1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felieton
  4. >
  5. Maciej Stuhr: Algorytm

Maciej Stuhr: Algorytm

123rf.com
…bo „tylko Ty się liczysz”, to było tylko „tak w pewnym sensie”.

Kobieta i mężczyzna. Dwa światy. Cytując klasykę, można powiedzieć, że istnieje między nami zdecydowanie zbyt duża różnica płci... Przyciągamy się nieodmiennie i nieskończenie jak magnesy. Nie możemy czy raczej nie bardzo potrafimy sobie wyobrazić życia bez siebie. Nasze myśli i działania, które poświęcamy sobie nawzajem, kosztują nas tyle zachodu, sił i energii, że gdyby chcieć to wykorzystać, na przykład w rozwoju idei podbicia kosmosu, z pewnością od dawna bylibyśmy już na Marsie. Lecz nawet gdy traktujemy się jak dwie odnalezione połówki jabłka, łatwo nie jest! Umówmy się!

No bo tak. Na początku i nie tylko na początku jest pięknie. Niewyobrażalnie pięknie! Spotykamy się i faktycznie tego świata poza sobą nie widzimy. Prezentujemy się wspaniale! Sami siebie jesteśmy w stanie pokochać! A już w obliczu faktu, że drugi człowiek stawia nas przed sześcioma miliardami innych ludzi, stajemy się nadludźmi (przepraszam za nieprzyjemne konotacje)! On woli spotkać się z nią, niż pójść na swój regularny, ukochany trening. Ona przełoży bez mrugnięcia okiem wizytę w galerii (sztuki lub tej drugiej...) czy spotkanie z psiapsiółą. „Bo tylko ty się liczysz!” i „świata poza tobą nie widzę!” Wspaniale, tylko że, oczywiście, ten trening to w sumie tak troszkę jednak też jest fajny i ważny, a i ta galeria (sztuki lub ta druga) miła niewieściemu sercu. I też się liczy! No więc „bo TYLKO TY się liczysz”, to było tylko „tak w pewnym sensie”.

No więc potem robi się troszkę gorzej... „Tylko ty się liczysz i w ogóle jesteś najważniejsza, ale ten trening to też jest fajna sprawa...”. „No dobrze, idź sobie, jeśli taki jest twój wybór!” No i zaczyna się leciutka kiszeczka... „Zbierając na naszą wspólną przyszłość, zainwestowałam w czwartą parę butów w tym miesiącu, żeby ci się jeszcze bardziej podobać!” Albo: „Wiem, kochanie, że zawsze chodzimy na komedie romantyczne, ale może dziś poszlibyśmy jednak na coś fajnego?”. No i sytuacja może być klasyfikowana powoli w kategorii zwanej w wulgarnych kręgach „d*pą”!

A potem: „Panowie, wiecie, co ja mam w domu?! Masakra, dajcie mi fajkę, chociaż nie palę, nalejcie jeszcze jednego, chociaż miałem nie pić!”. A z drugiej strony: „Stefan dawniej był taki wspaniały, troskliwy, czuły, a teraz tylko praca, trening i PlayStation!”. „Mariola kiedyś to ho, ho, ho, hejże hola cztery razy dziennie, a teraz chroniczny ból głowy...!”

A potem: „Henryk, dlaczego ty się w dekoltaż obcym kobietom spoglądasz podczas mszy świętej niedzielnej? Co ty sobie wtedy w ogóle myślisz?”. (Tak jakby on sobie wtedy cokolwiek zdążył pomyśleć...). Albo: „Halina, a ja przeczucia na twój temat posiadam nieodparte, że ty się bardziej w tym piosenkarzu zakochujesz niż we mnie, twym mężu, mężczyźnie i opoce!”.

A potem: „Dlaczego, Marian, ty mi takie rzeczy wyrządziłeś?! Czym ja, nieszczęsna, na te boleści i zgryzoty zasłużyłam w kobiecym jestestwie swym?!”. Oraz: „A dajże ty mi, kobieto, po prostu święty spokój!”.

A niezależnie, co gadają, to jednak czasem oni się naprawdę kochają. I jak się o tym jakoś dowiedzą albo chociaż to przeczują, to sobie razem zostaną, mając swoje upadki i wzloty. A jeśli się im to niechcący jednak zapomni, no to sobie pójdą hen, hen. A magnes prędzej czy później znów się włączy i algorytm wykona polecenie „go to start”. Taki już nasz los. Choć wiemy, jak powinno być, choć wiemy, jak chcielibyśmy, żeby było, to jednak ten algorytm nie posiada po prostu okienka „go to the end”. Musimy go napisać sami.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze