Ile filmów o Marilyn Monroe można jeszcze nakręcić? Maggie Gyllenhaal uznała, że materiału wystarczy przynajmniej na 17-minutowy „list miłosny” do jednej z najbardziej ponadczasowych ikon kina. Do sieci trafiły pierwsze zdjęcia z krótkometrażowego hołdu dla aktorki, która w tym roku obchodziłaby 100. urodziny.
Nowa propozycja reżyserki „Córki” – ekranizacji powieści Eleny Ferrante – oraz „Panny młodej!” o buntowniczej narzeczonej Frankensteina zadebiutuje we wrześniu na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Maggie Gyllenhaal przypłynie na wyspę Lido zarówno jako twórczyni, jak i przewodnicząca jury. Można przypuszczać, że razem z nią do brzegu dobiją Dakota Johnson i Ellen Burstyn. Spodziewana jest obecność zwłaszcza drugiej z aktorek, która otrzyma we Włoszech Honorowego Złotego Lwa za całokształt twórczości.
To właśnie Johnson i Burstyn wcieliły się we „Flesh Impact” w dwie różne wersje Marilyn Monroe. 36-latka zagrała hollywoodzką legendę u szczytu sławy. Jej 93-letnia koleżanka po fachu pokazała za to, co by było, gdyby ukochana seksbomba Ameryki nie zmarła przedwcześnie 4 sierpnia 1962 roku. Oto jak prezentują się na kadrach udostępnionych przez magazyn „Vanity Fair”:
Czytaj także: Marilyn Monroe tęskniła za miłością i nieustannie szukała siebie. Niestety, bardziej w oczach innych niż własnych
Obok Johnson i Burstyn na ekranie zobaczymy także Sepideh Moafi, znaną z obsypywanego nagrodami serialu „The Pitt”, oraz Petera Sarsgaarda, prywatnie męża Gyllenhaal. Reżyserka podkreśla, że film powstał po otrzymaniu „błogosławieństwa” właścicieli majątku Marilyn Monroe, Authentic Brands Group. Jak mówi w materiałach prasowych, od lat fascynuje ją postać aktorki, dlatego możliwość puszczenia wodzy fantazji i wyobrażenia sobie alternatywnej wersji jej dalszego życia była dla niej niezwykle ekscytującym doświadczeniem. „Prezentujemy prawdziwą ikonę, którą znamy i kochamy, ale przez współczesny pryzmat, na nowo odkrywający jej historię” – mówi Gyllenhaal.
„Pod wieloma względami ten film opowiada nie tylko o Marilyn, lecz także o aktorkach w ogóle i o tym, jak to jest wykonywać tę dziwną pracę – wymagającą ogromnej wrażliwości, a jednocześnie dającą wielką siłę ” – dodaje w rozmowie z „Vanity Fair”.
Do pracy nad filmem zaproszono grono uznanych twórców, co pozwala przypuszczać, że krótkometrażówka będzie dopracowana w każdym detalu. Scenografię powierzono Karen Murphy, wcześniej pracującej przy „Elvisie”, kostiumy zaprojektowała Jennifer Johnson, mająca w dorobku m.in. „Blondynkę” z Aną de Armas, a za montaż odpowiadał Affonso Gonçalves, który niedawno współpracował z Chloé Zhao przy „Hamnecie”.
Tytuł „Flesh Impact” nawiązuje do określenia, którego Billy Wilder używał, opisując ekranową obecność Marilyn Monroe. Reżyser „Pół żartem, pół serio” i „Słomianego wdowca” twierdził, że była ona tak namacalna, iż widzowie mogli niemal wyciągnąć rękę i jej dotknąć.
Czy Dakota Johnson i Ellen Burstyn zdołały uchwycić ten fenomen? Jako pierwsza przekona się o tym publiczność weneckiego festiwalu: