1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony

Kobiecy alfabet: zmiany

Katarzyna Miller (Fot. Krzysztof Opaliński)
Nie warto bać się zmian, bo wcale nie są takie straszne, jak je sobie malujemy. Tutaj sprawdza się moja filozofia: bój się i rób, ale tylko wtedy, kiedy ci zależy.

W świecie, w przyrodzie, w człowieku wszystko się zmienia. Bez zmian nie ma życia, ale najczęściej boimy się nowości. Tak się nas wychowuje, wpaja się nam, że bezpieczne jest to, co jest stałe. A przecież właściwie nie ma czegoś takiego jak stałość. Nawet jeśli ktoś budzi się codziennie w tym samym łóżku i wkłada te same kapcie, to zmienia się kondycja jego organizmu, samopoczucie czy pogoda za oknem, nawet to jego łóżko po jakimś czasie nie będzie tak samo wygodne jak na początku.

Nie lubimy zmian dlatego, że oznaczają niepewność i poczucie, że nie mamy kontroli nad sytuacją. Zmuszają nas do opuszczenia znanego, przytulnego miejsca i przystosowania się do nowych warunków. Ludzie się oczywiście między sobą różnią tolerancją na nowe, są tacy, którzy chcieliby wciąż mieć to samo, i tacy, którzy wciąż ryzykują, rzucają wyzwanie losowi. To sprawa temperamentu, emocjonalnych przyzwyczajeń i tego, co było naszą strategią przetrwania w dzieciństwie. Jednak każdy zyska na nauce oswajania zmian i radzenia sobie z nimi. Na uniwersytecie w San Francisco przeprowadzono badania, które pokazały, że osoby, które częściej zmieniały pracę i mieszkanie, były bardziej zadowolone z życia, często więcej zarabiały i lepiej radziły sobie w kontaktach z ludźmi. To badanie jest mi bliskie, bo w czasie swojego studiowania wynajmowałam w Warszawie chyba z kilkadziesiąt mieszkań. Zresztą do dziś dość często się przeprowadzam. Ludzie, którzy potrafią adaptować się do zmian, zwykle nie przejmują się tak wszystkim, co się wokół nich dzieje. Można zaryzykować twierdzenie, że zmiana to jest rozwój, dzięki niej możemy nabywać nowych kompetencji, zmieniać się na lepsze, obce jest nam poczucie długofalowej straty, bo zdajemy sobie sprawę, że jak coś tracimy, to po jakimś czasie coś do nas na to miejsce przyjdzie.

Nie wszystkie zmiany to zmiany na lepsze, ale bardzo często nie potrafimy dostrzec ich pozytywnego aspektu, bo utożsamiamy go z przyjemnością lub wygodą. Tymczasem zmiana może być dla nas dobra, a jednocześnie niezbyt przyjemna czy wygodna, płynące z niej korzyści – te osobiste i te materialne – mogą być widoczne dopiero w dłuższej perspektywie. W swojej niechęci do zmian utożsamiamy je z czymś, co zagraża porządkowi, jest nagłe i szybkie, chociaż wcale tak być nie musi, zwłaszcza jeśli mówimy o zmianach, które wprowadzamy w sobie samych. One mogą być stopniowe, a nie rewolucyjne, mogą odbywać się małymi krokami. Nie warto bać się zmian, bo wcale nie są takie straszne, jak je sobie malujemy. Tutaj sprawdza się moja filozofia: bój się i rób, ale tylko wtedy, kiedy ci zależy.

Lubimy zmieniać ubrania na modne, samochody czy telefony na takie, które są nowsze – w sferze materialnej dużo łatwiej przychodzi nam nadążanie za zmianami. Jeśli chodzi o poglądy czy przekonania, cenimy raczej stałość. Wprawdzie jest powiedzenie, że tylko krowa nie zmienia poglądów, ale o kimś, kto często je zmienia, mówimy z wyższością, że jest jak chorągiewka. Zmienność przypisujemy też kobietom jako znak, że nie zasługują na pełne poważanie i zaufanie. To przywiązanie do poglądów jest o tyle dziwne, że żyjemy w błyskawicznie zmieniającym się środowisku, mamy coraz szybsze tempo życia i rozwój technologiczny, coraz dynamiczniejsze przemiany obyczajowe. Warto więc co jakiś czas weryfikować swoje zapatrywania na świat, żeby niepostrzeżenie dla siebie samych nie stać się dziadersem. Elastyczność myślenia przyda się każdemu, dzięki niej łatwiej się dostosować do otoczenia i żyć.

Wysłuchał Dariusz Janiszewski.

Katarzyna Miller, terapeutka. Pisze książki, wiersze, śpiewa.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze