fbpx

Molestowanie pamięci

Pewna dziewczyna nie mogła znaleźć pracy. Przejęła się tym tak bardzo, że przeszła załamanie nerwowe. Skierowano ją do psychiatry, terapia przyniosła nieoczekiwane skutki. Pacjentka przypomniała sobie zdarzenia, które przez lata starała się wymazać z pamięci. Jako uczennica była wykorzystywana seksualnie przez nauczyciela, co odbiło się na jej stanie emocjonalnym i uniemożliwiło adaptację w dorosłym życiu. Starała się wyprzeć te zdarzenia ze świadomości, ale w wyniku pracy z terapeutą pamięć powróciła.

Nauczyciel stanął przed sądem i został skazany. Samej dziewczynie sprawa przyniosła sławę. Opisała swoje wspomnienia w książce, która stała się bestsellerem. Po pewnym czasie uświadomiła sobie jednak, że żadne nadużycia nie miały miejsca, lecz zostały jej zasugerowane przez terapeutę. Nauczyciela po wznowionym procesie oczyszczono z zarzutów, a dziewczyna oskarżyła szpital o błąd w sztuce, proces wygrała i otrzymała odszkodowanie. Pracy już nie musi szukać – honorarium za książkę i odszkodowanie pozwalają jej żyć z kapitału.

Całą tę historię przed chwilą wymyśliłem, ale w istocie mogła się zdarzyć, bo wszystkie jej elementy są prawdziwe. Była kobieta, która po przejściu terapii bezpodstawnie oskarżyła nauczyciela o gwałt, inna napisała książkę o tym, jak była w dzieciństwie molestowana przez rodziców, co też okazało się nieprawdą. Jeszcze kolejna wygrała proces przeciw swojemu psychiatrze.

Zjawisko, o którym mowa, zostało opisane przez amerykańskiego psychiatrę Johna Hochmana jako syndrom fałszywych wspomnień. Mechanizm polega na powstawaniu zaburzeń w sferze pamięci pod wpływem sugestii autorytetów doszukujących się problemów danej osoby w urazach doznanych w dzieciństwie. Gros osób istotnie mogło przeżyć takie traumatyczne zdarzenia, jednak w wielu przypadkach oskarżenia są nieprawdziwe.

Do niedawna najskuteczniejszym środkiem w trakcie spraw rozwodowych były argumenty nadużywania alkoholu i stosowania przemocy. Wystarczyło poczekać, gdy małżonek wróci po kielichu, wprowadzić pewien nieład w swój wygląd i wezwać policję. Sąd orzekał rozwód z winy awanturnika i eksmitował go z domu. Metody się zmieniły. Dziś sądy w trakcie sporów małżeńskich są zasypywane sprawami o molestowanie seksualne dzieci. Zarzut jest tak dyskredytujący, że pomówiony stoi na z góry straconej pozycji. W dużej części wypadków oskarżenia są bezpodstawne. W jednej z prokuratur na kilkanaście złożonych zawiadomień żadne nie okazało się prawdziwe. Matki, chcąc wykorzystać wspólnego potomka do prowadzonej z partnerem wojny, próbowały zaszczepić w umyśle dziecka fałszywe wspomnienia. Najczęstsza metoda to wielokrotne opowiadanie wymyślonych zdarzeń, aż dziecko uzna je za rzeczywiste. Inna to zadawanie sugerujących pytań i nagrywanie odpowiedzi dziecka jako spontanicznej opowieści. Jednej z matek udowodniono, że puszczała swojej kilkuletniej córce filmy pornograficzne, by wmówić jej, że podobne rzeczy robił z nią ojciec.

Są już metody, jak choćby testy projekcyjne, pozwalające odróżnić prawdę od fałszu, czyli to, kiedy świadek opowiada autentyczne wydarzenia, a kiedy zasugerowane. W USA przeprowadzono w celach badawczych procesy o molestowanie. Większość biegłych i sędziów uwierzyła ofiarom. W istocie zarzuty były sfingowane na potrzeby eksperymentu i do naruszenia żadnego dobra nie doszło. O dziwo, obrońcami pomawianych ojców stały się kobiety. Biegła psycholog dr Ewa Milewska z UW wskazała przypadki, gdzie podstawą do postawienia zarzutów stały się powierzchowne i niekompetentne opinie psychologiczne, a sposoby na wywoływanie fałszywych wspomnień i przykłady takich zachowań przedstawiła dr Barbara Gujska w książce „Molestowanie pamięci”.

Aby rozwiązać takie sprawy, często trzeba dociec, co dzieje się w cudzych umysłach. Wymaga to gruntownej wiedzy i doświadczenia. Coraz trudniej sobie poradzić Temidzie, która – zamiast korzystać z pomocy najwybitniejszych fachowców – nadal posługuje się już lekko przerdzewiałą wagą.