Nie każdy poniedziałek zaczyna się dobrze, ale niewiele z nich potrafi zamienić się w taką lawinę absurdalnych wydarzeń jak w filmie „Nie lubię poniedziałku”. Kultowa komedia Tadeusza Chmielewskiego od ponad 50 lat bawi kolejne pokolenia widzów, a przy okazji z humorem portretuje codzienność Polski lat 70. To pełna zabawnych pomyłek, zbiegów okoliczności i wyrazistych bohaterów opowieść, która na stałe zapisała się w historii polskiej komedii i do dziś pozostaje świetnym wyborem na wieczorny seans.
(Fot. Materiały prasowe)
Akcja filmu rozgrywa się w ciągu jednego dnia – feralnego poniedziałku w Warszawie. Pozornie niezwiązane ze sobą historie stopniowo zaczynają się przeplatać, a kolejne nieporozumienia uruchamiają lawinę komicznych wydarzeń.
Włoski przedsiębiorca trafia pod opiekę niewłaściwych osób, milicjant musi pogodzić służbę z opieką nad synem, urzędnicy walczą z codziennym chaosem, a mieszkańcy stolicy próbują poradzić sobie z problemami, które z każdą godziną stają się coraz bardziej absurdalne.
Choć film opowiada wiele historii jednocześnie, wszystkie składają się na barwny obraz Warszawy początku lat 70. Reżyser z dużym wyczuciem pokazuje codzienność zwykłych ludzi, nie rezygnując przy tym z satyry na biurokrację, chaos organizacyjny i absurdy PRL-u. To właśnie umiejętne połączenie komedii z obserwacją rzeczywistości sprawiło, że „Nie lubię poniedziałku” zyskał status jednego z najważniejszych klasyków polskiego kina. Mimo wielu bohaterów i równolegle prowadzonych wątków historia pozostaje niezwykle spójna, a kolejne wydarzenia płynnie prowadzą widza od jednej zabawnej sytuacji do następnej.
(Fot. Materiały prasowe)
W obsadzie znaleźli się m.in. Kazimierz Witkiewicz, Bohdan Łazuka, Halina Kowalska, Jerzy Turek, Wacław Kowalski i Zygmunt Apostoł. Każdy z aktorów wnosi do filmu własny charakterystyczny styl, a krótkie epizody wielu bohaterów do dziś należą do najbardziej pamiętnych scen polskiej komedii.
Ogromnym atutem filmu są również znakomicie napisane dialogi i tempo narracji. Mimo wielu równolegle prowadzonych wątków historia pozostaje czytelna, a kolejne wydarzenia zaskakują pomysłowością i humorem. To właśnie dzięki tej lekkości film od lat bawi zarówno tych, którzy oglądają go po raz pierwszy, jak i widzów wracających do niego regularnie. Wiele scen i dialogów na stałe zapisało się w historii polskiego kina, a charakterystyczni bohaterowie do dziś są wspominani przez kolejne pokolenia widzów.
(Fot. Materiały prasowe)
Choć od premiery minęło ponad pół wieku, wiele sytuacji przedstawionych w filmie nadal wydaje się zaskakująco znajomych. Nieporozumienia, urzędniczy chaos, pechowe zbiegi okoliczności i codzienne frustracje to tematy, które pozostają aktualne niezależnie od epoki.
„Nie lubię poniedziałku” to jedna z tych komedii, które z powodzeniem łączą inteligentny humor z trafną obserwacją rzeczywistości. Nawet po latach film bawi tym samym humorem, a przy okazji pozwala spojrzeć na codzienne problemy z większym dystansem.
To film, do którego chce się wracać nie tylko dla kultowych scen i znakomitych dialogów, ale także dla wyjątkowego klimatu Warszawy lat 70. Nie bez powodu wielu widzów uważa go za obowiązkową pozycję w historii polskiego kina.
(Fot. Materiały prasowe)
Film obejrzysz na platformie Netflix i Canal+.