fbpx

Planete+ Doc Film Festival: Ogród mojego ojca

Ogród mojego ojca
fot. materiały prasowe Planete+ Doc

Peter Liechti po latach wkracza do domu swoich starzejących się rodziców, aby sportretować ich 60-letnią, opartą na tradycyjnym modelu podziału ról, relację. Jego obraz „Ogród mojego ojca” (Szwajcaria, 2013) jest jednym z filmów sekcji „Historie intymne” 10 Planet + Doc Film Festiwal.

Ogród mojego ojca
fot. materiały prasowe Planete+ Doc/więcej w galerii

Liechti towarzyszy z kamerą rodzicom, portretując ich codzienne zajęcia. Matka, która nigdy nie pracowała zawodowo, nadal opiekuje się domem, ojciec znaczną część czasu poświęca pielęgnacji ogrodu, który od lat jest jego pasją. Zmagają się także z problemami starzejącego się ciała. Niewątpliwym atutem filmu jest skierowanie uwagi na ludzi starszych, ich bolączek dnia codziennego, ale też wnikliwe przedstawienie ich portretów psychologicznych, co umożliwia prywatna perspektywa, z której syn pokazuje rodziców.

Podczas 10 Planet + Doc Film Festiwal z takim obrazowaniem mamy możliwość spotkać się także w wartym uwagi filmie „Nie zapomnij mnie” Davida Sievekinga oraz w „Eksmisji” Filipa Malinowskiego, który przedstawia historię zmuszonych do opuszczenia rodzinnego mieszkania, mimo niełatwej sytuacji ekonomicznej, dziadków.

„Obraz mojego ojca” jest przez jego twórcę opisany podtytułem „Miłość moich rodziców”. Bohaterowie, mimo odmiennych charakterów, żyją ze sobą od lat, choć przyznają, że przy kolejnych rocznicach jest im trudno pojąć, jak jest to możliwe, przy tak różnych charakterach. Film pokazuje, że konieczna w związku sztuka kompromisu leży w tym przypadku tylko po stronie kobiety. Ojciec Petera Liechtiego tłumaczy, że aby zachować normalność relacji małżeńskich, kobieta jako słabsza powinna poświęcić się domowym obowiązkom i przekonuje, że nawet one lepiej by wyszły jemu, jeśli by się ich podjął. Wyłuszczony przez niego model, dla którego oparcia małżonkowie wspólnie szukają w Biblii, realizowany był przez nich w długoletnim wspólnym pożyciu.

Słowa rodziców zostają w filmie przedstawione także za pomocą tradycyjnego teatru lalkowego. Wydaje się, że to jedyny zabieg, który może pozwolić uwolnić głos matki, zwykle cichej i wycofanej, w relacji z ojcem. Na scenie zostaje przedstawiona często, jako stojąca na drugim planie, w cieniu męża. Z jej wypowiedzi dowiadujemy się, że czuje się przez realizującego swoje pasje męża opuszczona, a w życiu, które żyła, nie mogła być nigdy sobą. Pocieszenie daje wybawiająca z poczucia niepokoju religia, która przynosi obietnicę życia po śmierci w świecie wolnym od rywalizacji.

Jeśli „Ogród mojego ojca” jest obrazem miłości między dwojgiem ludzi, to tylko przez ukazanie jej społecznego wymiaru. Bo z drugiej strony o przykład tradycyjnego modelu związku, w którym jedna osoba żyje w pełnej zależności ekonomicznej od drugiej. Małżeństwo, jako aprobowany społecznie związek, zdaje się dawać jednostronne korzyści ojcu reżysera, zdziwionego i obrażonego na żonę, kiedy dowiaduje się, że po wspólnie spędzonych latach przysługuje jej taka sama emerytura jak jemu. Jej ciężka praca w domu widziana jest przez niego jako obowiązek wobec zaradnego, silnego, żywiciela rodziny. Nie da się zaprzeczyć, że zobrazowana przez reżysera relacja rodziców nie jest pozbawiona wzajemnego ciepła, ale film warto zobaczyć, aby uświadomić sobie, jak nierówność ich relacji może być przeźroczysta, w wyniku niewypowiedzenia, spowodowanego poczuciem niższości.

Film można zobaczyć w Warszawie 16, 17 i 18 maja, a także na projekcjach we Wrocławiu – 14 i 16 maja.

Więcej na stronie Planete+ Doc

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze