Twórcy filmu „Czwartkowy Klub Zbrodni" zaangażowali do niego mocne nazwiska brytyjskiej i światowej kinematografii. Aktorzy zagrali przyjaciół-seniorów, którzy tylko na pierwszy rzut oka mogą wyglądać na niegroźnych. Ich skuteczność w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek jest jednak piekielnie skuteczna.
(Fot. Materiały prasowe Netflix)
Przygotowany przez Netflix film opiera się na pierwszej powieści z cyklu „Czwartkowy Klub Zbrodni” Richarda Osmana. Nie stanowi jednak jej wiernej ekranizacji, zwłaszcza w przypadku bohatera pochodzącego z Polski (o czym więcej przeczytacie poniżej). Głównymi bohaterami i filmu, i książki jest czwórka przyjaciół, zamieszkujących w ekskluzywnym domu seniora. Jak na dom seniora przystało, jest tam niemało klubów zainteresowań. Tych czworo zdecydowało się założyć jednak klub niezwykły, bo poświęcony nierozwikłanym zbrodniom sprzed lat. Z czasem okaże się jednak, że będą musieli wykorzystać swoje zdolności również do rozwiązania zagadek morderstw jak najbardziej aktualnych...
Czwartkowy Klub Zbrodni tworzą: Elizabeth, która staje się nieformalną przywódczynią grupy, a także Joyce, czyli tylko na pierwszy rzut oka niepozorna dawna pielęgniarka oraz Ron – dawniej działacz związkowy i Ibrahim, który wcześniej pracował jako psychiatra.
Każde z nich ma inną wiedzę, zdolności, a ich połączone siły okazują się bardzo skuteczne w działaniu. Gdy pewnego dnia ginie współwłaściciel osiedla dla seniorów, którego wszyscy są mieszkańcami, postanawiają za wszelką cenę wyjaśnić tę zbrodnię i uratować swój dom. Książce Richarda Osmana towarzyszy niemało humoru, to tzw. cosy crime, czyli kryminał, w którym większą rolę niż sama zbrodnia odgrywają relacje między ludźmi czy wspomniany humor.
Grający Bogdana Henry Lloyd-Hughes na premierze filmu. (Fot. Materiały prasowe Netflix)
Jedną z postaci, która pojawia się i w książce, i w filmie, jest pochodzący z Polski Bogdan Jankowski. Jego przedstawienie w filmie wywołało niemało dyskusji, ponieważ to zupełnie inny bohater niż ten książkowy. Bogdan z powieści jest sprzymierzeńcem seniorów, staje się jakby piątym nieoficjalnym członkiem klubu. Zachwyca swoją błyskotliwością i zaprzyjaźnia się z chorującym na demencję mężem Elizabeth.
Postać z filmu jest zupełnie inna. Polski robotnik nie ma w sobie ani inteligencji, ani uroku Bogdana z książki, jest też przedstawiony jako stereotypowy emigrant, ale sprzed 20 lat. Co więcej, Bogdana zagrał Henry Lloyd-Hughes, co również rodziło pytania, czy w całej Wielkiej Brytanii nie znalazł się aktor polskiego pochodzenia, który mógłby się w tę postać wcielić. I mówić poprawnie po polsku.
W roli Elizabeth na ekranie zobaczymy Helen Mirren, Pierce Brosnan zagrał Rona, Ben Kingsley – Ibrahima, a Celia Imire wcieliła się w postać pielęgniarki Joyce. Warto dodać, że reżyserem filmu jest Chris Columbus, który wcześniej wyreżyserował m.in. „Kevina samego w domu” i dwóch części „Harry'ego Pottera”.
Film dostępny jest na platformie Netflix.