Marta Waszkiewicz - Australijski film podbija Netflixa. Ekranizacja bestsellerowej powieści zachwyca klimatem, wzrusza i podnosi na duchu
00:00
04:55
Ten film z 2018 roku na podstawie bestsellerowej powieści jest obecnie jedną z najchętniej oglądanych produkcji na Netflixie. Australijska obyczajówka zachwyca klimatem końca lat 50., pięknymi kostiumami i historią, która – choć prosta – potrafi wzruszyć i poprawić humor. To również opowieść o dojrzewaniu, kobiecej solidarności i odwadze do sięgania po życie, o jakim naprawdę się marzy.
Akcja filmu przenosi widzów do Sydney latem 1959 roku – w momencie, gdy Australia stoi u progu wielkich przemian społecznych. Powoli kruszą się sztywne podziały klasowe, zmienia się rola kobiet, a napływ imigrantów z Europy sprawia, że kraj nabiera nowego, bardziej wielokulturowego charakteru. Na tym tle poznajemy Lisę (Angourie Rice), nieśmiałą i niezwykle inteligentną uczennicę, która czeka na wyniki matury. Dziewczyna marzy o studiach na Uniwersytecie w Sydney, jednak zanim rozpocznie kolejny etap życia, podejmuje wakacyjną pracę w ekskluzywnym domu towarowym.
(Fot. materiały prasowe)
Początkowo jest zagubiona i niepewna siebie, ale szybko okazuje się, że praca za ladą stanie się dla niej czymś więcej niż tylko sposobem na zarobienie pieniędzy. Lisa poznaje kobiety, które odmienią jej spojrzenie na świat. Charyzmatyczna menedżerka Magda (Julia Ormond), elegancka emigrantka z Europy, zachęca młodą bohaterkę do rozwijania ambicji i odwagi w podejmowaniu decyzji. Z kolei Patty (Alison McGirr) i Fay (Rachael Taylor) mierzą się z własnymi problemami – miłosnymi, rodzinnymi i zawodowymi. Ich historie splatają się, tworząc ciepłą opowieść o przyjaźni, wsparciu i kobiecej wspólnocie.
Czytaj także: Ukryte perełki na Netflixie. Byłam w szoku, że znalazłam tam takie filmy
(Fot. materiały prasowe)
I choć film koncentruje się na losach kilku bohaterek, jego tłem są ważne przemiany społeczne. Twórcy w przystępny sposób pokazują więc zmieniające się podejście do kobiet, różnice klasowe oraz doświadczenia europejskich imigrantów próbujących odnaleźć swoje miejsce w powojennej Australii. Nie są to jednak tematy przedstawione w ciężki czy publicystyczny sposób. „Ekspedientki” przede wszystkim stawiają bowiem na lekkość, humor i emocje, dzięki czemu nawet te poważne wątki są dla widza przystępne.
(Fot. materiały prasowe)
Największym atutem filmu jest jednak jego atmosfera, która od pierwszych minut otula nostalgicznym ciepłem. Trudno nie zachwycić się też dopracowaną scenografią: eleganckimi wystawami domu towarowego i pastelowymi wnętrzami czy kostiumami doskonale oddającymi modę końca lat 50. Każdy kadr wygląda tu zatem niczym pocztówka z minionej epoki, a muzyka dodatkowo buduje wyjątkowy klimat (momentami można nawet odnieść wrażenie, że ogląda się baśniową wersję Australii sprzed ponad 60 lat.
Czytaj także: 12 filmów „na wyciszenie”, które otulają jak ciepły koc. Idealne na wieczór, gdy masz wszystkiego dość
(Fot. materiały prasowe)
To film, który świadomie wybiera optymizm zamiast dramatyzmu. Owszem, bywa przewidywalny i idealizujący rzeczywistość, ale trudno uznać to za wadę. „Ekspedientki” również nie szokują i nie zaskakują za wszelką cenę. Zamiast tego oferują historię, która podnosi na duchu i przypomina, że nawet niewielkie decyzje mogą odmienić całe życie. To także kino pełne życzliwości wobec swoich bohaterów, a ich przemiany obserwuje się z prawdziwą przyjemnością. Na uznanie zasługuje również obsada. Angourie Rice wiarygodnie pokazuje bowiem drogę Lisy od nieśmiałej nastolatki do młodej kobiety świadomej własnej wartości, a Julia Ormond wnosi do filmu elegancję, ciepło i charyzmę.
Czytaj także: Sprzątała cudze domy i pragnęła tylko jednego. Ten ciepły i piękny film przypomina, że marzenia nie mają terminu ważności
(Fot. materiały prasowe)
„Ekspedientki” nie są jednak wielkim kinem obyczajowym. To raczej klasyczny comfort movie – pogodny, nastrojowy i pełen uroku, który z powodzeniem łączy opowieść o dojrzewaniu z historią kobiet szukających szczęścia, niezależności i własnego miejsca w zmieniającym się świecie. Jeśli szukasz więc lekkiego seansu z piękną oprawą wizualną, sympatycznymi bohaterkami i przesłaniem, które zostawia po sobie uśmiech, australijska produkcja będzie bardzo dobrym wyborem.
(Fot. materiały prasowe)
Nie bez powodu właśnie teraz sięgają po nią kolejni widzowie Netflixa.