Ta urocza komedia romantyczna z Matthew Perrym i Salmą Hayek znów jest na ustach wszystkich, a wszystko to za sprawą nowego dokumentu Netflixa poświęconego życiu i karierze uwielbianego aktora, który przypomniał widzom tę pełną humoru, ciepła i wzruszeń historię. Jeśli chcecie więc zobaczyć jak gwiazdor „Przyjaciół” sprawdza się poza rolą Chandlera Binga, warto dać jej drugą szansę.
To historia nieco bajkowa, ale inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z życia reżysera filmu Andy’ego Tennanta. Nowojorski projektant Alex (Matthew Perry) wyjeżdża do Las Vegas w interesach. Tam w jednym z barów przypadkowo poznaje piękną, temperamentną Isabel (Salma Hayek), która pochodzi z meksykańskiej rodziny i wierzy w moc przeznaczenia. Spędzają razem upojną noc, po czym dziewczyna znika, a trzy miesiące później okazuje się, że jest w ciąży. Mimo obaw, kulturowych różnic i oczekiwań bliskich para decyduje się jednak na impulsywny ślub i próbę zbudowania wspólnego życia.
(Fot. materiały prasowe)
„Polubić czy poślubić” z 1997 roku to nieco zapomniana, szczególnie w Polsce, komedia romantyczna, która wciąż ma w sobie to coś. To po prostu klasyczny poprawiacz humoru: zabawny, uroczy, a momentami też niezwykle wzruszający; mówiący o przeznaczeniu, pracy nad związkiem (i samym sobą), ale też o zderzeniu kultur oraz miłości, która potrafi połączyć największe przeciwieństwa, nawet gdy niemal wszystko staje jej na drodze.
Czytaj także: Mało znane komedie romantyczne. Nie pożałujesz ich odkopania
(Fot. materiały prasowe)
Twórcy nie próbują co prawda wyważać otwartych drzwi i trzymają się sprawdzonej formuły gatunku, ale właśnie w tym tkwi urok filmu. Historia opowiedziana jest z humorem, pasją i sercem, a charyzmatyczni aktorzy – Matthew Perry, który wychodzi z cienia Chandlera Binga, oraz jak zawsze wspaniała Salma Hayek – dbają o to, aby między bohaterami iskrzyło niemal przez cały czas. Wisienką na torcie są natomiast klimatyczne zdjęcia i wpadająca w ucho ścieżka dźwiękowa, która idealnie współgra z fabułą filmu.
(Fot. materiały prasowe)
Nic więc dziwnego, że z biegiem lat film zyskał wśród widzów status nostalgicznego klasyka. W internetowych komentarzach regularnie powracają więc zachwyty nad niebywałą chemią między głównymi bohaterami i otulającym klimatem końcówki lat 90.
(Fot. materiały prasowe)
„Nie lubię komedii romantycznych, a tę uwielbiam i mogę oglądać non stop” – pisze jeden z widzów.
Inni podkreślają, że film bawi ich przy każdym seansie i przypomina, że miłość można znaleźć niemal wszędzie. Trudno o lepszą rekomendację dla produkcji, która nie sili się na to, aby być czymś więcej niż po prostu ciepłą, zabawną historią z happy endem. Jest w niej jednak także nutka goryczy. Świadomość, że główni aktorzy już nigdy nie wystąpią razem na ekranie, sprawia, że aż chciałoby się poznać dalsze losy ich bohaterów. Historia ich córki w stylu „Ojca panny młodej”? To mógłby być naprawdę uroczy pomysł.
(Fot. materiały prasowe)
Chociaż „Polubić czy poślubić” to naprawdę wdzięczna komedia romantyczna, która bawi i wzrusza, kulisy produkcji skrywają też pewną mroczną stronę związaną z dalszą karierą Matthew Perry’ego. Aktor pracował nad filmem w przerwie między 2. a 3. sezonem „Przyjaciół”. Był już wówczas wielką, rozpoznawalną gwiazdą, jednak znaną głównie ze szklanego ekranu. Film Tennanta był zatem jego pierwszą pierwszoplanową rolą w pełnometrażowym filmie kinowym. Mówiono więc, że występ otworzy przed nim wiele nowych możliwości i stanie się w pewnym sensie przepustką do świata kina.
(Fot. materiały prasowe)
Jak wszyscy dobrze wiemy, tak się jednak nie stało. Kręcąc „Poślubić czy polubić”, w przerwie między ujęciami, aktor wskoczył bowiem na skuter wodny i poważnie się zranił.
„Lekarz dał mi tabletkę przeciwbólową i poczułem niesamowitą euforię. Dlaczego więc nie miałbym wziąć ich więcej?” – wspominał aktor w jednym z wywiadów.
Wypadek na planie komedii zapoczątkował więc uzależnienie Perry’ego od leków i innych substancji zmieniających świadomość. Od tamtej chwili aż do jego tragicznej śmierci w 2023 roku gwiazdor „Przyjaciół” wielokrotnie próbował zawalczyć o siebie w różnych ośrodkach odwykowych, na które wydał łącznie ponad 7 milionów dolarów.
(Fot. materiały prasowe)
Z nowego dokumentu Netflixa poświęconego jego życiu i karierze dowiadujemy się też, że w pewnym okresie chodził na spotkania AA aż trzy razy dziennie. Kto wie, co by się stało, gdyby aktor nigdy nie pojawił się na planie i nigdy nie doszłoby do tego wypadku?
Czytaj także: Matthew Perry bawił widzów do łez, ale prywatnie toczył dramatyczną walkę. Nowy serial Netflixa ujawnia nieznane fakty o uwielbianym gwiazdorze „Przyjaciół”
(Fot. Columbia Tri Star/East News)
Mimo wszystko „Polubić czy poślubić” to do dziś jedna z najbardziej udanych ról Matthew Perry’ego, którego wspominamy z łezką w oku. Aktor, znany ze swojej skromności, wielokrotnie podkreślał jednak, że duża w tym zasługa reżysera, który podpowiedział mu, że wcale nie musi, jak Chandler Bing w „Przyjaciołach”, robić wciąż tych wszystkich „małych, śmiesznych rzeczy” przed kamerą, ponieważ „jest wystarczająco interesujący i bez tego”. Koniecznie sięgnijcie więc po ten film, a najlepiej się o tym przekonacie.
„Polubić czy poślubić” obejrzeć można na platformach Prime Video i Apple TV+.