fbpx

House of Cards: Frank kontra świat

House of Cards
mat. prasowe

W stworzonym przez Beau Willimona serialu tytułowym domkiem z kart jest świat amerykańskiej polityki, postawiony na fundamentach z kłamstw i korupcji.

House of Cards
mat. prasowe

Frank Underwood (Kevin Spacey), kongresmen, któremu marzą się najwyższe rządowe stanowiska, jest gotów zburzyć to wszystko i zasiąść na tronie pośród gruzów.

To właśnie Frank jest tutaj przewodnikiem widzów po świecie wielkiej polityki. Niczym prezenter telewizyjny zwraca się do nich bezpośrednio, oprowadza po korytarzach Kapitolu, wyjaśnia meandry akcji, przedstawia kolejne mniej lub bardziej amoralne postacie, komentuje i przewiduje ich zachowanie. Wydaje się być panem sytuacji, kimś, kto nie kieruje jeszcze całym krajem jedynie w wyniku kilku niefortunnych zbiegów okoliczności. Dodatkowej charyzmy dodaje mu gra Spaceya: cedzącego słowa, ironicznego, władczego na granicy przerysowania.

W tej grze jest jednak jeszcze kilku innych graczy. Claire Underwood (Robin Wright), która wiernie wspiera męża w drodze na szczyt, ale sama ma własną godność i plany – to pragmatyczna Lady Makbet. Peter Russo (Corey Stoll), upadły polityk z doświadczeniem w dziedzinie substancji psychoaktywnych godnym najtwardszych beatników, będący w rękach głównego bohatera marionetką i kozłem ofiarnym. Jest też Zoe Barnes (Kate Mara), młoda dziennikarka, która swoimi ambicjami dorównuje samemu Frankowi. Nad tymi i jeszcze kilkoma innymi postaciami Underwood próbuje z różnym skutkiem zapanować. Chociaż jest piekielnie inteligentny i ostrożny, to i jego własna kariera może okazać się domkiem z kart. Jeden z głównych tematów serialu stanowi bowiem zderzenie wielkiego ego z nieprzychylnym i poddającym się jedynie częściowej kontroli światem.

Świat polityki jako miejsce, gdzie jednostki tak cyniczne, że aż psychopatyczne, prowadzą za pieniądze podatników walkę o prywatne interesy, można było zobaczyć już w „Bossie”. „House of Cards”, chociaż też nihilistyczne w populistyczny sposób, nie popada jednak w aż taką przesadę jak tamten serial. Pokazuje otchłań, ale cieniuje ją, ubarwia humorem, nie pozwala wszystkim bohaterom utonąć w niej w tym samym stopniu. Dlatego małżeństwo Underwoodów budzi pewną umiarkowaną sympatię, podtrzymywaną przez akty lojalności i czułości. Widz może zaangażować się w historię emocjonalnie, a nie tylko z dystansu podziwiać ze grozą kolejne przekręty i zbrodnie.

Reżyserem pilota i producentem wykonawczym „House of Cards” został David Fincher i tak jak jego dwa ostatnie pełnometrażowe projekty – „Social Network” i „Dziewczyna z tatuażem” – serial jest równocześnie nowoczesny i względnie oszczędny formalnie. Dramatyzuje pozornie pozbawione dramaturgii sytuacje i szuka ciekawych inscenizacyjnych rozwiązań dla pokazania takich czynności, jak np. pisanie esemesów. Całość została ponadto udostępniona w sposób przystosowany do współczesnego modelu odbioru: w serwisie Netflix, gdzie można obejrzeć wszystko za jednym razem, zamiast tygodniami czekać na kolejne odcinki.

W marcu 2013 rozpoczęto produkcję 2 sezonu „House of Cards”, fani Franka Underwooda już czekają na rozwój wydarzeń.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/n6wytrQo-UE” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze