1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Rodzice
  4. >
  5. Nastolatki nie zawsze potrafią powiedzieć, że cierpią. Psycholożka opowiada 3 historie, które pokazują, jak ważna jest uważność rodziców

Nastolatki nie zawsze potrafią powiedzieć, że cierpią. Psycholożka opowiada 3 historie, które pokazują, jak ważna jest uważność rodziców

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. kate_sept2004/Getty Images)
(Fot. kate_sept2004/Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Ewa Klepacka-Gryz - Nastolatki nie zawsze potrafią powiedzieć, że cierpią. Psycholożka opowiada 3 historie, które pokazują, jak ważna jest uważność rodziców

00:00 14:48
15s
0,5 x
15s
Doświadczeniem z sesji z rodzicami, którzy chcieliby mieć z dziećmi lepsze relacje niż te, które pamiętają z własnego dzieciństwa, ale nie wiedzą, jak to zrobić – dzieli się psycholożka Ewa Klepacka-Gryz.

Spis treści:

  1. Nastolatek ciągle siedzi w telefonie. Co robić, aby nie stracić z nim kontaktu? Historia Marcina
  2. Nastolatek buntuje się i odpycha rodziców. Jak stawiać granice bez kłótni? Historia Magdy
  3. Nastolatek przestaje się uczyć i wycofuje z życia. Jak rozpoznać, że potrzebuje pomocy? Historia Basi

Tekst pochodzi z magazynu „Sens” 08/2026.

Jeszcze wczoraj byłyśmy jak najlepsze przyjaciółki, córka o wszystkim mi mówiła, a dziś nie można się do niej odezwać – burczy, krzyczy, dąsa się i wyprasza ze swojego pokoju.

Jeszcze do niedawna miał pasję, marzył, że zostanie piłkarzem Barcelony, i nagle przestał chodzić na treningi, a zamiast tego siedzi z nosem w telefonie. A może to ja zrobiłam coś nie tak? Może byłam za bardzo surowa albo zbyt wyrozumiała? Nie potrafię zrozumieć swojego syna.

To nie tak, że ktoś podmienił ci dziecko. To jego mózg zmienia się z dnia na dzień. Nie wyrzucaj też sobie, że go nie rozumiesz, i kiedy pytasz: „Dlaczego? Co się stało?” – słyszysz: „Nie wiem” albo „Daj mi spokój”. Po prostu ono także nie rozumie samo siebie.

Nastolatek ciągle siedzi w telefonie. Co robić, aby nie stracić z nim kontaktu? Historia Marcina

15-letni Marcin nie rozstaje się ze smartfonem, nawet podczas rodzinnego obiadu siedzi z nosem w ekranie. Na prośbę, żeby odłożył telefon, nie reaguje albo odburkuje: „zaraz”, a kiedy któreś z rodziców za bardzo nalega – wychodzi do swojego pokoju.

Matka chłopca tłumaczy, że to taki trudny wiek i że wszystkie nastolatki tak mają, ojciec jest bardziej surowy. Podburzany przez swoją matkę: „Ty w jego wieku byłeś zupełnie inny”, albo: „On przez ten telefon dwóch zdań prawidłowo nie potrafi sklecić”, postanawia nałożyć kontrolę rodzicielską i ograniczyć dostęp do telefonu. Z tego powodu rodzice coraz częściej się kłócą, a im głośniej, tym bardziej Marcin jest milczący. Kiedy wyczerpie limit danych w abonamencie, siedzi zamknięty w pokoju, nie odzywa się, czasami śpi w ciągu dnia.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

Rodzice czują się bezradni, próbują odkryć przyczynę i znaleźć rozwiązanie tej trudnej dla wszystkich sytuacji. Kiedy przychodzą do mnie pełni nadziei, że „odczaruję” ich syna, przede wszystkim próbuję wytłumaczyć, co dzieje się z ich dzieckiem. Na początku nie mogą zaakceptować tego, że świat dorosłych i świat nastolatka są całkiem odrębne, że nasze mózgi pracują zupełnie inaczej.

Nastolatek również nie rozumie rodziców i także jest to dla niego bardzo niefajne, bo jeszcze do niedawna matka i ojciec byli dla niego prawie wyrocznią w każdej sprawie. Dziś wyrocznią jest wirtualny świat, to tam ma kontakt z rówieśnikami, którzy czują i myślą podobnie. Rodzice straszą go cyfrowym uzależnieniem, a on nie rozumie, o co im chodzi, przecież wszyscy inni też nie rozstają się z telefonem. Bez niego czuje się kompletnie bezradny, bo przecież to nie tylko rozrywka; to miejsce relacji społecznych, przynależności do grupy, w której czuje się akceptowany, przestrzeń, w której odnosi sukcesy. A na dodatek forma znieczulenia przed cierpieniem w tym dziwnym, niezrozumiałym świecie oraz sposób regulacji autonomicznego układu nerwowego.

Fakt, że nastolatek wybiera wirtualną rzeczywistość, w żaden sposób nie jest wymierzony przeciwko rodzicom. Zamiast więc zabierać telefon (to nie zadziała) – lepiej zastanowić się, od czego nastolatek ucieka. Może trudno jest mu zaakceptować zmieniające się ciało? Może ma problemy z rówieśnikami?

„A co jeśli on jest już uzależniony od Internetu?” – to chyba najczęściej wyrażany lęk rodziców. Pytam wtedy: Czy wiesz, co twoje dziecko robi w internecie? Czego tam szuka? Czym się aktualnie interesuje? Czy ma również relacje w realu? Czy ma czas na sen, jedzenie, odrabianie lekcji?

Z troski o dziecko rodzice często fokusują się na aktywności w sieci. Telefon czy komputer stają się wrogami numer jeden i przysłaniają inne sfery życia. Marcin, zapytany o to, co mu daje telefon, odpowiedział: „Tam jest moje prawdziwe życie, tylko tam nikogo nie zawodzę”. Nastolatek często czuje bowiem, że zawodzi: rodzice zwykle mają wymagania, których w tym okresie rozwojowym nie może spełnić, dlatego ma potrzebę unikania, izolacji i ucieczki, a świat wirtualny doskonale się do tego nadaje.

Pod koniec tej sesji i rodzice, i Marcin zrozumieli, że nadal się kochają, są rodziną, są dla siebie ważni. Okres nastoletni trzeba po prostu przeżyć i starać się jak najmniej naruszyć więź.

Nastolatek buntuje się i odpycha rodziców. Jak stawiać granice bez kłótni? Historia Magdy

Matka Magdy zgłosiła się do mnie, kiedy przestała sobie radzić z agresją 13-letniej córki. – Co zrobiłam nie tak? Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, a teraz, kiedy wchodzę do jej pokoju i proszę, żeby zrobiła porządek, słyszę: „Wynoś się stąd. Ciągle się czepiasz” – mówi na początku sesji. – Co czujesz, kiedy słyszysz te słowa? – pytam.– Mam wrażenie, że zawiodłam. – Twoja córka czuje się tak samo.

Matka sprawia wrażenie, że nie słyszy tego, co powiedziałam. – A może ona ma ADHD albo jest w spektrum? Może zapisać ją do psychiatry? – koniecznie chce znaleźć przyczynę zachowania nastolatki. – I jeszcze muszę ukrywać jej zachowanie przed mężem, bo on by jej na to nie pozwolił. Czasami wydziera się na mnie na klatce schodowej, aż wstyd mi przed sąsiadami – dodaje. Kiedy proszę, żeby dokładnie opowiedziała, z jakiego powodu najczęściej wybuchają awantury, okazuje się, że kłócą się praktycznie o wszystko: o ubrania, o zbyt późny powrót do domu, o wyłączony telefon, o dziwnych przyjaciół i bałagan w pokoju.

Co widzi matka? Niewdzięczność (przecież kupuje córce markowe ubrania), bunt (z byle powodu podnosi głos), zły wpływ koleżanek (kiedyś taka nie była), kompletny brak odpowiedzialności (gdybym jej nie obudziła, to nie poszłaby do szkoły). Co przeżywa córka? Naturalną, rozwojową potrzebę separacji od rodziców, wiele wątpliwości i niepewności związanych z okresem dojrzewania, próbę odnalezienia swojego stylu, lęk przed oceną rodziców, nauczycieli, rówieśników. Każde pytanie: „Co robisz?”, albo: „Jak było na urodzinach koleżanki?” – odbiera: „Ze wszystkiego muszę się tłumaczyć”. Matka zwiększa kontrolę, bo czuje utratę więzi; córka zwiększa dystans, bo potrzebuje autonomii.

Agresja jest dla nastolatka jedynym sposobem obrony własnych granic. Dosadny język, którego się w tym wieku namiętnie używa, wynika ze zmian w mózgu związanych z reprezentacjami językowymi. Gniew pojawia się jako pierwsza emocja na straży granic.

Walka o autonomię i niezależność to ważny rozwojowy etap, jednak dorastający człowiek (podobnie jak dwulatek w okresie buntu) bardzo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa: jasnych reguł i zasad, nawet jeśli sprawia wrażenie, że nie słucha tego, co mówią rodzice, sabotuje i łamie każde ich zalecenie.

Podczas sesji najważniejsze było dla mnie przekonanie matki, że to nie ona „zepsuła” swoje dziecko. Zwolnienie z poczucia winy pozwoliło jej obejrzeć z dystansu całą sytuację. Spontanicznie wprowadziła drobne zmiany: mniej pytań, koniec awantur o bałagan w pokoju, zaczęła interesować się nowym stylem ubioru Magdy. Córka, jakoś tak sama, bez przypominania, zaczęła wracać do domu bliżej ustalonych pór, a jeśli miała się dużo spóźnić – wysyłała wiadomość.

Na kolejnej sesji matka z dumą przyznała: – Wiesz, zapisałam sobie na kartce i powiesiłam w sypialni to, co mi ostatnio powiedziałaś: „Bądź obok, obserwuj, wspieraj i pozwól się uczyć na własnych błędach”. Pochwaliłam ją, że przestała oprotestowywać czarne stroje córki i dziwne, zupełnie inne niż do tej pory ubrania, kolczyki w różnych częściach ciała, przejście na wegetarianizm i różne tego typu „zmiany” – to dla nastolatka pewnego rodzaju rytuały, które pozwalają mu wyodrębnić się w tym niezrozumiałym świecie. Nie musisz ich rozumieć, ale spróbuj je uszanować.

Na kolejnej wspólnej sesji uczyłyśmy się, jak stawiać granice bez agresji. Uświadomienie obydwu stronom, że nastolatek nie potrafi powiedzieć: „Potrzebuję przestrzeni”, a zamiast tego mówi: „Daj mi spokój” – pozwoliło i matce, i córce głębiej odetchnąć. Po tygodniu pacjentka napisała mi, że Madzia przytuliła się do niej tak jak kiedyś.

Nastolatek przestaje się uczyć i wycofuje z życia. Jak rozpoznać, że potrzebuje pomocy? Historia Basi

17-letnia Basia, do tej pory wzorowa uczennica, nagle przestała się uczyć. Pewnego dnia oświadczyła rodzicom, że nie zdaje na medycynę. Matka zaniemówiła, ojciec uniósł się, bo przecież na korepetycje poszło tyle pieniędzy…

– Wam chodzi tylko o pieniądze, ja nie jestem dla was w ogóle ważna – krzyczała Basia. – Będziesz ważna, jak zaczniesz być odpowiedzialna. Za kilka miesięcy matura, a ty masz tyle przedmiotów do poprawki. – Nie zależy mi na tej głupiej maturze. – Tak? To jazda do pracy. Utrzymujemy cię, dopóki się uczysz – ojciec nie odpuszczał. Matka płakała, a Basia wybiegła z domu, trzaskając drzwiami, czyli swoista klasyka życia z nastolatkiem. Podobne rozmowy trwały przez kolejne tygodnie. Nie pomogły prośby, groźby, szantaż czy zakaz wychodzenia z domu po szkole. W domu zapanowała cisza: rodzice się do siebie nie odzywali, Basia udawała, że ich nie widzi.

Całą trójką trafili do mnie, kiedy nauczycielka wezwała rodziców do szkoły; dziewczyna miała na nadgarstku ślad po cięciu. Basia w obecności rodziców milczała, a kiedy zostałyśmy same, powiedziała: „Mam dość. Obiecuję, że już się nie potnę. Nie chcę iść do psychiatryka”.

Terapia Basi trwała prawie rok, nie obyło się bez konsultacji psychiatrycznej. W okresie nastoletnim samookaleczenia nie należą do rzadkości, chronią przed ogromnym emocjonalnym cierpieniem, przy którym ból fizyczny wydaje się ulgą. Często są jedyną drogą wyjścia, ostatnią przed targnięciem się na życie. Dla dorosłych pomysł zadawania krzywdy samemu sobie przez dziecko jest dowodem totalnej porażki: ich jako rodziców, ich systemu wychowawczego, perspektyw życiowych dziecka. Dlatego przede wszystkim chcą znaleźć winnego – dowiedzieć się, czy to z ich córką albo synem jest coś nie tak, czy to oni nie sprawdzili się w roli rodziców.

Dziś relacje rodziców i dzieci są bardziej bliskie emocjonalnie niż 20, 30 lat temu. W wielu rodzinach jest więcej rozmowy, mniej autorytarnego wychowania, większa świadomość emocji, ale też więcej lęku o to, jak dziecko poradzi sobie w tym wymagającym świecie. Nastolatek traktowany jest jak na równych prawach, co z jednej strony jest pozytywne, z drugiej – bywa trudne, ponieważ on nie czuje, nie myśli i nie zachowuje się jak dorosły z tego prostego powodu, że jego mózg nie działa tak jak mózg osoby dojrzałej.

Nastoletnie dziecko robi, co może, ale może niewiele; próbuje na własną rękę dopasować się do świata, który jest dla niego równie zagrażający co niezrozumiały.

Rodzice starają się dostosować do zmiennego nastolatka i próbując różnych sztuczek, wchodzą w różne role. I tak rodzic dyktator szybko przekonuje się, że tak naprawdę niewiele może: im bardziej naciska, tym większy opór po drugiej stronie. Ale nie działa też rodzic kumpel, bo młody człowiek w tym ogromnym chaosie potrzebuje bezpiecznego oparcia, nawet jeśli twierdzi, że sam sobie świetnie poradzi.

Jeśli mielibyśmy zrobić jakieś porównanie, to dawniej konflikty na linii rodzic–nastolatek dotyczyły głównie: obowiązków, dyscypliny, zakazów. Teraz koncentrują się wokół: granic, prywatności, czasu online, kariery zawodowej. Najbardziej niszczące dla nastolatka są: bezustanna krytyka, zawstydzanie, porównywanie, emocjonalna niedostępność, ciągłe ocenianie i brak granic.

Nastolatek potrzebuje: bycia widzianym, szacunku, autonomii. Spokojnej obecności zamiast ciągłych rad, ciekawości i otwartości zamiast przesłuchiwania, stopniowo zwiększającej się niezależności i brania odpowiedzialności za swoje wybory, a jednocześnie poczucia, że rodzic jest w stanie pomieścić jego rozszalałe i zmienne emocje. Nie potrzebuje rodzica idealnego, ale stabilnego emocjonalnie i autentycznego. W jednym obydwie strony mają podobnie: najbardziej boją się zawieść siebie nawzajem.

Najważniejsza jest obecność rodzica – zawsze, wszędzie i pomimo wszystko. Z bycia nastolatkiem wyrasta się jak z za ciasnych butów. A z badań wynika, że zmienny i chaotyczny nastolatek wcale nie staje się nieodpowiedzialnym dorosłym.

Ewa Klepacka-Gryz, psycholożka, terapeutka, autorka książek psychologicznych, z których ostatnia nosi tytuł „Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób”.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE