1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Magdalena Cielecka. W teatrze, filmie i serialu, zawsze na sto procent

Magdalena Cielecka. W teatrze, filmie i serialu, zawsze na sto procent

fot. materiały prasowe
fot. materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Małgorzata Major - Magdalena Cielecka. W teatrze, filmie i serialu, zawsze na sto procent

00:00 13:31
15s
0,5 x
15s
Magdalena Cielecka w swojej obszernej filmografii posiada tytuły, z którymi kojarzą ją zarówno milienialsi, zetki, jak i starsze generacje. Dla jednych na zawsze będzie już Chyłką, dla innych Ewą z głośnej ekranizacji „Samotności w sieci”, a dla jeszcze innych Virginią i tą odważną aktorką z całodobowego performansu artystycznego „The Second Woman” rozegranego w czasie tegorocznego poznańskiego festiwalu Malta.

Magdalena Cielecka podczas czerwcowego festiwalu Malta przypomniała widzom znającym ją głównie z filmu i serialu, że jest wybitną aktorką teatralną. Wystąpiła w „The Second Woman”, czyli projekcie stworzonym przez Annę Breckon i Nat Randall. Australijki są twórczyniami całodobowego performansu, w którym – w wersji polskiej – wystąpiła aktorka, sto razy odgrywając scenę rozstania z mężczyzną. Za każdym razem z innym. Byli to nieznani jej mężczyźni, z kilkoma wyjątkami. W scenach udział wzięli Jacek Poniedziałek, Hiroaki Murakami, Michał Pepol oraz Jakub Skrzywanek. Występ miał określoną strukturę, ale dawał również ogromne pole do improwizacji dla grających z Cielecką osób (pojawiła się również kobieta, osoby queerowe i niebinarne).

Spis treści:

  1. „The Second Woman”. Na scenie teatralnej
  2. „Pokuszenie”. Debiut filmowy u Barbary Sass
  3. „Egoiści” przełomu wieków
  4. „S@motność w sieci”. Początki cyfrowej miłości
  5. „Chyłka”. W drodze po sprawiedliwość

„The Second Woman”. Na scenie teatralnej

Bez wątpienia było to zadanie wymagające od aktorki ogromnej siły fizycznej i psychicznej. Występ przed publicznością rozciągnięty na dwadzieścia cztery godziny, gdy jest się główną bohaterką to nie lada wyczyn. Cielecka już niejednokrotnie udowodniła swoją klasę aktorską, więc nie musiała podejmować tak wyczerpującego zadania, a jednak to zrobiła. Przypomniała, jak ważny jest teatr i bezpośredni kontakt widza z aktorem. W czasach, gdy mówimy o epidemii samotności, taka okazja do przeżywania sztuki na żywo pośród innych ludzi z aktorką obecną na scenie przez dwadzieścia cztery godziny jest czymś nie do przecenienia.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

A przecież to nie jest pierwszy raz, kiedy Cielecka wywołuje emocje swoim występem scenicznym. Zasłynęła grając wielokrotnie u Krzysztofa Warlikowskiego, w Teatrze Rozmaitości. Wystarczy wspomnieć choćby spektakl „Dybuk” z 2003 oraz „Krum” z 2005.

Czytaj także: Magdalena Cielecka o roli Wąsowskiej w nowej „Lalce”: „Tak jak ona żyję, jak chcę, i mówię, co myślę. Utrzymuję się z pracy własnych rąk”

„Pokuszenie”. Debiut filmowy u Barbary Sass

W filmie zadebiutowała występem w „Pokuszeniu” Barbary Sass. Był rok 1995, miała zaledwie 23 lata i od razu otrzymała nagrodę za pierwszoplanową rolę żeńską podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wcieliła się w rolę zakonnicy Anny. Rzecz dzieje się w 1953 roku. Młoda kobieta zostaje wysłana do posługi internowanemu księdzu (w tej roli Olgierd Łukaszewicz). Anna rozpoznaje w nim dawnego wiejskiego proboszcza. Pokochała go przed laty zanim złożyła śluby zakonne.

Aktorka mierzyła się z dużym wyzwaniem wcielając w postać zakonnicy rozdartej między własnymi emocjami, a presją wywoływaną przez władzę komunistyczną, dla przedstawicieli której miała być cennym źródłem informacji. Bohaterka musi podjąć trudną decyzję, czy pozostanie wierna swoim uczuciom, a może ulegnie namowom aparatu państwowego, aby zadenuncjować księdza. Dokonany wybór będzie miał wpływ na ich dalsze życie.

Anna kochała księdza bez wzajemności, przyznaje to podczas kolejnych przesłuchań. Zdesperowana i upokorzona wykrzykuje, że on jej nigdy nie chciał i nie był w stanie zaoferować nic poza kolejnymi rozmowami. Wyraża swoje rozczarowanie i rozpacz z powodu sytuacji, w której nie może podjąć żadnej uczciwej wobec siebie i dawnego ukochanego, decyzji.

Cielecka zadebiutowała niezwykle trudną rolą. Podołała jej i niejako namaściła swój dalszy repertuar. Miało się bowiem okazać, że często będzie grywać postaci stojące przed dylematem moralnym, albo wyzwaniem charakterystycznym dla jej pokolenia.

Aktorka stawiała pierwsze kroki zawodowe w niezwykle ciekawym momencie. Przełom wieków wzmagał lęki społeczne i pytanie o przyszłość. Zwłaszcza, gdy pojawiały się niepokoje dotyczące 2000 roku, pamiętne widmo tzw. pluskwy milenijnej i strach, że technologie przejmą władzę nad człowiekiem. Swoją drogę, te lęki wróciły do nas ćwierć wieku później w postaci pytań o możliwości sztucznej inteligencji i rolę koncernów technologicznych w naszym codziennym życiu.

Dwa filmy w dorobku Cieleckiej ukazujące specyfikę jej pokolenia, czyli generacji X, to „Egoiści” Mariusza Trelińskiego oraz „S@motność w sieci” Witolda Adamka.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Magdalena Cielecka olśniewa w kreacji z kolekcji Diora, którą Charlize Theron nosiła w Paryżu. Oto stylizacje gwiazdy z nowej sesji „Zwierciadła”

„Egoiści” przełomu wieków

„Egoiści” mieli swoją premierę w 2000 roku. Treliński chciał pokazać pokolenie X jako tytułów egoistów skupionych na poszukiwaniu własnej drogi do szczęścia. Bohaterowie to trzydziestoletni, wielkomiejscy ludzie sukcesu, spełnieni zawodowo, ale wciąż spragnieni doznań emocjonalnych, których w życiu mieli niewystarczająco. Zamożni, beztroscy, eksperymentują z używkami żeby poradzić sobie z wewnętrzną pustką i uczuciowymi deficytami.

Aktorka grając postać Anki, wystąpiła z Olafem Lubaszenką, Janem Fryczem i Rafałem Mohrem. Anka, jako jedna z paczki – jak pisali krytycy – polskich yuppies, planuje wyjazd do Ameryki i rozpoczęcie tam nowego życia. Bohaterka jest już na lotnisku, ale dowiaduje się, że z powodu mgły jej samolot nie odleci. Musi poczekać do kolejnego ranka. Koleżanka zabiera ją w podróż po mieście, w oczekiwaniu na kolejny lot. Będzie to dla niej okazja do weryfikacji własnych uczuć i wyobrażeń o przyszłości.

Treliński zapowiadając film mówił o polskich dandysach A.D. 2000. „Są młodzi, piękni, amoralni, mają pieniądze - więc się bawią. Ale zabawa ma podtekst zdecydowanie perwersyjny, amoralny. W wielu przypadkach kończy się też równie szybko, jak się rozpoczęła” – wyjaśniał reżyser przed premierą filmu.

Cielecka gra reprezentantkę pokolenia, które dorastało po 1989 ciesząc się nowo odzyskaną wolnością. Anka to bohaterka młoda i gniewna, a równocześnie tęskniąca za miłością . Obraz najmocniej trafił w uczucia ówczesnych trzydziestolatków. Aktorka w przyszłości miała jeszcze okazje grywać role ważne dla jej generacji.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

„S@motność w sieci”. Początki cyfrowej miłości

W 2006 roku Witold Adamek wyreżyserował film „S@motność w sieci” będący ekranizacją popularnej pięć lat wcześniej powieści Janusza Leona Wiśniewskiego o tym samym tytule. W wersji filmowej, w głównych rolach oglądaliśmy Magdalenę Cielecką oraz Andrzeja Chyrę. Krytycy zrównali film z ziemią i trudno im się dziwić, był to obraz z wielu powodów nieudany. Jednak rola Cieleckiej wyróżnia się i po latach warto ją wspomnieć jako znak tamtych czasów, czyli tego jak uczyliśmy się rewolucji cyfrowej w praktyce.

Bohaterka Ewa rozpoczyna dość przypadkowo (i to początkowo za pośrednictwem Allegro) korespondować z Jakubem L. Wysockim (Andrzej Chyra). Zaczyna się od wyznania o samotności rzuconego w przestrzeń wirtualną, bohaterka robi to spontanicznie będąc w kryzysie emocjonalnym. I tak rozpoczyna się wymiana maili bohaterów, na co dzień zupełnie sobie obcych.

Film Adamka ma dwadzieścia lat i ze współczesnej perspektywy może nas śmieszyć to jak bohaterowie rozumieją „przestrzeń wirtualną”. Marek, mąż Ewy (w tej roli Szymon Bobrowski) mówi jej nawet, gdy okazuje się, ze para ma wspólny adres mailowy i akurat przychodzi nowa wiadomość od Jakuba, że nie chce mieć „obcych ludzi w internecie”. Dzisiaj gdy nasze obcowanie w mediach społecznościowych to w dużej mierze kontakty z „obcymi ludźmi”, ówczesna naiwność może bawić, albo nawet wzruszać.

Film nieatrakcyjnie przekłada na język obrazu korespondencję dwójki ludzi, jest niespójny, przeciągnięty, pretensjonalny. Pokazuje jednak i przypomina, jak rodziła się nasza cyfrowa świadomość. Ewa stawia pierwsze kroki w „wirtualnej rzeczywistości”, wszystko jest dla niej nowe. Korespondencję z obcym mężczyzną traktuje jak rodzaj pamiętnika, wyznanie które nie trafi do grona jej znajomych. Czuje się wolna i swobodna pisząc do anonimowego odbiorcy.

Nie mieliśmy wówczas pojęcia jak potoczy się nasza cyfrowa przyszłość. Ewa nie wiedziała, że media społecznościowe na zawsze sprzęgną się z codziennością. To był dopiero początek znajomości rodzących się online. Za chwilę miały pojawić się portale społecznościowe, aby reaktywować relacje z lat szkolnych i studenckich. Dla wielu ludzi w wieku średnim był to czas powrotu do dawnych miłości i początek przemeblowywania własnego życia.

Mimo że film Adamka nie był spełnionym projektem artystycznym i dzisiaj ogląda się go z rosnącym rozczarowaniem, to wciąż sprawdza się jako kronika cyfrowych początków. Cielecka świetnie odnajduje się w budowaniu wyrazistej postaci kobiecej, głodnej emocji i sprawczości.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

„Chyłka”. W drodze po sprawiedliwość

Cielecka ma w swoim dorobku wiele ról serialowych, ale „Chyłka” (2018-2022) na pewno pomogła jej dotrzeć do młodszych widowni, zainteresowanej serialami oglądanymi w streamingu (serial początkowo udostępniany był w ofercie Playera, z czasem także w ramówce TVN). Dotarcie do mainstreamowego odbiorcy było możliwe również dzięki temu, że produkcja stanowi ekranizację popularnej serii książek Remigiusza Mroza.

Joanna Chyłka to ambitna prawniczka, dla której ważna jest sprawiedliwość ponad przepisami prawa. Płaci za to dużą cenę i odbija się to na życiu prywatnym bohaterki. Podejmuje się ambitnych, często beznadziejnych spraw, co przypłaca uzależnieniem od alkoholu. Szuka w nim ucieczki od problemów i samotności. I jak każdy uzależniony, początkowo wypiera skalę problemu.

W pracy jest bezkompromisowa. Nie bawi się w niedomówienia i półsłówka. W swoich mowach przed sądem wytacza najcięższe działa i ukazuje hipokryzję społeczną, ale i niewydolność instytucji państwowych.

Bohaterki takie jak Chyłka mają dużą moc oddziaływania na widownię. Nieidealne i pokaleczone przez życie motywują, pokazują, że warto iść pod prąd i zagrzewają do walki. „Chyłki” są potrzebne, żeby wspierać kobiety w ich nierównej walce z patriarchatem czającym się w każdym kącie codzienności.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Aktorka wystąpiła w wielu innych serialach, spośród których warto wspomnieć „Dziewczynę i kosmonautę”, „Belfra”, „Pakt”, „Bez tajemnic” i „Hotel 52”.

Niebawem, bo już 16 września Magdalenę Cielecką obejrzymy w roli Kazimiery Wąsowskiej, w „Lalce” Netfliksa. W powieści Bolesława Prusa jest to piękna, młoda wdowa, która nie stroni od emancypacyjnych poglądów. Jawi się jako kobieta rozsądna, choć dla niektórych zbyt skupiona na hedonistycznym podejściu do życia.

 fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Z kolei 2 października, w ofercie HBO, pojawi się „Zmora” z udziałem aktorki. Będzie to adaptacja kryminału Roberta Małeckiego, a Cielecka wcieli się w główną rolę. Zagra dziennikarkę Kamę Kossowską. Bohaterka wraca do rodzinnego Torunia i angażuje się w policyjne śledztwo mające po latach wyjaśnić, co stało się z jej zaginionym przyjacielem Piotrem.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Czytaj także: Magdalena Cielecka na tropie mrocznej tajemnicy. W tym nowym serialu HBO Max wszyscy mają coś do ukrycia

Premiera serialu „Lalka” odbędzie się 16 września na platformie Netflix. Premiera serialu „Zmora” odbędzie się 2 października na platformie HBO Max.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE