Aleksander Fredro przeszedł do historii jako najwybitniejszy komediopisarz w dziejach polskiej literatury, a stworzone przez niego dialogi do dziś zachwycają lekkością, ciętym dowcipem i celnością, z jaką obnażają ludzkie słabości. W 150. rocznicę śmierci hrabiego przypominamy cytaty, które pokazują, dlaczego do dziś pozostaje on niedoścignionym mistrzem komedii i błyskotliwego humoru.
Dziś, 15 lipca 2026 roku, mija 150 lat od śmierci Aleksandra Fredry – poety, pamiętnikarza, bajkopisarza, a przede wszystkim autora komedii, które na stałe wpisały się do kanonu polskiej kultury. Największą sławę zaś przyniosły mu – obok bajek dla najmłodszych – komedie obyczajowe osadzone w świecie szlacheckich dworów, pełne barwnych charakterów, zabawnych nieporozumień i błyskotliwych dialogów. To właśnie różnorodność komizmu sprawia, że jego sztuki wciąż czyta się – i ogląda – z niekłamaną przyjemnością. Fredro równie sprawnie posługiwał się humorem słownym, co komizmem sytuacyjnym czy charakterologicznym, a wszystko to doprawiał ironią, która rzadko bywała złośliwa, za to niemal zawsze trafiała w sedno.
Warto przy tym pamiętać, że autor nie ograniczał się wyłącznie do komedii, które trafiały na scenę i na szkolną listę lektur. W jego dorobku znaleźć można również teksty znacznie bardziej frywolne, wręcz wulgarne, które funkcjonują poza oficjalnym obiegiem (jak choćby „Baśń o trzech braciach i królewnie”). Pomnikowy klasyk pozbawiony poczucia humoru? Trudno o bardziej nietrafione wyobrażenie.
Sekret humoru hrabiego nie tkwił jednak wyłącznie w zabawnych puentach. Fredro znakomicie rozumiał ludzkie przywary: upór, próżność, zazdrość, porywczość i skłonność do robienia wielkiego zamieszania wokół spraw, które z boku wydają się zupełnie błahe. Dlatego jego komedie nie zestarzały się razem z epoką kontuszy i powozów. Wciąż śmieszą z tego samego powodu co kiedyś – bo ludzie, mimo wszystkich zmian, pozostali zaskakująco podobni. Wybraliśmy 10 cytatów z utworów Aleksandra Fredry, które mimo upływu lat wciąż potrafią wywołać uśmiech na twarzy.
O, wy mężczyźni!
Piekło was zrodziło!
Że nie ma kraju, gdzie by was nie było!
(„Śluby panieńskie”)
Nie straciłam na namyśle
Niepotrzebnym czasu wiele –
Bo ja rzadko kiedy myślę,
Alem za to chyża w dziele.
(„Zemsta”)
Przyrzekam na kobiety
stałość niewzruszoną
Nienawidzić ród męski, nigdy nie być żoną.
(„Śluby panieńskie”)
O, królowo wszechpiękności!
Ornamencie Człowieczeństwa!
Powiedz: „W ogień skocz Papkinie” –
A twój Papkin w ogniu zginie.
(„Zemsta”)
I na miłość Boga,
Jeśli ci jeszcze moja przyjaźń droga,
Nim się odezwiesz, pomyśl pierwej nieco,
Bo często słowa jakby z worka lecą.
(„Śluby panieńskie”)
Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby!
(„Zemsta”)
W zgodzie – czy w kłótni, we wrzawie – czy ciszy,
Niech oko drzymie, a ucho nie słyszy.
(„Śluby panieńskie”)
Ja z nim w zgodzie? – Mocium panie,
Wprzódy słońce w miejscu stanie!
Prędzej w morzu wyschnie woda,
Nim tu u nas będzie zgoda!
(„Zemsta”)
O, miłości, miłości! Ty żalów przyczyno,
Złorzeczyć ci nie mogę, bo mile łzy płyną!
(„Śluby panieńskie”)
Ta zniewaga krwi wymaga.
(„Zemsta”)