Co dawaliście na zbiórki dla potrzebujących dzieci czy uchodźców? Puszkę przecieru pomidorowego, paczkę fasoli, kaszę gryczaną? Czy może biały ryż, olej i cukierki na osłodę smutnego życia dzieciaków?
Felieton pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 08/2026.
Przeczytałam ostatnio raport Banków Żywności na temat ukrytego głodu polskich dzieci. Według danych GUS w 2024 roku 5,4 procent dzieci w Polsce żyło poniżej progu skrajnego ubóstwa – to znaczy, że w ich domach brakowało środków na zaspokojenie podstawowych potrzeb (czyli ogrzanie, ubranie, leki i… jedzenie). A przy tym – to i paradoks, i trudność – wiele z tych dzieci cierpi na nadwagę i otyłość. Może pamiętacie mój felieton sprzed kilku lat o tym, jak trudno nam było znaleźć odżywcze jedzenie w Meksyku? To tam właśnie jest najwyższy odsetek otyłości dziecięcej (Polska jest tuż dalej na podium). Tanie jedzenie nie karmi, ale tuczy. Wracając do jedzenia lokalnego i sezonowego, unikniemy ich błędów.
Wracając jednak do raportu, zacytuję opowieść jedenastoletniej Alicji z IV klasy. „Na WF-ie nie miałam już siły i nie mogłam dobiec, a baba darła się: »Dawaj, Ala, co jest? Śniadania nie jadłaś?«. Któraś z dziewczyn krzyknęła: »Nie zaszkodziłoby jej!« i wszyscy się śmiali. Popłakałam się. Przecież jadłam śniadanie – parówki z keczupem i kajzerkę, jak zawsze. Nienawidzę WF-u”.
Doszliśmy w naszym kraju do sytuacji, gdy osoby najbiedniejsze, ale też te wychodzące z domów o najniższych kompetencjach żywieniowych, w których rodzice zagonieni (lub, niestety, w uzależnieniu, ale nie chcę kierować naszego myślenia jedynie w tę stronę) nie zdają sobie sprawy, że biała bułka z parówką, makaron z sosem pomidorowym, chleb z dżemem, podlewane słodkimi napojami – nie odżywią ich dzieci.
Jednak piszę o tym do was, czytelnicy „Zwierciadła”, ceniąc waszą wiedzę i wierząc w wasze kompetencje żywieniowe. Czy możecie przypomnieć sobie, co dawaliście na zbiórki, organizowane dla potrzebujących dzieci czy uchodźców? Czy były to: puszka przecieru pomidorowego, paczka fasoli, słoik kiszonej kapusty i opakowanie kaszy gryczanej? Czy może biały ryż, olej i cukierki na osłodę smutnego życia dzieciaków?
A brak witaminy C ze świeżych owoców i warzyw jest tak silnym problemem, że u niektórych osób słabe dziąsła nie są w stanie utrzymywać zębów, więc te wypadają albo się psują. Dzieci z anemią z niedoboru żelaza sprawiają wrażenie leniwych, a one nie mają sił. Brak błonnika i białka oraz niedobory żywieniowe powodują ciągłe uczucie głodu.
Jak uczyć się, gdy myślę o tym pustym brzuchu? Niedożywienie wzmaga również zachowania impulsywne i agresywne, zaburza poczucie bezpieczeństwa i niszczy relację z jedzeniem prawdopodobnie na zawsze.
I jest znacznie trudniej niż w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy ubóstwo było widoczne. Dzieci boją się, że rówieśnicy wyśmieją brak fancy śniadaniówki z trzema przekąskami, kulkami mocy i racuszkami z banana.
Dochodzi do sytuacji, gdy głodne dziecko woli zrezygnować z dofinansowanego obiadu w szkole, mówiąc, że pójdzie sobie z mamą na pizzę, niż przyznać się do głodu. I by zmienić ten porządek, potrzeba działania nas, dorosłych. System wsparcia w Polsce nie jest najgorszy, ale to nie wystarczy przy braku świadomości oraz wstydzie, który wraz z ubóstwem się pojawia… Apeluję więc o czujność, o empatię i mądre wspieranie.
Katarzyna Błażejewska-Stuhr, dietetyczka kliniczna, psychodietetyczka. Prowadzi blog kachblazejewska.pl, autorka „Poradnika pozytywnego jedzenia” i podcastu „Jelita – twój drugi mózg” (na: zwierciadlo.pl).