym, że tylko w 1 proc. docierają do chorych miejsc. Pozostała część zabija zdrowe komórki, które napotyka na swojej drodze – wyjaśnia. Prof. Król śmieje się, że często świetne pomysły przychodzą jej do głowy w aucie. – Mam wtedy ciszę, włączam muzykę i myślę – mówi. – Czasem do wieczora noszę te myśli w głowie i potem mi się wszystko śni. Rano wstaję i wiem, jak rozwiązać problem. Tak było z wykorzystaniem makrofagów do tego, by dostarczyć leki do guza. Po prostu wstałam rano i pomyślałam: „A może to zadziała!?”. Zadzwoniła do Alberta i zapytała: „Możesz mi przysłać trochę klatek?”. Było oczywiście sporo niewiadomych: czy makrofag uwolni „przesyłkę”, czy lek da się zapakować do klatki, czy po drodze nie zmieni właściwości, no i przede wszystkim czy nie zabije makrofaga. – Wystarczy zmienić parametry roztworu, w którym klatka się znajduje, wówczas się rozchyla i siły fizykochemiczne wciągają lek do środka, po czym klatka się zamyka – wyjaśnia prof. Król. – Makrofag miał być takim koniem trojańskim, który dostarczy do komórki nowotworowej bombę z opóźnionym zapłonem. I znowu sukces!

Bombą w glejaka

– Z dumą patrzyłam, jak komórka nowotworowa umiera na monitorze mikroskopu: powoli obkurcza się błona, a jądro zaczyna się kondensować – wspomina prof. Król. – Niezapomniany widok. I powtarzalny! Bo Magda Król coraz częściej widziała, jak giną komórki guza płuc czy jajników. Najpierw badania prowadziła na mysich komórkach nowotworowych, szybko jednak przeszła na badanie ludzkich komórek nowotworowych w myszach. One też ginęły! Nie pamięta, kiedy przyszedł jej do głowy pomysł: A może by tak uśmiercić glejaka? To jeden z najpotężniejszych i najwredniejszych nowotworów – guz mózgu. Jeszcze nikt z nim sobie nie poradził. – Jeden z problemów w leczeniu glejaków polega na tym, że leki nie przechodzą przez barierę krew–mózg. W ciągu 20 lat średnia przeżycia chorych z glejakiem wydłużyła się o trzy miesiące i dziś od diagnozy jest to zaledwie 1,5 roku pomimo postępu medycyny. Tymczasem makrofagi przechodzą przez tę barierę, więc możemy ich użyć jako tego konia trojańskiego, który do glejaka zaniesie lek – cieszy się prof. Król. To oczywiście wymaga skomplikowanych badań. Na szczęście prof. Król dostała na to kolejny grant – prawie 22 miliony złotych z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Od 20 lat nikomu nie udało się tego dokonać. – To jest projekt, który może się zakończyć ogromnym sukcesem, ale też totalną porażką. Ale proste metody zawiodły, trzeba spróbować czegoś kosmicznego – mówi Król. Projekt będzie realizowała z prof. Michaelem Wellerem ze szpitala uniwersyteckiego w Zurychu – to referencyjny ośrodek leczenia glejaków na świecie. Na dokończenie badań prof. Magda Król ma trzy lata. – Co mnie motywuje? Że możemy być pierwszymi, którzy uratują świat przed glejakiem. To kręci – przyznaje prof. Król. Co jest kluczem do sukcesu? – Znalezienie swojej pasji, z której uczyni się codzienną pracę. Dzięki temu, że robię to, co kocham, bezwstydnie przyznam, że w pracy odpoczywam – mówi Magda Król i zaraz się waha, czy powinna tak mówić, bo może wywołać zawiść. Tej akurat doświadcza dość często. Nic dziwnego, młoda, ładna, mądra pani profesor – ludzie źle znoszą cudze sukcesy. – Z powodu zawiści musiałam nawet opuścić macierzysty wydział, na którym zdobywałam wszystkie stopnie naukowe – wspomina prof. Król. Ale ma start-up, który założyła z przyjaciółmi naukowcami, z Tomaszem i Albertem. Została naukowcem przedsiębiorcą.

Nikt nie jest idealny

Może się wydawać, że prof. Magdalena Król jest chodzącym ideałem, ale ona zdecydowanie temu zaprzecza. – Nie można być idealną matką, żoną, pracownicą i jeszcze świetnie wyglądać. Zawsze coś jest kosztem czegoś. Doba ma tylko 24 godziny, a każdy sukces cenę. Ja też ją zapłaciłam – mówi. – Cztery lata temu rozpadła mi się rodzina. Na pewnym etapie rozeszły się nam nasze światy. Mąż zajmował się robieniem specjalizacji z kardiologii, ja zdobywałam kolejne stopnie naukowe. Pewnie zabrakło mu żony, która czeka z obiadem. Na szczęście jest Agatka – mądra dziewięciolatka, która wspiera mamę i często jej towarzyszy. – Kiedy jechałam na konferencję do Budapesztu, zabrałam Agatkę i psa, małego cavaliera Rikę. Czasem też jest ze mną w pracy i mi pomaga, na przykład nabija do pudełka tysiące końcówek do pipet. Albo siedzi i dmucha rękawiczki jak balony, robiąc „potwora Pionę” – mówi Magda. Na pytanie: „Kim jest twoja mama?”, Agatka odpowiada: „Jest profesorem i szuka leku na raka”. Na pytanie: „A kim ty chcesz zostać?”, bez wahania odpowiada: „Weterynarzem, trenerką koni i amazonką albo pisarką, jak dziadek”. Bo tata Magdy po pięćdziesiątce zaczął pisać książki. Jacek Ostrowski, znany też jako Jack Sharp, pierwszą książkę napisał tuż przed narodzinami córki, ale nikt nie chciał jej wydać, więc porzucił pisarskie aspiracje na lata. – Dziś ma na koncie kilka bestselerów – mówi z dumą Magda. – A Agatka napisała już 70 stron swojej powieści! Może ma talent? Jesteśmy, po babci Zosi z domu Giedroyć, spokrewnieni z Adamem Mickiewiczem, może po nim ta literacka pasja.

(Fot. Wojtek Białek) (Fot. Wojtek Białek)

Niezwykłe badania, zwyczajne dni

Jak wygląda dzień prof. Magdaleny Król? – Wstaję koło 7, bo muszę na 8.30 zawieźć córkę do szkoły. Potem wracam jeszcze do domu, żeby spokojnie wypić kawę i zjeść śniadanie – opowiada. – Wszędzie mam blisko, w odległości pięciu minut znajdują się dom, praca, uczelnia. Teraz, w czasie pandemii, staram się odbierać Agatkę jak najwcześniej. Po 15 jesteśmy w domu – obiad, pranie, prasowanie, sprzątanie, codzienność kobiet – wylicza. Zakupy najczęściej robi w sklepie internetowym, kurier przynosi pod drzwi. Woli ten czas spędzić z córką. Chyba że zawiezie Agatkę na konie. Uwielbia gotować, to sposób na zrzucenie ciężaru całego dnia. Wtedy też często przychodzą do głowy pomysły naukowe. Lubi pracować w domu. Gdy Agatka odrabia lekcje, czyta albo już śpi, Magda siada do komputera. Bo córka co jakiś czas pyta: „No to kiedy w końcu będzie ten lek?”. Musi więc szybko znokautować tego glejaka. Obiecała jej, że wtedy dostanie konia. 

Prof. Magdalena Król specjalistka onkologii eksperymentalnej i profesor Instytutu Biologii Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, kierownik Samodzielnej Pracowni Biologii Nowotworu. Laureatka wielu nagród naukowych. Otrzymała m.in. stypendium MNiSW dla wybitnych młodych naukowców, stypendium Pfizer Animal Health, stypendium habilitacyjne L’Oreal i UNESCO dla kobiet. W 2016 roku Europejska Rada ds. Badań Naukowych (ERC) przyznała jej wart 1,4 mln euro prestiżowy Starting Grant, a w 2020 roku otrzymała drugi projekt z tej agencji (jako jedyna Polka). ERC okrzyknęło jej projekt jednym z 10 najważniejszych w minionej dekadzie. Jest pierwszą Polką, która dostała się do ścisłego finału EU Prize for Women Innovator.

  1. Zdrowie

Opieka nad chorym na nowotwór w domu. Jak ją zorganizować?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Choroba nowotworowa jest trudnym doświadczeniem, przede wszystkim dla samego chorego, ale nie tylko. Równie mocno przeżywają ją osoby z jego najbliższego otoczenia. Wielu pacjentów onkologicznych pozostaje aktywna, jednak u niektórych opieka domowa może stanowić nie lada wyzwanie dla najbliższych. Jak ją zorganizować, aby jak najlepiej pomóc osobie chorej?

Chorych na raka przybywa z roku na rok. Według danych Polskiego Towarzystwa Onkologicznego codziennie w Polsce średnio 400 osób dowiaduje się, że choruje na nowotwór złośliwy. Krajowy Rejestr Nowotworów podaje, że rocznie odnotowuje się ponad 160 tysięcy zachorowań. Diagnoza nowotworu najczęściej budzi lęk – nie tylko u samego chorego, ale także wśród jego rodziny i przyjaciół. Jednak nawet w trudnych przypadkach współczesna medycyna może wiele zaoferować choremu. Po poznaniu diagnozy i oswojeniu się z sytuacją przychodzi pytanie: co dalej? Jak być wsparciem dla takiej osoby? Co możemy zrobić jako bliscy?

Jestem opiekunem – jak zacząć?

Pierwsze dni po usłyszeniu diagnozy nowotworu mogą być dla chorego i jego bliskich wyjątkowo trudne. Pojawić się może lęk przed niepewną przyszłością. Nie bez powodu mówi się, że na raka choruje nie tylko pacjent, ale także cała jego rodzina. Po pierwszych emocjach przychodzi czas na próbę odnalezienia się w nowej rzeczywistości i znalezienie optymalnych rozwiązań. Na tym etapie dochodzi również naturalny odruch, jakim jest chęć uzyskania jak największej ilości rzetelnych informacji. Pierwszym ich źródłem powinien być lekarz prowadzący. Nic nie zastąpi rozmowy ze specjalistą, który odpowie na nurtujące nas pytania. Z pomocą chorym przychodzą również sprawnie działające fundacje i stowarzyszenia. Powstają też grupy wsparcia przeznaczone dla opiekunów osób chorych na nowotwór złośliwy. Rozbudowane w ciągu ostatnich lat strony i portale internetowe dają możliwość zdobycia wiedzy na temat przebiegu choroby i metod leczenia. Należy jednak korzystać z rzetelnych, sprawdzonych źródeł. W internecie znajduje się mnóstwo miejsc z nieprawdziwymi informacjami. Wiedza z sieci nie zastąpi tej uzyskanej od specjalisty.

Przestrzeń – jak ją funkcjonalnie zagospodarować?

Oprócz zmian w sposobie myślenia i codziennym rodzinnym życiu, kolejnym aspektem, którego dotyka choroba nowotworowa, jest przestrzeń życiowa pacjenta onkologicznego i jego bliskich. Należy pamiętać, że pacjent onkologiczny jest zazwyczaj osobą samodzielną – nie będzie wymagał stałej opieki i specjalistycznych sprzętów medycznych. Dopiero u osób starszych, obciążonych innymi schorzeniami przewlekłymi i w bardzo zaawansowanym stadium nowotworu może być potrzebna dodatkowa pomoc. Przy jej organizacji warto zasięgnąć porady osób, które mają w tym aspekcie doświadczenie, np. rehabilitantów lub przedstawicieli ośrodków zajmujących się profesjonalną opieką nad chorymi na nowotwory.

Każdy przypadek nowotworu jest inny. Często choremu wystarczy jedynie wsparcie psychiczne i obecność bliskiej osoby. Niezależnie od tego, czy pacjent dopiero dowiedział się o diagnozie, czy leczy się już jakiś czas, jest to choroba obciążająca. Może czuć się wyobcowany, doświadczać depresji, miewać wahania nastroju, problemy ze snem i jest to całkowicie normalne. Dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji jest pomoc psychologiczna lub psychoonkologiczna. Warto po nią sięgnąć, jeśli zauważamy, że dotychczasowe wsparcie rodziny i innych bliskich nie wystarcza.

Dieta pacjenta onkologicznego – o czym należy pamiętać?

Tak jak w przypadku większości chorób, również przy pacjentach onkologicznych jednym z najistotniejszych aspektów codziennego funkcjonowania jest odpowiednio zbilansowana dieta. Jest ona szczególnie ważna, ponieważ choroba nowotworowa ma na ogół charakter przewlekły.

Obecność guza nowotworowego w organizmie sprawia, że potrzeby żywieniowe pacjenta onkologicznego są inne niż u zdrowego człowieka, ponadto zmieniają się możliwości przyjmowania przez niego pokarmów oraz przyswajania składników odżywczych. Aby prawidłowo przygotowywać i podawać posiłki, osoba sprawująca opiekę nad chorym powinna zapoznać się ze specyfiką żywienia w przebiegu choroby nowotworowej. Zasadniczą rolą diety pacjenta onkologicznego jest utrzymywanie prawidłowej masy ciała, niedopuszczenie do niedożywienia, stymulacja sił obronnych organizmu, przeciwdziałanie skutkom ubocznym terapii onkologicznej oraz ogólna poprawa jakości życia chorego.

Dobrze odżywiony pacjent lepiej znosi obciążające leczenie onkologiczne.[1] Dietę należy dopasować do stadium zaawansowania choroby, rodzaju terapii oraz jego wieku. Należy pamiętać, że każdy przypadek jest inny i zawsze warto zasięgnąć porady dietetyka.

Posiłki powinny być lekkostrawne i dopasowane do preferencji smakowych i żywieniowych chorego. Nie należy wykluczać z jadłospisu żadnych składników odżywczych i pamiętać, że bardzo ważna w diecie pacjenta onkologicznego jest odpowiednia ilość białka. Trzeba również unikać posiłków smażonych, tłustych i ostrych oraz alkoholu i używek. W przypadku nowotworów przewodu pokarmowego żywienie nie powinno obciążać danego organu. Również w przypadku radioterapii jamy brzusznej należy unikać produktów mlecznych zawierających laktozę, ponieważ może to skutkować wystąpieniem biegunek. Co więcej, ważną rolę odgrywa nawodnienie – minimum 2 litry wody dziennie.

Dla osoby opiekującej się chorym na raka istotnym zagadnieniem jest również sposób podawania posiłków, który wraz z rozwojem choroby może być utrudniony. Jeśli chory nie może odżywiać się samodzielnie, jest po operacji chirurgicznej lub gdy występują skutki uboczne leczenia, pomocne może być stosowanie diety o zmienionej konsystencji lub żywienia specjalistycznego. U pacjentów chorych na nowotwory jamy ustnej, przełyku, żołądka oraz w zaawansowanym stadium nowotworu może wystąpić problem niedożywienia. Z pomocą przychodzi żywność specjalnego przeznaczenia medycznego do postępowania dietetycznego w przypadku niedożywienia związanego z chorobą – są to produkty płynne, przeznaczone dla pacjentów niedożywionych i zagrożonych niedożywieniem, takie jakNutridrink Protein, przygotowane do bezpośredniego podania doustnego. Ich główną zaletą jest zawartość określonych, niezbędnych składników odżywczych, które wspomagają suplementację. W przypadku pacjentów onkologicznych podstawowym zadaniem żywienia jest uzupełnianie zapotrzebowania organizmu na białko i energię. Podczas gdy u zdrowych osób spożycie białka powinno wynosić 10-15% zapotrzebowania energetycznego, u chorych na nowotwór jest to dwa razy większa ilość. Nie bez znaczenia jest również odpowiednia konsystencja i wygoda – zarówno w podawaniu, jak i przyjmowaniu pokarmu.

Pomoc w opiece nad chorym onkologicznie – do kogo się zwrócić?

Opieka nad osobą chorą w zaawansowanym stadium nowotworu, niesamodzielną, może być obciążająca psychicznie i fizycznie. Komfortową sytuacją jest opcja dzielenia się obowiązkami z innymi członkami rodziny. Zdarza się jednak, że nie ma takiej możliwości. Wówczas warto pamiętać, że o pomoc – bezpośrednią czy psychologiczną – można się również zwrócić do innych bliskich osób, znajomych czy przyjaciół, a także do instytucji zewnętrznych.

Warto, aby z pomocy psychologa skorzystał zarówno pacjent, jak i jego najbliżsi już w początkowym okresie choroby, kiedy niepewność jest największa. Wynika to nie z konieczności opieki fizycznej, a wsparcia psychicznego, którego osoba chora najbardziej potrzebuje. W ostatnich latach, dzięki rozwojowi psychoonkologii, dużo łatwiej uzyskać taką pomoc, adresowaną – na wszystkich etapach choroby – zarówno do pacjentów, jak i członków ich rodzin.

Należy mieć świadomość, że opieka nad chorym na nowotwór złośliwy w zaawansowanym stadium choroby może być trudna i obciążająca. Na szczęście opiekun, jeśli tylko podejmie próbę uzyskania pomocy, w dobie obecnej świadomości nie zostaje sam w tej sytuacji.

Bibliografia:

Jarosz A., Oddani chorobie, https://www.medonet.pl/psyche/psychologia,opiekunowie-chorych-na-raka,artykul,1720910.html, dostęp: 20.07.20.

Karabin K., Dieta w chorobach nowotworowych, https://www.poradnikzdrowie.pl/diety-i-zywienie/diety/dieta-w-chorobach-nowotworowych-aa-HN2k-Eq1C-7F4j.html, dostęp: 20.07.20.

Dobrołowicz M., Nowotwory drugą przyczyną zgonów w Polsce, https://twojezdrowie.rmf24.pl/choroby/nowotwory/news-nowotwory-druga-przyczyna-zgonow-w-polsce-dzis-swiatowy-dzie,nId,4307445?fbclid=IwAR1ZKGL5cY1Uj0i_a-F_8ONy7X1iQROIx-mqEf-DY0Qtp5U_WIIr8Zz6BmA#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox, dostęp: 20.07.20.

Pielęgnacja pacjenta w chorobie nowotworowej, red. Fundacja Hospicjum Onkologiczne św. Krzysztofa i Fundacja Tam i z powrotem, Warszawa 2012.

Stanek-Misiąg E., Jedz! O diecie pacjenta onkologicznego, https://www.mp.pl/pacjent/dieta/wywiady/228118,jedz-o-diecie-pacjenta-onkologicznego

[1] https://www.mp.pl/pacjent/dieta/wywiady/228118,jedz-o-diecie-pacjenta-onkologicznego

  1. Zdrowie

Siła piękna w walce z chorobą

Eryka Sokólska – oficjalna makijażystka marki Max Factor oraz Małgorzata Dogoda - podopieczna Fundacji Piękniejsze Życie. (Fot. materiały prasowe)
Eryka Sokólska – oficjalna makijażystka marki Max Factor oraz Małgorzata Dogoda - podopieczna Fundacji Piękniejsze Życie. (Fot. materiały prasowe)
Fundacja Piękniejsze Życie, która pomaga kobietom przechodzącym leczenie onkologiczne, oraz firma Coty, prezentują serię tutoriali makijażowych z udziałem podopiecznych Fundacji, aby wspólnie wesprzeć pacjentki onkologiczne oraz wzmocnić siłę ich piękna w walce z chorobą.

Kluczowym założeniem projektu stworzonego przez Fundację i firmę Coty jest wzmocnienie przekazu: W chorobie można wyglądać pięknie i dzięki temu czuć się lepiej. Makijaż ma wpływ na poprawę samopoczucia, wystarczą lekko podkreślone oczy, róż na policzkach, błyszczyk lub szminka w soczystym kolorze. W czasie chemioterapii często zapominamy o kosmetykach, które mogą w tak prosty sposób podnieść nas na duchu, dodać kobiecości, zatuszować niedoskonałości. Lekarz mówi o zdrowym stylu życia, a nie wspomina, że kreska zamiast brakujących brwi może zdziałać cuda! podkreśla Małgorzata Dogoda, jedna z podopiecznych Fundacji, która wzięła udział w projekcie.

W  tutorialach wykonanych przez Erykę Sokólską – makijażystkę związaną z marką Max Factor należącą do Coty – pokazane zostały rozwiązania pozwalające z jednej strony uwydatnić atuty urody, z drugiej zaś zamaskować niedoskonałości powstałe w wyniku choroby. Można je wykonać samodzielnie w domu. Makijaż to ważny element w życiu kobiet w ogóle, ale odgrywa szczególną rolę w tak trudnym momencie, jakim jest choroba onkologiczna. W swojej pracy, ale też prywatnie, niejednokrotnie miałam do czynienia z kobietami, które podczas procesu leczenia borykały się z szeregiem problemów zarówno w sferze fizycznej, związanej z urodą, jak i w sferze psychicznej dodaje Eryka Sokólska.

Tutoriale obejmują kluczowe z punktu widzenia pacjentek onkologicznych makijażowe obszary: cerę, brwi i rzęsy. Pierwsza część materiałów poświęcona jest cerze. Eryka Sokólska z udziałem Małgorzaty Dogody, podopiecznej Fundacji Piękniejsze Życie, pokazuje jak za pomocą kosmetyków do makijażu dodać blasku i kolorytu skórze, która w wyniku terapii często jest przesuszona lub przetłuszczona, napięta i z licznymi przebarwieniami. Dwuodcinkowa seria dostarcza niezbędnych informacji o tym, jak dobrać i aplikować podkład, jaki korektor zastosować na przebarwienia, a jaki na cienie pod oczami oraz jak umiejętnie konturować twarz, aby wyglądać pięknie i dzięki temu czuć się lepiej.

Fundacja Piękniejsze Życie już od piętnastu lat wspiera kobiety, które przechodzą leczenie onkologiczne, organizując dla nich warsztaty z pielęgnacji i makijażu w szpitalach w całej Polsce. Inicjatywa ta, pomaga im radzić sobie ze skutkami ubocznymi leczenia, związanymi z wyglądem. Co więcej sprawia, że wciąż mogą czuć się piękne i atrakcyjne. Warsztaty przywracają namacalne atrybuty kobiecości w trudnych momentach leczenia onkologicznego. To mały krok w drodze do zdrowienia, przerywnik podczas szpitalnej rutyny. Warsztaty to również szansa, na spotkanie w kobiecym gronie, oderwanie się na chwilę od codzienności. Kontynuując ideę wsparcia oraz definiując potrzebę dotarcia do jeszcze szerszego grona pacjentek, Fundacja Piękniejsze Życie wraz z firmą Coty oraz marką Max Factor, należącą do Coty, zainicjowała nagranie wyjątkowych tutoriali makijażowych.

Przygotowane tutoriale makijażowe pozwalają Fundacji dotrzeć do pacjentek w szpitalach, co jest obecnie praktycznie niemożliwe ze względu na sytuację związaną z pandemią, ale także otwierają szansę na dotarcie do znacznie większej grupy pacjentek onkologicznych w ogóle. Mam ogromną nadzieję że dzięki temu projektowi i stworzonym w jego ramach materiałom uda nam się dotrzeć do zdecydowanie większej liczby kobiet, nie tylko z naszej Fundacji. Co więcej, po cichu liczę na to, że takie podejście stanie się już tradycją i będzie nowym, dodatkowym sposobem dotarcia do pacjentek – mówi Katarzyna Klatt-Koryszewska, koordynator Fundacji Piękniejsze Życie.

Jesteśmy dumni że od prawie 15 lat możemy wspierać Fundację Piękniejsze Życie zarówno finansowo, jak i w postaci przekazywanych produktów czy działań partnerskich. W ramach tego projektu, wraz z marką Max Factor, realizujemy serię tutoriali makijażowych nie tylko dla podopiecznych Fundacji, lecz także dla pacjentek onkologicznych w ogóle. Mamy ogromną nadzieję że ten projekt pozwoli wesprzeć działania FPŻ i zwiększyć ich zasięg – dodaje Aleksandra Kujawska, Senior Director Corporate Affairs CEE and Russia w firmie Coty Polska.

Ależ zmiana! takie słowa padają z ust pacjentek, które uczestniczą w warsztatach makijażowych. To największy dowód na to, że małe zmiany w wyglądzie, jakich można dokonać za pomocą makijażu, potrafią czynić cuda. A uśmiech pacjentki i duma ze swoich nowych brwi czy wygładzonej cery to koło napędowe do dalszych działań. Makijaż pozwala każdej kobiecie poczuć się atrakcyjnie, szczególnie w chorobie jest pewnego rodzaju terapią, dzięki której można na nowo odkryć swoje piękno. Dbanie o siebie, o swój wygląd, pozwala poczuć się po prostu pięknie i kobieco.

  1. Zdrowie

Rak prostaty. Pomóż partnerowi zadbać o zdrowie

Niska świadomość społeczna i niechęć mężczyzn do wykonywania badań profilaktycznych, wciąż są powodem wysokiej śmiertelności na skutek nowotworu prostaty. Eksperci alarmują, że zachorowalność na raka prostaty stale wzrasta. W Polsce nowotwór ten stanowi już ok. 20 proc. wszystkich rozpoznanych nowotworów złośliwych. (fot. iStock)
Niska świadomość społeczna i niechęć mężczyzn do wykonywania badań profilaktycznych, wciąż są powodem wysokiej śmiertelności na skutek nowotworu prostaty. Eksperci alarmują, że zachorowalność na raka prostaty stale wzrasta. W Polsce nowotwór ten stanowi już ok. 20 proc. wszystkich rozpoznanych nowotworów złośliwych. (fot. iStock)
Pomimo, że rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem złośliwym wśród mężczyzn, wciąż pozostaje tematem tabu. Wielu mężczyzn decyduje się na badania prostaty dopiero po namowach żony lub partnerki. Jak pokazują liczne statystyki, to kobiety odpowiadają za blisko 80% przypadków wykrycia męskich nowotworów. Posiadają one największą siłę perswazji i są w stanie przekonać mężczyzn do badań profilaktycznych.

Co piąty mężczyzna zmagający się z chorobą onkologiczną, choruje na raka prostaty. Z powodu tego nowotworu umiera w Polsce około 15 pacjentów dziennie. Tymczasem wykrycie choroby na wczesnym etapie daje nawet 90% szans na wyleczenie.

- Każdego dnia w naszym kraju około 44 mężczyzn dowiaduje się, że choruje na raka prostaty. Rocznie w wyniku tej choroby umiera niemal 5 tys. pacjentów, co sprawia, że rak prostaty zajmuje 10. miejsce wśród zgonów z powodu nowotworów złośliwych u mężczyzn. Statystyki te można jednak zmienić, bo chociaż zachorowalność na raka prostaty charakteryzuje się wysoką dynamiką wzrostu, to wczesna diagnostyka znacznie zwiększa szanse pacjenta na wyleczenie i daje szerokie możliwości terapeutyczne. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa na temat tej choroby oraz zachęcanie mężczyzn do profilaktyki i regularnego wykonywania badań – mówi dr n. med. Tomasz Chwaliński, specjalista urolog, ekspert w leczeniu nowotworów układu moczowego, Ordynator Oddziału Urologii w Mazowieckim Szpitalu Onkologicznym w Wieliszewie k/Legionowa.

Jak duży wpływ na męskie decyzje w tej dziedzinie mają kobiety ? – Uważam, że ten wpływ jest bardzo duży. Obserwujemy zresztą, że na konsultacje często przychodzą pary  – podkreśla specjalista urolog. Wielu mężczyzn decyduje się na badania i konsultacje pod wpływem sugestii ze strony partnerki. Niektórzy sami przyznają w gabinecie, że przyszli „bo żona nalegała”.

Rak prostaty – kto jest najbardziej narażony?

Prostata, nazywanej inaczej gruczołem krokowym lub sterczem, stanowi element męskiego układu rozrodczego i pełni funkcję w produkcji nasienia. W jej obrębie może dochodzić do różnych zmian chorobowych (np. przerost gruczołu krokowego), często o charakterze nowotworowym.

- Rak prostaty jest nowotworem złośliwym, powstającym na skutek niekontrolowanego mnożenia się zmutowanych komórek prostaty. W większości przypadków trudno jest ustalić przyczynę mutacji genetycznej u indywidualnego pacjenta. Istnieje jednak szereg czynników, które zwiększają ryzyko zachorowania na raka prostaty – wyjaśnia dr Tomasz Chwaliński.

Najwięcej zachorowań notuje się między 60 a 70. rokiem życia, choć choruje też wielu młodszych mężczyzn. – Im więcej przypadków zachorowania na raka prostaty było w naszej rodzinie, tym większe prawdopodobieństwo, że choroba może dotyczyć także nas. Dlatego tak ważne jest, by osoby szczególnie narażone były w stałym kontakcie z lekarzem i systematycznie się badały. – podkreśla dr Tomasz Chwaliński.

Ciekawe są również predyspozycje związane z rasą. Rasa czarna ma wysokie predyspozycje do nowotworów prostaty o wysokim stopniu złośliwości.

Czy nowotworom prostaty można zapobiegać?

Regularnym badaniom urologicznym powinni się poddawać wszyscy mężczyźni po zakończeniu 50. roku życia, a nawet, ze względu na rosnącą liczbę nowotworów, już po 40. roku życia.

Pomimo tego, że o chorobie nowotworowej decydują najczęściej czynniki genetyczne, dobrze jest zadbać o odpowiedni styl życia, który wpłynie na mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia choroby. Co przyczynia się do zmniejszenia ryzyka? – Redukcja masy ciała, zmniejszenie ilości białka w diecie, a także alkoholu, aktywność fizyczna. Uważa się, że pozytywne działanie mają likopeny, zawarte w pomidorach po obróbce cieplnej (czyli sosy, przeciery pomidorowe) i ogólnie dieta śródziemnomorska – wymienia dr Chwaliński.

Warto też wziąć po uwagę, że nowotwory prostaty rozwijają się w różnym tempie. – Mamy różne stopnie złośliwości. Przy niskiej złośliwości choroba rozwija się dość powoli. W przypadku zmian o wysokim stopniu złośliwości, rozwój nowotworu można porównać do pożaru suchego lasu. Chorzy wymagają więc intensywnego leczenia w szybkim tempie. – podkreśla specjalista.

Rak prostaty najczęściej rozwija się bezobjawowo, szczególnie w początkowej fazie choroby. Zdarza się jednak, że u niektórych mężczyzn niepokojącym sygnałem bywają zaburzenia erekcji. Są też inne symptomy mogące świadczyć o raku prostaty.

- O ile u części mężczyzn, u których z czasem diagnozuje się raka prostaty, mogą wystąpić problemy z oddawaniem moczu,  krew w moczu czy nasieniu, a w bardziej zaawansowanych przypadkach nawet całkowity bezmocz, ból w kroku czy wynikające z przerzutów do kości bóle kostne, to jednak w dużej mierze rak prostaty nie sygnalizuje swojej obecności. Nie mając symptomów jesteśmy nieświadomi rozwoju nowotworu aż do jego późnego stadium. Tymczasem szacowana długość dalszego życia przy wczesnym wykryciu raka prostaty i wdrożeniu odpowiedniego leczenia, wynosi ponad 15 lat. Dlatego panowie, nie bójcie się i idźcie się zbadać. Przy dzisiejszych osiągnięciach medycyny rak prostaty może być naprawdę skutecznie leczony – apeluje dr Tomasz Chwaliński.

Rak prostaty – jakie badania profilaktyczne należy wykonać?

Podstawą jest badanie PSA – marker przerostu prostaty oznaczany we krwi. PSA (ang. Prostate Specific Antygen) jest uwalnianym do krwi białkiem, wytwarzanym wyłącznie przez komórki prostaty.

Test PSA to proste i szybkie badanie, które umożliwia sprawdzenie poziomu antygenu swoistego prostaty z krwi badanego. Nieprawidłowe stężenie PSA we krwi wskazuje na możliwą obecność raka prostaty i stanowi wskazanie do biopsji prostaty. Europejskie Towarzystwo Urologiczne rekomenduje regularne oznaczanie PSA we krwi od 50. roku życia, a w przypadku, gdy w rodzinie występowały zachorowania na raka prostaty, wykonywanie badań PSA zaleca się już od 45 roku życia. Niestety nowotwór stercza dla wielu panów wciąż jest chorobą wstydliwą, przez co unikają wizyt u lekarzy i nie badają się regularnie – mówi dr Tomasz Chwaliński.

Z raportu „Narodowego Testu Zdrowia Polaków” wynika, że badaniu PSA poddało się zaledwie 37 proc. Polaków w wieku od 55. do 64. lat.

Kolejnym podstawowym badaniem diagnostycznym raka prostaty jest badanie per rectum. Jednak wielu mężczyzn ma poważne opory właśnie przed tym badaniem. – Badanie polega na wprowadzeniu palca w odbytnicę pacjenta. Na podstawie dotyku lekarz stwierdza, czy na powierzchni prostaty pojawiły się guzki lub, czy nie jest ona powiększona. Choć badanie jest szybkie i bezbolesne, wielu mężczyzn wciąż go unika, odbierając sobie tym samym szansę na wczesne wykrycie choroby i jej wyleczenie. A połączenie badania per rectum i badania PSA pozwala na dość czułe wyselekcjonowanie grupy chorych wymagających dalszej diagnostyki. – podkreśla dr Tomasz Chwaliński i dodaje: W ostatnich latach dopracowano metodę badania chorych za pomocą rezonansu magnetycznego, co w istotny sposób zwiększyło możliwości diagnostyczne wykrywania wczesnych przypadków raka gruczołu krokowego, a także pozwoliło selekcjonować grupy chorych wymagających agresywnego leczenia onkologicznego.

Niepokojące są jednak ostatnie miesiące, związane z sytuacją epidemiologiczną. Jak na wczesną diagnozę onkologiczną wpływa pojawienie się Covid-19? – Obserwujemy zmniejszenie odsetka chorych zgłaszających się we wczesnym stadium. Nasze obserwacje dotyczą ostatniego pół roku, od marca i kwietnia. W jaki sposób będzie się sytuacja rozwijać - trudno powiedzieć. Jednak wszyscy lekarze, zajmujący się leczeniem onkologicznym, wyrażają duże zaniepokojenie tym, że pacjenci się nie badają – podkreśla dr Chwaliński.

Mazowiecki Szpital Onkologiczny w Wieliszewie to miejsce, w którym od początku jego istnienia - ponad 10 lat - leczy się chorych na raka gruczołu krokowego. Dzięki stałemu rozwojowi szpital stał się unikalnym w skali kraju ośrodkiem, który oferuje pacjentom każdą z dostępnych w Polsce metod leczenia raka gruczołu krokowego. Szpital posiada też najnowocześniejszego robota operacyjnego - DaVinci System X umożliwiającego małoinwazyjne leczenie operacyjne, które powoli staje się światowym standardem.

  1. Zdrowie

Czy miałaś już swój Dzień na U?

15 października, w Dzień Zdrowia Piersi, startuje kolejna edycja kampanii Fundacji Rak'n'Roll zachęcająca Polki do regularnych badań. Partnerem akcji jest Avon Kontra Rak Piersi.  

Pandemia sprawia, że musimy anulować wiele naszych planów, wydarzeń i spotkań. Badania to jednak coś, czego nie warto przekładać na później. Właśnie dlatego w tym roku, już po raz kolejny, Fundacja Rak’n’Roll i Avon Kontra Rak Piersi ruszają z inicjatywą zachęcającą kobiety do profilaktycznych badań USG i zadbania o swoje zdrowie.

Wszyscy wciąż próbujemy odnaleźć się w odmienności 2020 roku i pandemii krzyżującej nasze plany. Odwołane koncerty, wyjazdy, spotkania ze znajomymi. Jest jednak wydarzenie, którego nie tylko nie musimy wykreślać z naszych kalendarzy, a wręcz warto zakreślić je sobie na czerwono – Dzień na U, czyli czas, w którym najważniejsze jest nasze zdrowie i samopoczucie. To dzień, w którym zrobimy USG, by potwierdzić zdrowie swoich piersi. Badanie USG jest całkowicie bezbolesne i trwa zaledwie kilkanaście minut. To nasze kobiece święto, z którego warto skorzystać – przekonuje Joanna Rokoszewska-Łojko z Fundacji Rak’n’Roll.

Do celebracji swojego Dnia na U w tym roku dołączyło wiele gwiazd: Aleksandra Hamkało, Joanna Jabłczyńska, Barbara Wrońska, Ania Markowska i Ida Nowakowska. Dziewczyny przekonują, że troska o siebie i profilaktyka to coś, co w swoich planach warto uwzględniać zawsze na pierwszym miejscu. Ty też dodaj do kalendarza Dzień na U – wybierz gabinet w Twojej okolicy i umów się na badanie!

Do regularnego dbania o zdrowie zachęca także Avon, który dochód ze sprzedaży swoich produktów oznaczonych Różową Wstążką po raz kolejny przeznacza na dofinansowywanie badań USG. W tym roku wsparcie firmy przełożyło się na dofinansowanie 3300 badań USG piersi w 90 placówkach na terenie całego kraju. Zapisy startują 15 października, a same badania rozpoczną się już 22 października. Rejestracja jest niezwykle prosta – wystarczy wejść na stronę dziennau.pl, znaleźć Gabinet z Różową Wstążką w swojej okolicy i zapisać się online lub telefonicznie. Pełna lista gabinetów, które dołączyły do akcji znajduje się na stronie www.dziennau.pl.

Jako kobiety na co dzień jesteśmy pod presją czasu, która każe nam wybierać, co jest dla nas naprawdę ważne, na co powinniśmy poświęcić swój czas. W Avon nie mamy wątpliwości, że bez względu na wszystko, naszym priorytetem powinno być zdrowie i bezpieczeństwo. To właśnie dlatego już od wielu lat, nieustannie angażujemy się w działania, pomagające kobietom jak najlepiej zadbać o siebie. Przez wszystkie lata funkcjonowania kampanii Avon Kontra Rak Piersi dofinansowaliśmy już 50 tys. badań USG i również w tym roku ochoczo włączamy się w akcję ułatwienia dziewczynom dostępu do profilaktyki, po raz kolejny zapraszając do Gabinetów z Różową Wstążką, które czekają na Polki w całym kraju. Gorąco zachęcamy, by Dzień na U stał się corocznym rytuałem każdej kobiety i na stałe zagościł w naszych kalendarzach – dodaje Agnieszka Isa, Dyrektor Generalna Avon Cosmetics Polska.

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)