Halina Poświatowska urodziła się w 1935 roku. Wybuchła wojna. Tuż przed wyzwoleniem dziewczynka z rodziną ukrywała się w piwnicy. Zimno i wilgoć sprawiły, że zachorowała na anginę, stąd potem wada serca. Większość życia będzie spędzać w szpitalach i sanatoriach. Żyła z sercem, które było kruchym naczyniem, ciągle wsłuchiwała się w nie z trwogą.
W szpitalu poznała malarza i studenta szkoły filmowej Adolfa Poświatowskiego, też ciężko chorego na serce. Wbrew zaleceniom lekarzy i protestom matki, która obawiała się, że zbliżenia córkę zabiją, para pobrała się w 1954 roku. On umrze na serce po dwóch latach. Zdrowie poetki pogarsza się, ma ją uratować operacja w Stanach. Ryzykowny zabieg się udał. Halina spędza tam trzy lata, ale chce wracać do kraju. Na statku wdaje się w romans z szermierzem jadącym na zawody, wcześniej w Stanach romansuje z pisarzem, ekscentrycznym Jerzym Kosińskim, a nawet ze swoim akademickim wykładowcą. W kraju jej stan znowu się pogarsza. Nadal jednak chce żyć pełnią życia. Relacja z niewidomym artystą Ireneuszem Morawskim jest chyba platoniczna, niezwykłe są jej listy do przyjaciela.
Halina była ładna, wiotka, przyciągała mężczyzn jak magnes. Jakiś znajomy pisał: „Haśka należała do bardzo rzadkiego gatunku kobiet świetlistych. Gdziekolwiek wchodziła, tam robiło się jaśniej. Nie sposób było nie zauważać spojrzeń obecnych, i to niezależnie od płci”. W liście do Morawskiego pisała: „Moja okrutna nie uznająca kompromisów chęć życia”. Ciągle śpieszyła się, dlatego kochała się tak łapczywie. I nie miała chyba dużych skrupułów, by wdać się w kolejny romans, z mężem innej świetnej poetki, Anny Świrszczyńskiej – Janem Adamskim. Ale zdąży z nim być tylko dwa lata. Jej zdrowie gwałtownie się pogarsza. Poetka z trudem chodzi, traci oddech.
Prof. Julian Aleksandrowicz, wybitny lekarz, zaprzyjaźniony z nią i opiekujący się nią przez lata, odradza operację, ostrzega, że to będzie samobójstwo. Zdecydowała się jednak, nie chciała żyć cząstką życia. Zmarła po operacji 11 października 1967 roku. Miała 32 lata.
Los połączył Poświatowską ze Świrszczyńską nie tylko przez zawieruchę z mężem. Były różne, ale i podobne. Nie wstydziły się ciała, erotyki; była dla nich ważna, niosła czułość i uczucia. Świrszczyńska bywa fizjologiczna, dosłowna, czasami brutalna. Poświatowska delikatna, zmysłowa i czuła. Obie opisują jakby tę samą osobę, tylko z różnych stron, powstaje intymny, odważny jak na tamten czas portret kobiecej duszy. W tym wierszu, pisanym pewnie do ostatniego partnera, są elementy często występujące w poezji Poświatowskiej: śmierć, czułość i nieszczęsne serce.
X X X
Kiedy umrę, kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem, raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
czasem myślę o tobie
czasem piszę do ciebie
głupie listy, w nich miłość i uśmiech
potem w piecu je chowam
płomień skacze po słowach
nim spokojnie w popiele nie uśnie
patrząc w płomień, kochanie
myślę, co też się stanie
z moim sercem miłości głodnym
ty nie pozwól przecież
żebym umarła w świecie
który ciemny jest i który jest chłodny.
Halina Poświatowska „Wszystkie wiersze”, Wydawnictwo Literackie 2025.
Tomasz Jastrun, poeta, prozaik, krytyk literacki, czuły obserwator świata. Zawsze z książką obok poduszki.