Trening w parze. Motywuje, cieszy i poprawia komunikację

Zalety wspólnego uprawiania sportu mogą być niespodziewane (fot. iStock)

Kiedy trenujesz w parze, korzyści są podwójne. Poprawia się nie tylko wasza indywidualna kondycja, ale też kondycja waszego związku. Wspólna pasja łączy, a aktywne spędzanie razem czasu łączy jeszcze bardziej.

Zalety treningu we dwoje można wymieniać i wymieniać: motywuje, cieszy i poprawia komunikację. Inspiruje do rozwoju, empatii i zaufania. To dobry pomysł i na randkę, i na urlop, ale też na wspólne spędzanie czasu z siostrą, przyjaciółką, dzieckiem czy kolegą z pracy. Wspólny sport wzmacnia i pogłębia każdą relację, nie tylko miłosną.

– Po pierwsze, podczas aktywności fizycznej występuje wyrzut endorfin (hormonów szczęścia) – wymienia dr Martyna Głosze-Osuch, psycholog, która pracuje w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA, na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego oraz we własnym Gabinecie Poradnictwa Psychologicznego. – Po drugie, jest to przestrzeń na nieco inne bycie razem niż praca i obowiązki. Po trzecie, dzięki takiemu wspólnemu hobby można niebanalnie zaplanować wakacje i urlopy (obozy konne, jogowe, biegowe…).

Podczas sportu poznajecie się lepiej. Nie tyko swoje mocne strony, ale też słabości i lęki, co pozwala je zaakceptować zarówno w sobie, jak i w partnerze. Skutkuje to większym poczuciem własnej wartości i lepszą formą – fizyczną i psychiczną.

Inspirująca rywalizacja

Tenis, squash, badminton, szermierka, karate… Są takie sporty, w których partner jest wręcz niezbędny. Trudno rozegrać mecz tenisowy w pojedynkę, a nawet gdy jest to możliwe (dzięki programom komputerowym typu Wii i różnego rodzaju symulatorom), to radość z takiej rozgrywki nie może się równać rywalizacji z żywym człowiekiem. A element rywalizacji podnosi poziom adrenaliny. Pozwala też, paradoksalnie, rozładować emocje. Chodzi nie tylko o stres, ale też konflikty w relacji. Każdy sport, w którym stajecie naprzeciwko siebie, ma element agresji, ruch fizyczny pozwala jednak tę agresję skanalizować i dopóki zaczyna się i kończy ona na korcie lub macie – dopóty jest OK. A raczej tak będzie, bo endorfiny wydzielone podczas ruchu oraz spadek kortyzolu wywołany wysiłkiem sprawią, że po treningu konflikty rozwiążecie już z zupełnie innego poziomu komunikacji.

Najlepiej, jeśli oboje zabierzecie się do nowego sportu. Relacja partnerska prawdopodobnie lepiej zadziała na wasz związek niż relacja trener–uczeń. A pokonywanie kolejnych poprzeczek będziecie mogli wspólnie świętować. Powodów do radości nigdy za wiele!

W jednym teamie

Acroyoga, crossfit, wspinaczka, taniec. To sporty, w których nie stajecie naprzeciwko siebie, ale działacie ramię w ramię. Czyli współpracujecie.

– Obsługa sprzętu i techniki ratownicze to jedno, ale jest też umiejętność dawania poczucia bezpieczeństwa oraz zaufania osobie, która stara się dać tobie poczucie bezpieczeństwa – przyznaje Kuba Rozbicki, instruktor taternictwa (www.coachingvertigo.pl). Wspinaczka wymaga pełnego skupienia, zarówno od osoby, która jest na dole i asekuruje, jak i od tej, która się wspina. – Wyostrzamy więc przy okazji swój zmysł uważności na partnera i empatię. Uczymy się współpracy, zaufania oraz dawania bezpieczeństwa – tłumaczy.

Wszystkie te elementy występują też w acroyodze. Zdaniem Artura Wiśniewskiego, który od lat praktykuje ten rodzaj jogi, relacji, jaka wtedy powstaje między dwójką ludzi, nie daje się porównać z żadną inną. – Kontakt z drugim człowiekiem podczas sesji acroyogi jest zawsze pozytywny – zapewnia.

Razem, ale samodzielnie

Jogging, jazda konna, rowery, pływanie, narty. Te sporty możesz uprawiać solo albo z partnerem, kumplem czy przyjaciółką. To drugie rozwiązanie przede wszystkim motywuje do treningów. Jeśli umawiacie się na bieganie co poniedziałek, trudniej będzie ci się wymigać od cotygodniowej dawki ruchu, niż wtedy, gdy jedyną osobą, która cię motywuje, jesteś ty sam. Gdy ustalacie, że przejedziecie 40 km na rowerze, raczej nie wrócisz wcześniej do domu ani nie pozwolisz na to drugiej osobie, bo będziecie się wspierać. Pojawiają się też wspólne tematy do rozmów. Czasami udaje się pogadać w trakcie treningu, a czasami dopiero po, co też jest fajne, bo możecie robić ranking butów, pompek do roweru czy stoków narciarskich w Alpach. Wymiana informacji i komunikacja w jednym.

Niejednokrotnie takie działanie w parze jest tak motywujące, że powstaje z tego coś więcej niż wspólna pasja. Na przykład wspólna praca. Tak jak zrobili to Violetta Domaradzka i Robert Zakrzewski, organizatorzy Biegu Wegańskiego i współautorzy książek o diecie wegańskiej i bieganiu. Albo Magda i Brahim, którzy poznali się na rajdzie konnym w Maroku. I teraz razem te rajdy jako Marocacheval.pl organizują.

– Wszystko zaczęło się przypadkiem. Oboje kochaliśmy konie i wspólne przejażdżki sprawiały nam mnóstwo radości – opowiada Magda. – Nagle okazało się, że znajomi chcieliby pojeździć z nami i wpadliśmy na pomysł organizacji rajdów. Zaczynaliśmy od dwóch koni – z braku funduszy niewiele umiejących. Sami musieliśmy je uczyć wszystkiego. Teraz mamy cztery konie, kilka udanych rajdów za sobą, plany na nowe trasy i rozbudowę stajni. I co najważniejsze, łączy nas coraz więcej i więcej – mamy wspólne problemy, plany, doświadczenia, nowych znajomych i naszą pasję – konie.

Jak widać zalety wspólnego uprawiania sportu mogą być niespodziewane. Zatem – co jeszcze was postrzymuje?