Film Zacha Creggera zaczyna się od zagadki, która od razu budzi niepokój, a później robi się jeszcze dziwniej. Jeśli masz ochotę na mocny seans, radzę nie odkładać go na Halloween.
Jest dokładnie 2:17 nad ranem, kiedy siedemnaścioro uczniów tej samej klasy opuszcza swoje domy. Wszystkie dzieci znikają tej samej nocy, w tej samej chwili. Trudno uznać to za zbieg okoliczności, ale jeszcze trudniej znaleźć wyjaśnienie.
Gdy nauczycielka Justine Gandy, grana przez Julię Garner, przychodzi do szkoły, zastaje tylko jednego ucznia – Alexa Lilly’ego (Cary Christopher). Dlaczego właśnie on został? Co łączy zaginione dzieci poza tym, że chodziły do jednej klasy?
W spokojnym miasteczku Maybrook w Pensylwanii rozpoczyna się śledztwo. Szybko okazuje się jednak, że mieszkańcy potrzebują nie tylko odpowiedzi, lecz także kogoś, kogo mogliby obarczyć winą. Podejrzenia skupiają się na Justine. Społeczność odwraca się od nauczycielki, a dyrektor szkoły, w którego wciela się Benedict Wong, zawiesza ją w obowiązkach.
Justine zaczyna własne dochodzenie. Prawdy szuka również Archer Graff (Josh Brolin), ojciec jednego z zaginionych dzieci. Oboje próbują zrozumieć wydarzenia, które wymykają się racjonalnym wyjaśnieniom. W tej historii pojawia się też ekscentryczna Gladys. O niej lepiej wiedzieć jak najmniej przed seansem.
„Zniknięcia” maja co najmniej klika bardzo mocnych punktów, ale to Amy Madigan jako Gladys przyniosła filmowi oscarową statuetkę. Aktorka zdobyła nagrodę za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą, pokonując m.in. Elle Fanning, Wunmi Mosaku i Teyanę Taylor. Była to jedyna nominacja dla „Zniknięć” – i od razu zakończyła się zwycięstwem.
Jej Gladys idealnie łączy ostentacyjną ekscentryczność z budzącą lęk aurą. Pozornie zabawne zachowanie wywołuje ciarki, a każda próba zjednania sobie otoczenia wzbudza podejrzliwość.
Krytycy podkreślają, że aktorka nadała tej postaci bogactwo wykraczające poza to, co zapisano w scenariuszu.
Za sukcesem Madigan wiąże się jeszcze jedna historia. Aktorka zdobyła pierwszego Oscara w wieku 75 lat, czterdzieści lat po swojej poprzedniej nominacji. W 1986 roku wyróżniono ją za rolę w „Twice in a Lifetime”.
Podczas promocji „Zniknięć” Madigan mówiła o poczuciu, że Hollywood od dawna ją pomija. Przyzwyczaiła się do tego, że telefon nie dzwoni. Rola Gladys ma dla niej niezwykłe znaczenie, bo pozwoliła publiczności i twórcom ponownie dostrzec jej talent.
To aktorka, która potrafi zmieniać ton sceny drobnym gestem czy sposobem wypowiedzenia zdania.
„Zniknięcia” będą dostępne na HBO Max tylko do 23 października 2026 roku. Jeśli film od miesięcy czeka na twojej liście, koniecznie zaplanuj seans wcześniej.
Artykuł napisany z wykorzystaniem: Daniel D’Addario, „Why Amy Madigan’s ‘Weapons’ Oscar Win Is So Inspiring — for Fans and for Hollywood”, variety.com [dostęp 14.10.2026]