Szansa na nowe życie

Szansa na nowe życie
fotochannels.com

Czas menopauzy może przynieść wspaniałe zmiany na lepsze. Nareszcie możemy zająć się sobą, poświęcić swoim pasjom. Nie dajmy sobie wmówić, że nasze życie kończy się wraz z końcem młodości: wyrastając ze swojego dotychczasowego życia, dostajemy nowe – mówi ginekolożka dr Preeti Agrawal.

– Menopauza jest dziś przeważnie uważana za coś przykrego, zwiastun starości. Według pani zaś menopauza to kolejny krok naprzód w życiu kobiety, krok, który może nieść ze sobą pozytywne zmiany. Proszę powiedzieć coś więcej.
– Posłużę się słowami dr Christiane Northrup: „Ktoś cię urodził, możesz rodzić innych, a teraz masz szansę urodzić się na nowo. Przekonasz się, że jest to wielki zaszczyt i przywilej poznać samą siebie i przeistoczyć się w kobietę silną i mądrą”. Jeśli jesteśmy matkami, gdy wchodzimy w wiek menopauzalny, nasze dzieci najczęściej wyprowadziły się już z rodzinnego domu; w pracy często osiągnęłyśmy to, co najważniejsze. W okresie przekwitania nareszcie mamy szansę poświęcić uwagę sobie i przyjrzeć się, kim naprawdę jesteśmy.

– Kobietę dojrzewającą nazywa pani kwitnącą, ciężarną – owocującą, a tę w okresie menopauzalnym – dojrzałą. Czy dojrzałość oznacza definitywne zakończenie procesu dojrzewania?
– Dojrzewamy przez całe życie. Na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Uczymy się całe życie, ciągle zdobywamy nowe doświadczenia. Dojrzałość polega na umiejętności wyciągania wniosków z dotychczasowych doświadczeń i odwadze bycia sobą. W gruncie rzeczy to od nas zależy, czy w wieku menopauzalnym będziemy dojrzałe, czy dojrzewające.

– Pięknie to wszystko brzmi, ale świat, w którym żyjemy, nie zachwyca się dojrzałymi kobietami. Jak w jednym z wywiadów powiedziała Olga Tokarczuk, kobiety dojrzałe stają się niewidzialne.
– Rzeczywiście, we współczesnym świecie bardzo trudno pogodzić się z własnym starzeniem. Zachód jest skupiony jedynie na fizyczności. Liczy się wygląd: ilość, a właściwie brak zmarszczek, idealna waga, modny strój i makijaż. Rzadko zwraca się uwagę na duchowość drugiego człowieka, jego wewnętrzne bogactwo. A przecież 18-latka, choćby z racji młodego wieku, nie posiadła zbyt wielkiej mądrości życiowej. Bo to życiowe doświadczenia, które zdobywamy, czynią nas mądrymi. Sama, chociaż jestem wychowana w kulturze Wschodu, w której kobiety w wieku menopauzalnym są bardzo cenione z racji swojej życiowej mądrości i intuicji, łapię się na tym, że zaczynam siebie oceniać z perspektywy jędrności skóry, siwych włosów i zmarszczek pod oczami…

– Straszy się nas uderzeniami gorąca, złym samopoczuciem. Menopauza w takim ujęciu jest prawie chorobą. W rezultacie liczymy tylko na jedno antidotum: hormonalną terapię zastępczą (HTZ).
– Kobieta, zamiast wierzyć we własną siłę, atrakcyjność i witalność, zaczyna się negatywnie programować. To może działać jak samospełniająca się przepowiednia: kobieta nabiera przekonania, że jej życie traci sens, że nic wartościowego i pięknego już się jej nie przydarzy. Zaczynamy więc obsesyjnie myśleć o starzeniu się, nasze życie powoli traci barwy. Tymczasem menopauza oznacza otwarcie nowego etapu, pełnego nowych wyzwań, z którymi możemy sobie poradzić.

– Jakie czynniki wpływają na przebieg menopauzy?
– Jest ich sporo. Ogromny wpływ ma nasze nastawienie psychiczne, samoocena, dieta, ilość spożywanego alkoholu, waga ciała, aktywność fizyczna, przebyte choroby, przyjmowane w przeszłości leki hormonalne (np. te poprawiające płodność). Jeśli rozważamy rozpoczęcie hormonalnej terapii zastępczej, trzeba uwzględnić wszystkie okoliczności. Odpowiedzialny lekarz zaproponuje terapię hormonalną dopiero wtedy, kiedy pozna daną pacjentkę i jej życiową historię. Niektórym kobietom wystarczają same zioła, inne rzeczywiście mogą potrzebować silniejszego wsparcia. Odnalezienie optymalnego antidotum na zmiany tego okresu może zająć nawet rok. Dlatego też decyzja o rozpoczęciu hormonalnej terapii zastępczej wymaga namysłu – i ze strony lekarza, i pacjentki.

– Skąd zatem przekonanie, że każda 55-letnia kobieta powinna poddać się hormonalnej terapii zastępczej?
– Media promują pogląd, że kobieta – aby być zdrowa i piękna – powinna przyjmować hormony. Wynika to także z przekonania, że kobieta jest wartościowa wyłącznie wtedy, kiedy może rodzić dzieci. Perspektywa końca okresu płodności i jego kulminacji w postaci menopauzy jest postrzegana jako coś gorszego. Właśnie dlatego kobiety ulegają społecznej i medialnej presji, zaczynając wierzyć, że dzięki hormonom zdołają zatrzymać swoją młodość, a zatem także kobiecość. Tymczasem HTZ jest terapią uzupełniającą, więc nie każda kobieta jej potrzebuje.

– Które kobiety pani zdaniem najbardziej potrzebują HTZ?
– Przede wszystkim te, które silnie odczuwają uderzenia gorąca, nocne pocenie, bezsenność, wahania nastroju i których dolegliwości nie ustępują mimo stosowania naturalnych preparatów. Wówczas należy badać swój poziom hormonów FSH w pierwszej fazie cyklu oraz poziom estradiolu i progesteronu w drugiej fazie cyklu. W zależności od wyników można rozważyć stosowanie hormonów. Zaczynamy od najniższej dawki. Warto wybierać preparaty bioidentyczne, które są najbardziej zbliżone do naturalnych hormonów występujących w naszym ciele.

 

– Co pani poradzi kobietom cierpiącym na krwawienia, których nie da się opanować za pomocą środków farmakologicznych? Zwyczajowo proponuje się im łyżeczkowanie, a po kilkakrotnym łyżeczkowaniu nawet usunięcie macicy…
– Takie kobiety potrzebują podejścia holistycznego, obejmującego indywidualnie dobraną terapię zastępczą, zioła, suplementy, akupunkturę, dietę i jogę. Istotne jest także uporządkowanie sfery emocjonalnej. Dzięki takiemu całościowemu podejściu kobieta może uniknąć zabiegu usunięcia macicy.

– Wspomniała pani o jodze. Czy aktywność fizyczna wpływa na przebieg menopauzy?
– Zauważyłam, że kobiety, które praktykują jogę, mają bardziej zrównoważoną gospodarkę hormonalną, a zatem rzadziej potrzebują HTZ. Aktywność fizyczna dobrze działa na nasz układ kostny. Badania naukowe potwierdzają, że umiarkowana aktywność fizyczna wzmacnia nasze kości i zabezpiecza przed występowaniem osteoporozy. Połączenie ruchu z relaksem, szczególnie w otoczeniu przyrody, działa regenerująco na naszą psychikę.

– Uważa pani, że czynnik emocjonalny ma zasadniczy wpływ na to, jak przechodzimy menopauzę.
– Istnieje sporo badań, które potwierdzają tezę, że kobiety szczęśliwe, spełnione w swoim życiu osobistym i zawodowym przechodzą menopauzę w sposób łagodny. Zauważyłam, że większość problemów hormonalnych ma związek z emocjami. Kiedy chorują i umierają rodzice moich pacjentek – bo przecież okres menopauzy to czas, kiedy nasi rodzice zaczynają chorować i umierają – często pojawiają się krwawienia z macicy. Mówi się, że to „łzy macicy” – kobiety przechowują niewyrażone emocje w tym właśnie miejscu. Zjawisko jest znane, niemal u 40 procent kobiet w wieku menopauzalnym pojawiają się mięśniaki macicy. Rozmaite objawy, które towarzyszą nam w tym okresie życia, mówią nam: zajmij się sobą, zatrzymaj się, ciało potrzebuje twojej troski i miłości. Są barometrem, który wskazuje, że w naszym życiu dzieje się coś, co nam nie służy.

– W jaki sposób możemy pozytywnie wykorzystać okres menopauzy?
– Jak mówiłam, to etap, w którym mamy nareszcie czas tylko dla siebie i być może pierwszą w życiu szansę na głęboki rozwój wewnętrzny. Sprzyjają nam nawet hormony: przez wzmożoną działalność hormonów FSH i LH wzmaga się aktywność naszych marzeń sennych, dzięki którym mamy lepszy kontakt z podświadomością. Wzmacnia się nasze zaufanie do własnych sądów, wzmaga intuicja, czujemy wielki przepływ energii. Menopauza to wielki dar i tylko od nas zależy, jak go wykorzystamy. Zamiast czuć się odrzuconymi przez hołdujące młodości społeczeństwo, możemy stać się świadomymi, pewnymi siebie, dojrzałymi kobietami. Przecież wyrastając ze swojego dotychczasowego życia, dostajemy nowe: przestajemy być obiektem seksualnym i rozrodczym, niejako przesuwając się poza definicję płci. To przydaje pewności siebie, pozwala odważnie inicjować własne zamierzenia.

Swoje pacjentki namawiam, aby przypomniały sobie, co kiedyś sprawiało im przyjemność, a z czego musiały zrezygnować, będąc matkami czy budując karierę. Kiedy już poznają odpowiedzi na te pytania, wystarczy zrealizować swoje marzenia. W ten sposób doświadczą, że są wspaniałe, że drzemie w nich potężna siła. Takie spotkanie ze sobą wymaga odwagi, bo trzeba przyjąć prawdę o sobie. Zapewniam jednak, że warto to zrobić.

– Tu docieramy do pięciu aspektów kobiecej siły, o których pani czasem wspomina.
– Na pięć aspektów kobiecej siły składają się: biologia, troska o siebie, pełne miłości relacje i więzi, życiowa pasja i cel oraz zaradność, czyli łatwość w przystosowywaniu się do zmian. Mówiąc inaczej: żeby osiągnąć pełnię kobiecości, trzeba być zdrową, kochać siebie, mieć dobre relacje z bliskimi, cele do zrealizowania i różnorodne zainteresowania oraz być świadomą tego, że wszystko ulega zmianom (i oczywiście umieć się do tych zmian dostosowywać). Różne czynniki wpływają na naszą indywidualną siłę, przez co każda z nas jest niepowtarzalną osobą z odrębnym układem psychicznym i fizycznym ukształtowanym przez odrębny ciąg życiowych okoliczności. Na naszą kobiecą siłę składają się jednak te same, niezmienne czynniki. Czas menopauzy to idealny moment na rozwinięcie wszystkich pięciu aspektów, o których rozmawiamy. Dopiero kiedy wrócimy z podróży w głąb siebie, będziemy mogły podzielić się ze światem naszą mądrością.   

Preeti Agrawal – doktor nauk medycznych, specjalista II stopnia z ginekologii i położnictwa. Obszarem jej zainteresowania jest medycyna holistyczna i psychosomatyczna. Prowadzi praktykę lekarską, wygłasza wykłady, prowadzi warsztaty. Jest autorką bestsellerowych książek: „Kobieta i natura”, „Odkrywam macierzyństwo”, „Menopauza: mity i rzeczywistość”.

Więcej informacji na stronie www.preetigin.pl