1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Lady Gaga i Tony Bennett, „Love For Sale” – recenzja

Lady Gaga i Tony Bennett, „Love For Sale” – recenzja

Będący hołdem dla twórczości Cole’a Portera album „Love For Sale” to owoc niezwykłej współpracy i przyjaźni 35-letniej królowej popu Lady Gagi i 95-letniej ikony jazzu Tony'ego Bennetta. (Fot. materiały prasowe)
Dzieli ich 60 lat, czyli aż trzy pokolenia. Łączą za to włoskie korzenie i ogromna miłość do muzyki. Nowy album Lady Gagi i Tony'ego Bennetta to hołd dla twórczości legendarnego kompozytora Cole’a Portera, ale też świadectwo pięknej przyjaźni, która przed laty połączyła oboje artystów.

Przez pierwsze lata swojej kariery Lady Gaga kreowała się na postać nie z tej ziemi. Gwiazda popu, dance i electro słynęła z licznych kontrowersji, a w zbiorowej świadomości funkcjonowała jako naczelna skandalistka, skrupulatnie budująca swój szokujący wizerunek – czasem odjechany i nieco kosmiczny, a czasem szargający świętości. Na rozdanie nagród ubierała sukienkę z mięsa, a w teledysku połykała różaniec. Dla wrażliwszych odbiorców był to hardcore. W pewnym momencie stwierdziła jednak: „nic już nie muszę”, i zdjęła pawie piórka. Nagle okazało się, że pod spodem kryje się niesamowicie wrażliwa, wszechstronnie uzdolniona artystka, która znakomicie radzi sobie w każdym, nie tylko tanecznym, repertuarze. Przełomem okazała się jej pierwsza współpraca z Tonym Bennettem. Był rok 2011, gdy legendarny jazzman poprosił Gagę, aby zaśpiewała z nim utwór „The Lady Is A Tramp”. Wykonanie znalazło się na wydanym z okazji 85. urodzin artysty albumie „Duets II” i stało się początkiem pięknej muzycznej współpracy i wieloletniej przyjaźni obojga artystów.

Wkrótce Germanotta (tak brzmi prawdziwe nazwisko artystki) i Bennett ponownie weszli do studia, gdzie nagrali niezwykle klimatyczną i pozytywnie przyjętą przez publiczność i krytykę płytę ze standardami jazzowymi zatytułowaną „Cheek To Cheek” (2014). Materiał stał się bestsellerem, zdobył nagrodę Grammy, a sama Gaga po raz kolejny pokazała, że ma jazzowe zacięcie. Na wydaniu albumu zyskał też Bennett. „Ona pomogła mi, a ja pomogłem jej. Przez to, że opowiadała swojej publiczności, jak bardzo mnie lubi, wszyscy jej fani stali się moimi fanami. Wszystkie te nastolatki. Z drugiej strony, przez to, że zaśpiewała te piękne piosenki na płycie, moja publiczność powiedziała: Boże, nie wiedzieliśmy, że tak wspaniale śpiewa” – powiedział artysta w jednym z wywiadów.

Lady Gaga i Tonny Bennett (Fot. materiały prasowe)

I tak dobrnęliśmy do roku 2021. Od pierwszego spotkania kontrowersyjnej królowej popu i ikony jazzu minęło 10 lat. Świat uległ w tym czasie wielu transformacjom, ale jedno pozostało bez zmian: przyjaźń Gagi i Bennetta, która wyszła poza studio i przeniosła się na prywatny grunt. Na rynku właśnie ukazał się kolejny album duetu zatytułowany „Love For Sale”. Tym razem materiał stanowi hołd dla twórczości znakomitego kompozytora Cole'a Portera.

Pomysł nagrania kolejnej wspólnej płyty zrodził się już w 2015 roku – niedługo po tym, jak „Cheek To Cheek” zadebiutował na szczycie Billboardu. Materiał powstawał w słynnym nowojorskim Electric Lady Studios. Rok później, już w trakcie sesji nagraniowych, u Tony'ego Bennetta zdiagnozowano Alzheimera. 95-letni artysta nie rozumiejąc do końca z czym walczy i jakie procesy zachodzą w jego mózgu, postanowił jednak dokończyć album. Ogromnym wsparciem w tym czasie okazała się dla niego Gaga. „Gdy muzyka zaczyna grać, coś się w nim zmienia. Wie dokładnie, co robić” – zdradziła artystka w wywiadzie dla programu „60 minutes”, w którym opowiedziała o relacji z chorym przyjacielem. Mimo to Bennett zapowiedział, że „Love For Sale” to ostatni album w jego karierze. Można jednak odnieść wrażenie, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Na „Love For Sale” trafiły wybrane przez oboje artystów klasyki z repertuaru Cole'a Portera, w tym takie standardy, jak „I Get a Kick Out of You”, „Night and Day” czy „I’ve Got You Under My Skin”. Łącznie album zawiera 12 nastrojowych utworów, będących niezwykle elegancką i przebojową mieszanką jazzu, big bandu i orkiestrowych aranżacji. Album jest równy, jednostajny, nie dzieje się tu dużo, nie ma fajerwerków, ale w tym właśnie tkwi jego największa siła. To inspirujące międzypokoleniowe spotkanie świadomych swojej wartości artystów, którzy pokazują, że już niczego nie muszą. Nie muszą niczego nikomu udowadniać, imponować, popisywać się czy ubiegać się o zainteresowanie.

Dojrzałość Bennetta i świeżość, jaką emanuje Gaga, nadają twórczości Portera zupełnie nowy wymiar. To połączenie, którego po prostu potrzebowaliśmy. Niosące ukojenie i otulające niesamowitym ciepłem. Idealne na leniwe, jesienne wieczory. Pod kątem wokalnym (tu bez większego zaskoczenia) artyści pokazują ogromną klasę i całe spektrum swoich możliwości: Bennett zachwyca charyzmą i zaskakująco silnym jak na swój wiek śpiewem. Gaga natomiast brawurowo wspina się na wyżyny, jednak nie szarżuje, aby nie zostawiać swojego przyjaciela w tyle. Osobiście uwielbiam ją w jazzowym wydaniu – bez autotune’a i innych komputerowych wspomagaczy. To ogromna przyjemność móc ponownie słuchać ich na jednym albumie.

W całym tym muzycznym szaleństwie, któremu oddają się artyści na płycie, wyraźnie słychać (i widać, jeśli oglądamy teledyski) ogromny szacunek, uczucie, troskę i wsparcie. To niesamowicie wzruszające i inspirujące. Po prostu czuć, że Gaga i Bennett to dwie bratnie dusze i nie można tego w żaden sposób zakwestionować. Choć dzieli ich 60 lat, rozumieją się bez słów. Taka relacja nie zdarza się często. Wygląda na to, że gdy muzyka połączy dwoje ludzi, wszystko schodzi na drugi plan – nie liczą się różnica wieku, odmienne poglądy, a nawet choroba. Najważniejsza jest pasja. And all that jazz.

Polecamy album: Lady Gaga, Tony Bennett, „Love For Sale” (2021), wyd. Universal Music

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze