1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Filmy, które inspirują do zmiany, pozytywnego myślenia i docenienia codzienności

Filmy, które inspirują do zmiany, pozytywnego myślenia i docenienia codzienności

Robert De Niro i Anne Hathaway w filmie
Robert De Niro i Anne Hathaway w filmie "Praktykant". (Fot. materiały prasowe Warner Bros)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Wielu z was spisało już pewnie listę noworocznych postanowień. Z ich realizacją często bywa różnie, jednak nie należy tracić nadziei. Na sylwestrowy wieczór polecamy wam filmy, które nie tylko inspirują i motywują do zmiany, ale też zachęcają do pozytywnego myślenia i docenienia codzienności. 

"Maiden"

Znakomity dokument "Maiden" powinny obejrzeć przede wszystkim kobiety, i to w każdym wieku. Gwarantujemy, że historia ta sprawi, że nabierzecie wiatru w żagle. W 1989 roku grupa odważnych dziewczyn stworzyła pierwszą w historii kobiecą załogę startującą w prestiżowych i ekstremalnie niebezpiecznych regatach Whitbread Round the World Race. Na morzu walczyły o szacunek, uznanie, a także należne kobietom miejsce w społeczeństwie. Przeciwnikiem był groźny żywioł, ale też lekceważenie i pogarda innych. Bohaterki filmu przetarły jednak szlak kolejnym pokoleniom buntowniczek i udowodniły, że w życiu da się pokonać wszelkie uprzedzenia i przesunąć każde granice. „Maiden” to film o temperaturze kina akcji i zarazem pasjonująca opowieść o kobiecej sile, determinacji, marzeniach i wolności. Trzyma w napięciu jak najlepsza sportowa rozgrywka. Wzrusza, inspiruje i motywuje.

Film dostępny na cineman.pl oraz vod.pl.

Kadr z filmu 'Maiden'. (Fot. materiały prasowe Gutek Film) Kadr z filmu "Maiden". (Fot. materiały prasowe Gutek Film)

"Praktykant"

Życie na emeryturze może być naprawdę fascynujące. Główny bohater filmu "Praktykant", 70-letni wdowiec Ben Whittaker, jest tego najlepszym przykładem. Wykorzystując nadarzającą się okazję, aby wrócić do aktywnego życia, mężczyzna zatrudnia się jako starszy stażysta w redakcji strony internetowej poświęconej modzie, założonej i prowadzonej przez Jules Ostin. Podczas nieuchronnego zderzenia pokoleń, obydwoje odkrywają wartość prawdziwej przyjaźni. "Praktykant". w reżyserii wielokrotnie nagradzanej Nancy Meyers zachwyci was wciągającą fabułą i znakomitym aktorstwem (w rolach głównych laureaci Oscara Robert De Niro oraz Anne Hathaway). To z pozoru nieco banalny, lecz jednocześnie niesamowicie ciepły film o sile przyjaźni, który zmusza widza do refleksji nad tym, co tak naprawdę jest ważne w życiu.

Film dostępny na platformie Netflix.

Kadr z filmu 'Praktykant'. (Fot. materiały prasowe Warner Bros) Kadr z filmu "Praktykant". (Fot. materiały prasowe Warner Bros)

"Pan od muzyki"

Skromny i zakompleksiony nauczyciel muzyki Clément Mathieu (w tej roli Gérard Jugnot) boryka się z brakiem pracy. W końcu przyjmuje posadę wychowawcy w szkole dla trudnej młodzieży, w której panuje żelazna dyscyplina. Relacje między uczniami a pedagogami są bardzo napięte. Oszołomiony nieprzyjazną atmosferą, a zwłaszcza nieudolnymi próbami zaprowadzenia żelaznej dyscypliny przez dyrektora, postanawia zmienić życie wychowanków. Mimo trudnych początków, Mathieu stopniowo zdobywa szacunek podopiecznych. Dzięki niekonwencjonalnym metodom nauczania udaje mu się także wprowadzić ich w czarodziejski świat muzyki. Film okazał się światowym sukcesem i zdobył wiele prestiżowych wyróżnień, w tym nominacje do Oscara i Złotego Globu. To piękny, inspirujący i wzruszający obraz, który pozostaje nie tylko w pamięci, ale też w sercu widza.

Film dostępny na platformie HBO GO.

Kadr z filmu 'Pan od muzyki'. (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum) Kadr z filmu "Pan od muzyki". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)

"Sekretne życie Waltera Mitty"

A teraz propozycja dla wszystkich marzycieli. Walter Mitty pracuje jako fotoedytor w tygodniku "LIFE", w którym publikowane są jedne z najciekawszych zdjęć na świecie. Pewnego dnia dowiaduje się, że gazeta ma przejść w format cyfrowy, a jemu samemu grozi utrata pracy. W ferworze przygotowań ostatniego papierowego wydania magazynu, ginie fotografia autorstwa Seana OʼConnella, która ma odegrać kluczową rolę w numerze. Walter wyrusza więc w świat w poszukiwaniu autora zdjęcia. Film jest ekranizacją opowiadania Jamesa Thurbera z 1939 roku, z Benem Stillerem po obu stronach kamery. W obsadzie znaleźli się też znani amerykańscy aktorzy, m.in. dwukrotny zdobywca Oscara Sean Penn, Kristen Wiig oraz Adam Scott. To historia, która z pewnością was zainspiruje i zmusi do działania.

Film dostępny na player.pl.

Kadr z filmu 'Sekretne życie Waltera Mitty'. (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum) Kadr z filmu "Sekretne życie Waltera Mitty". (Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)

"Dobry rok"

W ekranizacji powieści Petera Mayle'a "Dobry rok", Ridley Scott zaprasza nas do słonecznej Prowansji. Londyński bankier Max Skinner bardzo lubi swoją pracę i życie w mieście. Pewnego dnia dowiaduje się o spadku, który pozostawił mu zmarły wuj. Max dziedziczy piękną, ale podupadającą posiadłość w Prowansji, w której znajduje się działająca od 30 lat winnica. Mężczyzna jedzie więc na francuską wieś z zamiarem sprzedania majątku. W tym samym czasie okazuje się, że jego dalsza giełdowa kariera stoi pod znakiem zapytania. W sielskiej atmosferze, w otoczeniu winnic zaczyna wspominać swoje dzieciństwo, coraz bardziej przyzwyczaja się do prostego życia na wsi i odnawia kontakt ze swoją dawną miłością, właścicielką lokalnej kawiarni. To spokojny, refleksyjny film z pięknymi krajobrazami w tle i znakomitą obsadą (w rolach głównych Russell Crowe, Marion Cotillard oraz Albert Finney). Kieliszek wina do seansu - obowiązkowy!

Film obejrzeć można w piątek 1 stycznia o 17:40, sobotę 2 stycznia o 15:15 oraz poniedziałek 4 stycznia o 9:40 w Kino TV oraz w piątek 1 stycznia o 20:00 i niedzielę 3 stycznia o 15:45 w Stopklatce.

Kadr z filmu 'Dobry rok'. (Fot. Rights Managed/Mary Evans Picture Librar/Forum) Kadr z filmu "Dobry rok". (Fot. Rights Managed/Mary Evans Picture Librar/Forum)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Czy potrafisz zauroczyć się życiem? O sile motywacji

Gdy coś robimy całym sercem, z motywacją nie ma problemu. (Fot. iStock)
Gdy coś robimy całym sercem, z motywacją nie ma problemu. (Fot. iStock)
Dlaczego podejmujemy się jednej czynności, zaniedbując inną? Czemu jednej osobie coś się udaje, a drugiej nie, choć mają te same umiejętności i działają w podobnej sytuacji? Dlaczego pomimo przeciwności wciąż dążymy do celu?

Najwięcej energii i najsilniejszą motywację „do wszystkiego” mają ludzie zauroczeni życiem. Gdy coś robimy całym sercem, z motywacją nie ma problemu. Kiedy coś nam bez przerwy nie wychodzi, zaczynamy powoli popadać w tzw. wyuczoną bezradność. Odbiera ona wiarę w sukces i szacunek dla siebie. Sprawia, że stajemy się bierni.

Tak reagują dwie trzecie ludzi. To demotywacja. Ale istnieje spora grupa, która jest na nią odporna. Jedna trzecia badanych przez psychologów osób oparła się próbom uczynienia ich biernymi – odebrania motywacji. Nie rezygnowali, wciąż podejmowali wysiłek, nie pozwolili odebrać sobie nadziei na sukces.

Co to za grupa? Optymiści! Podczas gdy pesymista mówi: „Nigdy się nie uda i zawsze tak będzie”, optymista twierdzi: „To można zmienić, uda się”. Skłonność do pesymizmu lub optymizmu odbija się na każdej dziedzinie życia. Optymiści mają lepszą motywację nawet do walki z chorobą – badania potwierdzają, że optymistki z rakiem piersi żyją dłużej od pesymistek.

Negatywna, pozytywna

Pierwszą potrzebę działania wyzwala w nas motywacja negatywna, każąca unikać wszystkiego, co zaburza fizyczną lub psychiczną równowagę. Dziecko krzyczy i płacze, gdy jest głodne, jest mu zimno, coś je boli. Z biegiem lat nasze działania stają się bardziej skomplikowane niż krzyk: gdy coś nam grozi zranieniem, uczymy się odsuwać od niebezpieczeństwa, a potem unikać sytuacji, w których mogłoby do niego dojść. W zależności od osobowości i stopnia dojrzałości podejmujemy też różne akcje: ktoś na zranienie reaguje ucieczką, ktoś inny szuka pomocy, następny znosi to spokojnie.

Niezaspokojone podstawowe potrzeby motywują do ekstra wysiłku. Badania wykazały, że studenci lepiej zdawali egzaminy, kiedy mieli puste brzuchy, a głodne sekretarki lepiej pisały na maszynie. Motywacja pozytywna pcha nas ku przyjemności. Mówi: „Brak zaburzeń to za mało”. Pod jej wpływem dziecko chce, by mama je głaskała, a dorosły potrafi przejechać całe miasto, by kupić właśnie to ciastko, które lubi, choć po drodze mijał wiele cukierni. W miarę uczenia się motywacje negatywna i pozytywna zaczynają się łączyć, ich podstawy stają się nierozdzielne (uczymy się, że ucieczka od głodu i przyjemne uczucie sytości to w zasadzie to samo). Motywacja pozytywna stanie się ważną częścią naszego rozwoju: dzięki temu, że polubimy uczucie sytości i czułość matki, rozwiniemy kolejne motywacje: społecznej aprobaty, współistnienia, bezpieczeństwa, panowania nad sytuacją itp.

Zaistnieć w społeczeństwie

Jeśli człowiek nie dostał w dzieciństwie miłości i czułości, najwcześniejsza forma motywacji społecznych nie mogła się rozwinąć, i może on w przyszłości dopuszczać się przestępstw lub innych nieaprobowanych czynów.

Potrzeba bezpieczeństwa motywuje nas, by dostosować się do grupy, w której funkcjonujemy, do przejęcia panujących w niej zwyczajów i wartości. Najpierw rodziny, potem społeczeństwa. W zależności od tych norm będzie kształtować się nasza motywacja. W Anglii mężczyznę zmotywuje do ślubu myśl, że ukochana kobieta mogłaby współżyć z innymi mężczyznami. Inaczej jest z Eskimosami – oni dzielą się swoimi żonami w geście gościnności.

Kolejna społeczna motywacja to potrzeba panowania nad sytuacją. Odgrywa ona tym większą rolę, że odbija się na poczuciu umiejscowienia kontroli. Kiedy mamy poczucie wewnętrznej kontroli (uważamy, że rozwój wypadków zależy od nas), mamy większą motywację, by działać. Przy zewnętrznym poczuciu kontroli (uważamy, że na rozwój wypadków mamy niewielki wpływ) motywacja słabnie (po co się wysilać, skoro nic od nas nie zależy). Ktoś, kto osiągnął kiepską notę na egzaminie i uważa, że to wynik jego zaniedbań, ma większe szanse poprawić stopień. Ale gdy założy, że stopień zależał od nieprzychylnego nastawienia egzaminatora, raczej nie będzie walczyć o lepszą ocenę.

Także przekonanie o własnych zdolnościach będzie dawało lub odbierało motywację. W naszej kulturze wyżej od wysiłku cenione są zdolności, więc kiedy przyczyn porażki upatrujemy w niskich zdolnościach, szybciej rezygnujemy i stawiamy sobie mniej ambitne cele. Wiara we własne zdolności sprawia, że przyczyn porażki szukamy w pechu i braku wysiłku, co pozwala na większą motywację do ponawiania prób.

Więcej nie znaczy lepiej

Konieczność dostosowania poziomu motywacji do poziomu zadania określa tzw. prawo Yerkesa-Dodsona. Mówi ono, że do zadań trudnych lepszy jest niski poziom motywacji. To dlatego, że zbyt duży zapał (za wysoka motywacja) może łatwo „wypalić się” w zderzeniu z trudnością zadania. Natomiast wysoki poziom motywacji sprawia, że łatwe zadania nie wydają się nudne.

I jeszcze jedna zasada: lepiej, żeby stojące przed nami zadanie nie było zbyt trudne (zniechęci nas do wysiłku) ani zbyt łatwe (możemy je zlekceważyć). Co ciekawe – to, czy jest ono łatwe, czy trudne, jest w dużej mierze kwestią uznaniową. Ktoś o niskiej potrzebie osiągnięć okaże więcej wytrwałości, wierząc, że zadanie jest łatwe (choć będzie nierozwiązywalne). Zaś osoby o wysokiej potrzebie osiągnięć nie zmotywuje to, że stojące przed nią zadanie jest łatwe. Trudne doda jej skrzydeł. Czasem potrzeba osiągnięć jest tak silna, że prowadzi do ambicji bycia najlepszym we wszystkim. To frustruje i demotywuje, ponieważ okazuje się zwyczajnie niemożliwe.

Wewnętrznie, zewnętrznie

Motywacja, która pcha nas do działania, może być świadoma lub nie. Najczęściej łączy w sobie oba te motywy. Niepełnosprawny chłopiec, który wybiera się na biegun, działa pod wpływem chęci spełnienia marzenia, ale też kieruje nim potrzeba rywalizacji czy wynagrodzenia za to, że na co dzień czuje się nieprzystosowany. Tych ostatnich motywów może sobie nie uświadamiać. Podobnie kobieta o silnej potrzebie seksualnej, znajdując sobie kochanka, może nazywać przygodną relację miłością. Świadomie kieruje nią poszukiwanie uczucia, nieświadomie – potrzeba seksualna.

Motywacja może być też wewnętrzna i zewnętrzna. Wewnętrzna kieruje nami wtedy, gdy sama czynność sprawia nam przyjemność, np. jedzenie ciastka, zabawa. Zewnętrzną charakteryzuje to, że spodziewamy się jakiejś nagrody, efektu, np. jemy szpinak, bo chcemy być zdrowi. Co ciekawe, nawet największa przyjemność zaczyna być motywowana zewnętrznie, jeśli… stanie się naszą pracą. Gdy pojawia się nagroda, np. ktoś płaci nam za granie w gry komputerowe albo czytanie książek, ulubione dotychczas czynności przestają być tak przyjemne.

Wszechobecny seks

Jedną z najbardziej motywujących do działania potrzeb jest potrzeba seksualna. Występuje niezależnie od deprywacji, to znaczy można uprawiać seks często, a wciąż go pragnąć. Ten rodzaj motywacji łączy potrzeby cielesne ze społecznymi. Bodźca do jej obudzenia może dostarczyć zarówno atrakcyjny partner, jak i samo wspomnienie podniecającej sceny. Popęd seksualny wiąże się bowiem z szeregiem czynności i przedmiotów zastępczych, np. częściami ubrania, obrazkami, opisami. I nie chodzi tu tylko o rozładowanie napięcia seksualnego. Kieruje nami wiele innych czynników: imperatyw przedłużenia gatunku, chęć dominacji, potrzeba panowania nad sytuacją i chęć rywalizacji.

Jak silnie motywuje seks, widać po trudach, jakie sobie zadajemy „w tej sprawie”. Chodzi nie tylko o czas, który poświęcamy, by podobać się płci przeciwnej. Dajemy z siebie więcej. Mężczyzna, choć nie znosi tańczyć, zaprosi na dancing kobietę, na której chce zrobić wrażenie. Kobieta pojedzie do innego miasta, by kupić coś, czym oczaruje mężczyznę. Ale to nie koniec. Potrzeba seksualna potrafi motywować nas do łamania tabu i lęku. W jednym z badań, przeprowadzonych wśród amerykańskich studentów, jedna trzecia przyznała, że posunęliby się do gwałtu, gdyby mieli pewność, że nie zostaną złapani. W innym ponad połowa wyznała, że podczas randki zmuszali kobietę do seksualnych zachowań. Strach przed karą, wychowanie – w obliczu motywacji seksualnej wszystko na chwilę cichło.

Piramida potrzeb

Abraham Maslow, psycholog humanistyczny, w latach 70. przyjrzał się bliżej zagadnieniu motywacji. Obserwując ludzkie zachowania, uznał, że kierują nami dwie motywacje: braku i wzrostu. Ta pierwsza działa wtedy, kiedy coś nam dolega i musimy poświęcić energię na powrót do równowagi. Druga natomiast pcha nas do działania, gdy chodzi o coś więcej niż zaspokojenie deficytu. Pierwszeństwo ma motywacja braku; dopiero gdy wszystko gra na podstawowym poziomie, zaczynamy słuchać podszeptów motywacji wzrostu.

Ułożył tzw. piramidę potrzeb obrazującą ich hierarchię w naszym życiu. U jej podstaw znajdują się potrzeby fizjologiczne (pożywienia, tlenu, seksu), kolejne piętra zajmują: potrzeba bezpieczeństwa (wygody, spokoju), przynależności (więzi, kochania, bycia kochanym), szacunku (zaufania do siebie, poczucia wartości), poznawcze (wiedzy, rozumienia), estetyczne (harmonii i piękna), samorealizacji (posiadania celów, spełnienia swojego potencjału). Na szczycie piramidy znajduje się potrzeba transcendencji – duchowa potrzeba utożsamienia z kosmosem, ale na to piętro docierają nieliczni. Skąd takie, a nie inne usystematyzowanie potrzeb? Maslow uważał, że dopiero zaspokojenie potrzeb na jednym „piętrze” budzi naszą motywację do starań o zaspokojenie kolejnych – oczywiście licząc od dołu. To znaczy, że gdy już nie będziemy głodni, poświęcimy energię na zdobywanie poczucia bezpieczeństwa, a dopiero potem poczujemy motywację, by zadbać o przynależność do grupy itd. Ale zauważył także kilka innych ciekawych zależności. Odkrył, że ludzie działający pod wpływem motywacji wzrostu reagują pozytywnie na wiele niedogodności, np. ból czy głód, jeśli tylko wierzą, że służą one dobrej sprawie. Dlatego alpinista znosi smagające zimno, a głodujący w ramach protestu akceptuje ssanie w żołądku.

Jeśli coś nie tak…

Czy wiedza o motywacji może się przydać? Zauroczonym życiem nie. Ale, jeśli coś idzie nie tak, wówczas można sprawdzić, czy nie zaniedbujemy jakichś swoich podstawowych potrzeb. Jak umiejscawiamy nasze poczucie kontroli? Co z naszą potrzebą osiągnięć? Może warto odkrywać swoje nieświadome motywacje? Można powiedzieć, że bez motywacji nie ma życia. Stawianie sobie pytań dotyczących własnej motywacji może poprawiać jego jakość.

Emocje ściśle wiążą się z motywacją. Wzmacniają i przedłużają jej trwanie. To dlatego, że emocja trwa dłużej niż bodziec. Często, choć sam bodziec do działania już zniknął, emocja sprawia, że wciąż czujemy energię do akcji.

Niemiecki psycholog Kurt Lewin zauważył, że motywuje nas rozbieżność między naszym stanem a np. celem do osiągnięcia, zadaniem czy standardem grupy. Rozbieżność ta sprawia, że pojawia się wewnętrzne napięcie dające nam motywację do osiągnięcia celu, rozwiązania zadania czy wyrównania standardu naszego i grupy. Jednym słowem fakt, że inni „mają lepiej”, może być bardzo motywujący.

Dwa z najsilniej umotywowanych stanów to macierzyństwo i… nałóg. Uzależniony od narkotyków zrobi wszystko, by zdobyć to, co odsunie od niego widmo głodu i da satysfakcję. Gotów jest przekroczyć każdą granicę. Matka jest także gotowa przekraczać granice dla dobra dzieci. W eksperymencie, w którym szczur musiał pokonać kratkę pod napięciem, by wydostać się z pomieszczenia, najszybciej i najwięcej prób podejmowały samice odłączone od młodych. Popęd macierzyński motywował samicę czterokrotnie silniej niż popęd eksploracyjny, czyli potrzeba poznania otoczenia (okazała się silniejsza od głodu).

Motywacja osiągnięć często jest zorientowana „na przyszłość”. Mniejszą rolę odgrywają tu bieżące przyjemności, a większą planowanie. Przykładem są studia: ktoś, kto pragnie być dobrym prawnikiem, będzie unikał prywatek i marnowania czasu, a będzie się uczył przez wiele lat, by osiągnąć cel.

Amerykańscy psychologowie Murray i McClelland stworzyli specjalną technikę, zwaną testem apercepcji tematycznej służącą do odkrywania najważniejszych motywów kierujących naszym działaniem. Badanym osobom pokazuje się obrazki przedstawiające wieloznaczne scenki i prosi o ułożenie związanej z nimi historii. Ponieważ mamy skłonność do projektowania na postaci własnych motywów i potrzeb, z opowieści osoby badanej można wywnioskować, co ją pcha do działania.

  1. Kultura

Kino noir – zestawienie najlepszych filmów

„Asfaltowa dżungla” w reżyserii Johna Hustona to jeden z najważniejszych filmów noir. W roli Angeli Phinlay wystąpiła znakomita Marilyn Monroe. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)
„Asfaltowa dżungla” w reżyserii Johna Hustona to jeden z najważniejszych filmów noir. W roli Angeli Phinlay wystąpiła znakomita Marilyn Monroe. (Fot. Image Capital Pictures/Film Stills/Forum)
"Wielki sen" z Humphreyem Bogartem, "Gilda" z Ritą Hayworth, "As w potrzasku" z Kirkiem Douglasem, czy "Proszę nie pukać" z Marilyn Monroe to kultowe filmy, które zna prawie każdy. Reprezentują one tzw. kino noir - gatunek, w którym królują czarno-białe kadry, najczęstszym tematem jest zbrodnia, a głównym bohaterem prywatny detektyw z piękną kobietą u swego boku. Zapraszamy na nasz przegląd najlepszych filmów noir.

Kino noir to popularny w latach 40. i 50. XX wieku gatunek w kinie amerykańskim, którego powstanie ściśle wiązało się z atmosferą pesymizmu i niepokoju, jaka zapanowała w Stanach Zjednoczonych wraz z wybuchem II wojny światowej. Sam termin wywodzi się natomiast z francuskiego filmoznawstwa, a po raz pierwszy użyty został w 1946 roku przez krytyka Nino Franka. Historie tzw. „czarnej serii” opierano głównie na klasycznych amerykańskich powieściach kryminalnych. Najczęściej pokazywały one niewyjaśnione zbrodnie, jednak bez moralizowania, happy endów i jasnego podziału na dobro i zło. Głównymi bohaterami zwykle byli prywatni detektywi, przeciętniacy przypadkowo wplątani w świat przestępczy oraz tzw. kobiety fatalne, czyli femme fatale. Najczęściej wybieraną lokacją było natomiast miasto, którego mroczny klimat uzyskiwano za sprawą charakterystycznych środków wizualnych: wyrazistych cieni, mocnych kontrastów i agresywnego montażu.

Najbardziej znanym aktorem kina noir był Humphrey Bogart. Wykształcił on charakterystyczny typ męskiego bohatera – prywatnego detektywa lub przestępcy, cynicznego ironisty i zatroskanego twardziela w prochowcu i z papierosem. Wraz ze swoją żoną Lauren Bacall, która partnerowała mu m.in. w „Wielkim śnie” oraz „Mrocznym przejściu” tworzyli najpopularniejszą parę kina noir, podobnie jak Adrian Ladd oraz Veronica Lake („Pistolet do wynajęcia”, „Błękitna dalia”). Ikoną gatunku stała się również Rita Hayworth („Gilda”, „Dama z Szanghaju”) oraz Jane Greer, kultowa odtwórczyni ról kobiet fatalnych. Innymi znaczącymi aktorami kina noir byli też m.in. James Cagney, Richard Conte, Richard Widmark oraz Robert Mitchum. Do najpopularniejszych filmów noir możemy zaliczyć:

„Sokół maltański” (1941)

Pierwszym w historii filmem noir był „Sokół maltański” w reżyserii debiutującego wówczas Johna Hustona. Grupa podejrzanych osobników nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć drogocenny skarb - wysadzoną klejnotami statuetkę sokoła. Detektyw Sam Spade (w tej roli znakomity Humphrey Bogart) za wszelka cenę pragnie dowiedzieć się, dlaczego tak bardzo zależy im na jej zdobyciu - i kto stoi za zamordowaniem jego partnera. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jerome Cowan, Mary Astor oraz nominowany do Oscara Sydney Greenstreet.

Kadr z filmu „Sokół maltański”. (Fot.  Film Stills/Forum)Kadr z filmu „Sokół maltański”. (Fot. Film Stills/Forum)

„Gilda” (1946)

„Gilda” Charlesa Vidora to jeden z najsłynniejszych filmów w dorobku aktorskim Rity Hayworth. Jego akcja toczy się w Buenos Aires, a głównym bohaterem jest nałogowy hazardzista Johnny Farrell (Glenn Ford), który zatrudnia się w jednym z tamtejszych kasyn. Wszystko komplikuje się, gdy żona przełożonego, piękna Gilda, okazuje się być dawną kochanką Johnny'ego. Produkcję krytykowano za prowincjonalność, utrwalanie szkodliwych stereotypów, a nawet przesadne epatowanie seksualnością Hayworth. Mimo to, film odniósł wielki sukces, a dziś zaliczany jest do klasyki amerykańskiego kina.

Kadr z filmu „Gilda”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)Kadr z filmu „Gilda”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

„Wielki sen” (1946)

Filmowa ekranizacja powieści Raymonda Chandlera „Wielki sen” to klasyk nie tylko kina noir, ale również kina detektywistycznego. Tytuł został dodany do National Film Registry, a także znajduje się na liście arcydzieł magazynu „Empire”. Prywatny detektyw Philip Marlowe zostaje wynajęty przez generała Sternwooda, aby rozwikłać sprawę szantażowania jego córki Carmen, która popadła w długi u księgarza Arthura Geigera. Na pozór rutynowa sprawa prowadzi bohatera do mrocznego półświatka Los Angeles pełnego gangsterów, morderców i zepsutych bogaczy. W rolach głównych wystąpili wspomniani wcześniej Humphrey Bogart i Lauren Bacall.

Kadr z filmu „Wielki sen”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Wielki sen”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Pocałunek śmierci” (1947)

„Pocałunek śmierci” Henry’ego Hathawaya to kolejny klasyczny obraz kina noir. Po nieudanym napadzie na jubilera złodziej zostaje schwytany i odmawia wydania swoich wspólników. Bohater zmienia jednak zdanie, gdy dowiaduje się, że jego żona popełniła samobójstwo. Film był również bardzo udanym debiutem aktorskim Richarda Widmarka, który za drugoplanową rolę psychopatycznego zabójcy otrzymał Złoty Glob oraz nominację do Oscara. Krytycy byli zgodni: aktor stworzył „błyskotliwą kreację, która utrwaliła jego image na wiele lat”.

Kadr z filmu „Pocałunek śmierci”. (Fot. BEW Photo)Kadr z filmu „Pocałunek śmierci”. (Fot. BEW Photo)

„Dama z Szanghaju” (1947)

Kultowa „Dama z Szanghaju” z Orsonem Wellesem po obu stronach kamery opowiada historię marynarza Mike'a O'Hary, który dołącza do rejsu z państwem Bannister, a tym samym zostaje wplątany w morderczą intrygę. Film zaczyna się, gdy Elsa Bannister (Rita Hayworth) zostaje napadnięta przez młodych złodziejaszków podczas spaceru w parku. Gdy pomocy udziela jej Mike, ta proponuje mu, aby zaciągnął się na jacht jej męża. Problem w tym, że na pokładzie przebywa także detektyw Sidney Broome i Grisby, który proponuje O'Harze 5000 dolców za sfingowanie własnej śmierci...

Kadr z filmu „Dama z Szanghaju”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)Kadr z filmu „Dama z Szanghaju”. (Fot. Columbia Pictures/Entertainment Pictures/Forum)

„Asfaltowa dżungla” (1950)

Gangsterski klasyk kina noir „Asfaltowa dżungla” polecali niegdyś w kultowym cyklu „Perły z lamusa” Tomasz Raczek i Zygmunt Kałużyński - to chyba najlepsza rekomendacja. Pewien złodziej po wyjściu z więzienia decyduje się na ostatni skok w swej karierze, chcąc ukraść dużą ilość drogocennej biżuterii. W tym celu opracowuje perfekcyjny plan i kompletuje ekipę mającą dokonać rabunku. Jego wspólnicy to kierowca, włamywacz i zabójca, a całe „przedsięwzięcie” ma sfinansować pewien adwokat-bankrut. Wkrótce gangsterzy wpadają jednak w poważne tarapaty. Film wyróżniono m.in. nagrodą na Festiwalu w Wenecji i 4 nominacjami do Oscara.

Kadr z filmu „Asfaltowa dżungla”. (Fot. Mondadori Collection/Universal Images Group/Forum)Kadr z filmu „Asfaltowa dżungla”. (Fot. Mondadori Collection/Universal Images Group/Forum)

”Bulwar zachodzącego słońca” (1950)

Zawierający elementy dramatu, horroru i komedii „Bulwar zachodzącego słońca” Billy'ego Wildera to prawdziwa klasyka gatunku. Film przedstawia historię wygasłej gwiazdy kina niemego, która próbując wrócić na ekran, wiąże się z młodym scenarzystą. Gdy mężczyzna postanawia zakończyć związek, kobieta popada w szaleństwo. Strzela do ukochanego, a moment przybycia policji wykorzystuje jako okazję do swego ostatniego aktorskiego występu. Dogłębnie penetrujący świat show biznesu obraz spodobał się nie tylko widzom, ale również krytyce, o czym najlepiej świadczy 11 nominacji do Oscara oraz 3 statuetki.

Kadr z filmu „Bulwar zachodzącego słońca”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Bulwar zachodzącego słońca”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„Nieznajomi z pociągu” (1951)

Oparty na powieści Patricii Highsmith film „Nieznajomi z pociągu” to wciągająca historia, która wgniecie was w fotel. Podczas podróży pociągiem główni bohaterowie, Guy Haines (Farley Granger) i Bruno Anthony (Robert Walker), rozmawiają o pomyśle na zbrodnię doskonałą: jeden zabija wskazaną przez swego wspólnika ofiarę, po czym drugi rewanżuje się podobnie, dzięki czemu nie sposób powiązać zamordowanych ze sprawcami. Po chwili zawierają umowę: żona Guya „w zamian” za ojca Brunona. Film wyreżyserował i wyprodukował mistrz suspensu Alfred Hitchcock.

Kadr z filmu „Nieznajomi z pociągu”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)Kadr z filmu „Nieznajomi z pociągu”. (Fot. Mary Evans Picture Librar/Forum)

„As w potrzasku” (1951)

Fabuła filmu „As w potrzasku” z legendą kina Kirkiem Douglasem w roli głównej powstała na podstawie dwóch autentycznych wydarzeń. Głównym bohaterem jest tu arogancki reporter, który zostaje zatrudniony w niewielkiej redakcji. Kiedy dowiaduje się o wypadku wewnątrz pobliskiej kopalni, postanawia wykorzystać go do własnych celów. Wyreżyserowany, wyprodukowany i napisany przez Billy'ego Wildera obraz zapewnia widzom całą gamę emocji, trzymając w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. W pozostałych rolach wystąpili m.in. Jan Sterling, Robert Arthur, Porter Hall i Frank Cady.

Kadr z filmu „As w potrzasku”. (Fot. Collection CSFF/Rue des Archives/Forum)Kadr z filmu „As w potrzasku”. (Fot. Collection CSFF/Rue des Archives/Forum)

„Proszę nie pukać” (1952)

Dramat „Proszę nie pukać” oparty na powieści Charlotte Armstrong przedstawia historię Nell Forbes, która po nieudanej próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego. Niedługo po jego opuszczeniu zostaje zatrudniona jako opiekunka do dziecka przez bogate małżeństwo. Rodzina nie zna jednak przeszłości kobiety, która początkowo nie wzbudza niepokoju swoim zachowaniem, lecz w pewnym momencie zaczyna zagrażać nie tylko sobie, ale też swojej podopiecznej. W rolę Nell wcieliła się Marilyn Monroe - była to pierwsza dramatyczna, i zarazem pierwszoplanowa kreacja aktorki.

Kadr z filmu „Proszę nie pukać”. (Fot. BEW Photo)Kadr z filmu „Proszę nie pukać”. (Fot. BEW Photo)

  1. Psychologia

Motywacja to za mało! Co nas nakręca do działania? – Według ekspertów NLP trzeba znaleźć technikę

Jednych lepiej motywuje stymulacja otoczenia: alarm budzika, głośna muzyka, ostre światła..., innych coś wręcz przeciwnego, na przykład silne postanowienie. Niektórych bardziej nakręca myśl, co stanie się, jeśli coś zrobią, a drugich – co się wydarzy, jeśli właśnie czegoś nie zrobią (fot. iStock)
Jednych lepiej motywuje stymulacja otoczenia: alarm budzika, głośna muzyka, ostre światła..., innych coś wręcz przeciwnego, na przykład silne postanowienie. Niektórych bardziej nakręca myśl, co stanie się, jeśli coś zrobią, a drugich – co się wydarzy, jeśli właśnie czegoś nie zrobią (fot. iStock)
Szukasz motywacji do działania? Użyj strategii! Najlepiej własnej. O tym, jak ją w sobie odkryć i rozwinąć, mówi Charles Faulkner, trener NLP.

Postanowiłem sobie ostatnio, że codziennie rano będę wykonywał serię ćwiczeń. Jak na razie udaje mi się to średnio raz na tydzień. Jak się lepiej zmotywować?
Nie sądzę, by problem tkwił w motywacji, bo pan ją ma, tyle że nie posiada pan strategii, która go do tego doprowadzi. Tę musi pan zdobyć.

W jaki sposób?
Na przykład pytając znajomego, który ćwiczy regularnie, jak mu się to udaje. Zazwyczaj w każdym ukrywa się taka strategia, choć nie zawsze ją rozumiemy lub o niej wiemy. Czasami problem nie leży w motywacji, tylko w narzuconym sobie ideale. Bo jeśli obiecał pan sobie ćwiczyć codziennie przez godzinę, ale udało się to panu tylko kilka razy i najczęściej kończyło się na 15 minutach – to jest pan niezadowolony, bo swoje dokonania konfrontuje z tym ideałem. Może warto zamienić te 60 minut na 15? Można też stosować coś, co nazywam „alternatywną walutą”, tzn. jeśli poćwiczę godzinę trzy razy w tygodniu, to coś sobie kupię.

Podobno skutki motywowania siebie z użyciem technik NLP potrafią być spektakularne…
Jeden z moich kolegów, Gerry, miał bardzo poważny wypadek – potrąciła go ciężarówka. Przez pewien czas walczono o jego życie. Kiedy się obudził ze śpiączki, okazało się, że czeka go roczna rehabilitacja. Przed wypadkiem biegał po 15 mil dziennie, a w szpitalu jeździł na wózku inwalidzkim, bo miał połamane nogi. Pytał różnych ludzi, jak im się udało przejść przez rehabilitację. Odpowiadali: „Myślałem o tym, co będę robić w przyszłości. Wyobrażałem sobie, że znowu biegam, bawię się z moim dziećmi i że to łączy się z moją rehabilitacją”. Wykorzystał tę strategię. Kolejna była związana z bólem, który towarzyszył rehabilitacji. Gerry postanowił, że przez każdą sesję bolesnych ćwiczeń będzie przechodził z myślą: „po zajęciach moje nogi będą silniejsze, będę mógł się lepiej poruszać”. Codziennie też odnotowywał postępy, np. „dziś zrobiłem trzy kroki, czyli o jeden więcej niż wczoraj”. Jeżdżąc na wózku inwalidzkim, wciąż wyobrażał sobie siebie sprzed wypadku, czyli mężczyznę-atletę. I takim ponownie chciał się stać.

I udało mu się?
Nawet w krótszym czasie niż założony przez lekarzy rok. Gerry pobił absolutny rekord w dochodzeniu do kondycji sprzed wypadku. Wszystko dlatego, że metodą prób i błędów znalazł technikę najbardziej odpowiednią dla siebie.

Powinniśmy robić jak on?
Tak – szukać własnej techniki i ją rozwijać. Jednych lepiej motywuje stymulacja otoczenia: alarm budzika, głośna muzyka, ostre światła..., innych coś wręcz przeciwnego, na przykład silne postanowienie. Niektórych bardziej nakręca myśl, co stanie się, jeśli coś zrobią, a drugich – co się wydarzy, jeśli właśnie czegoś nie zrobią. Nasi przodkowie w pierwszej kolejności rozwiązywali najpilniejszy problem, od którego bezpośrednio zależało ich przeżycie, a dopiero potem zabierali się za kolejne działania, np. najpierw uciekali przed tygrysem, a później zaczynali szukać czegoś do jedzenia. My, żyjący współcześnie, stale nosimy w sobie tę historię, a NLP pomaga ją rozpoznać i jej użyć. Bo zawsze odbieramy jakiś sygnał, pod wpływem którego coś robimy. Na przykład uprawianie sportu – są osoby, które chętniej ćwiczą w grupie lub z przyjacielem, wówczas inni są dla nich motorem napędowym. Kiedy rozpozna się w sobie te sygnały, można przejąć kontrolę nad własnymi nawykami, a to z kolei pozwala na ich skuteczne wykorzystywanie.

Próbował pan uczyć technik motywacyjnych osoby, które nie dają sobie rady w życiu, np. bezdomnych czy bezrobotnych?
Pracując kiedyś dla urzędu imigracyjnego w USA, prowadziłem szkolenia z kobietami z Azji – były bardzo spokojne, zamknięte w sobie, zdystansowane, mógłbyś pomyśleć: niezmotywowane do mówienia po angielsku. Jakże błędna była to opinia. Kiedy bowiem poprosiłem je, by pomogły członkom swoich rodzin wypełnić formularze rządowe, kobiety nagle zaczęły rozmawiać po angielsku, a nawet w tym języku kłócić się ze mną. „Nie wiedziałem, że mówicie po angielsku” – śmiałem się... Po prostu motywacja musi być ważna dla danej osoby.

Jeden z moich nauczycieli używa technik NLP podczas zajęć z dziećmi. Konkretnie: metody porównywania obecnych osiągnięć z wcześniejszymi. Kiedy młody człowiek widzi, że robi postępy, czuje sens działania i smak sukcesu. To motywuje go do rozwoju.

W swojej książce „NLP – nowa technika osiągania sukcesów” obiecuje pan zmieniać za pomocą technik NLP złe nawyki. Co zrobić, jeśli na przykład notorycznie spóźniam się na spotkania?
Tego nie nazwałbym złym nawykiem, ale jest nim na pewno palenie papierosów. Jeśli ktoś chciałby je rzucić, to najpierw poprosiłbym taką osobę, żeby wygodnie usiadła, np. w fotelu, odchyliła się nieco, wzięła głęboki wdech i spojrzała w przyszłość. Wydychając powietrze – niczym dym – może sobie wyobrażać pozytywne efekty, jakie osiągnie, jeśli przestanie palić. W NLP patrzymy na pozytywy zmian i uważamy, że cokolwiek ktoś robi w swoim życiu, to w jakimś stopniu może mu to służyć.

Według NLP nie istniałyby zatem złe nawyki?
Niepraktyczne jest myślenie o nich jako o „złych”. NLP traktuje nawyki niczym kotwicę – dobrze ją mieć, bo wiesz, gdzie jesteś. Problem pojawia się, kiedy nam nie służą. Na przykład ktoś codziennie po pracy relaksuje się drinkiem, a po pewnym czasie zauważa, że to jedyny sposób odprężenia. Pomagamy wyzwolić się z takiego myślenia i znaleźć inne sposoby osiągnięcia relaksu.

Wspomniał pan, że dzisiaj miał szczęście, bo się nie spóźnił na wywiad. Zamiast mówić o „szczęściu” mógłby pan pomyśleć: „jakiej strategii użyłem, żeby dotrzeć tym razem na czas?”. Czasami w tym „szczęściu” jest ukryta strategia.

Pana ojciec diametralnie zmienił kiedyś zawód – z menedżera branży marketingowej na nauczyciela w szkole średniej. Czy to jakoś wpłynęło na pana życiowe wybory?
Mój tata podjął tę decyzję, kiedy miałem piętnaście lat. Wówczas marzyłem, żeby w przyszłości mieć czerwonego Chevroleta Corvettę. Więc kiedy ojciec obwieścił, że będzie nauczycielem, moje marzenie o samochodzie zaczęło się oddalać.

Jego decyzję doceniłem tak naprawdę dopiero, kiedy sam zmieniłem zawód – zrezygnowałem z pracy dla rządu i zostałem konsultantem NLP. Wtedy zdałem sobie sprawę, że człowiek może zmienić swoją ścieżkę zawodową i robić w życiu to, co naprawdę chce, co go rozwija, daje satysfakcję... Sądzę, że każdy z nas, jeśli przyjrzy się tego typu momentom ze swojego życia, może znaleźć w nich ukryte „prezenty” dla siebie.

Charles Faulkner – certyfikowany trener NLP (NeuroLingwistyczne Programowanie), międzynarodowy konsultant, specjalizuje się w szkoleniu inwestorów giełdowych i instrumentów pochodnych. Współzałożyciel kilku firm, w tym szkoleniowych. Autor i współautor ośmiu książek nt. NLP, motywowania ludzi, zmiany osobowości oraz intuicji, m.in. „NLP – wykorzystaj potęgę programowania neurolingwistycznego”.

Czym jest NLP?

NeuroLingwistycze Programowanie, w skrócie NLP, to zbiór technik pracy nad sobą, opartych na modelu skutecznej komunikacji – metody łączącej wiedzę z zakresu psychologii, lingwistyki i zarządzania. Teoretycy NLP postrzegają umysł ludzki jako swoisty komputer, zapraszają do pracy nad jego „oprogramowaniem”. Zakładają możliwość programowania postaw wobec świata oraz stosowanie w codziennym życiu metod wzbogacania i eliminowania niechcianych zachowań. NLP to także zespół umiejętności pozwalających na budowanie indywidualnej motywacji, umiejętność wpływania na własne procesy emocjonalne i myślowe oraz wywieranie wpływu na innych. Ten model pracy z psychiką powstał we wczesnych latach siedemdziesiątych. Za jego twórców uważa się Richarda Bandlera, matematyka i terapeutę Gestalt, oraz Johna Grindera, profesora lingwistyki, którzy znaleźli powiązanie między procesami neurologicznymi, językiem i wzorcami ludzkich zachowań. Obecnie wykorzystuje się go w szkoleniach motywacji, rozwijania zdolności negocjacyjnych, a nawet umiejętności uwodzenia. Należy zaznaczyć, że w środowiskach naukowych techniki NLP spotykają się z krytyką, zarzutami o manipulację ludźmi czy koniunkturalizm.

  1. Psychologia

Odchodzę… i co dalej? W jaki sposób kończymy relacje?

Rozstanie to przeżycie traumatyczne. Otwiera całą przestrzeń do spekulacji, co by było gdyby, do oskarżania siebie, partnera. Czasami ciągnie się latami, uniemożliwiając ludziom rozpoczęcie sensownego życia. (fot. iStock)
Rozstanie to przeżycie traumatyczne. Otwiera całą przestrzeń do spekulacji, co by było gdyby, do oskarżania siebie, partnera. Czasami ciągnie się latami, uniemożliwiając ludziom rozpoczęcie sensownego życia. (fot. iStock)
Koniec w relacjach z ludźmi jest zawsze trudniejszy niż początek. Na liście najbardziej stresujących wydarzeń w naszym życiu rozwód zajmuje drugie miejsce po śmierci współmałżonka. A zwolnienie z pracy trzecie. Tym większą więc sztuką jest odejść bez strat po obu stronach. Tylko czy to w ogóle możliwe?

Sposób, w jaki się rozstajemy, więcej mówi o nas niż to, jak rozpoczynamy znajomość albo pracę. Wszyscy to wiemy. Jednak gdy przychodzi się rozstać, puszczają wszelkie hamulce. Jeszcze niedawno kochający się ludzie skaczą sobie do oczu, a dotąd zadowoleni pracownicy nasyłają na pracodawcę kontrole, idą „na chorobowe”, kopiują i wynoszą z firmy bazy danych. Mało kto traktuje rozstanie jako krok naprzód, jako zmianę, dzięki której można się rozwinąć i czegoś nauczyć.

Końca wojny nie widać

Ewa (nauczycielka, lat 35) i Piotr (handlowiec, lat 32) rozstają się już cztery lata. Od momentu, kiedy Ewa złożyła pozew o rozwód, odbyło się pięć rozpraw (nie licząc pojednawczej) i jak na razie nie ma finału. Ewa żąda rozwodu z orzeczeniem o winie męża.

Ewa: – Zdradzał mnie przez całe trzy lata, kiedy byliśmy razem, o czym dowiedziałam się oczywiście ostatnia. Niech się przyzna, że to on rozwalił nasz związek. A Piotr przyznać się do winy nie zamierza. Owszem, zdradził, ale to był według niego tylko incydent, za który zresztą żonę przeprosił.

Piotr: – Nie można karać na tysiąc sposobów za jeden czyn. Ewa wyrzuciła mnie z domu, zażądała rozwodu i odszkodowania, nie dopuszcza mnie do córki. A niech powie, dlaczego ją zdradziłem! Sama się o to prosiła!

Ewa: – On ma argument – zdradziłem, bo nie chciałaś ze mną spać. A to nie tak. Bardzo źle znosiłam ciążę, przez cztery miesiące musiałam leżeć plackiem, wymiotowałam. Po urodzeniu Gabrysi przeszłam depresję poporodową. A on wtedy spotykał się z tamtą kobietą!

Każde z nich robi wszystko, żeby dowieść, że racja jest po jego stronie. Niczym innym teraz nie żyją. Zbierają przeciwko sobie dowody, namawiają świadków do zeznań, utrudniają sobie nawzajem życie. I on, i ona doskonale wiedzą, jak najmocniej dopiec drugiemu – posługując się dzieckiem. Dosłownie wydzierają sobie Gabrysię (ma pięć lat) z rąk. Któregoś dnia Piotr odebrał ją z przedszkola i nie chciał oddać Ewie. Wezwała policję. Teraz wnioskuje o ograniczenie ojcu praw rodzicielskich. A na wszelki wypadek nie posyła córki do przedszkola, małą opiekują się dziadkowie. Ewa jest skrajnie wyczerpana, od wielu miesięcy na lekach antydepresyjnych. Piotr nie jest już z tą trzecią, zmienia partnerki, z nikim nie chce się wiązać. Liczy na to, że ułoży sobie nowe życie, gdy zakończy stare. Ale końca wojny nie widać.

Zostańmy przyjaciółmi!

Kinga (42 lata, anglistka) i Sławek (również 42, politolog i informatyk) od dwóch lat są po rozwodzie. Poznali się na drugim roku studiów. On wywiesił kartkę, że poszukuje tłumaczki dla zespołu, którego koncert przygotowywał, ona zaoferowała pomoc. Wybuchła wielka miłość. Ewa rozpoczęła nawet drugie studia na naukach politycznych, żeby mogli być jak najbliżej. Szybko wspólnie zamieszkali. Na ostatnim roku wzięli ślub, dwa lata potem zostali rodzicami Kuby. Razem pracowali (założyli firmę informatyczną), robili zakupy, gotowali, sprzątali, odpoczywali. Znajomi mówili o nich: „Ci do siebie przyklejeni”.

Coraz lepiej im się powodziło, firma się rozrastała. Trzy lata temu zatrudnili kilkoro nowych pracowników, w tym kolegę Sławka z liceum. Niedługo potem, po raz pierwszy w czasie 19 lat znajomości, wyjechali oddzielnie: on w interesach do Krakowa, ona, razem z kilkoma pracownikami firmy, na branżowe targi do Poznania.

Kinga: – Do dzisiaj nie wiem, jak to się stało. Po prostu zakochałam się i już. W Jacku. Serce zabiło mi mocniej, jak tylko zobaczyłam go po raz pierwszy. Ale nową miłość dopuściłam do głosu dopiero na tym wyjeździe. Może dlatego, że nie było obok mnie Sławka. Potem sprawy potoczyły się błyskawicznie. On wyprowadził się z domu, wniósł pozew o rozwód. Nie było orzekania o winie, podziału majątku przed sądem i walki o syna.

Sławek: – Wszystko uzgodniliśmy. Dom jest dla Kingi i syna, dla mnie konto i samochód. Niedawno zresztą kupiłem obok ich domu działkę, będę się budował. Firmę nadal prowadzimy razem.

Kinga: – Dla dobra syna bardzo zabiegałam o to, abyśmy pozostali przyjaciółmi. I chyba się udało. Mamy już swoje nowe związki, często spotykamy się całymi rodzinami, nasze dzieci się lubią. Ostatnio byliśmy wszyscy razem na wakacjach.

Ponieważ brzmi to tak pięknie, że aż nieprawdziwie, usiłowałam dowiedzieć się, jak w tym czworokącie czują się nowi partnerzy Kingi i Sławka. Odmówili rozmowy.

Pani już tu nie pracuje

Krystyna w ubiegłym roku obchodziła 55. urodziny i 35-lecie pracy w pewnej znanej firmie. Przeszła drogę od sekretarki do dyrektorki administracyjnej. Przeżyła ośmiu prezesów, kilkunastu kierowników. Przez wszystkich chwalona jako sumienna, pracowita, oddana firmie. Nie zdziwiła się więc, gdy jej bezpośredni przełożony oznajmił: „Ubierz się elegancko i 10 maja jedź do centrali”. Pewnie dadzą mi nagrodę, pomyślała, bo 10 maja firma miała świętować jubileusz. W przeddzień Krystyna poszła do fryzjera i kosmetyczki. Tamto majowe popołudnie pamięta do dziś. Wyciągnęła z szafy markową garsonkę, szpilki, założyła sznur pereł. – I jeszcze wróciłam po aparat, żeby jakiś ślad po tej uroczystości został. Spodziewałam się nagrody, bo to była okrągła rocznica, a firma miała się czym chwalić. Wchodzę uśmiechnięta do biura prezesa, a on bez żadnych wstępów wręcza mi zwolnienie. I podniesionym tonem mówi: „Od jutra już tu pani nie pracuje”. Po czym przez pół godziny perorował, jakim to on był dobrym szefem, co on to dla firmy zrobił, jak długo tolerował ludzi ze „starego rozdania”, czyli między innymi mnie. Gdy otworzyłam usta, żeby powiedzieć, co o tym myślę, przerwał mi: „Rozmowę uważam za zakończoną”. Co miałam robić, uniosłam się honorem i podpisałam.

Okazało się, że na jej miejsce zatrudniono młodą dziewczynę, jak się plotkuje, kochankę prezesa. Zmieniono tylko nazwę jej stanowiska. Krystyna wniosła sprawę do sądu. Wie, że ma małe szanse na wygraną, bo wypowiedzenie przecież podpisała. Walczy tylko o swoją godność.

Pomocne lektury: Jakub Jabłoński „Rozwód. Jak go przeżyć?”, W.A.B. 2008; Marshall B. Rosenberg „Rozwiązywanie konfliktów poprzez porozumienie bez przemocy”, Jacek Santorski & Co 2008; Martin E.P. Seligman „Prawdziwe szczęście”, Media Rodzina 2008; Maciej Bennewicz „Coaching, czyli restauracja osobowości”, G&J 2008.

  1. Kultura

Polskie kino dokumentalne na 14. Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” w Moskwie

W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym.
W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym.
Już 20 maja w Rosji rozpoczyna się święto polskiego kina. W programie 14. edycji Festiwalu Polskich Filmów „Wisła” znalazły się dwie sekcje poświęcone filmom dokumentalnym – „Spojrzenie na świat” i „Spojrzenie na kobietę”.

Sekcja „Spojrzenie na świat”

Sekcja „Spojrzenie na świat” to produkcje polskich reżyserów, których historie, dziejących się w innych krajach. W jej ramach wybierzemy się m.in. na... Syberię. Maciej Cuske w filmie „Wieloryb z Lorino” dotarł do osady w tytułowym Lorino na Półwyspie Czukockim. Mieszkańcy, czyli Czukcze, Inuici i Rosjanie trudnią się polowaniem na wieloryby. Zbiorowy rytuał połowu dostarcza im pożywienia i pozwala przeżyć w trudnych warunkach, jest nadzieją na przetrwanie kolejnej zimy. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. Film kontempluje wpisaną w porządek natury codzienność Półwyspu Czukockiego i odsłania najbardziej brutalne strony życia w miejscu zapomnianym przez Boga i ludzi. Zdobywca Nagrody za Najlepszy Film Polski Millenium Docs Against Gravity 2020 i Nagrody Specjalnej KFF za najlepszy montaż na 14. Festiwalu Filmów Polskich „Wisła".

Bohaterami filmu Macieja Cuske „Wieloryb z Lorino” są mieszkańcy osady na Półwyspie Czukockim, którzy zajmują się polowaniem na wieloryby. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. (Fot. materiały prasowe)Bohaterami filmu Macieja Cuske „Wieloryb z Lorino” są mieszkańcy osady na Półwyspie Czukockim, którzy zajmują się polowaniem na wieloryby. To opowieść trudnej relacji człowieka z naturą. (Fot. materiały prasowe)

Jeśli macie ochotę na wyprawę, z nami nie trzeba daleko jechać! Ściana cieni” Elizy Kubarskiej to zapis wyprawy alpinistów (Polak Marcin Tomaszewski oraz Rosjanie Dmitrij Gołowczenko i Sergiej Nilow) na szczyt góry Kumbhakarny w nepalskich Himalajach, liczącej niemal osiem tysięcy metrów. Góra Kumbhakarna to jedna z ostatnich świętych gór Szerpów, nazwana na cześć mitycznego giganta. Dokument jest opowieścią o zderzeniu dwóch kultur. Zachodni alpiniści uznają szczyt za jeden z najtrudniejszych na świecie, a dla nepalskich Szerpów to miejsce zamieszkane przez bogów i ludzie nie mogą wchodzić na jej teren. Do zespołu dołącza miejscowy Nada, który łamie lokalne prawo, by zarobić na edukację swojego syna. Zdjęcia do filmu powstawały w warunkach himalajskiej zimy na wysokościach do 7400 metrów. Reżyser Eliza Kubarska oraz realizatorka dźwięku Zofia Moruś wraz z ekipą spędzili trzy tygodnie na lodowcu u podnóża góry, a Nepal odwiedzili trzykrotnie.

Któż piękniej nie opowiadał o zagranicznych przygodach niż Tony Halik? Podróżnik, dziennikarz, filmowiec jest bohaterem filmu Marcina Borchardta. Prywatny pilot Evity Peron, dziennikarz NBC, laureat Pulitzera. Mieszkaniec komunistycznej Polski, w której ludzie nie posiadali paszportów. „Tu byłem – Tony Halik” - każdy zna ten tekst, nawet jeśli nie pamięta jego programów w telewizji. Poza Polską praktycznie nieznany, w latach 60-80-tych w jakiś dziwny sposób pojawiał się wszędzie tam na świecie, gdzie działo się coś ważnego. Film zawiera niepublikowane filmowe materiały archiwalne, nakręcone przez Halika podczas niezliczonych podróży po całym świecie oraz wywiad z synem podróżnika.

Na Festiwalu przypomniana zostanie filmowa ballada „Happy Olo – pogodna ballada o Olku Dobie” w reżyserii Krzysztofa Pawła Bogocza i Marcina Macuka, utrzymaną w konwencji kina drogi o jednym z najwybitniejszych polskich podróżników - Aleksandrze Dobie, który zmarł 22 lutego tego roku na Kilimandżaro w Tanzanii. Film kręcony jest w trakcie podróży, której celem jest transport kajaka przez pełne uroku polskie krajobrazy, a tytułowy Olo w niebanalny i charakterystyczny dla siebie sposób opowiada swoje historie. Opowieściom tym towarzyszą szalone fragmenty filmów z jego wypraw transatlantyckich, a przygody ilustrują animacje przeplatane piosenkami.

Sekcja „Spojrzenie na kobietę”

W sekcji filmów dokumentalnych „Spojrzenie na kobietę” w centrum opowieści znajduje się płeć piękna. Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei pt. „Lekcja miłości” jest nieco ekscentryczna 70-letnia Jola (aktorka i śpiewaczka Jolanta Janus), matka sześciorga dzieci i żona porywczego mężczyzny. Przez całe życie robiła to, czego oczekiwali od niej inni i udawała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pewnego dnia coś w niej pękło. Uciekając od nieudanego małżeństwa, z Włoch przeprowadza się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. Marząc o pięknej miłości, której – jak uważa – nigdy nie doświadczyła, poznaje starszego od siebie Wojtka. Czy będzie miała odwagę otworzyć się na nowe uczucie?

Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei „Lekcja miłości” jest 70-letnia Jola, która pewnego dnia postanowiła uciec od nieudanego małżeństwa. Z Włoch przeprowadziła się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. (Fot. materiały prasowe)Bohaterką filmu Małgorzaty Goliszewskiej i Katarzyny Matei „Lekcja miłości” jest 70-letnia Jola, która pewnego dnia postanowiła uciec od nieudanego małżeństwa. Z Włoch przeprowadziła się do rodzinnego Szczecina, gdzie wreszcie żyje tak, jak zawsze chciała. (Fot. materiały prasowe)

Film Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej – położnej w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Leszczyńska – nazywana mamą – przyjęła w obozie ponad 3 tys. porodów. Podczas jej, często całodobowych, dyżurów nie umarła ani jedna rodząca kobieta oraz ani jedno dziecko, które przyszło na świat. Bohaterka ratowała życie nowonarodzonych dzieci pomimo rozkazu doktora Mengele, który brzmiał, by zabijać wszystkie noworodki. Narratorem opowieści jest Elżbieta Wiatrowska, wnuczka Stanisławy Leszczyńskiej. Dla reżyserki bohaterka filmu była cioteczną babcią. W filmie przedstawione zostały relacje ludzi, którzy przeżyli obóz koncentracyjny dzięki Leszczyńskiej oraz archiwalne materiały, ilustrowane muzyką Michała Lorenca.

Film „Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. (Fot. materiały prasowe)Film „Położna” w reżyserii Marii Stachurskiej jest opowieścią o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. (Fot. materiały prasowe)

Moskiewska edycja Festiwalu „Wisła” odbędzie się w trybie stacjonarnym od 20 do 30 maja w kinach: "5 gwiazd na Pawieleckiej", "Moskino Kosmos" i "Moskino Bieriozka". Następnie Festiwal wyruszy w podróż do 20 rosyjskich miast m.in. do Soczi i Kazania.