1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Kiedy stres daje o sobie znać bólem brzucha?

Kiedy stres daje o sobie znać bólem brzucha?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Ból brzucha to nieswoisty objaw, który może towarzyszyć szerokiej gamie chorób i dolegliwości. Zwykle gdy się pojawia, ma charakter fizjologiczny i wynika z podrażnienia receptorów zlokalizowanych w obrębie tkanek jamy brzusznej.

Rodzaje bólu brzucha

Ze względu na charakter bólu dokonano podziału bólów brzucha na:
  • ból receptorowy (somatyczny i trzewny),
  • ból rzutowany,
  • ból patologiczny (neuropatyczny, zapalny, czynnościowy).
Ból receptorowy jest fizjologiczny i ma za zadanie ostrzegać przed ewentualnymi nieprawidłowościami. Należy do niego ból somatyczny – silny, ostry, dobrze zlokalizowany, który wynika z pobudzenia zakończeń nerwowych w tkankach miękkich, a także ból trzewny – tępy, stały i rozlany. Ból rzutowany odczuwany jest powierzchownie i występuje w znacznej odległości od zajętego narządu. Z kolei wśród bólów patologicznych najmniej niepokojący jest ból czynnościowy, który nie ma organicznego podłoża dolegliwości.

Dlaczego stres wywołuje ból brzucha?

Przyspieszony tryb życia, któremu towarzyszy ciągły stres, bez wątpienia sprzyja dolegliwościom na tle żołądkowo-jelitowym. Przede wszystkim napięcie niekorzystnie oddziałuje na jelita, które są bogato unerwione i z dużą wrażliwością odbierają sygnały ze strony ośrodkowego układu nerwowego, czego manifestacją mogą być liczne zaburzenia czynnościowe w postaci: biegunek, bolesnych wzdęć i gazów. Poza tym na bóle brzucha mają wpływ: pospieszne jedzenie, picie i mówienie, które sprzyjają połykaniu nadmiaru powietrza, co przyczynia się do zatrzymywania gazów w jelitach i powstawaniu bolesnego dyskomfortu. Oprócz tego duży wpływ mają stany lękowe i depresyjne, które bardzo często występują w przebiegu zespołu jelita drażliwego, objawiając się właśnie bolesnymi i kurczowymi bólami brzucha oraz wzdęciami.

Diagnostyka bólu brzucha

Bardzo ważne znaczenie w ustalaniu przyczyny bólu brzucha odgrywają okoliczności towarzyszące dolegliwościom. Wśród nich znajdują się: rodzaj spożytego posiłku, czas od ostatniego posiłku, charakterystyka bólu, czas trwania i natężenie bólu oraz jego lokalizacja. Oprócz tego pomocne może być wykonanie badań obrazowych takich jak: USG jamy brzusznej, RTG przeglądowe jamy brzusznej oraz badania endoskopowe. Dodatkowo może być konieczne wykonanie podstawowych badań takich jak: morfologia krwi, badania biochemiczne krwi, a nawet badanie ogólne moczu i EKG.

Jak sobie radzić z bólem brzucha?

Leczenie bólu brzucha zazwyczaj opiera się na łagodnym postępowaniu przy użyciu leków przeciwbólowych i rozkurczowych. W przypadku bolesnych wzdęć można sięgnąć po preparat zawierający symetykon, jak np. lek Espumisan. Zawarta w nim substancja aktywna zmniejsza napięcie powierzchniowe gazów w jelitach, ułatwiając ich wchłanianie przez ścianę lub usuwanie w wyniku ruchów perystaltycznych jelit. Co ważne, Espumisan nie wchodzi w interakcje z innymi lekami, nie zawiera cukru, jest wydalany z organizmu w postaci niezmienionej i może być stosowany nawet przez kobiety w ciąży i karmiące matki.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Naturalne sposoby na dobre trawienie

Od prawidłowego przebiegu procesów trawiennych zależy stan całego organizmu, a więc funkcjonowanie organów wewnętrznych, odporność, a nawet długość naszego życia. (Fot. iStock)
Od prawidłowego przebiegu procesów trawiennych zależy stan całego organizmu, a więc funkcjonowanie organów wewnętrznych, odporność, a nawet długość naszego życia. (Fot. iStock)
Coraz lepiej orientujemy się, jak duży wpływ na nasze życie ma właściwa dieta. Rzadziej jednak zdajemy sobie sprawę,że jeszcze większe znaczenie ma prawidłowy przebieg procesów trawiennych. Bez niego nie ma mowy o dobrym zdrowiu.

Coraz lepiej orientujemy się, jak duży wpływ na nasze życie ma właściwa dieta. Rzadziej jednak zdajemy sobie sprawę, że jeszcze większe znaczenie ma prawidłowy przebieg procesów trawiennych. Bez niego nie ma mowy o dobrym zdrowiu.

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Problemy zaczynają się, gdy zawodzą naturalne mechanizmy regulujące wydzielanie soku żołądkowego, żółci i enzymów wytwarzanych przez trzustkę. Jeśli mamy do czynienia z ich nadmierną ilością (częsty efekt przewlekłego stresu i nieregularnego odżywiania), może dojść do stanu zapalnego żołądka, dwunastnicy i powstania wrzodów. Towarzyszy im zwykle zgaga, nadkwasota, bóle w okolicy żołądka.

Z kolei niedobór soków trawiennych wywołuje po posiłku wrażenie osłabienia, senności, ciężaru na żołądku i wzdęcia. Pamiętajmy, że nieprawidłowe trawienie może także wywołać egzemę, obrzęk brzucha i twarzy, chroniczne zmęczenie, skłonność do depresji, a także sprzyjać rozwojowi miażdżycy, cukrzycy i chorób jelita grubego. Pomocne w przywracaniu właściwego trawienia będą leki homeopatyczne. Jeśli kłopoty pojawią się po zbyt obfitym lub ciężkostrawnym jedzeniu, można doraźnie przyjąć Acidum phosphoricum. Osoby, które cierpią z powodu nadkwasoty, powinny sięgnąć po Argentum nitricum, które wspomoże także odchudzanie, zmniejszając apetyt. Chelidonium polecam, jeśli powodem problemów jest wątroba (mogą nas w tym utwierdzić pobolewania w prawym podżebrzu i gorzki smak w ustach). Z kolei Nux vomica pomaga w występujących na przemian stanach braku apetytu i napadach wilczego głodu, przewlekłych dolegliwościach żołądka i dwunastnicy oraz zaparciach. Dwa ostatnie leki, a także homeopatyczne krople żołądkowe doskonale usuwają oznaki niestrawności odczuwane po przejedzeniu.

Zioła zwieńczone różą

Łyżkę stołową mieszanki (po 50 g) ziela dziurawca, kwiatu rumianku, liścia babki lancetowatej i owocu róży zalewamy szklanką wrzątku i parzymy 20 minut. Zioła najlepiej wypijać zaraz po jedzeniu i pamiętać o ich regularnym stosowaniu.

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Od prawidłowego przebiegu procesów trawiennych zależy stan całego organizmu, a więc funkcjonowanie organów wewnętrznych, odporność, a nawet długość naszego życia. Ważna jest zwłaszcza kondycja jelit. Bywają nazywane naszym drugim mózgiem – są wyposażone w trzy razy większą liczbę neuronów niż rdzeń kręgowy. Wszelkie toksyny, jakie zalegają w jelitach, natychmiast przenikają także do tkanek nerwowych. Trzeba więc bardzo dbać o to, co się jada, i pilnować, by nie dochodziło do obstrukcji. Wybierajmy pożywienie nieprzetworzone i lekkostrawne. Polecam posiłki warzywne oraz owoce. Jedzmy powoli i każdy kęs wielokrotnie przeżuwajmy, co pozwoli działać enzymom zawartym w ślinie i da impuls do wytworzenia przez żołądek odpowiedniej ilości soków. Procesy trawienne oraz przemianę materii można wzmocnić, pijąc 2–3 razy dziennie niedosładzane kompoty (składniki na osobę).

Kompot selerowy − łodygę selera naciowego tniemy na centymetrowe kawałki, dodajemy garść roztartych rodzynek (wcześniej moczymy je w 2 szklankach ciepłej przegotowanej wody) i gotujemy do miękkości. Kompot z granatu − umyty owoc drobno kroimy i gotujemy wraz ze skórką i pestkami z dodatkiem 5 pokrojonych suszonych moreli. Kompot z gruszek − gotujemy owoc przygotowany jak wyżej z 5−6 suszonymi śliwkami.

Wpuść więcej powietrza

Niezwykle pomocne we wzmocnieniu trawienia są ćwiczenia oddechowe wykonywane przed posiłkiem  i po nim. Polegają na powolnym, rytmicznym oddychaniu przez usta. Powinny trwać ok. półtorej minuty. Dotlenimy w ten sposób błonę śluzową przewodu pokarmowego i lekko ją podrażnimy, co wpłynie stymulująco na procesy trawienne i metabolizm.

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej

Ajurweda nie mówi „jesteś tym, co jesz”, lecz „jesteś taki, jak trawisz”. Według niej nawet najlepsze i najświeższe pożywienie nie zapewni zdrowia, jeżeli nie zostanie prawidłowo strawione. Może stać się wręcz szkodliwe, jeśli jego nieprzetworzone resztki będą zalegać w jelitach. Dlatego tak ważne jest dbanie o ogień trawienny (agni), którego siedzibą jest żołądek. Wyróżnia się cztery stany agni: visamagni − niestabilny stan agni wynikający z wpływu vata: raz żołądek trawi dobrze, raz nie. Rozpoznamy go po wzdęciach, obstrukcjach, biegunkach, kolkach i burczeniu w jelitach; tikshagni − agni działa zbyt mocno, co przypisuje się nadmiarowi doszy pitta. Wtedy trawimy bardzo szybko i stale jesteśmy głodni. Dodatkowe symptomy to suchość w ustach, pieczenie w żołądku i nadmierne pragnienie; mandagni − agni działa na minimalnym poziomie, co jest charakterystyczne dla osób z nadmiarem doszy kapha. Trawienie nawet niewielkich ilości pożywienia odbywa się bardzo powoli. Pojawiają się też takie dolegliwości, jak nudności, wymioty, ciężkość w żołądku, ociężałość, kaszel, obłożony język i nadmierne wydzielanie śliny; samagni − agni jest normalne i stabilne, co jest efektem zrównoważenia dosz. Z łatwością trawimy pokarmy (o ile nasza dieta jest właściwa, a nasz organizm prawidłowo odżywiany).

Osiągnięcie samagni wymaga zmiany przyzwyczajeń żywieniowych. Menu powinno być oparte głównie na świeżych warzywach z ryżem basmati i dodatkiem ghee. Konieczne jest używanie przypraw: kminu indyjskiego, imbiru, czarnego pieprzu, kozieradki, kurkumy. Pokarmy powinny być ciepłe, jedzone bez pośpiechu tuż po ugotowaniu. Najlepsza pora na obiad to południe (siła agni jest największa). Przy każdym posiłku trzymajmy się zasady: 1/3 pokarmu stałego, 1/3 płynu, 1/3 powietrza (jemy tyle, by zostało miejsce w żołądku). Kolację należy spożywać co najmniej 2 godziny przed snem. Osobom mającym duże kłopoty z trawieniem polecam codzienne zażywanie środka o nazwie Triphala.

Na ogień trawiący

Herbatka z imbiru (świeżego lub suszonego) − pijemy ją rano, najlepiej na czczo – pobudza trawienie. Przegotowana ciepła woda − wypijamy po kilka łyków 3−4 szklanki w ciągu dnia – znakomicie oczyszcza i tonizuje. Mieszanka świeżego startego imbiru, soli morskiej i soku z cytryny zażyta bez popicia lub popita minimalną ilością wody natychmiast likwiduje dolegliwości po zjedzeniu ciężkostrawnej potrawy.

  1. Zdrowie

Jedzenie dla szczęścia

Komponujmy naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. (Fot. iStock)
Komponujmy naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. (Fot. iStock)
Czy to jest możliwe? Owszem! I już niemal słyszę ślinianki pracujące na myśl o chipsach, lodach i tortach bezowych. Tyle że ja wcale nie takie jedzenie mam na myśli…

Wszystko, co jemy, buduje nasze ciała i wchodzi w skład neuroprzekaźników, neurotransmiterów i różnych substancji, które odpowiadają za nasze zachowanie i samopoczucie. A te substancje, mają – na przykład – dać sygnał naszym nogom, żeby wskoczyły na drzewo, kiedy spotkamy dzika. Jeżeli nie dostarczymy jedzeniem komponentów do ich prawidłowej budowy, to może zastygniemy ze zdziwioną miną i wątpliwością, co zrobić. Albo… będziemy żyć w ciągłym strachu, z oczami dookoła głowy i na każdy szelest zareagujemy ucieczką. Ani jedno z tych rozwiązań nie jest dobre.

Skomponujmy zatem naszą dietę w taki sposób, żeby zadbać o wszystkie składniki potrzebne do optymalnego działania ciała. Tylko urozmaicone jedzenie to nam zapewni. Każdy owoc, każde ziarenko, każdy gatunek warzyw ma inne składniki. Wybierając różnorodną dietę, dostarczymy sobie najlepsze odżywienie z możliwych. I to jest jedno z zadań. Dla wsparcia układu nerwowego i mózgu. Jak to zrobić?

Zapisuj na karteczce każdy produkt, który jesz. Gdy sięgasz po niego w danym tygodniu, postaw przy nim kreskę, potem kolejną i następną. Jak więzień odliczający dni odsiadki.
I może się okazać, że ciągle jesz to samo. Wtedy warto pomyśleć o urozmaiceniu w obrębie tej samej grupy produktów, na przykład zamiast ciągle jeść płatki owsiane na śniadanie, kup jaglane albo orkiszowe – eksperymentuj.

W ten sposób, porównując to z kalendarzem sezonowości, zobaczysz też, czego brakuje w twojej diecie. Może jarmużu, kiełków, kiszonek, buraczków lub boczniaków? Dopisuj jak najwięcej produktów do swojej listy. Jeżeli chodzi o stały punkt programu, to pamiętaj o kwasach omega-3 i witaminie D3 – mają ogromne znaczenie dla naszego dobrego samopoczucia, więc akurat one niech z listy nie znikają.

Mówi się o tym, że mamy również drugi mózg. W brzuchu. Są nim jelita oraz bakterie, które w nich żyją. One też lubią różnorodność w diecie. Ale najpierw o tym, dlaczego piszę w ogóle o drugim mózgu.

Jelita oplata między innymi nerw błędny, który działa głównie w jednym kierunku – do mózgu. Przekazuje on sygnały z jelit wpływające na nasze samopoczucie. Ścisła wymiana informacji odbywa się także przez krew, która opłukuje jelita i odbiera substancje chemiczne, które następnie trafiają choćby do mózgu. Te sygnały to, ściślej rzecz ujmując, substancje chemiczne: hormony, chemokiny, cytokiny oraz produkty metabolizmu komórek bakteryjnych. Na to, jakie bakterie są w naszym przewodzie pokarmowym, mamy ogromny wpływ. To one później będą produkowały te miłe lub niemiłe odczucia. I nie (przepraszam) o wzdęciach i gazach teraz piszę, lecz o poczuciu spokoju i szczęścia albo nieznośnej ciężkości bytu.

Dobre bakterie bierzemy nie tylko z apteki. Przede wszystkim z otoczenia i z tego, co zjadamy. Z niedomytej marchewki wyrwanej z ziemi, ze zsiadłego mleka, kiszonek, pieczywa na zakwasie. Wdychamy je podczas spaceru w lesie. Potem powinniśmy o nie zadbać, karmiąc je warzywami, roślinami strączkowymi, razowym pieczywem, kaszami, ciemnym ryżem czy pełnoziarnistym makaronem. Warto podlać je dużą ilością wody i wzmocnić ruchem! Pamiętaj także, że służą im spokój i regularny sen. Należy o nie dbać, bo według badań zmiana mikrobioty w jelitach ma efekty zbliżone do farmakoterapii. Sprawmy sobie sami takie leki. Smaczne i niedrogie.

  1. Zdrowie

Celiakia - życie bez glutenu

W ostatnich latach poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. W większości sklepów możemy już kupić np. pieczywo bezglutenowe. (Fot. iStock)
W ostatnich latach poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. W większości sklepów możemy już kupić np. pieczywo bezglutenowe. (Fot. iStock)
Gluten jest białkiem (a raczej mieszaniną białek) zawartym w ziarnach zbóż - pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Jest też powszechnym składnikiem ludzkiej diety. Występuje w mące, pieczywie, ciastach, ciastkach, makaronach, pizzy i wielu innych produktach spożywczych. Skoro jest tak wszechobecny, czy można bez niego żyć?

Ścisła dieta bezglutenowa jest obecnie jedynym lekarstwem dla chorych na celiakię lub alergię na gluten. Stosując ją mogą uniknąć groźnych dla zdrowia i życia powikłań. Niestety, ludzie ci nie zawsze mogą liczyć na zrozumienie ze strony innych, nawet krewnych czy przyjaciół. Gdy mówią, że nie mogą czegoś jeść natychmiast pada podejrzenie, że się odchudzają. Sytuacje, w których ktoś przygotowuje posiłki na przyjęcie pod kątem bezglutenowca należą do rzadkości.

- Ludzie bardziej akceptują, że ktoś ma cukrzycę lub że jest wegetarianinem niż fakt, że nie może jeść różnych rzeczy z powodu celiakii. Często to bagatelizują. Pytają: Jak taka mała ilość czegoś z glutenem może ci zaszkodzić? Ale ona właśnie zaszkodzi, bo gluten jest przez te osoby absolutnie nietolerowany - mówi Małgorzata Źródlak, prezes Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. U jej syna Michała celiakię zdiagnozowano, gdy miał sześć lat.

Gluten jest białkiem (a raczej mieszaniną białek) zawartym w ziarnach zbóż - pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa. Jest powszechnym składnikiem ludzkiej diety. Występuje w mące, pieczywie, ciastach, ciastkach, makaronach, pizzy. Ale nie tylko. W przemyśle spożywczym dodaje się go do wszystkiego - w postaci zagęszczaczy na bazie skrobi pszennej. Jest obecny z wędlinach, parówkach, jogurtach, śmietanie, serkach, cukierkach, batonikach, zawiera go nawet piwo.

- Mój syn z własnej woli nie zje niczego z glutenem, bo doskonale pamięta jak cierpiał przed diagnozą, jak bolał go brzuch - mówi pani Małgorzata. Jednak, bardzo gwałtowne objawy po spożyciu glutenu, np. wysypka, biegunka, wymioty, a nawet wstrząs anafilaktyczny, występują raczej u osób z alergią na gluten. Chorzy na celiakię mogą czasem reagować bólem głowy czy gorszym samopoczuciem, ale z reguły jednorazowe spożycie glutenu nie daje u nich objawów. Są one odłożone w czasie. Gluten stopniowo przyczynia się do uszkodzenia kosmków jelitowych, co w konsekwencji może prowadzić do zaburzeń we wchłanianiu pokarmów.

Wtedy mogą się pojawić - i tak jest najczęściej u dzieci - bóle i wzdęcia brzucha, biegunki, rozdrażnienie. Z powodu niedożywienia, dochodzi też do zahamowania wzrostu, chudnięcia i niedowagi. Najczęściej jednak symptomy nie są specyficzne dla układu pokarmowego, a chorzy wędrują od lekarza do lekarza w poszukiwaniu wyjaśnienia dla niedającej się leczyć anemii, nawracających aft i stanów zapalnych jamy ustnej, uporczywych bólów głowy, depresji, problemów skórnych, niedorozwoju szkliwa zębowego, wczesnej osteoporozy, problemów z płodnością. Wśród pacjentów z celiakią nierzadko występuje nadwaga.

Wykrywalność tego schorzenia jest w Polsce ciągle zbyt niska. Szacuje się, że cierpi na nią 1 proc. populacji, czyli około 440 tys. Polaków, ale choroba jest zdiagnozowana u 5-7 proc. Często wykrywa się ją dopiero wtedy, gdy u pacjenta dojdzie do dużego wyniszczenia organizmu.

Choroba ta może się ujawnić w każdym wieku – u małego dziecka, gdy tylko wprowadzi mu się do diety produkty z glutenem, ale też w okresie dorastania, podczas ciąży czy silnych stresów. Predyspozycje do niej są uwarunkowane genetycznie. Celiakii towarzyszy nadmierna reakcja układu odporności na gluten, która doprowadza do uszkodzenia kosmków w jelicie cienkim. Do zdiagnozowania choroby niezbędne jest wykonanie biopsji jelita cienkiego i stwierdzenie obecności specyficznych przeciwciał we krwi.

 
- Ścisła dieta bezglutenowa jest obecnie jedynym lekiem dla pacjentów z celiakią. Nieprzestrzeganie jej powoduje pojawienie się objawów choroby i naraża pacjenta na poważne powikłania, jak osteoporoza, choroby nowotworowe układu pokarmowego, zaburzenia funkcjonowania śledziony, które zwiększają ryzyko poważnych infekcji - wyjaśnia dr Piotr Dziechciarz, gastroenterolog dziecięcy ze Szpitala Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie.

Według Małgorzaty Źródlak, w ostatnich latach, między innymi dzięki działaniom Stowarzyszenia, poprawił się znacznie dostęp do produktów bezglutenowych, których znakiem rozpoznawczym jest przekreślony kłos. Kiedyś można było dostać mąkę, makaron czy chleb bez glutenu, ale brakowało bezglutenowych wędlin, nabiału. Teraz produkty te są do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością, a nawet w supermarketach. Na prośbę Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej, Episkopat Polski udzielił nawet zezwolenia na stosowanie niskoglutenowych hostii.

- Niektórzy ludzie cierpiący od wielu lat na celiakię mają przyjaciół czy znajomych, którzy wiedząc o tym kompletnie się nie przejmują ich dietą. Albo traktują ją jak fanaberię, utożsamiają z dietą odchudzającą - mówi pani Małgorzata.

Na forum Stowarzyszenia można znaleźć m.in. takie wpisy: Tolerancja jest towarem deficytowym, a ja nie mam ochoty tatuować sobie na czole "jestem na diecie bo jestem chora". Przykłady? W Święta komentarz teścia: zacznij dziewczyno wreszcie jeść normalnie, bo się wykończysz. Imieniny w pracy (nie-moje): o! a dla pani to nic nie ma, bo pani to ciągle na diecie.... (tu złośliwy uśmieszek). Imprezka w pracy: no, niech się pani częstuje, od jednego kawałeczka pani nie utyje!

- Nas zawsze bardzo cieszy, gdy osoba zapraszająca kogoś z nietolerancją glutenu na wizytę domową pyta, co można mu podać. Chcemy, by nas traktowano zwyczajnie, po ludzku. Gdy ktoś zapyta, zawsze chętnie podpowiemy, co czym zastąpić w prosty sposób, żeby nie zrobić kłopotu. Czasem sami przynosimy coś bezglutenowego– przyznaje Małgorzata Źródlak.

Bardzo wiele rzeczy naturalnie nie zawiera glutenu, jak nieprzetworzone mięso, warzywa, owoce, ryż, kasze, ziemniaki, kukurydza, soja, proso, gryka, fasola, groch, orzeszki. Dlatego, jeśli tylko chce się coś przygotować dla bezglutenowca, można to zrobić bez trudu. Sosy na przykład można zagęszczać mąką ziemniaczaną albo kukurydzianą. Poza piwem, które zawiera słód jęczmienny, osoby z nietolerancją glutenu mogą pić alkohole, takie jak wino czy czysta wódka. Może się zdarzyć, że likier będzie zawierał dodatek glutenu.

Listę produktów zabronionych i dozwolonych na diecie bezglutenowej można znaleźć na stronie  Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej. Są tam również wskazówki, gdzie produkty bez glutenu można nabyć. Stowarzyszenie prowadzi  również Punkt Informacyjno-Konsultacyjny dla wszystkich potrzebujących informacji lub pomocy.

  1. Zdrowie

5 korzyści z picia kefiru

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kefir – to znany od wieków produkt mleczarski. Ze względu na smak, który kojarzy się z dzieciństwem, pewnie pijesz go od czasu do czasu lub używasz do potraw. Ale czy znasz wszystkie jego dobroczynne właściwości? Jeśli nie masz pewności, czy kefir jest zdrowy, koniecznie przeczytaj ten artykuł.

Z tekstu dowiesz się:

  • jak kefir może wpływać na odporność organizmu,
  • dlaczego warto stosować kefir na dolegliwości trawienne,
  • jakie składniki kefiru pomagają wzmacniać kości,
  • dlaczego warto wprowadzić kefir do diety na obniżenie złego cholesterolu,
  • jak za pomocą diety kefirowej zrzucić zbędne kilogramy.
Kefir to sfermentowane mleko z dodatkiem tzw. ziaren kefirowych. Jest zaliczany do naturalnych probiotyków i posiada liczne właściwości prozdrowotne. Co ciekawe, mimo że to produkt z rodziny nabiału, możesz zdecydować się na wersję bez laktozy, która działa na organizm równie dobrze, co klasyczna. Mowa o kefirze Robico bez laktozy, który zawiera Lactobacillus rhamnosus – szczep bakterii probiotycznych, które mają korzystny wpływ na Twoje zdrowie i samopoczucie. Przeczytaj dalej i dowiedz się, co konkretnie zyskujesz!

1. Kefir – właściwości związane ze wzmacnianiem odporności

Jeśli miewasz kłopoty z częstymi infekcjami, rozwiązaniem jest regularne, nawet codzienne picie kefiru, który może wspomagać odporność organizmu. W jego składzie znajdują się dobroczynne bakterie, które pracują nad tym, aby utrzymać Twoje zdrowie w dobrej kondycji. Kefir przyda się szczególnie w okresach zwiększonego narażenia na choroby wirusowe, a także może wzmocnić odporność organizmu na działanie szkodliwych bakterii, takich jak E. coli, salmonella i wiele innych.

2. Oczyszczanie jelit kefirem i łagodzenie dolegliwości trawiennych

Wartości odżywcze kefiru są doceniane na całym świecie. Jest on cennym źródłem białka, witaminy B1, B12, K, a także kwasu foliowego, wapnia, magnezu, biotyny i niezbędnych aminokwasów.

Ponadto, kefir działa oczyszczająco i łagodzi dolegliwości trawienne – ze względu na dużą zawartość różnorodnych szczepów pożytecznych bakterii mlekowych o najbardziej pożądanych cechach prozdrowotnych.

Drobnoustroje zawarte w kefirze działają na układ pokarmowy następująco:

  • hamują rozwój chorobotwórczych bakterii, które wywołują np. biegunkę,
  • poprawiają trawienie i wchłanianie składników odżywczych,
  • regulują pracę jelit,
  • zapobiegają wzdęciom.
Po kefir sięgnij więc przy biegunce czy wymiotach, ale także po zjedzeniu ciężkiego i tłustego posiłku. Pamiętaj, że z tych właściwości mogą korzystać także osoby z nietolerancją laktozy. Kefir Robico bez laktozy zawiera dodatkowo dobroczynny szczep bakterii probiotycznych Lactobacillus rhamnosus. Jest to najlepiej przebadany pod kątem prozdrowotnym szczep bakterii, o potwierdzonym badaniami działaniu wspomagającym m. in. procesy metaboliczne.

3. Picie kefiru jako przeciwdziałanie osteoporozie

Jednym ze skutecznych sposobów profilaktyki osteoporozy jest zapewnianie organizmowi odpowiedniej ilości wapnia. A to właśnie kefir jest naturalnym źródłem tego pierwiastka, wzbogaconym dodatkowo o witaminę K, która bierze udział w jego przyswajaniu. Dzięki regularnemu piciu kefiru dostarczasz organizmowi niezbędnych ilości wapnia, co znacznie zmniejsza ryzyko kłopotów z osteoporozą.

4. Kefir – właściwości związane z obniżaniem poziomu cholesterolu

Z pewnością często słyszysz o tym, jak zły cholesterol wpływa na Twoje zdrowie. Zbyt wysoki poziom we krwi zwiększa ryzyko licznych dolegliwości, a nawet udaru mózgu czy zawału serca. Istnieje wiele suplementów diety, które pomagają obniżyć zły cholesterol, ale leczenie obowiązkowo powinno obejmować też zmianę nawyków żywieniowych i wykształcenie umiejętności wybierania właściwych produktów spożywczych. Do swojego codziennego jadłospisu wprowadź na stałe m. in. kefir. Jego korzystny wpływ na funkcjonowanie przewodu pokarmowego przekłada się na prawidłowy metabolizm organizmu i ograniczenie wchłaniania się cholesterolu z pożywienia.

5. Kefir – odchudzanie znacznie ułatwione

Na koniec zostawiliśmy dla Ciebie jedną z najciekawszych właściwości kefiru. Nie każdy o tym wie, ale ten naturalny produkt pomaga organizmowi nie tylko w oczyszczeniu z toksyn, ale także w zrzuceniu zbędnych kilogramów. Dzieje się tak za sprawą skutecznego wspierania przemiany materii i działania przewodu pokarmowego.

Powstała nawet specjalna dieta, nazywana kefirową. Opiera się ona na dodawaniu kefiru do każdego posiłku, a nawet – w bardziej radykalnej wersji – zastępowaniu nim posiłków przez 5 dni. Pamiętaj jednak, że druga z tych opcji powinna być skonsultowania się z lekarzem. Jeśli chcesz odchudzać się na własną rękę, po prostu regularnie dodawaj kefir do swoich zróżnicowanych posiłków – z pewnością wkrótce zauważysz pierwsze efekty!

Zadbaj o swoją odporność, zdrowie układu pokarmowego i kostnego, a także wspomóż odchudzanie! Będzie Cię w tym wspierał całkowicie naturalny produkt, kefir Robico – także w wersji odpowiedniej dla osób z nietolerancją laktozy.

  1. Zdrowie

Nie jedzmy „podróbek”

Przetworzone jedzenie to coś z czego zdecydowanie powinniśmy zrezygnować chcąc zachować zdrowie. (fot. iStock)
Przetworzone jedzenie to coś z czego zdecydowanie powinniśmy zrezygnować chcąc zachować zdrowie. (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Lubicie rozpoczynać dzień od pachnących i  jeszcze ciepłych bułek na śniadanie? A może wolicie zjeść jogurt light, bo przecież jesteście na diecie? Półki w sklepach uginają się dzisiaj od produktów, które są na zewnątrz piękne, a w środku ukrywają tykającą bombę.

Jak przystało na osobę, która o siebie dba, w waszym koszyku nie brakuje zapewne mięsa fat-free, dzięki któremu z pewnością nie grożą wam choroby serca czy otyłość, jak wynika z wszechobecnych reklam. Wasz koszyk jest też pełen pięknie wyglądających warzyw i owoców. Niestety, chociaż wydają wam się zdrowe, pachną apetycznie i  kuszą swoim wyglądem, wiele z  tych produktów to podróbki. One udają warzywa i owoce, mięso, ser, masło czy chleb, bo w  procesie produkcji pozbawiano je wszelkich wartości odżywczych, aby zapewnić im długą żywotność na półce sklepowej. Następnie nafaszerowano je chemią, aby wyglądem, zapachem, smakiem przypominały wam to, co niektórzy pamiętają jeszcze z  dzieciństwa. W czasch PRL-u produkty czekoladopodobne musiały zastępować niedostępną w  Polsce czekoladę. Takich produktów było wiele.

Choć sądzimy, że czasy się zmieniły na lepsze, to właśnie teraz nastała prawdziwa era podróbek – produków chlebopodobnych, jogurtopodobnych, wędlinopodobnych, sokopodobnych, jabłko- podobnych i innych kuriozalnych pomysłów, jak sojowe kotlety schabowe, zupka w proszku o smaku kurczakowym itp. Żywimy się podróbkami, a  przecież jesteśmy tym, co jemy, więc może też jesteśmy podróbkami?

Błyszczące produkty

W  przeciętnym supermarkecie bardzo trudno zdobyć coś, co faktycznie nadaje się do jedzenia. Jedni producenci chwalą się, że ich wyrób nie zawiera cholesterolu, inni, że pozbawiony jest cukru, jeszcze inni zachwalają szybkość i  wygodę przygotowania, a  stoisko z owocami i warzywami błyszczy jak choinka. To powinien być dla was pierwszy sygnał ostrzegawczy – sprawdzajcie dokładnie, co kupujecie, gdyż próbując zaoszczędzić czas, skracacie sobie życie. Powiecie, że się czepiam – przecież w każdym markecie jest stoisko z warzywami i owocami. Jednak czy na pewno? Nikt nie chce kupować już niesymetrycznych marchewek, niekształtnych pomidorów czy krzywych ogórków. Takie brzydactwa można spotkać często u prawdziwych rolników na bazarkach. Jednak ja kupuję właśnie od nich, jeśli nie są przesiąknięte pestycydami (od których aż roi się pięknie zapakowanych produktach z  hipermarketów). Musimy zdawać sobie sprawę, że niektóre pestycydy mogą ingerować w pracę układu nerwowego, a  inne zakłócają czynności układu endokrynologicznego, powodując zaburzenia wielu funkcji naszego organizmu. Nie istnieje skuteczny sposób, aby pozbyć się wszystkich pestycydów. Samo umycie pod bieżącą wodą nie wystarczy, jednak można przygotować sobie sprej do mycia owoców i  warzyw, który trochę pomoże: szklanka wody, łyżka soku z cytryny (może być kwasek) i 2 łyżki sody oczyszczonej. Wszystkie składniki połączyć, wlać do butelki z  pompką i  gotowe!

Warzywa i owoce lepiej jest kupować od sprawdzonych rolników, zamiast w supermarketach. (fot. 123rf.com) Warzywa i owoce lepiej jest kupować od sprawdzonych rolników, zamiast w supermarketach. (fot. 123rf.com)

Produkty light

W  erze notorycznego odchudzania ciężko się oprzeć jogurtom light. Bardzo łatwo wpadamy w  sidła producentów tych pseudozdrowych pokarmów. Zazwyczaj mają zmniejszoną zawartość tłuszczu czy cukru. Niestety, eliminacja jednego ze składników technologicznie wymaga zwiększenia udziału innego, np. w niektórych jogurtach  light zredukowany o  30 proc. cukier zastąpiony jest syntetycznymi słodzikami i  większoną ilością tłuszczu, przez co nie można uznać produktu ani za zdrowszy, ani za mniej kaloryczny. Z  kolei zmniejszenie zawartości tłuszczu, który jest nośnikiem smaku i  nadaje wyrobom odpowiednią konsystencję, wiąże się z  potrzebą wprowadzenia na jego miejsce stabilizatorów, wypełniaczy, sztucznych słodzików lub cukru czy soli. Ponadto produkty  light dają mniejsze poczucie sytości, przez co zjadamy ich o  wiele więcej, przyjmując często większą ilość kalorii i  związków chemicznych. To samo dotyczy bardzo modnych produktów fat-free. Deklarowana przez producenta niska zawartość tłuszczu nie musi oznaczać, że produkt jest zdrowy, gdyż o wartości odżywczej decyduje także wiele innych czynników. Przetworzony produkt może mieć mało kalorii i  tłuszczu, a  jednocześnie być wypełniony związkami chemicznymi, przez co staje się zdecydowanie niezdrowy.

Dzisiaj, oceniając wartość produktów spożywczych, mówi się raczej o  „gęstości odżywczej”. Żywność, którą spożywamy, powinna być bogata w witaminy, minerały, przeciwutleniacze, błonnik pokarmowy, tłuszcze naturalnego pochodzenia, a  także inne potrzebne nam do życia związki występujące w naturalnym pożywieniu. Jeśli produkt nie posiada odpowiedniej „gęstości odżywczej” lub jest ona znikoma, a  zamiast tego nafaszerowany jest chemią, to nawet przy niskiej zawartości tłuszczu (fat-free) nie można uznać go za zdrowy.

Wędliny

Zapytacie, co z  pachnącymi i  pięknie wyglądającymi szyneczkami? Ja ich unikam, ponieważ wiem, jak wytwarza się dzisiaj szynki, parówki, salami – cechuje je wysoki poziom niekorzystnych dla zdrowia tłuszczów nasyconych i  ogromne ilości substancji chemicznych. Produkty te zawierają czterokrotnie więcej sodu i ok. 50 razy więcej azotanów i  azotynów niż mięso nieprzetworzone.

To, co jest naprawdę czkodliwe dla organizmu, często kusi smakiem i wyglądem. (fot. i Stock) To, co jest naprawdę czkodliwe dla organizmu, często kusi smakiem i wyglądem. (fot. i Stock)

Chcę, żebyście mi uwierzyli, że to nie są przesądy wyssane z  palca nawiedzonej specjalistki od żywienia – według naukowców z Harvard School of Public Healthprodukt u osób, które regularnie spożywają ok. 50 g przetworzonego mięsa dziennie (równowartość dwóch plastrów wędliny lub jednej parówki), o 42 proc. zwiększa się ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego i  muszą liczyć się one z większym (o 20 proc.) ryzykiem rozwoju cukrzycy typu 2 niż osoby, które nie sięgają po takie produkty. Według przeprowadzonego w 2011 roku przeglądu ponad 7 tys. badań klinicznych oceniających związek pomiędzy dietą a  nowotworami wynika, że przetworzone produkty mięsne sprzyjają powstawaniu nowotworów, głównie jelita grubego. Czy to znaczy, że mamy zrezygnować z naszych przyjemności? Niestety, prawda jest taka, że żadna ilość przetworzonego mięsa nie jest bezpieczna. Warto o tym pamiętać, zanim włożymy coś takiego do koszyka z zakupami. Może rozważycie zatem kupienie surowego mięsa i samodzielnie je upieczecie? Wiem, trzeba poświęcić czas, ale to lepsze niż trucie siebie i swoich bliskich.

Cukierki w płynie

O słodzonych napojach gazowanych powiedziano już niemal wszystko, a mimo to wciąż znajdziemy je w wielu domach. Picie ich jest tym samym co spożywanie dużej ilości cukierków w płynie. Są bombą kaloryczną, która wywołując zaburzenia układu hormonalnego, może prowadzić do rozwoju otyłości, zwiększonego ryzyka rozwoju niektórych nowotworów, przedwczesnego starzenia się organizmu i  przedwczesnej śmierci. Większość słodkich napojów gazowanych zawiera konserwanty, sztuczne barwniki, syntetyczne słodziki. Aż ciarki mnie przechodzą na myśl, że rodzice pozwalają to pić swoim dzieciom. Dorośli muszą zdać sobie sprawę, że soczki w kartonikach to też kiepski pomysł. Najczęściej są to produkty sokopodobne, których za nic w świecie nie można nazwać sokami – cukrów i związków chemicznych jest w nich więcej niż witamin i  minerałów, chociaż z  etykiety wynika pozornie coś zupełnie innego. Dlaczego nie można przygotować dziecku buteleczki wody z wyciśniętym sokiem z  pomarańczy lub cytryny? To nie zajmuje przecież wiele czasu.

Kiedy wydajemy kilka złotych na czipsy, pamiętajmy, że to nic innego jak smażona na głębokim tłuszczu skrobiowa przekąska, pełna tłuszczu, kalorii, sodu i  węglowodanów prostych, zawierająca także największe ilości rakotwórczego akrylamidu. Można zastąpić je beztłuszczowymi zamiennikami, takimi jak czipsy z marchewki, pietruszki, jabłka czy pomidorów, które nie tylko będą zawierały mniej kalorii, ale także dostarczą dziecku cennych witamin i minerałów. Czipsy takie można kupić, ale też zrobić samodzielnie: wystarczy zetrzeć na specjalnej tarce lub pokroić w plasterki (grubości ok. 2 mm) marchewkę i  pietruszkę, skropić odrobiną oleju rzepakowego lub oliwy, wymieszać z  przyprawami, np. słodką papryką, czosnkiem. Wsypać aromatyczne warzywa do naczynia żaroodpornego i  piec w 180 stopniach Celsjusza przez ok. 30 minut w termoobiegu. Na koniec posypać odrobiną soli himalajskiej do smaku. Banalnie proste, prawda? A  gwarantuję, że nie tylko pyszne, ale też zdrowe. Wiem, że w codziennej gonitwie nie macie często ani czasu, ani chęci na poszukiwanie zdrowej żywności, jednak zastanówcie się, czy warto wydawać pieniądze na produkty, które są tylko podobne do tych pełnowartościowych i  zawierają w sobie prawie całą tablicę Mendelejewa? Pamiętajcie, że zdrowie macie tylko jedno.